Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #1  
Stary 08-22-2012, 19:56
Joanna Niedzialek Joanna Niedzialek jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2012
Miejscowość: Nowa Deba
Posty: 121
Domyślnie Opinia o Chinach

Jestem bardzo ciekawa opinii ludzi, którzy mieli przyjemność/nieprzyjemność przebywać przez jakiś czas (lepiej dłuższy niż krótszy) w Chinach. Wśród moich znajomych są zarówno tacy, którzy nie chcieliby nigdy tego kraju opuścić, jak i tacy, którzy nigdy nie chcą tam wrócić. Mówiąc szczerze ja po wysłuchaniu niektórych historii trochę się zniechęciłam do ewentualnego wyjazdu tamże... Jaki są Wasze odczucia? Co Was najbardziej zraziło/zachęciło? I gdzie dokładnie byliście?
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Stary 08-23-2012, 10:31
Jerzy_M Jerzy_M jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2012
Miejscowość: Bydgoszcz
Posty: 122
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez Joanna Niedzialek Pokaż post
Jestem bardzo ciekawa opinii ludzi, którzy mieli przyjemność/nieprzyjemność przebywać przez jakiś czas (lepiej dłuższy niż krótszy) w Chinach. Wśród moich znajomych są zarówno tacy, którzy nie chcieliby nigdy tego kraju opuścić, jak i tacy, którzy nigdy nie chcą tam wrócić. Mówiąc szczerze ja po wysłuchaniu niektórych historii trochę się zniechęciłam do ewentualnego wyjazdu tamże... Jaki są Wasze odczucia? Co Was najbardziej zraziło/zachęciło? I gdzie dokładnie byliście?
Byłem w Chinach dość niedługo, około dwóch tygodni, a więc jedyne, czym mogę się podzielić, to pierwsze wrażenie. Cóż, małe miasta są lepsze od dużych. Po prostu żyje w nich mniej ludzi i jednak miałem wrażenie, że jest czyściej... Beijing, Wuhan, Chongqing, to są miasta, z których zapamiętałem to, co mnie raziło najbardziej: czyli ogromny tłum niespecjalnie znający pojęcie prywatnej przestrzeni, i duży brud. Pamiętam szczególnie ich pociągi: koszmar. Siedzenia ustawione idealnie w kształt litery L, na skutek czego nie szło na nich spać. Nawet Chińczycy, a to jest naród dzielny, nienarzekający i twardy, nie dawali rady usnąć. Jechanie 33 godzin z Chongqing do stolicy takim pociągiem to był koszmar. Wszędzie ludzie, duchota, matki z płaczącymi dziećmi. Tłumy też zabijają dobre wrażenie z np. zakazanego miasta, którego prawie nie widać - dobrze, że z moim 180 cm wzrostu już wystawałem nad gąszcz głów Dzieci sikające na ulicy nikogo nie dziwią. Gdy wyjeżdżałem z Chin, jedno miasto podobno zamknęli z powodu epidemii dżumy. Jangcy była spowita całymi strugami śmieci, a ze statku opakowania po gotowych chińskich zupkach, z makaronem wyglądającym jak żyłka wędkarska, rzucano prosto do rzeki. A gdy jeden zacznie i nic mu nie będzie, to pół statku uznaje, że mu tak wolno.

Ale są i dobre rzeczy.
O ile jako stereotypowy Polaczek odczuwam trudno wytłumaczalną pogardę wobec jakiejkolwiek władzy poza religijną, o tyle w Chinach milicja to zjawisko dobre. Uprzejmi, wyedukowani, pomocni, wyrozumiali. Tylko oni utrzymują w szachu te tłumy.
Po angielsku nikt nie mówi, wbrew temu co się o Chinach opowiada, ani na ulicy, ani w metrze, ani w restauracji (chyba że w bardzo turystycznej okolicy), ale mówią po angielsku za to w głównych oddziałach banków, a tylko tam można dokonywać wymiany waluty.
Ludzie są dobrzy. To bardzo bezpieczny kraj. Kradzieże nie są tam w świadomości społecznej. I dziwacznie cierpliwi: jeśli w pociągu staniesz na drodze, to możesz nawet nie zauważyć, że za Tobą Chińczyk czeka od pięciu minut, aż się przesuniesz. Nie poprosi, nie wskaże: po prostu poczeka...
Gości z Zachodu (a raczej, powiem szczerze, po prostu każdego rasy białej niemówiącego po chińsku...) czasem przepuszczają przez monstrualne kolejki, choć z drugiej strony, potrafią od nich więcej kasy zebrać.

