Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #1  
Stary 07-11-2018, 15:07
karii934 karii934 jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Jun 2018
Posty: 31
Domyślnie Nauczanie swoich rodziców

Czy próbowaliście kiedyś uczyć języka obcego swoich rodziców, którzy nie mieli styczności z danym językiem? Ja od wieków obiecuję mojej mamie, że zacznę ją uczyć. Ostatnio próbowałam z kolorami, ale po chwili straciłam cierpliwość. Nie wiem dlaczego, ale jak uczę obce osoby to jakoś mam więcej cierpliwości. Też tak macie?
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Stary 07-12-2018, 19:16
filip970622 filip970622 jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2018
Posty: 120
Domyślnie

Moja mama skończyła na nauczeniu się alfabetu do literki D. Wydaję mi się, że u dorosłych wygląda to tak, że dopóki nie jest im ten język potrzebny to nie będą mieli motywacji, żeby się go nauczyć. Uczyłem ciocie, która jest w wieku moich rodziców i jej nauka szła zadziwiająco dobrze, ale jej motywacją było zdanie matury, co ostatecznie się udało, więc to mnie nauczyło, że dorośli są w stanie się nauczyć dobrze języka o ile mają chęci i motywacje.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #3  
Stary 07-15-2018, 22:14
AleksandraLis AleksandraLis jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: May 2018
Posty: 120
Domyślnie

Też mam wrażenie, że dorośli potrzebują dobrego ukierunkowania. Próbowałam uczyć kogoś z rodziny i faktycznie szybko spełzło to na niczym, więc myślę, że potrzeba konkretnego celu. Nie wspominając już o tym, że mi zwyczajnie brakuje cierpliwości do uczenia własnych rodziców
Odpowiedź z Cytowaniem
  #4  
Stary 07-15-2018, 23:28
Lemurek84 Lemurek84 jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: May 2018
Posty: 130
Domyślnie

Niestety to, że mam więcej cierpliwości do obcych kursantów niż do własnych rodziców czy nawet (niestety) własnych dzieci potwierdza znane polskie porzekadło ,,szewc w dziurawych butach chodzi''. Ostatnia próba wyjaśnienia mojemu tacie angielskich okresów warunkowych przed egzaminem kwalifikacyjnym z anglika zakończyła się fiaskiem i wspólnym pisaniem ściągawek. Wstyd się przyznać może to wynika z tego, że obcych ludzi łatwiej jest traktować służbowo- a wobec tego- profesjonalnie?
Odpowiedź z Cytowaniem
  #5  
Stary 08-08-2018, 16:21
izabelapoz izabelapoz jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2018
Miejscowość: Poznań
Posty: 139
Domyślnie

Moim zdaniem najciężej nauczyć języka obcego osobę, która mniej więcej potrafi się w nim dogadać, ponieważ nie czuje ona silnej motywacji. Jest zdania, że skoro inni ją rozumieją, to wcale nie potrzebuje lepszej znajomości języka. Często też nawykowo używa niepoprawnych form, które ciężko później zastąpić właściwymi. Aby nauka przynosiła efekty, należałoby podejść do niej konsekwentnie i dobrze ją zaplanować. Wymaga to też dużego zaangażowania osoby uczącej się i jej chęci do samodzielnego powtarzania materiału. Uczenie rodziców "w wolnych chwilach" nic nie da. Próbowałam tak z moim tatą i efektów niestety nie było
Odpowiedź z Cytowaniem
  #6  
Stary 08-11-2018, 20:17
Mateusz95 Mateusz95 jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2018
Posty: 122
Domyślnie

Myślę że stopień pokrewieństwa przy nauczaniu obcego jezyka nie przeszkadza, bardziej to czy pomimo wieku rodzice mają predyspozycje i faktyczną chęć. Niestety w moim przypadku nauczanie podstaw spełzło na niczym, więc w takim przypadku lepiej "zapędzić" rodzica na profesjonalny kurs w szkole językowej, w grupie osób.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #7  
Stary 08-12-2018, 12:59
agapoc agapoc jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2018
Posty: 136
Domyślnie

także uważam, że nie ważne jest kim dla nas jest osoba, którą uczymy (chociaż faktycznie mamy zupłnie inne podejście dla osoby bliskiej - jesteśmy bardziej pobłażliwi i może mniej skupiamy się na zadaniu) ale jaki jest jej stopień zaangażowania w sprawę. Niczego nie da się zrobić na siłę. Osoba nauczana sama musi chcieć i dużo pracować poza prowadzonymi wspólnie zajęciami.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #8  
Stary 08-12-2018, 17:39
Artickman Artickman jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2018
Posty: 120
Domyślnie

Zaangażowanie w naukę jest oczywiście kluczowe, ale to nie jest cel samego tematu. Nauczanie osób bliskich niemal nigdy nie jest dobrym pomysłem. W stosunkach uczeń-nauczyciel istnieje pewna hierarchia i nawet jak osoby te się lubią, to nauczyciel musi pozostawać autorytetem. Jest to trudne do zachowania jeśli mówimy o osobach z którymi się wychowaliśmy, a już zwłaszcza w wypadku rodziców, gdzie role muszą się odwrócić. Gdyby moi rodzice chcieli się nauczyć angielskiego to albo dałbym im materiały do nauki własnej i pomagał w wypadku problematycznych zagadnień albo odesłał do kogoś innego.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #9  
Stary 08-14-2018, 07:07
martaS martaS jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2018
Miejscowość: Kuching
Posty: 151
Domyślnie Po pierwsze: motywacja

Nie wiem, czy jest w ogóle sens zaczynać, jeśli osoba nie ma motywacji. Można za to tę motywację "stworzyć", np. wysłać rodziców na wycieczkę za granicę. Moi rodzice głównie po to uczą się angielskiego.
Potem można ich w tej nauce wspomagać: podrzucać materiały, polecać programy, odpowiadać na pytania, zagajać po angielsku.
Wiem, że różne miasta organizuja czasem darmowe unijne kursy językowe i może warto tak zadziałać, żeby nie nadszarpnąć relacji rodzinnych próbując nauczać samemu
Odpowiedź z Cytowaniem
  #10  
Stary 08-16-2018, 10:46
cassie97 cassie97 jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2018
Posty: 138
Domyślnie

Uczę angielskiego mojego młodszego brata (teraz ma 9 lat). O ile czasem mu się zwyczajnie nie chce uczyć, to większych problemów z nim nie miałam. Mam do niego cierpliwość i on ma cierpliwość do mnie. Próbowałam uczyć mamę ( zero styczności z angielskim wczesniej) i się nie udało. Nie wiem czy to tylko moje spostrzeżenie, czy ktoś z was też to zauważył, ale wydaje mi się, że problemem jest nie tylko brak motywacji, ale brak autorytetu. Mój brat jest ode mnie mlodszy o 12 lat, często stawia mnie sobie za wzór. Dlatego, gdy go uczę to zachowuje się jakby był na lekcji takiej jak każda inna. Moja mama nie czuje tego autorytetu. No bo jak to tak, żeby taka smarkula wytykała jej błędy czy chciała ją czegokolwiek nauczyć, przecież ona wie lepiej.

Podobny problem miałam gdy chciałam wytłumaczyć kiedyś bratu (młodszemu o rok) coś z matematyki. Ciągle się ze mnie śmiał i nie potrafił się skupić na tym co mówię. Tak, jak w przypadku mamy- brak autorytetu.
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Możesz wysyłać nowe wątki
Możesz wysyłać odpowiedzi
Możesz wysyłać załączniki
Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
EmotikonyWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum




Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.