Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #1  
Stary 05-20-2008, 16:08
aurora aurora jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Posty: 85
Domyślnie Goldeneye

To moje tłumaczenie fragmentu Goldeneye. Z góry dziękuję za wszelkie uwagi


Goldeneye

Q Branch

Bond makes his way to Q’s test lab. The room is full of technicians working on all sorts of
gadgets. Q himself wheels up in a wheelchair with a cast on his left leg.


Bond: Morning, Q. Sorry about the leg. Skiing?

A rocket fires from the cast, exploding in a bright flash.

Q: Hunting!

Across the room a parachute discharges from a BMW. Q and 007 walk toward the car.

Q: Right! Now pay attention, 007. First, your new car. BMW. Agile five-forward gears,
all points radar. Self-destruct system, and naturally, all the usual refinements.

As Q talks, James opens the car door. Jeez, this car is sweet! Blue BMW Z3 Roadster
convertible. Ouch! James proceeds to bug the technician working on the car. He is, of
course, not listening to Q.


Q: Now this, I’m particularly proud of: behind the headlights - Stinger missiles.

Bond is now listening...

Bond: Excellent! Just the thing for unwinding after a rough day at the office.

Q: Need I remind you, 007, that you have a license to kill - NOT to break the traffic laws.

Bond: I wouldn’t think of it.

Q: Good! Right, let’s get on to more practical methods.

They walk to a table. Bond disappears off-screen. Q picks up a belt.

Q: A typical leather belt. Male size 34, buckle - notch.

We see Bond now, he’s playing with a laptop, not listening as usual.

Q: Are you finished?

James quickly closes the laptop, pauses...

Bond: Yes.

Q: Good! A typical leather belt...

Bond: Q! I’m familiar with that device.

Q: Not one with a 75-foot repelling cord built into the buckle. Fire, and out shoots a
petong followed by a high tensile wire designed to support your weight.

Bond: I see. And what if I need additional support?

Q: It’s tested for one, 007.

Behind them, a guy in a white lab coat enters a fake phone booth. An air-bag thing
inflates, trapping the guy inside.
Bond and Q couldn’t care less. Q picks up an envelope Bond has been carrying with him. An
x-ray of the envelope appears on a monitor. Looks like a plane ticket. British Airways.


Q: Flight 878 to St. Petersburg.

Q taps a mirrored table.

Q: X-ray document scanner.

He takes out a ‘clickey pen’ (ya know the kind you have to click to use).

Q: A pen. This is a class-4 grenade. Three clicks arms the four second fuse, another three
disarms it.

As he talks, Q demonstrates the clicks. Bond grabs the pen and clicks it three times.

Bond: How long did you say the fuse was?

Q grabs it back, and disarms it.

Q: Oh, grow up 007.

Bond: Who said the pen was mightier than the sword?

Q: Thanks to me, they were right!

Q walks toward a test dummy while the man stuck in the telephone booth is being wheeled
away.


Q: Look, let’s ask Fred here to demonstrate for us.

He clips the pen in “Fred’s” pocket as the guy trapped in the phone booth is wheeled
away.


Q: Here we are. Sorry about this Fred...

Q clicks the pen three times.

Q: 1...2...3!

He cowers with his hands over his ears while James looks on. Fred explodes - of course -
his top half scattered around the room.


Q: Don’t say it!

Bond: The writing’s on the wall?

Q: Along with the rest of him.

Bond smirks. Never a dull moment.

Q: Now, 007 do try and...

Q is interrupted by a technician being launched across the room by a blast of air. Nothing
interesting to these guys. Bond picks up a sub sandwich and begins to inspect it, looking
for knives to shoot from it or something.


Q: Do try and return some of this equipment in pristine order...

Q notices what James is doing.

Q: Don’t touch that!

Q grabs the sub.

Q: That’s my lunch!



