Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #11  
Stary 07-25-2011, 14:07
Kira Kira jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Miejscowość: Gdańsk
Posty: 170
Domyślnie Zagubieni w przekładzie

Ile sensu można zmieścić w 38 znakach i czy tłumacz musi być przezroczysty - Małgorzacie Sadowskiej tłumaczy Michał Chaciński

[url]http://www.marhan.pl/index.php/jezyk-angielski/38-artykuy/78-zagubieni-w-przekadzie?tmpl=component&print=1&page=[/url]

- rozmowa między innymi o dubbingu, napisach, przekładzie humoru, wulgaryzmach...
Odpowiedź z Cytowaniem
  #12  
Stary 07-29-2011, 01:37
johana johana jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Posty: 45
Domyślnie

[url]http://www.tłumacz-filmowy.ostrowwlkp.pl/[/url]
Odpowiedź z Cytowaniem
  #13  
Stary 07-30-2011, 23:32
Sylvia24 Sylvia24 jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Posty: 10
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez k_buczynski Pokaż post
Szczerze mówiąc nie zgadzam się. Z doświadczenia własnego i innych wiem, że to właśnie dzieci nie lubią chodzić do kina na filmy z napisami, jako że:
1) nie lubią czytać
2) nie potrafią czytać w szybkim tempie
3) nie zawsze potrafią nadążyć zarówno za napisami i jednocześnie za akcją filmu

Osoby dorosłe nie mają z tymi umiejętnościami problemów (oczywiście generalizuję).
Nie zgodzę się z tą opinia. Wygląda na to że zakładasz, że każdy dorosły lubi czytać? Nie sadzę jednak, że to jest zgodne z prawda.
Osobiście mimo, iż posługuję sie językiem angielskim na dobrym poziomie - lubie mieć włączone napisy, gdy oglądam film po angielsku. Może powodem tego jest że jestem wzrokowcem. Co więcej często oglądam telewizje angielską, więc gdy włączam jakiś program z polskim dubbingiem, muszę przyznać, że mnie to irytuje.

Ostatnio edytowane przez b.zur : 08-05-2014 o 18:40.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #14  
Stary 09-02-2011, 22:54
silviabroom silviabroom jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Posty: 181
Domyślnie

Według mnie napisy są dla oglądającego tym, czym CAT jest dla tłumacza, wspomagają go. Jeśli myślimy o nauce języka, to lepiej od samego początku przyzwyczajać się do oglądania bez napisów; nawet jeśli większości nie zrozumiemy, to przynajmniej można posłuchać akcentu. Oglądanie bez napisów pozwala też pełniej zrozumieć przekaz filmu (intencje reżysera), tj. zasmakować go w najczystszej postaci. Często jednak oglądam filmy z napisami, bo lubię sobie porównywać napisy tworzone przez różnych tłumaczy. Różne napisy to czasami różne interpretacje, różne obrazy. Ciekawe doświadczenie, polecam.

Ostatnio edytowane przez noirin : 02-07-2016 o 12:49. Powód: interpunkcja
Odpowiedź z Cytowaniem
  #15  
Stary 09-03-2011, 17:08
domi's Avatar
domi domi jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Jun 2011
Miejscowość: Bydgoszcz
Posty: 20
Domyślnie

Napisy są świetne. Byłam u znajomych w Danii i, co się okazuje w ich telewizji seriale, filmy w telewizji są w oryginalnej wersji językowej z duńskimi napisami. A zauważcie jak Duńczycy rewelacyjnie operują językiem angielskim. Są filmy, które lepiej wypadają z dubbingiem, chodzi mi tu głównie o animacje, etc. Wiadomo, że każdy ma większą frajdę jak zobaczy np. Shrecka w polskiej wersji, bo nasz kontekst kulturowy jest świetnie w to wpleciony. I tak - zgadzam się, wydaję mi się, że tłumaczenia wymagające przełożenia kontekstu kulturowego, sloganów i żartów są najtrudnijszymi elementami. Często ich tłumaczenie wymaga zrobienia tego drogą opisową, co w napisach nie bardzo chyba może się zdarzyć. Poza tym te elementy w przekładzie na język polski wiele tracą często.

