![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
||||
|
||||
|
A propos tłumaczeń ustnych, często pojawia się problem tłumaczenia w kontekście współpracy z tym, kogo się tłumaczy. Wiadomo, zdarzają się osoby, które są wymarzonymi prelegentami, ale tłumaczyć niektórych to nie lada wyzwanie. Jak i czy w ogóle można "wychować" sobie zleceniodawcę?
|
||||
|
||||
|
||||
|
"Wychować" to może za dużo powiedziane, ale przed przystąpieniem do tłumaczenia powinno się porozmawiać ze swoim prelegentem i poprosić o robienie przerw. Należy też wytłumaczyć prelegentowi na czym polega specyfika tłumaczeń ustnych, jak nalezy podawać tekst, żeby jakość tłumaczenia była dobra.
|
||||
|
|||||
|
|||||
|
Chyba, że mamy w perspektywie dłuższą współpracę, na przykład zostajemy etatowym tłumaczem jakiejś persony. Wtedy ustalenie zasad współpracy podczas "występu" może czegoś nauczyć prelegenta, jeśli będzie przez nas egzekwowane przy kolejnych tłumaczeniach. Utrwalanie konkretnego schematu czy strategii pracy, odpowiadającej nam jako tłumaczom, można już chyba nazwać "wychowaniem", oczywiście z przymrużeniem oka. Przy jednorazowych "występach" trudno o tym mówić - prelegent albo zastosuje się do naszych próśb - na co zawsze trzeba mieć nadzieję - albo zapomni o tym, co mu wcześniej powiedzieliśmy i will go with the flow. Poleci "na żywca". Nie zapominajmy, że przemówienia to często dla samych prelegentów wielkie przeżycie emocjonalne i stres, a wtedy trudno o kontrolę.
__________________
Dzień, w którym zaczniesz robić to, co lubisz, będzie ostatnim dniem, kiedy będziesz musiał wstać do pracy
|
|||||
|
||||
|
||||
|
Oczywiscie dobrze jest wczesniej porozmawiac z prelegentem i wszystko wyjasnic, napomknac ze nasza sytuacja jest niewiele mniej stresujaca niz jego
Niestety zdarza sie ze albo nie jest to mozliwe, albo mowca po prostu o tym zapomina. Wtedy pozostaje brutalna metoda "wciecia sie" z tlumaczeniem. |
||||
|
||||
|
||||
|
Myślę, że pomocne byłoby przy pierwszej rozmowie przeprowadzenie "próbnego" tłumaczenia, żeby zobaczyć, czy tłumacz i lektor "zgrywają się". Warto też spytać, czy przemowa (czy inny rodzaj wypowiedzi) jest przez naszego klienta zapisana. Można wtedy zapoznać się z tekstem przed tłumaczeniem ustnym. Choć oczywiście to nie będzie "słowo w słowo" ten sam tekst,bo nikt nie czyta prosto z kartki ani nie uczy się na pamięć przemówień, to dla tłumacza zawsze duże ułatwienie.
Ostatnio edytowane przez Tammar : 04-19-2010 o 22:27. |
||||
|
||||
|
||||
|
Musimy też , przed przystąpieniem do pracy , ustalić, czy tłumaczenie będzie konsekutywne czy 'de liaison'. Tłumaczenie konsekutywne oznacza, że w trakcie wypowiedzi prelegenta tłumacz sporządza notatki i rozpoczyna tłumaczenie dopiero, gdy lektor skończy swoją wypowiedź lub zrobi w niej przerwę, zazwyczaj po kilku minutach. Tłumaczenia 'de liaison' różnią się natomiast tym , że przerwy występują znacznie częściej, zazwyczaj po każdym osobnym zdaniu. Techniki 'de liaison' używa się raczej na mniej oficjalnych wydarzeniach. Nie do pomyślenia byłoby gdyby np. mowy polityków były tak tłumaczone. Sami zresztą zauważyliście, że przerwy w tłumaczeniach na oficjalnych, poważnych spotkaniach, np. posiedzeniach władz są rzadkie. Niestety z tej przyczyny obserwuję uogólnienia i pewne niedoskonałości w tłumaczeniach, omijanie pewnych informacji - co jest jednak całkowicie naturalne, ponieważ ludzka pamięć (tłumacza) nie jest doskonała.