Goldeneye

Wydział Q

Bond zmierza do pracowni Q. W pomieszczeniu pełno jest techników pracujących nad najróżniejszymi gadżetami. Q podjeżdża na wózku inwalidzkim z lewą nogą w gipsie.

Bond: Witaj, Q. Współczuję. Jeździmy na nartach?

Z odlewu wystrzela rakieta, wybuchając jasnym płomieniem.

Q: Polujemy!

Spadochron wystrzela z BMW. Q i 007 idą w kierunku samochodu.

Q: Dobrze! Teraz uważaj, 007. Najpierw samochód. BMW. Zwrotny, 5-stopniowa skrzynia, radar śledzący wszystkie kierunki. System autodestrukcji i wszystkie zwyczajne udoskonalenia.

Podczas gdy Q mówi, James otwiera drzwi samochodu. Wow, ten samochód jest boski! Niebieski BMW Z3 Roadster, kabriolet. Kurczę! James zaczyna przysłuchiwać się technikowi pracującemu nad samochodem. Oczywiście, wcale nie słucha Q.

Q: Teraz to, moja największa duma: ukryte za reflektorami – Stingery.

Bond słucha teraz…

Bond: Świetnie! Coś dla odprężenia po ciężkim dniu w biurze.

Q: Przypominam, 007, że masz licencję na zabijanie, NIE na łamanie przepisów drogowych.

Bond: Oczywiście.

Q: Dobrze! Przejdźmy do bardziej praktycznych kwestii.

Podchodzą do stołu. Bond znika poza ekranem. Q bierze pasek.

Q: Zwykły skórzany pasek. Męski, rozmiar 34, sprzączka i dziurka.

Znów widzimy Bonda, bawi się laptopem, nie słucha, jak zwykle.

Q: Skończyłeś?

James szybko zamyka laptopa, robi pauzę…

Bond: Tak.

Q: Dobrze! Zwykły skórzany pasek…

Bond: Q! Znam ten wynalazek.

Q: Nie z 20-metrową liną rozprężającą wbudowaną w sprzączkę. Strzelasz i wyskakuje kotwiczka z elastycznym sznurem, zaprojektowana, by cię utrzymać.

Bond: A jeśli będę potrzebował dodatkowego wsparcia?

Q: Tylko dla jednego, 007.

Za nimi, człowiek w białym fartuchu wchodzi do niby-budki telefonicznej. Poduszka powietrzna nadyma się, zamykając gościa w środku.
Bond i Q nie zwracają najmniejszej uwagi. Q bierze kopertę, którą trzymał Bond. Rentgen koperty pojawia się na monitorze. Przypomina bilet lotniczy. British Airways.


Q: Lot 878 do St. Petersburga.

Q stuka w lustrzany blat stołu.

Q: Prześwietlający skaner.

Wyjmuje „pstrykające pióro” (wiecie, takie, co to musicie pstryknąć, żeby działało).

Q: To pióro to granat klasy cztery. Trzy kliknięcia – uzbrajasz czterosekundowy zapalnik, kolejne trzy – rozbrajasz.

Podczas gdy mówi, Q demonstruje kliknięcia. Bond bierze pióro i klika trzy razy.

Bond: Mówiłeś, że jak długi jest zapalnik?

Q wyrywa pióro i rozbraja.

Q: Dorośnij, 007.

Bond: Kto powiedział: pióro jest potężniejsze od miecza?

Q: Dzięki mnie miał rację!

Q podchodzi do manekina, podczas gdy obsługa wywozi faceta w budce telefonicznej.

Q: Poprośmy Freda, żeby nam zademonstrował.

Naciska pióro w kieszeni Freda, gdy gość w budce jest już wywieziony.

Q: Wybacz, Fred…

Klika pióro trzy razy.

Q: 1...2...3!

Zakrywa uszy rękami, gdy tymczasem Bond przygląda się. Fred eksploduje, naturalnie, jego tułów zostaje rozrzucony po pokoju.

