Wróć   mLingua | Forum Tłumaczy > Tłumaczenia literackie
Zarejestruj się| Translator | Sklep | Użytkownicy | Oznacz fora jako przeczytane
Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #21  
Stary 02-19-2017, 19:24
patrycja992 patrycja992 jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Dec 2016
Posty: 20
Domyślnie

Dziękuję Wam za odpowiedzi !
Zgadzam się z Wami, mile czy stopy mogłyby być przeliczane, ale te dawne jednostki raczej nie: gdy odwołują się do dawnych czasów, ciekawiej to brzmi.
Haha, Zenon Pióro brzmi uroczo i zdecydowanie takie imię i nazwisko powinno zostać przetłumaczone i zostałoby zapamiętane na długo Ale Bonda tłumaczyć to już byłby grzech. I to chyba ten z cięższych
Odpowiedź z Cytowaniem
  #22  
Stary 03-04-2017, 23:12
okufoki okufoki jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jan 2017
Posty: 123
Domyślnie czy tłumaczenie powinno byc udomowione

Moim zdaniem za każdym razem, gdy tłumaczenie jest udomowione tracimy okazję, by czegoś nowego się dowiedzieć i obojętne jest to czy właśnie czytamy techniczny tekst, czy relaksujemy się przy anglojęzycznym serialu.
Kiedy tłumaczyłam na zajęcia fragment książki E.M Forstera "A Passage to India" zastanawiałam się czy np. może nie powinnam zamienić form honoryfikatywnych używanych w Indiach na "swojskie" pan i pani. Odpowiedź mojego ćwiczeniowca była niezmienna: foreignise as much as possible!
Wydaję mi się, że kiedy zaczynamy za dużo domestykować tworzymy trzecią rzeczywistość, która nie jest osadzona ani w polskiej, ani w anglojęzycznej kulturze.
Jeżeli chodzi o dylemat forenizacji i domestykacji ciekawe jest również zjawisko, które przeczytałam w artykule "Czy strategia redukcji może służyć egzotyzacji, czyli gdzie się podziała Sierotka Marysia w angielskim przekładzie?", który ukazał się w ujotowym Przekładańcu. Według autorki, teksty z kultury dominującej (np. z anglojęzycznego obszaru) są zazwyczaj egzotyzowane dla kultur peryferyjnych, a te z peryferyjnych są domestykowane dla osób kultury dominującej.

Ostatnio edytowane przez kkjk.kos : 07-03-2017 o 01:45.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #23  
Stary 03-06-2017, 12:57
duerer duerer jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Jan 2017
Posty: 30
Domyślnie

To ciężki temat i choć ja zasadniczo lubię poznawać smaczki z innych kultur i języków, to większość czytelników czy widzów chce się po prostu zrelaksować i nadmiar przypisów czy niezlokalizowanych wypowiedzi jedynie ich męczy. Lepiej skupić się na tych mniej ambitnych odbiorcach, a np. w przypisach dodać informacje zawarte w oryginale. Kto będzie chciał, ten pogrzebie i się dowie.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #24  
Stary 03-12-2017, 19:50
paulinagorska paulinagorska jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Feb 2017
Posty: 79
Domyślnie

Wydaje mi się, że najlepiej jest zachować umiar w udomowianiu i stosować tę strategię tylko wtedy, kiedy jest to niezbędne (jak w przypadku wspomnianych wcześniej jednostek), zwłaszcza jeśli chodzi o tłumaczenia literackie. Udomowienie może w niektórych przypadkach przeinaczyć zamysł autora, przez co czytelnik otrzymuje zupełnie inny tekst. Co do spolszczania imion, na szczęście coraz rzadziej można trafić na książkę, gdzie część imion jest w polskiej wersji, a reszta w oryginale i czytamy dialog między Michałem a Audrey

Ostatnio edytowane przez kkjk.kos : 07-03-2017 o 01:46.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #25  
Stary 03-13-2017, 12:28
agniechanowa96 agniechanowa96 jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Feb 2017
Posty: 32
Domyślnie

Wszystko zależy od miejsca i czasu trwania akcji. Najlepiej znaleźć tak zwany złoty środek .
Odpowiedź z Cytowaniem
  #26  
Stary 03-13-2017, 13:21
dominikaj dominikaj jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Dec 2016
Posty: 126
Domyślnie

Jeśli chodzi o jednostki miary, myślę, że spokojnie możemy udomowić, nawet jeśli akcja toczy się w np. Anglii. Zastanowiłabym się z kolei nad walutami. Jednak z drugiej strony, może jak udomawiamy jedną rzecz, to resztę też powinniśmy?