Warto zdać sobie sprawę z własnych możliwości zapamiętywania. Jeśli nie jesteśmy w stanie zapamiętać 4-zdaniowego ciągu, poprośmy klienta o robienie przerw co 3 zdania. Oczywiście tu pojawiają się problemy, ponieważ przerwy powinny następować po "dokończeniu" jakiej myśli. Nienaturalne byłoby gdyby przemawiający intencjonalnie przerwał, oddając głos tłumaczowi, po słowach: "Na początku XX wieku Białoruś stanowiła część imperium rosyjskiego. We władaniu Rosji pozostawała od końca XVIII wieku. Administracyjnie wchodziła w skład Północno-Za*chod*nie*go Kraju. Wówczas stosowano podział na gubernie." <<interwał mówiącego, tłumaczenie>> "Tereny białoruskie dzieliły się na: guberię wileńską, grodzieńską, mińską, wi*teb*ską, mohylewską i kowieńską. Nazwa Białoruś wywodzi się od... " Oczywiście, nie możemy wymagać zbyt wiele od klienta. W końcu "klient-nasz pan" i to tłumacz musi się "dostosować". Tak już przede mną wspomniano, prelegent również przeżywa ogromny stres i nie można oczekiwać , że będzie pamiętał o wygodzie tłumacza. Ostatnio edytowane przez Tammar : 04-19-2010 o 22:28. |
||||
|
||||
|
||||
|
Cytat:
![]() |
||||
|
||||
|
||||
|
Tłumaczenie ustne jest bardzo trudym zadaniem dla tłumacza i wymaga wielkiej wiedzy i doświadczenia. W tłumaczeniu konsekutywnym tłumacz rozpoczyna tłumaczenie dopiero, gdy prelegent skończy swoją wypowiedź. Zazwyczaj w tłumaczeniu konsekutywnym tłumacz w trakcie przemówienia stoi obok rozmówcy, słucha go i sporządza notatki. Gdy osoba mówiąca skończy przemówienie lub zrobi przerwę w swojej wypowiedzi, tłumacz odtwarza wypowiedź w języku docelowym w całości i w taki sposób jakby to on ją wygłaszał.
|
||||
|
||||
|
||||
|
W artykule pt. "Ekscelencja i Jego Tłumacz" Danilo Nogueiry przeczytałam o przypadku, kiedy to prezydent Namibii wtrącił do swojego przemówiena kilka nieprzygotowanych wcześniej uwag. Tłumacz w danej chwili zamilkł i nie wiedział co powiedzieć. Takie niespodziewane 'zmiany planu' są częstym przypadkiem i mogą sprawic wielki problem tłumaczowi. :/
|
||||
|
||||
|
||||
|
Cytat:
. Jeszcze bardziej (przynajmniej według mnie) trudną techniką tłumaczeniową jest tłumaczenie symultaniczne. Polega ono na tym , iż tłumacz znajduje się w dźwiękoszczelnej kabinie, słyszy w słuchawkach wypowiedź mówcy i jednocześnie przekłada na język docelowy. Tłumacz tłumaczy pojedyncze zdanie jeszcze w trakcie wypowiadania do przez prelegenta. Tak więc w tym samym czasie zachodzi 1- słuchanie,2- rozumienie wypowiedzi,3- mentalny proces tłumaczenia oraz 4- odtwarzanie komunikatu w języku docelowym. Nie każdy tłumacz, choć posiadałby ogromną wiedzę, nadaje się do tłumaczeń symultanicznych. Oprócz odporności na stres, podzielności uwagi, wysokiej koncentracji, potrzebny jest też wyćwiczony refleks i dobra dykcja. Ja sama jestem osobą, która nie wymawia drżącego "r" , dlatego mimo szczerych chęci muszę się przygotować na to, że nie będę mogła efektywnie tłumaczyć symultanicznie, a nawet ustnie w ogóle. Co ważne, tłumacz musi jeszcze znać perfekcyjnie tematykę prowadzonej konferencji. Dodatkowo, nawet jeśli tłumacz posiada wszystkie cechy przeze mnie wymienione, konieczne jest, aby przeszedł intensywne szkolenie przygotowujące do takiej specyficznej sytuacji. Takie szkolenia zazwyczaj odbywają się w ośrodkach szkoleniowych tłumaczy i ośrodkach uniwersyteckich. Głównym celem podczas nauki jest konieczność wypracowania świadomej kontroli wypowiadanych komunikatów. Jest to niezwykle trudne, gdyż tłumacz nie słyszy swojego głosu. Z tego względu pojawiają się często błędy gramatyczne. Trzeba nauczyć się również nie wydawania różnych dźwięków poza komunikatem,np. głośnym wciągnięciem powietrza (przecież łatwo jest zapomnieć o takich drobnostkach, kiedy nie widzi się odbiorców) lub mówieniem "yyyy" , "eee" podczas namysłu (wysoce nieprofesjonalne). Dodatkowymi czynnikami, które utrudniają tłumaczenie symultaniczne są: znaczna wada wymowy u mówcy, niespodziewane zmiany tematów wystąpień, wadliwy sprzęt i różnica w gramatyce między językiem wyjściowym a docelowym. Zazwyczaj tłumacze symultaniczni pracują w parach, ze względu na ogromny wysiłek umysłowy i zmieniają się co ok. 30 minut. Cena za godzinę tłumaczenia symultanicznego to ok. 200-300 złotych. |
||||