Narzędzia wątku Wygląd
  #1  
Stary 11-06-2018, 15:25
tapioeero tapioeero jest offline
Nadszyszkownik
 
Zarejestrowany: May 2012
Posty: 578
Domyślnie Pies w Szwecji to wielki obowiązek

Pies w Szwecji to większy obowiązek i poświęcenie niż dziecko w Polsce- wysokie koszty zakupu nawet kundelka (nie mówiąc o rasowych za równowartość 10 tys. zł), surowe prawo o ochronie zwierząt zakazujące np. zostawiania psa samego w domu dłużej niż 6 godz., a szczeniaka w ogóle (!) co powoduje obowiązek zatrudnienia opiekunki do psa, wielkie koszty opieki weterynaryjnej oraz sąsiedzi zgłaszający wszelkie nieprawidłowości na policję (np., że pies sam siedzi w domu) oto relacja Polki ze Szwecji posiadającej tam psa:

"Pies w Szwecji – dużo by na ten temat mówić. Trzeba zacząć choćby od tego, ze to jeszcze większy obowiązek niż w Polsce, choćby z powodu mnóstwa kontroli, jakie mogą się odbyć, gdy na przykład twój sąsiad stwierdzi, ze robisz coś źle, bądź ze twój pies za długo przebywa sam w domu. Zdarzają się tez mściwi sąsiedzi, którzy zgłoszą cie do kontroli, motywując to, ze pies wyje bądź ciągle szczeka, mimo iż nie jest to prawda.

Co na temat posiadania psa mówi prawo?