Także wrażenia mieszane, co dla kogo jest ważne. Ja byłem bardziej zadowolony z Syberii, bo jest to kraj dziki, z niewieloma zasadami, słabo zaludniony, z dobrymi ludźmi i o ogromnych przestrzeniach. Choć nie mam klaustrofobii, to Chiny właśnie uważałem za klaustrofobiczne i moje wrażenie były negatywne. No i smog...
__________________
Twice the pride, double the fall. Nominowany do złotej maliny za krytyczne podejście. Do 3 sierpnia na Ukrainie.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #3  
Stary 08-31-2012, 19:56
catchmebaby catchmebaby jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2012
Posty: 165
Domyślnie

Ja osobiście polecam Tajwan! Z pewnością się nie zawiedziesz. Ludzie są niesamowicie przyjaźni, bardzo wygodnie się żyje, ale są też miejsca do podróżowania bez problemu. Piękne otoczenie, wszystko całodobowe i jest co robi. Tylko często czuć zapach sfermentowanego tofu... ^_^' I z językiem łatwiej, bo podobno używają 'czystej' wersji mandaryńskiego.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #4  
Stary 09-06-2012, 15:39
Joanna Niedzialek Joanna Niedzialek jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2012
Miejscowość: Nowa Deba
Posty: 121
Domyślnie

Też słyszałam właśnie, że brud i śmieci są tam niestety wszędzie i normą jest wyrzucanie wszystkiego, gdzie popadnie.
Za to nie spodziewałam się tego, że nie zdarzają się raczej kradzieże i że ludzie są dość grzeczni - z relacji internetowych i znajomych wynikało, że kradzieże są dość częste, a wydzieranie się wzajemnie, wykłócanie, przepychanie łokciami i prawie wpychanie innych pod podjeżdżający autobus to norma . Pewnie zależy to też od miasta i prowincji w sumie...
A na Tajwan mam dwa zaproszenia, ale na razie nie mam finansów .
Odpowiedź z Cytowaniem
  #5  
Stary 09-06-2012, 16:12
menri menri jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2012
Posty: 112
Domyślnie

Nigdy nie byłam w Chinach, ale opinie znajomych są też raczej negatywne. Na pewno jest to kraj ogromnych skrajności. Pekin - bogactwo, pierwsza lepsza wioska - bieda aż piszczy. Polecam dokument "Ostatni pociąg". Ostatnio na tvn był emitowany dokument o operacjach plastycznych w Chinach. Niesamowite, że tam ludzie decyduja się na przedłużenie nóg! W ogóle pościg za ideałem europejskim jest z lekka chory.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #6  
Stary 09-07-2012, 20:03
catchmebaby catchmebaby jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2012
Posty: 165
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez Joanna Niedzialek Pokaż post
Też słyszałam właśnie, że brud i śmieci są tam niestety wszędzie i normą jest wyrzucanie wszystkiego, gdzie popadnie.
Za to nie spodziewałam się tego, że nie zdarzają się raczej kradzieże i że ludzie są dość grzeczni - z relacji internetowych i znajomych wynikało, że kradzieże są dość częste, a wydzieranie się wzajemnie, wykłócanie, przepychanie łokciami i prawie wpychanie innych pod podjeżdżający autobus to norma . Pewnie zależy to też od miasta i prowincji w sumie...
A na Tajwan mam dwa zaproszenia, ale na razie nie mam finansów .
Ale absolutnie kiedyś się tam wybierz! Tym bardziej jeśli masz zaproszenia!

Co do Chin przypomniało mi się jeszcze, że mój współlokator opowiadał, że tam się pali papierosy WSZĘDZIE. Jest Chińczykiem, ale sporo lat siedzi w Europie i powiedział, że na początku nie mógł się przyzwyczaić do tego, że w restauracjach przy jedzeniu wszyscy palą... Ja bardzo nie lubię, jak się pali w takich miejscach, mimo że sama popalam. Na Tajwanie jest mnóstwo zakazów, ale tylko w miejscach, w których moim zdaniem aż się prosi o zakaz.