Q: Nic nie mów!

Bond: Pismo na ścianie?

Q: Tak jak reszta Freda.

Bond uśmiecha się. Zawsze coś ciekawego.


Q: A teraz…

Wypowiedź Q przerywa podmuch powietrza unoszący po pokoju jednego z techników. Nic ciekawego dla tych chłopców. Bond bierze podróbkę kanapki i zaczyna się jej przyglądać, czekając, aż wystrzelą z niej noże lub coś podobnego.

Q: Postaraj się zwrócić trochę tego sprzętu w nienaruszonym stanie…

Q zauważa, co James robi.

Q: Nie dotykaj tego!

Q zabiera kanapkę.

Q: To mój lunch!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Stary 05-21-2008, 08:58
Klempicz's Avatar
Klempicz Klempicz jest offline
Szyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2007
Miejscowość: Poznań
Posty: 369
Domyślnie

Witam,

w porównaniu do tłumaczenia KatarzynyK, ta wersja na pewno napisana jest bardziej naturalnym stylem, nie widać fragmentów, które zdradzają, że tekst jest tłumaczony, poza tym prawidłowe podejście do kwestii radaru w biemdablju. Niestety, straszna plama tutaj:
Cytat:
Zamieszczony przez aurora Pokaż post
Bond: Pismo na ścianie?
Q: Tak jak reszta Freda.
Gdyby zebrać oba dotychczasowe tłumaczenia razem, pewnie uzyskalibyśmy coś bliskiego ideałowi... A może jeszcze jakaś perełka się objawi?

Pozdrawiam!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #3  
Stary 05-21-2008, 16:01
aurora aurora jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Posty: 85
Domyślnie

Napisał Klempicz:
Cytat:
Niestety, straszna plama tutaj:

Bond: Pismo na ścianie?
Q: Tak jak reszta Freda
Czyżby? Powiedzenie the writing on the wall ma źródło w Ks. Daniela (Dn 5,1-31): [url]http://en.wikipedia.org/wiki/The_writing_on_the_wall[/url] (nawet jeśli nie liczyć na religijność Bonda, to wierzę w jego wiedzę ogólną i oczytanie).
Wersja pismo na ścianie (rozpoznawalna i budząca skojarzenia w tej formie także w języku polskim) oddaje wiernie, choć subtelnie, implikowane aluzje: zarówno konotację biblijną z jej katastroficznym sensem (nieszczęście wisi w powietrzu), jak i aluzję do pióra.


P.S. Apropo Danielów, w swojej książce "MISJA - by Miłość była kochana" ojciec Daniel Ange mówi o koszulkach z nadrukiem „Life is short: pray! Pray station (a nie: play-station)!"
Odpowiedź z Cytowaniem
  #4  
Stary 05-22-2008, 12:06
asiek asiek jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Posty: 16
Domyślnie

zgadzam sie z poprzednikami, ze "pismo na scianie' jako odpowiednik "the writing is on the wall" to spora wpadnka, ale poza tym bardzo mi sie podoba tlumaczenie.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #5  
Stary 05-22-2008, 13:05
Jata Jata jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Posty: 22
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez Klempicz Pokaż post
A może jeszcze jakaś perełka się objawi?
Czyżby chodziło o mnie?

A oto moja wersja:

Goldeneye

Wydział Q

Bond idzie do laboratorium Q. W pomieszczeniu jest pełno techników pracujących nad przeróżnymi gadżetami. Q z lewą nogą w gipsie podjeżdża na wózku inwalidzkim.

Bond: Witaj, Q. Przykro mi z powodu twojej nogi. Narty?

Z gipsu odpala się rakieta i eksploduje w płomieniach.

Q: Polowanie!

Przez pomieszczenie przelatuje spadochron wystrzelony z BMW. Q i 007 kierują się w stronę samochodu.