Djurskyddslagen, czyli prawo o ochronie zwierząt – dokonano w nim pewnych, niezbędnych poprawek ostatni raz w roku 2009. Oprócz tego prawa, istnieje jeszcze djurskyddsförordningen, czyli regulacje prawne (ktoś, kto studiuje prawo, może mi tu pomoc z właściwym nazewnictwem w języku polskim), a także postanowienia Jordbruksverket, czyli Ministerstwa Rolnictwa. Według prawa właściciel zwierzęcia (i to nie tylko psa czy kota) ma obowiązek dostarczenia swojemu towarzyszowi takiej opieki, aby zwierze nie cierpiało – zakazane jest bicie czy przetrzymywanie zwierząt przywiązanych w taki sposób, który sprawia im ból (czy to fizyczny, czy psychiczny – praktycznie tłumacząc, pies trzymany na łańcuchu w warunkach, jakie nieraz można spotkać na polskiej wsi, jest kategorycznie niedopuszczalne! W mieszkaniu nie wolno przetrzymywać psów przywiązanych, a na zewnątrz, w przypadku tzw. psów podwórkowych, nie mogą one być przywiązane dłużej niż dwie godziny pod rzad – ). Właściciel ma tez obowiązek (psi obowiązek, powiedziałabym) „przechowywania” zwierzęcia w taki sposób, aby nie szkodziło to osobom postronnym (pod to podchodzi miedzy innymi tzw. „koppeltvång”, czyli przymus chodzenia na smyczy w miejscach publicznych).
Wszystkie psy muszą być zarejestrowane w krajowym rejestrze, który jest w rekach właśnie Ministerstwa Rolnictwa (taka rejestracja kosztuje 70kr i jest to oplata jednorazowa) i muszą mieć chip z unikalnym numerkiem (na szczęście za to ostatnie płaci hodowca).
W terminie miedzy 1 marca a 20 sierpnia psy na terenie, gdzie występuję dzicz, muszą być na smyczy bądź tak wyszkolone, ze nie oddalają się od właściciela pod żadnym pozorem. Prawo to ma za zadanie chronić dzikie zwierzęta w okresie ich rozmnażania.
Za wszelkie szkody spowodowane przez mojego psa odpowiadam ja, właściciel. To bardzo ważne, gdyż w przypadku sytuacji, kiedy mój pies rzuciłby się na innego psa (nawet sprowokowany!) i sprawił, ze ten drugi pies musi udać się do weterynarza, za opiekę weterynaryjna (która tu jest nieziemsko droga) place ja! To samo tyczy się ataków na innych ludzi, tudzież choćby sforsowanie ogródka sąsiada. To tez szkoda, która winna jestem naprawić ja – właściciel.
Obroże typu „kolczatka” czy elektryczne, które za zadanie maja „nauczyć” psa karności, są zakazane.
Jeśli chodzi o opiekę nad szczenięciem – absolutnie zakazana jest sprzedaż szczeniąt z rodzinnego ich domu przed ukończeniem przez nich ośmiu tygodni. Szczenie poniżej czterech miesięcy nie powinno być zostawiane w domu samo wcale (!). Jeśli chodzi o psy młode i dorosłe, w prawie napisane, ze nie powinny być zostawiane same dłużej niż sześc godzin i najdłuższy dopuszczalny czas miedzy spacerami to właśnie sześć godzin.
Możecie pewnie spytać, jak w takim razie ludzie maja psy w tym kraju? Decyzja o posiadaniu psa jest decyzja przemyślana. Właściciele biorą wolne z pracy, żeby moc szczeniaczkowi zapewnić to, czego on potrzebuje. Niektórzy maja możliwość wzięcia psa ze sobą do pracy (będę rozglądać się za taka opcja, jak przyjdzie mój czas na zmiany – planuje w przyszłym roku po urlopie, ale to się jeszcze trochę zmienić może). Ci, którzy nie maja takiej możliwości, umieszczają swojego pupila w tzw. hunddagis (wierzcie, czy nie, słowo „dagis” to dawna nazwa przedszkola, nadal używana, czyli „hunddagis” to nic innego jak „przedszkole dla psów”) – ceny wahają się w stolicy pomiędzy 2500 a 3500kr miesięcznie, co wynosi mniej więcej 15% zarobku, który zbliżony byłby tu do średniej krajowej (jeśli o średnia chodzi, trudno ja wyliczyć, gdyż Szwecja nie ma zarobków minimalnych). Ci, których psy nie nadają się do przedszkoli (psy, tak jak i ludzie, potrafią być asocjalne, tak po prostu), bądź ci, którzy nie życzą sobie, żeby ich pupile umieszczeni zostali w grupie, maja możliwość zatrudnienia dagmatte/daghusse (osoby, która w swoim bądź właściciela mieszkaniu będzie opiekować się psem w trakcie pracy właściciela), dogwalker (ktoś, kto przychodzi psa wyprowadzić w trakcie lunchu) tudzież hundvakt (coś w rodzaju niani part-time, czyli ktoś przychodzi do pieska na parę godzin – ja sama dorabiałam sobie dodatkowo na przełomie 2006/2007 w ten sposób). Cena takiego luksusu waha się miedzy 50-150kr na czarno do 200-500kr zatrudniając legalna firmę (w czym ta pierwsza cena zwykle jest za jeden raz, niezależnie od czasu jego trwania, a ta druga opcja jest za spacer – półgodzinny, godzinny… wedle życzenia). Plusem zatrudnienia firm legalnych bądź tez skorzystania z usług licznych przedszkoli jest to, ze personel ma odpowiednie wykształcenie (od polowy roku 2007 Jordbruksverket tego wymaga – niestety dla mnie, bo jeśli nie było się uczniem gimnazjum/liceum na odpowiedniej linii, to taka „przyjemność” kosztuje majątek; miedzy 5000 a 30000kr!). Minusem dla niektórych może być właśnie cena. Niektórzy wiec ratują się rodzina (wiadomo, im większa rodzina, tym lepiej i łatwiej), krewnymi i przyjaciółmi, bądź praca na zmiany (jak to na początku było w naszym przypadku i pewnie niedługo ponownie będzie).
Sam zakup pieska nie jest tez łatwy. Trzeba pozytywnie przejść przez cały proces – hodowca ma możliwość odmowy sprzedaży szczenięcia, jeśli coś mu nie odpowiada, choćby twój tryb życia (sporo, sporo się na ten temat rozmawia, na wielu spotkaniach), osobowość czy tez drobniejsze szczegóły – jak np. to, ze nie masz zamiaru brać udziału w wystawach, jeśli hodowca chciałby, aby wszystkie jego szczeniaki były kiedyś wystawione, przynajmniej raz.
Ceny tez nie są zachęcające – za rasowe szczenie z rodowodem zapłacimy 9000-18000kr w zależności od rasy i renomy hodowli, za mieszańca tez trzeba dać ze 3000-6000kr. Oczywiście zawsze istnieje możliwość adopcji, ale trzeba liczyć się z tym, ze piesek już swoje przeszedł + schronisko tez pobiera przy adopcji opłatę (w najbliższym i jednocześnie chyba najsławniejszym w Szwecji schronisku – z powodu pewnego programu w telewizji jakiś czas temu, Hundstallet w Åkeshov, cena to 3000-4000kr).
Z wyżej wymienionych powodów razem wziętych mało kto podejmuje decyzje o posiadaniu psa bez wcześniejszego zastanowienia się nad tym, co tak naprawdę to oznacza. Oczywiście zdarzają się wyjątki, niestety niechlubne – jeśli nie byłoby wyjątków, nie byłoby choćby takiego miejsca jak Hundstallet.
Niektórzy mniej odpowiedzialni właściciele czworonogów nie poczuwają się do obowiązku sprzątania po swoich pupilach (ja sobie nie wyobrażam pozostawienia odchodów w miejscu publicznym, niestety własne doświadczenie mówi, ze są osoby myślące inaczej), do obowiązku trzymania piesków na smyczy (tyczy się to głównie właścicieli psów ras małych, którzy jakoś uważają, ze mały pies nie zrobi nikomu szkody i ani specjalnie treningami się nie przejmują, ani szkoleniem, ani prawem… i właściciele psów dużych na tym cierpią) i innych, podobnych praw i zaleceń. Niektórzy ludzie maja psy, chociaż nie powinni. Ale tacy ludzie nie mogliby zdobyć swojego czworonoga, gdyby wszyscy hodowcy traktowali swoja role poważnie. Niestety niektórzy nadal wychodzą z założenia, ze ich piesek czy suczka powinien/powinna choć raz w życiu stać się rodzicem (nasłuchali się dawnych „dobrych” rad, które okazują się nieprawdziwe) i tym sposobem rodzą się szczenięta, które mogą być mentalnie niestabilne, fizycznie słabe, i do tego trafiają do nowych właścicieli, którzy o psach pojęcia nie maja.
Myślę, ze udało mi się w pewien sposób przybliżyć, co oznacza bycie właścicielem psa w tym kraju. Poświecenie niejednokrotnie większe niż w przypadku posiadania dzieci, ale warto, naprawdę warto!"

Odpowiedź z Cytowaniem
 


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Możesz wysyłać nowe wątki
Możesz wysyłać odpowiedzi
Możesz wysyłać załączniki
Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
EmotikonyWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum




Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.