Ostatnio edytowane przez kkjk.kos : 07-03-2017 o 01:47.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #27  
Stary 03-13-2017, 16:27
wojsylwia wojsylwia jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Feb 2017
Posty: 44
Domyślnie

Ja jestem zwolenniczką utrzymywania wszelkich miar, jednostek itd, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z literaturą dość odległą, np. z literaturą azjatycką, i używania przypisów, w których to wyjaśnia się, co odpowiada czemu. Ostatnio czytałam książkę ,,Pełne piersi, obfite biodra", w której tłumaczka tak właśnie postąpiła z miarami i bardzo mi się to spodobało - nie tylko poznałam nowy termin, ale nie pogubiłam się w pomiarach dzięki przepisowi.

Ostatnio edytowane przez kkjk.kos : 07-03-2017 o 01:48.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #28  
Stary 03-24-2017, 20:00
Missilanka Missilanka jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Feb 2017
Posty: 122
Domyślnie

Myślę, że jeśli coś jest książeczką dla dzieci, to zdecydowanie powinno mieć zbliżone realia, czyli zostać udomowione. Jeśli jednak adresatem książki jest osoba dorosła, to można zostawić miary oryginalne. W ten sposób pozostawimy klimat danej powieści

Ostatnio edytowane przez kkjk.kos : 07-03-2017 o 01:48.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #29  
Stary 03-24-2017, 20:27
Gummyslav Gummyslav jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Feb 2017
Miejscowość: Poznań
Posty: 122
Domyślnie

Bardzo ciekawy temat

Generalnie optowałbym za trzymaniem się oryginalnych elementów realiów, gdzie tylko jest to możliwe, ale myślę, że można by je wprowadzić w jakiś przyjemny dla czytelnika sposób, np. poświęcić jakiś nieduży fragment "wstępu od tłumacza" na porównanie jednostek miar z wykorzystaniem, powiedzmy, odległości pomiędzy lokacjami ze świata książki. Wszystkim się nie dogodzi, to pewne, ale jeśli ktoś jest ciekawy świata, to powinien docenić taką drugorzędną, pouczającą wartość literatury

Poprzez to uwidacznia się jeszcze jedna rzecz. Przykładowo, dwie mile lądowe w pewnym przybliżeniu odpowiadają trzem kilometrom. Jednak pozornie to 3 km sprawiają wrażenie większej odległości ze względu na swoją widoczną na pierwszy rzut oka większą wartość liczbową. Zatem pewna manipulacja miarami może też służyć jako narzędzie do oddziaływania na odbiorców

Ostatnio edytowane przez kkjk.kos : 07-03-2017 o 01:49.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #30  
Stary 03-25-2017, 01:57
potattoe potattoe jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Feb 2017
Miejscowość: Gdańsk
Posty: 124
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez Gummyslav Pokaż post
Generalnie optowałbym za trzymaniem się oryginalnych elementów realiów gdzie tylko jest to możliwe, ale myślę, że można by je wprowadzić w jakiś przyjemny dla czytelnika sposób, np. poświęcić jakiś nieduży fragment "wstępu od tłumacza" na porównanie jednostek miar z wykorzystaniem powiedzmy odległości pomiędzy lokacjami ze świata książki. Wszystkim się nie dogodzi, to pewne, ale jeśli ktoś jest ciekawy świata, to powinien docenić taką drugorzędną, pouczającą wartość literatury
Bardzo podoba mi się pomysł wspomnianego przez ciebie wstępu od tłumacza - to na pewno wartościowa lektura przed przystąpieniem do czytania samej książki, przygotowana przez osobę, która głęboko wniknęła w realia danej książki. Można też dodać - dla wnikliwych - pewne dłuższe wyjaśnienia wspomnianych w książce aspektów, które mogą być zbyt obce dla np. polskiego odbiorcy, a które nie zmieściłyby się w przypisach.

W tej sytuacji nie można zdecydowanie odpowiedzieć na to, która strategia jest lepsza. Wszystko zależy od napotkanej sytuacji. Lubię jednak podejście zakładające, że czytelnik mimo wszystko jest w stanie samodzielnie odszukać informacje na temat tego, co w książce okazało się dla niego niezrozumiałe - biorąc do ręki książkę, na przykład francuskiego pisarza, nie może on oczekiwać, że dla jego wygody wszystko zostanie dopasowane do jego kultury.
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Możesz wysyłać nowe wątki
Możesz wysyłać odpowiedzi
Możesz wysyłać załączniki
Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
EmotikonyWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum




Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.