Q: Dobra! Teraz uważaj, 007. Najpierw, twój nowy samochód. BMW. Lekka skrzynia z pięcioma biegami, wszystko rejestrowane przez radar. System autodestrukcji, i oczywiście, wszystkie potrzebne udogodnienia.

W czasie gdy Q mówi, James otwiera drzwi samochodu. Jezu, ten samochód jest super! Niebieski BMW Z3 Roadster kabrio. Wow! James zaczyna zakładać podsłuch technikowi pracującemu przy samochodzie. Oczywiście, w ogóle nie słucha Q.

Q: A teraz coś, z czego jestem szczególnie dumny: z tyłu za światłami- pociski Stinger.

Teraz Bond słucha...

Bond: Doskonale! Akurat coś na odprężenie się po ciężkim dniu pracy.

Q: Nie muszę ci przypominać 007, że masz licencję na zabijanie- a NIE na łamanie przepisów ruchu drogowego.

Bond: Nawet o tym nie pomyślałem.

Q: To dobrze! Przejdźmy teraz do rzeczy bardziej praktycznych.

Podchodzą do stołu. Bond znika z ekranu. Q bierze pasek.

Q: Zwyczajny skórzany pasek. Rozmiar męski 34, sprzączka i dziurka.

Teraz widzimy już Bonda, który bawi się laptopem, jak zwykle nie słuchając Q.

Q: Skończyłeś?

James szybko zamyka laptop, waha się...

Bond: Tak.

Q: To dobrze! Zwyczajny skórzany pasek...
Bond: Q! Znam się na takim sprzęcie.

Q: Nie na 23-metrowym przewodzie wbudowanym w sprzączkę. Odpalasz i zostaje wystrzelony hak a wraz z nim bardzo rozciągliwy sznur, tak by utrzymać ciężar twojego ciała.

Bond: Rozumiem. A co jeśli będę potrzebował dodatkowego wsparcia?

Q: Jest przetestowany dla jednej osoby, 007.

Za nimi, jakiś gość w białym fartuchu laboratoryjnym wchodzi do budki telefonicznej. Otwiera się poduszka powietrzna i mężczyzna zostaje uwięziony wewnątrz.
Bond i Q nie zwracają na niego uwagi. Q bierze kopertę, która przyniósł ze sobą Bond. Zawartość prześwietlonej rentgenem koperty pojawia się na ekranie. Wygląda to na bilet lotniczy. British Airways.

Q: Lot 878 do St. Petersburga.

Q stuka w lustrzany stół.

Q: Rentgenowski skaner dokumentów.

Wyjmuje długopis (taki, który trzeba “nacisnąć’, żeby włączyć).

Q: Długopis. To jest granat 4. klasy. Trzy kliknięcia i w cztery sekundy zapalnik jest uzbrojony. Kolejne trzy- przestaje być aktywny.

Kiedy Q mówi, cały czas pokazuje, jak włączyć długopis. Bond chwyta przedmiot i klika trzy razy.

Bond: Ile razy trzeba kliknąć, by aktywować zapalnik?

Q zabiera mu długopis i wyłącza.

Q: Dorośnij 007.

Bond: Kto powiedział, że długopis jest bardziej niebezpieczny od miecza?

Q: To dzięki mnie to wiedzą.

Q kieruje się w stronę manekina. W tym czasie mężczyzna, który utknął w budce jest z niej wywożony.

Q: Chodź, poprosimy Freda, by pokazał nam jak to działa.

Przypina długopis do kieszeni “Freda”, podczas gdy mężczyzna uwięziony w budce telefonicznej jest z niej wywożony.

Q: Jesteśmy. Przykro mi, Fred...

Q klika długopis trzy razy.

Q: 1...2...3!

Zatyka uszy, podczas gdy James obserwuje. Oczywiście, Fred eksploduje; górna część jego ciała zostaje rozrzucona po całym pomieszczeniu.

Q: Nic nie mów!

