Wróć   mLingua | Forum Tłumaczy > Języki romańskie
Zarejestruj się| Translator | Sklep | Użytkownicy | Oznacz fora jako przeczytane
Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #1  
Stary 09-17-2018, 12:28
KasiaNBień KasiaNBień jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Aug 2018
Posty: 77
Domyślnie Hipoteza Sapira-Whorfa w kontekście języka hiszpańskiego i polskiego

Witam!

Ostatnio rozmyślałam trochę nad hipotezą Sapira-Whorfa, znanej zapewne niejednej osobie m.in. ze Wstępu do Językoznawstwa na studiach filologicznych/ lingwistycznych. Jakie macie zdanie na ten temat? Odnosząc się np. do polskiej i hiszpańskiej kultury i języka?

P.S. Takki oto lekki temat, w sam raz na poniedziałkowe popołudnie

Pozdrawiam
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Stary 09-18-2018, 10:33
Gringa Gringa jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2018
Miejscowość: Łódź
Posty: 115
Domyślnie

Jestem zwolenniczką słabszej postaci tej teorii. Na marginesie, zasada złotego środka i stoicyzm to fajna rzecz we wszystkich dziedzinach życia

Za prawdziwością teori Sapira-Whorfai przemawia na pewno fakt, który poruszany był w innym wątku na forum: [url]http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=47245[/url]. Wydaje się, że znając biegle języki obce przybieramy trochę inną twarz (albo gębę, za Gombrowiczem), co wynika z tego, że przyswajamy sposób obycia, mówienia i zachowania specyficzne dla danej kultury.

Stąd też problemy kulturowe w tłumaczeniu są chyba jednymi z najtrudniejszych do rozwiązania.
No bo jak przeciętny Polak miałby zrozumieć dlaczego w Hiszpanii co drugi lokal to bar, dlaczego deszcz w Santiago uważany jest za sztukę, w ogóle po co komu ponad sto słów na opisanie deszczu i po co o nim tyle rozmawiać? I dlaczego piekarnie są otwarte w niedziele?
Osobiście, w Polsce najbardziej brakuje mi istnienia właśnie typowych hiszpańskich barów, kultury picia kawy (nieuważanej za luksus, lecz codzienność), czy wychodzenia na kolację "de tapeo", albo zamawiania wspólnych potraw (w Polsce zazwyczaj przecież wchodzimy do jednej restaurcji, prosimy jedno danie, każdy osobno dla siebie i już)... Dużo można by rozmawiać na ten temat. Tak: Polska i Hiszpania to dwa odmienne byty kulturowe, a na opisanie tej kultury każdy z języków ma własne środki lingwistyczne.

Z drugiej strony, są pewne uniwersalia językowe i kulturowe, coraz chyba popularniejsze w nowoczesnym, zgobalizowanym świecie: coraz więcej elementów naszego życia jest wspólna dla całej "globalnej wioski". I wiele terminów, zarówno w hiszpańskim jak i w polskim, będzie kalką z angielskiego.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #3  
Stary 09-24-2018, 20:35
agatabog agatabog jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2018
Posty: 117
Domyślnie

Mnie natomiast wydaje się, że mimo, iż w samej hipotezie jest być może ziarnko prawdy, to jednak warto zastanowić się na czym właściwie miałby polegać ów obraz świata właściwy użytkownikom danego języka.

To, że w Hiszpanii jest mnóstwo tapas barów to jedynie równica względem innych kultur, co nie oznacza, że pozostaje to poza pojęciem innych narodowości. Poza tym, to niekoniecznie ma w tym przypadku związek z językiem.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #4  
Stary 10-03-2018, 10:34
agatabrow agatabrow jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Aug 2018
Posty: 21
Domyślnie

Ogromnie się cieszę, że pojawił się ten temat na forum. Nigdy nie zapomnę jak poznanie teorii Sapira-Whorfa było dla mnie odkrywczym momentem. Wraz z uświadomieniem sobie tego, że to język jest odpowiedzialny za odbieranie świata, zaczęłam zupełnie inaczej podchodzić do jakiegokolwiek języka obcego. Zaczęłam być bardziej świadoma różnic, a jeszcze lepiej gdy się rozumie z czego te różnice wynikają.