Ostatnio edytowane przez idiosyncrasy : 09-27-2014 o 23:32. Powód: nie zaczynanie zdań wielką literą
Odpowiedź z Cytowaniem
  #16  
Stary 09-05-2011, 11:04
julia_m julia_m jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2011
Miejscowość: Poznań
Posty: 121
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez domi Pokaż post
napisy są świetne. Byłam u znajomych w Danii i co się okazuje w ich telewizji seriale, filmy w telewizji są w oryginalnej wersji językowej z duńskimi napisami. a zauważcie jak Duńczycy rewelacyjnie operują językiem angielskim. są filmy, które lepiej wypadają z dubbingiem, chodzi mi tu głównie o animacje, etc. wiadomo, że każdy ma większą frajdę jak zobaczy np Shrecka w polskiej wersji bo nasz kontekst kulturowy jest świetnie w to wpleciony. I tak- zgadzam się, wydaję mi się, że tłumaczenia wymagające przełożenia kontekstu kulturowego, sloganów i żartów są najtrudnijszymi elementami. często ich tłumaczenie wymaga zrobienia tego drogą opisową, co w napisach nie bardzo chyba może się zdarzyć. poza tym te elementy w przekładzie na język polski wiele tracą często.
Zgadzam się, są filmy, które tyko zyskują na dubbingu.

Jeśli chodzi o problemy z czytaniem czy też niechęć do czytania - znam naprawdę dużo osób, które nie oglądają wcale filmów z napisami. Jeśli dany film nie ma dubbingu, a np. strasznie go chcą obejrzeć, to czekają na wersję dubbingowaną albo po prostu godzą się z tym, że go nie obejrzą (czego totalnie nie rozumiem...). Z drugiej strony istnieje grupa ludzi, którzy nienawidzą dubbingu i nigdy w życiu nie wybiorą się na film z lektorem... Też paranoja. Ja często oglądam filmy z napisami oryginalnymi, bo to ciekawe doświadczenie i ćwiczenie, nawet jeśli znamy dany język obcy na naprawdę dobrym poziomie.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #17  
Stary 09-05-2011, 11:57
gregor zawora gregor zawora jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Posty: 46
Domyślnie

Polecam ciekawy artykuł dotyczący tłumaczenia filmów Barbary Schwarz "Translation in a Confined Space".

Ostatnio edytowane przez noirin : 02-07-2016 o 12:50.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #18  
Stary 10-24-2011, 00:56
MałaMi26 MałaMi26 jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Miejscowość: Siedlce
Posty: 125
Smile Dlaczego tłumaczenia audiowizualne nie lubią kotów?

Polecam poniższy artykuł:
[URL="http://dialogista.info/readarticle.php?article_id=20"]http://dialogista.info/readarticle.php?article_id=20[/URL]

Dlaczego tłumaczenia audiowizualne nie lubią kotów? Wbrew pozorom nie chodzi tu o tłumaczenie kociego języka. Autorka tego pouczającego artykułu przedstawia subiektywne spojrzenie na mariaż tłumaczeń filmowych i narzędzi typu CAT. Stawia tezę, iż dialogi filmowe i mające usprawnić pracę tłumacza CAT’y nie są w stanie stworzyć idealnego związku; żyją wręcz jak przysłowiowy pies z kotem. Dlaczego? Zdaniem pani Anny to, co jest błogosławieństwem w przypadku tekstów specjalistycznych (pamięć tłumaczeniowa, segmentacja), kompletnie nie sprawdza się w przypadku dialogów filmowych, gdzie równie ważny jak tekst jest KONtekst. Według niej w filmie już występuje naturalna segmentacja, tj. rozpisanie dialogów na osoby, a zatem tłumaczenie filmu raczej uniemożliwia pominięcie istotnych kwestii. Często natomiast już na etapie tłumaczenia świadomie wyrzucamy zbędne wypowiedzi, które niewiele wnoszą do sceny, są powtórzeniem, bądź powieleniem tego, co doskonale widać na ekranie. Być może dałoby się zaprogramować CAT-a tak, aby pomijał reakcje i wykrzykniki, ale jak go nauczyć, które zdanie jest ważne, a które można pominąć? Autorka zwraca też uwagę na często pomijany problem jakim są nieprecyzyjne listy dialogowe. Nie neguje zalet CAT-ów. Jak mawiał klasyk gatunku „Postępowi nie ma co dawać kontry”. W pamięci utkwiło mi jednak pochodzące z tego artykułu znamienne stwierdzenie: „Z CAT-em jest jak z GPS-em, trzeba wiedzieć kiedy i jak z niego korzystać.” Moim zdaniem bowiem nic nie zastąpi twórczej pracy ludzkiego mózgu.