Bond: Nieszczęście wisi w powietrzu?

Q: Tak jak i jego szczątki.

Bond uśmiecha się. Tu nie można się nudzić.

Q: Teraz, 007 spróbuj i....

Q nie kończy, bo właśnie jeden z techników zostaje wystrzelony przez wybuch powietrza i przelatuje przez pomieszczenie. Ale to nic ciekawego dla tych panów. Bond bierze sztuczną kanapkę i zaczyna się jej bacznie przyglądać, szukając ukrytych w niej noży albo czegoś innego.

Q: Spróbuj i zwróć ten sprzęt w idealnym stanie...

Q zauważa, co robi James.

Q: Zostaw to!

Q chwyta kanapkę.

Q: To mój lunch!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #6  
Stary 05-25-2008, 01:06
Michał Nycz's Avatar
Michał Nycz Michał Nycz jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Posty: 184
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez aurora Pokaż post

Czyżby? Powiedzenie the writing on the wall ma źródło w Ks. Daniela (Dn 5,1-31): [url]http://en.wikipedia.org/wiki/The_writing_on_the_wall[/url] (nawet jeśli nie liczyć na religijność Bonda, to wierzę w jego wiedzę ogólną i oczytanie).
Oj, Auroro, masz rację i jednocześnie jej nie masz. IMHO (z którym oczywiście możesz się nie zgodzić) nie liczy się tutaj tyle religijność Bonda, co prosta kalkulacja. Bondy to filmy dla mas. Ma być lekko, łatwo i przyjemnie (no i efektownie). Twoje tłumaczenie jest wierne, ma wszystko to, o czym pisałaś, ale nim przeciętny odbiorca dojdzie do tego (jeśli), będzie koniec filmu. Dlatego, z pewnym niedosytem, muszę przystać na to "nieszczęście wisi w powietrzu".
pozdrawiam,
m
P.S. Bardzo przepraszam za ewentualne błędy ortograficzne, interpuncyjne itp. To ta godzina. Po prostu nie mogłem sobie odmówić wzięcia udziału w dyskusji z uczestnictwem Aurory. ;-)
Odpowiedź z Cytowaniem
  #7  
Stary 05-26-2008, 13:27
Klempicz's Avatar
Klempicz Klempicz jest offline
Szyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2007
Miejscowość: Poznań
Posty: 369
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez Michał Nycz Pokaż post
IMHO (z którym oczywiście możesz się nie zgodzić) nie liczy się tutaj tyle religijność Bonda, co prosta kalkulacja. Bondy to filmy dla mas.
O, to to... Właśnie to chciałem napisać. Niestety w przypadku takiego tłumaczenia TRZEBA się liczyć z odbiorcą i na idealizm nie ma miejsca...

Pozdrawiam!

PS. Przyznam się, że mimo swojej religijności nie wpadłem na to, że jest to celowe, myślałem, że po prostu zostało przetłumaczone dosłownie...
Odpowiedź z Cytowaniem
  #8  
Stary 05-29-2008, 00:12
anna banaczkowska anna banaczkowska jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Posty: 25
Domyślnie

a mnie się bardzo podoba wersja pisma na ścianie Aurory, awet jeśli dla mas...to tłumaczenie skłaniające do myślenia (przynajmniej w tym miejscu)...
jeszcze bym się zastanawiała nad Twoim początkiem jeździmy na nartach i polujemy.... czy to aby pasuje do tej sceny...wydawało mi się , że Bond pytał poprrostu o przyczynę rzekomo złamanej nogi Q..taka forma czasownika chyba tu nie pasuje..
co na to reszta??
pozdrawiam
Odpowiedź z Cytowaniem
  #9  
Stary 06-02-2008, 12:23
Klempicz's Avatar
Klempicz Klempicz jest offline
Szyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2007
Miejscowość: Poznań
Posty: 369
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez anna banaczkowska Pokaż post
jeszcze bym się zastanawiała nad Twoim początkiem jeździmy na nartach i polujemy.... czy to aby pasuje do tej sceny...wydawało mi się , że Bond pytał poprrostu o przyczynę rzekomo złamanej nogi Q..taka forma czasownika chyba tu nie pasuje..
co na to reszta??
pozdrawiam
Tak, jasne, to najlepiej brzmi tak: "Narty?" - "Polowanie!"