Myślę, że można podać taki przykład z życia: będąc pierwszy raz we Włoszech przedstawiłam się akcentując imię Agata zgodnie z polskim akcentem (Agáta), i oczywiście od razu było pytanie - Come?? Powtórzyłam w identyczny sposób. W końcu zrozumieli, ale powtórzyli już z włoskim akcentem na pierwszą sylabę.

Cóż, nasze ucho jest przyzwyczajone do innego akcentowania, co skutkuje tym, że nawet tak proste imię może być nierozpoznane.

Warto znać różnicę między językami, bo w nowych sytuacjach analizujemy przede wszystkim przez nasz pryzmat.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #5  
Stary 10-03-2018, 11:17
agatabrow agatabrow jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Aug 2018
Posty: 21
Domyślnie

Jeszcze przypomniało mi się, że oglądałam jakiś czas temu TED talks właśnie o tym jak język kształtuje naszą wizję świata. Postanowiłam go odszukać i udało się. Zatem owocnego oglądania:

[url]https://www.ted.com/talks/lera_boroditsky_how_language_shapes_the_way_we_thi nk/up-next[/url]
Odpowiedź z Cytowaniem
  #6  
Stary 10-04-2018, 22:42
ankayyy86 ankayyy86 jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Sep 2018
Posty: 25
Domyślnie

Jak najbardziej zgadzam się ze słabą postacią tej hipotezy. Każdy z nas na pewno zastanawiał się kiedyś co by było,gdybyśmy mówili od urodzenia w innym języku. Ucząc się nowego języka, gdzieś tam kształtujemy swoje drugie "oblicze" poszerzając (wiadomo) horyzonty. Ciekawa jestem jak to wygląda u osób dwujęzycznych. Czy mówienie dwoma językami (chociaż wiemy, że jeden tak czy inaczej jest dominujący) wpływa w jakimś stopniu na otwartość ? Na dostosowywanie się do sytuacji?
Odpowiedź z Cytowaniem
  #7  
Stary 10-04-2018, 23:20
Ernix Ernix jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2018
Posty: 112
Domyślnie

Od wielu lat jestem zafascynowana hipotezą Whorfa-Sapira. To niezwykle interesujące, że rzeczywistość może wpływać na kształtowanie się języka i odwrotnie : to, w jakim języku mówimy determinuje sposób, w jaki postrzegamy rzeczywistość. Ciekawa jest na przykład kwestia liczb : po polsku mamy "dziewięćdziesiąt" czyli 9x10, a po francusku "quatre-vingt-dix", czyli 4x20+10... W języku bretońskim 18 to "triwec'h" - słowo złożone z "tri" (3) i "c'hwec'h" (6), 50 to "hanter-kant", czyli dosłownie "pół setki", a 60 - "tri-ugent", co można przetłumaczyć jako 3x20
Odpowiedź z Cytowaniem
  #8  
Stary 10-05-2018, 21:31
pantofel102 pantofel102 jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2018
Posty: 119
Domyślnie

Wydaje mi się dość oczywiste, że język jakim posługujemy się od urodzenia wpływa na nasze spostrzeganie świata. Zależność ta zapewne nie jest aż tak głęboka jak wskazywałyby na to ekstremalne założenia teorii relatywizmu językowego, jest to jednak fakt zauważalny dla każdego kto ma do czynienia z językami obcymi. Możemy wziąć za przykład personifikację śmierci w różnych kulturach. Większość osób wychowana w polskich realiach językowych będzie uosabiać śmierć w postaci żeńskiej właściwie tylko dlatego, że taki jest rodzaj gramatyczny słowa "śmierć". Osoby anglojęzyczne z kolei zazwyczaj przedstawiają postać śmierci jako postać o cechach męskich. Właśnie taki relatywizm językowy sprawia często kłopoty tłumaczom.
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Możesz wysyłać nowe wątki
Możesz wysyłać odpowiedzi
Możesz wysyłać załączniki
Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
EmotikonyWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum




Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.