![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
||||
|
||||
|
A jeśli chodzi o szkoły kształcące tłumacz, to wprawdzie nie wiem z autopsji, ale słyszałam wiele pochlebnych opinii o STIJO UAM w Poznaniu. Na drugim roku (studia podyplomowe 2letnie) wybiera się tłumaczenia pisemne albo konferencyjne. Kształci ponoć zasłużona kadra, dużo zajęć praktycznych i ciekawe praktyki :-)
|
||||
|
||||
|
||||
|
Cytat:
Ponadto wazne jest, zeby unikac namiernej ekspresji na twarzy, ktora czesto zdradza, ze czego nie rozumiemy i wyglada dosc zabawnie Z reszta, wszyscy wiemy co nalezy a czego nie nalezy robic, gorzej jest z wprowadzeniem tego w zycie, wiec zostaje nam jak najwiecej praktyki ![]() |
||||
|
|||||
|
|||||
|
To trochę tak jak w branży reklamowej - ci, którzy mają sprzedać dany produkt przechodzą specjalne szkolenia, jak się zachowywać, jak mówić, jak wyglądać... Podobnie tłumacz powinien korzystać z takich technik, żeby jego "wystąpienie" było jak najbardziej wiarygodne (abstrahując już od poziomu języka) i przekonywujące.
Nawet tonacja głosu przekazuje pewne informacje, przez pryzmat których postrzegają tłumacza odbiorcy |
|||||
|
||||
|
||||
|
Tak, dokładnie, najważniejsze (no może nie naj- ale na pewno bardzo ważne) to dobrze się prezentować i przynajmniej sprawiać wrażenie, że się wie co się mówi i że się całkowicie kontroluje sytuację (zdarza się przecież, że się wszystkiego nie spamięta z tego, co powie osoba tłumaczona, czy że się nie do końca zrozumie dany wątek a wtedy nieoceniona jest umiejetność improwizacji i zachowanie twarzy pokerzysty). A myślę, że takie szkolenia dla tłumaczy obejmują przede wszystkim właśnie opanowanie tych umiejetności, bo, jak to już zostało wspomniane, nie sztuką ani problemem jest samo wyuczenie się słownictwa ale umiejetność efektywnego (mam tu na myśli zarówno część merytoryczną jak i 'aktorską') przekazania tlumaczonych treści.
|
||||
|
||||
|
||||
|
Masz rację Salamandro - tłumaczenie samo w sobie to niewielki ułamek ogólnej oceny "występu" tłumacza. Największą uwagę odbiorcy zwracają na cechy tłumacza nie mające nic wspólnego z wiedzą czysto językową: prezencja, pewność siebie, wygląd zewnętrzny, kontakt z rozmówcami i z widownią, ton i barwa głosu, itp. Tak więc, doskonale przygotowany, pod względem merytorycznym, tłumacz nie będący pewien tego co mówi zostanie gorzej oceniony niż osoba popełniająca błędy, lecz pewna siebie i zdecydowana.
|
||||
|
||||
|
||||
|
Cieszę się, że podzielasz moje zdanie, Bartku
mimo, że podtrzymuję swoje zdanie to chcę jeszcze dodać, że to w sumie dość smutny wniosek - tłumacz jest tylko w jakims (niewielkim?) stopniu oceniany za esencję swojej pracy - treść, a dużą część takiej oceny stanowią te właśnie poboczne sprawy. Z tego też wynika, że jednak ważniejsze to dobrze wypaść wizualnie a kwestia merytoryczna to kwestia drugorzędna.. ale chyba jednak nie do końca tak jest..? W każdym razie nawet jeśli tak jest to czy, Waszym zdaniem, pod tym względem, w lepszej sytuacji jest tłumacz konsekutywny (mający mozliwość 'nadrabiania miną') czy symultaniczny (którego ocena zależy wyłącznie od przekazanej treści)? |
||||
|
||||
|
||||
|
Musimy jednak wspomnieć o tym, iż to wlaśnie nasza wewnętrzna pewność, że wykonywane przez nas tłumaczenie jest "produktem najlepszej jakości", pomaga nam wypaść wiarygodnie i pewnie. Rzetelne tłumaczenie to podstawa do zdobycie poczucia pewności. Wszakże tlumacze posiadajacy długoletnią praktykę translatorską, często przypominają gladiatorów wychodzących na arenę. Patrzą widzom prosto w oczywięc podtrzymują z nimi kontakt wzrokowy, ich głos jest pewny i spokojny a postawa wyprostowana. To ludzie pewni swej wartości i tego, iż poradzą sobie w każdej sytuacji, ponieważ posiadają wiedzę merytoryczną.
|
||||
|
||||
|
||||
|
Nawiązując do odpowiedzi salamandry, z pewnością nieoceniona jest w pracy tłumacza umiejętność zachowania kamiennej twarzy w sytuacji stresowej, o czym już wspominaliśmy w wątku dotyczącym stresu w pracy tłumacza. Bywa, iż mamy do czynienia ze swoistą "złosliwością ekwiwalentu", ktory chociaż czasem najprostszy za żadne skarby nie chce nam się przypomnieć. Wtedy warto zachować zimną krew i skorzystać z "dowolności interpretacji tłumaczenia", do którego mamy prawo. Jeśli nasza mimika oraz gestykulacja nie zdradzą naszej "wpadki translatorskiej" to z pewnoscią odbiorca tekstu wtórnego nie zauważy naszego potknięcia.
|
||||
|
||||
|
||||
|
Gwoli uzupelnienia, istnieje wiele zbiorów samodoszkalających, z którymi warto się zapoznać, m.in "Basic wConcepts and Models for Interpreter and Translator Training" Daniela Gile. Autor, w dużej mierze porusza kwestię komunikacji jaka zachodzi pomiędzy tłumaczem a odbiorcą tekstu wtórnego. Co niezmiernie ważne, Gile jest wieloletnim praktykiem, więc dzieli się przydatnymi wskazówkami, które udało mu się opracować przez lata swojej pracy zawodowej. jako tłumacz praktyk doskonale zdaje sobie sprawę z problemów trapiących tłumaczy, podaje przykłady sytuacji trudnych oraz dzieli się doświadczeniem. Ksiazka widziana w niemieckiej księgarni jezykowej, kosztowała 45 euro, więc przy obecnym kursie euro całkiem sporo. jednakże autor zapewnia, iż rady w niej zawarte, są bezcenne
![]() |
||||
|
||||
|
||||
|
Osobiście gorąco polecam: http://interpreters.free.fr/reading/general.htm Jest to niezwykle bogate źródło pomocy dla tłumaczy ustnych- mnóstwo wskazówek odnośnie np. ćwiczeń pamięci, technik notowania, i wielu innych pomocnych przy wykonywaniu tłumaczeń ustnych. Poza tym stanowi również interesujący zbiór odnośnej literatury- materiały szkoleniowe jak również autobiografie tłumaczy, zawiera informacje dotyczące szkoleń, sympozjów na całym świecie.
Enjoy ![]() |
||||