A może ktoś, kto był w Chinach pamięta, jak to jest z koszami na śmieci? Też bym się kiedyś, jak będzie fundusz, chciała wybrać.
Na Tajwanie NIGDZIE nie ma śmietników! Tragedia! Ale za to o dziwo na ulicach nie jest brudno. Czasem w jakichś zakamarkach zauważałam syf, ale jestem już od ponad 3 tygodni i takich sytuacji było bardzo mało, choć zjechałam cała wyspę dookoła. Chociaż czasami zapach powala... Z kanalizacji często czuć. No, ale w sumie co się dziwić, jak ciągle jest ponad 30 stopni na termometrze.
W Hong Kongu podobno temperatury podobne. Mnóstwo moich znajomych, którzy byli w Chinach, są zachwyceni Hong Kongiem. Chociaż moim zdaniem kantońska kuchnia jest fuuuj!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #7  
Stary 10-03-2012, 11:43
ewa378 ewa378 jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Sep 2012
Posty: 27
Domyślnie

Ja słyszałam od kolegi, który był tam dwa tygodnie na pewnego rodzaju kursie językowym, że po zajęciach chińczycy byli strasznie zamknięci w sobie. Nauczyciele nie pozwalali im wręcz spotykać się i bratać z polakami. Moim zdaniem cenzura dalej jest tam obecna co w pewnien sposób potęguje to "zamknięcie"
Odpowiedź z Cytowaniem
  #8  
Stary 10-04-2012, 12:33
MariolaG MariolaG jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Sep 2012
Posty: 30
Domyślnie

Ja byłam w Chinach przez 2 miesiące (w te wakacje). Po pierwsze i najważniejsze - każda opinia o Chinach zależy od "typu" wycieczki. Zupełnie inne odczucia mają osoby jadące tam na zorganizowane wakacje a inaczej kiedy jedzie się we własnym zakresie. Ja byłam na czymś "pomiędzy". Z tymi pociągami jest różnie - zależy od zasobności portfela. Ja jechałam 40h pociągiem ale wybrałam opcję droższą, w jedną stronę wyszło jakieś 350zł więc za 2500km nie taka tragedia - przedział z 4 miejscami do leżenia, świeża czysta pościel jak nasze kuszetki. Opcja za 100zł też byla do wyboru - miejsca siedzące...i niestety mało zamożni obywatele tego kraju raczej nie mają wyjścia i tak podróżują. Wiele zależy od tego, jak wielkie są miasta. Ja byłam miesiąc z Szanghaju, który jest bardziej "cywilizowany" niż większość miast u nas. Wszędzie czyściutko, ludzie mili, chętni do pomocy. Gorzej było w mniejszym mieście (które i tak było kilkukrotnie większe niż warszawka), ale i tak - ludzi sprzątających na ulicach od groma.. na ulicach ludzie nie palą - przynajmniej na mnie to wywarło wrażenie aczkolwiek plują co chwila. Wiadomo, że bardziej osoby po 40 zachowują się mniej "kulturalnie" bo dla nich to nic dziwnego ale młodzież, szczególnie ta wykształcona jest zupełnie inna. Dla mnie jedynym minusem było to, że mało kto mówi po angielsku, czy to na stacji kolejowej czy nawet na lotnisku. Wycieczki na własną rękę są niezwykle trudne i wymagające i jeśli miałabym kiedykolwiek wrócić do Chin nigdy przenigdy na własną rękę.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #9  
Stary 10-04-2012, 16:17
annagawronska annagawronska jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Sep 2012
Posty: 9
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez ewa378 Pokaż post
Ja słyszałam od kolegi, który był tam dwa tygodnie na pewnego rodzaju kursie językowym, że po zajęciach chińczycy byli strasznie zamknięci w sobie. Nauczyciele nie pozwalali im wręcz spotykać się i bratać z polakami. Moim zdaniem cenzura dalej jest tam obecna co w pewnien sposób potęguje to "zamknięcie"
Ja byłam w minione wakacje na takim obozie językowym. I przyznam, że również spotkałam się z cenzurą. Wielu Chińczyków przedstawiało ich kraj w różowych kolorach. Ale wygląda na to, że coś się zmienia. Jedna nauczycielka była otwarta i mówiła o tym, że żyje im się źle, że zarobki nie starczają na utrzymanie. Nie wiedziała nawet ile kosztuje benzyna, ponieważ całe życie wszędzie dojeżdża rowerem. Zapytana o to, czy nie zaszkodzi sobie opowiadając nam 'prawdę', powiedziała, że jest takie ryzyko, jednak jeśli nie będzie mówić, to nic w jej kraju się nie zmieni. Mówiła o przełomowym pokoleniu lat 90-tych, które zaczyna buntować się wobec reżimu.