A wy co o tym sądzicie? Zgadzacie się z końcowym wnioskiem autorki? Może macie swoje własne doświadczenia w tym temacie? Zapraszam do dyskusji.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #19  
Stary 10-24-2011, 10:22
Malagutti Malagutti jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Posty: 119
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez MałaMi26 Pokaż post
Polecam poniższy artykuł:
[URL="http://dialogista.info/readarticle.php?article_id=20"]http://dialogista.info/readarticle.php?article_id=20[/URL]
Po pierwsze fajnie sformułowałaś tytuł wątku - od razu mnie zaciekawił

A co do artykułu - moim zdaniem, a jest ono oparte również na drobnych doświadczeniach tego typu, CAT nie nadaje się do tłumaczenia dialogów. O wiele łatwiej jest mi tłumaczyć taki tekst tradycyjnie Tak jak wspomniała autorka, ważny jest kontekst wizualny, czasem humor sytuacyjny. CAT tego nie wyłapie
Odpowiedź z Cytowaniem
  #20  
Stary 10-24-2011, 15:27
MalgorzSikorska's Avatar
MalgorzSikorska MalgorzSikorska jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Posty: 110
Domyślnie Artykuł "Filmy, filmy,filmy..."

Filmy, filmy,filmy...
Polskie streszczenie artykułu Igora Migołatiewa
[url]http://www.trworkshop.net/lib/articles/2.shtml[/url]


Autor tekstu, Igor Migołatiew, zauważa, że ostatnimi czasy dialogi w filmach z Hollywood (ale też francuskie produkcje) są poddane zabiegom mającym na celu wykreowanie specyficznego (wyszukanego) stylu wypowiedzi. Utrudniają one jednak odbiorcy zrozumienie sensu owej wypowiedzi. Przekłady takich tekstów, zdaniem autora, powinny być wykonywane pod okiem montażysty.
Rosyjscy producenci często zatrudniają nieprofesjonalnych tłumaczy, którzy mają małe wymagania finansowe, ale niestety jakość wykonywanych przez nich tłumaczeń, jest wprost proporcjonalna do ich oczekiwań finansowych.
Współpraca aurora z producentem filmowym wyglądała w ten sposób, że we wszystkich sprawach związanych z wykonywaniem zlecenia kontaktował się z tylko jedną osobą ze spółki , od tej właśnie osoby otrzymywał tekst do tłumaczenia i to ona była odpowiedzialna za udźwiękowienie filmu.
Tekst w języku angielskim Migołatiew otrzymywał w formie "papierowej" (wydruku, tudzież maszynopisu) i w takiej samej formie wykonywał tłumaczenie. Termin na wykonanie tłumaczenia 30 - 35 stron był to przeważnie tydzień. Wynagrodzenie wynosiło 100 dolarów, co w owym czasie nie było rarytasem, a nazwisko tłumacza nie było umieszczane w napisach końcowych.
Jedna z rosyjskich stacji telewizyjnych szczyci się wykonywaniem dubbingu dwóch produkcji obcojęzycznych w ciągu jednego dnia (ekspresowe tempo nie dziwi w oliczu pośpiechu dzisiejszego świata). Zapewne pracuje nad tym cała rzesza tłumaczy różnych języków.
Zdaniem Migołatiewa w celu zachowania wysokiej jakości przekładu filmów, należy przestrzegać kilku zasad:
Pierwsza: powinno się poświęcić na tłumaczenie filmu odpowiednią ilość czasu (najlepiej tydzień), co pozwoliłoby na kilkakrotne, uważne obejrzenie filmu i skorzystanie ze źródeł informacji (słowniki, encyklopedie, filmy...)
Druga: powino się przeredagować tłumaczenie w celu poprawienia jego jakości.
Trzeciaowinno być zwięzłe (w przypadku j. angielskiego, którego tempo wypowiedzi jest wyższe niż tempo j. rosyjskiego i mogłoby znacznie utrudniać pracę aktorów, a przez to negatywnie wpłynąć na efekt). Tekst, zdaniem autora, powinien brzmieć w miarę możliwości naturalnie w języku przekładu.
Ponad to wszystko, istotna jest bardzo dobra znajomość języka.
Autor zarzuca producentom to, że tłumaczenia filmów robione są w zbyt dużym pośpiechu, nie są starannie redagowane, zawierają rażącą ilość tłumaczeń dosłownych (słowo w słowo) i są wykonywane przez nieprzygotowanych ludzi.
__________________
Celność słów? Ba! Każdy dobry komendant plutonu egzekucyjnego ją posiada.
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Możesz wysyłać nowe wątki
Możesz wysyłać odpowiedzi
Możesz wysyłać załączniki
Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
EmotikonyWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum




Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.