Pozdrawiam!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #10  
Stary 06-03-2008, 00:13
Tom z Sopotu's Avatar
Tom z Sopotu Tom z Sopotu jest offline
Nadszyszkownik Kilkujadek
 
Zarejestrowany: Jul 2007
Posty: 1 286
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez aurora Pokaż post
Czyżby? Powiedzenie the writing on the wall ma źródło w Ks. Daniela (Dn 5,1-31): [url]http://en.wikipedia.org/wiki/The_writing_on_the_wall[/url] (nawet jeśli nie liczyć na religijność Bonda, to wierzę w jego wiedzę ogólną i oczytanie).
Wersja pismo na ścianie (rozpoznawalna i budząca skojarzenia w tej formie także w języku polskim) oddaje wiernie, choć subtelnie, implikowane aluzje: zarówno konotację biblijną z jej katastroficznym sensem (nieszczęście wisi w powietrzu), jak i aluzję do pióra.
Muszę powiedzieć, że długo myślałem nad tym argumentem. No, może w sumie nie aż tak długo, ale wracałem do niego myślami niejednokrotnie. Jest tak: uważam, że to "nie brzmi". W angielskim zwrot "writing's on the wall" jest powszechnie używany, w polskim natomiast, nawet ludziom bardziej oczytanym, nie przekazuje automatycznie kryjącego się pod nim sensu. Nie mówiąc już o tym, że nikt raczej nie powiedziałby "pismo na ścianie", ale - gdyby już musiał - raczej coś w rodzaju "napisano na ścianie" albo "napis na ścianie". A najpewniej po prostu "mane, thekel, fares", bo to U NAS funkcjonuje w charakterze przywołania tego fragmentu Księgi Daniela - oczytany Polak TO najprędzej przywoła z pamięci, nie zaś jakiś tam bliżej nieokreślony "napis". I w tym sensie "pismo na ścianie" nie jest dobrym ekwiwalentem dla oryginalnego wyrażenia.
Co jednak słusznie aurora podkreśliła, to owa aluzja do pióra, której zabrakło w innym tłumaczeniu, które części z nas się tak spodobało: "coś wisi w powietrzu". W innym prezentowanym tu tłumaczeniu (chyba, piszę z pamięci) pojawia się z kolei sama aluzja do pióra: "wyczuł pismo nosem" (w podobny sposób zresztą wybrnął zdaje się tłumacz w wersji telewizyjnej), brak tu natomiast owej ściany, ważnej w wybuchowym kontekście.
W każdym z tłumaczeń pojawiają się, jak widać, nieuniknione braki, nie wszystkie znaczenia da się przenieść w tłumaczeniu, ale na coś trzeba się zdecydować. W sytuacji, gdy różne propozycje zachowują mniej więcej tyle samo (choć nie tego samego) sensu z oryginału, trzeba postawić na inną cechę. Uważam, że kiedy chodzi o bondowskie bon moty, najważniejsza jest jednak zręczność i dowcip wyrażenia. A najbardziej lekko i najzabawniej brzmi mi nadal "coś wisi w powietrzu".

A co do początkowej wymiany uwag, to bez wątpienia "Narty?" - "Polowanie!" najlepiej oddaje sens i formę oryginału.

Ostatnio edytowane przez Tom z Sopotu : 06-03-2008 o 00:17.
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Możesz wysyłać nowe wątki
Możesz wysyłać odpowiedzi
Możesz wysyłać załączniki
Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
EmotikonyWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum




Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.