A co do samych Chin, to byłam w Tianjin, w Pekinie i w Xi'an. Również doświadczyłam brudu, braku higieny, wszechobecnych papierosów. Na naszym piętrze w hotelu odbywał się remont i nikt się nie krępował tym, że w budynku są goście - kuli, jeździli taczkami, zrywali kafelki... Trochę inna ta mentalność...
Nikt nie mówi po angielsku. Uczy się go głównie pisemnie, takie ponoć są metody nauczania. Umieją więc przeczytać, ewentualnie napisać coś, ale z mówieniem jest ogromny problem.
Smog był straszny - niskie szare niebo towarzyszyło nam przez większość czasu. W nocy gwiazd nie widać.

Jechałam pociągiem z kuszetkami. Było czysto i miło. Był wrzątek do herbaty, czy zupek.

Przytłaczały mnie wszechobecne tłumy. Po murze Chińskim chodzisz w tłumie, po Pałacu letnim podobnie.

Chińczycy są bardzo mili, pomocni, szczególnie jak znasz choć kilka słów po chińsku

Acha - i toalety - nie ma muszli klozetowych, tylko dziury w ziemi - niezła rozrywka

Podsumowując - warto pojechać, by doświadczyć Chin. Ale trzeba być otwartym na nowość i przygotować na to, że wszystko tam jest INNE niż u nas.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #10  
Stary 10-08-2012, 17:59
Joanna Niedzialek Joanna Niedzialek jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2012
Miejscowość: Nowa Deba
Posty: 121
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez annagawronska Pokaż post
Ja byłam w minione wakacje na takim obozie językowym. I przyznam, że również spotkałam się z cenzurą. Wielu Chińczyków przedstawiało ich kraj w różowych kolorach. Ale wygląda na to, że coś się zmienia. Jedna nauczycielka była otwarta i mówiła o tym, że żyje im się źle, że zarobki nie starczają na utrzymanie. Nie wiedziała nawet ile kosztuje benzyna, ponieważ całe życie wszędzie dojeżdża rowerem. Zapytana o to, czy nie zaszkodzi sobie opowiadając nam 'prawdę', powiedziała, że jest takie ryzyko, jednak jeśli nie będzie mówić, to nic w jej kraju się nie zmieni. Mówiła o przełomowym pokoleniu lat 90-tych, które zaczyna buntować się wobec reżimu.
.
Myślę, że ci przedstawiający w różowych barwach swój kraj Chińczycy niekoniecznie musieli to robić ze strachu przed cenzurą (jeżeli to miałaś na myśli). Z moich doświadczeń wynika, że wielu Chińczyków, pomimo warunków życiowych, jest niesamowicie dumna ze swojego kraju i czasem wręcz agresywnie reaguje na jakąkolwiek krytykę (zwłaszcza, że niektórzy wychodzą z założenia, że co złe, to przez zachodnie mocarstwa, ewentualnie Japonię). Oczywiście w pewnym stopniu jest to efekt papki, którą im się wtłacza do głów. Podkreślam tylko, że to niekoniecznie strach, a raczej pewne ukształtowanie ideologiczne.
__________________
[url]http://www.niedzialek.globtra.com/pl[/url]
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Możesz wysyłać nowe wątki
Możesz wysyłać odpowiedzi
Możesz wysyłać załączniki
Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
EmotikonyWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum




Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2017, Jelsoft Enterprises Ltd.