Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #1  
Stary 12-26-2011, 14:41
aganema's Avatar
aganema aganema jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Posty: 26
Domyślnie problemy z nauka języka angielskiego

Przeprowadzając nie tak dawno zajęcia w Liceum Ogólnokształcącym w ramach praktyk nauczycielskich, zauważyłam martwiącą tendencję. W przeciągu kilku lat, odkąd jeszcze uczyłam się w tym samym Liceum, poziom wiedzy uczniów zdecydowanie spadł. Spodziewałam się, że w dzisiejszych czasach, kiedy język angielski otacza nas ze wszech stron, uczniowie w wieku 16-18 lat będą potrafili nawet więcej, niż ja będąc w ich wieku. Bardzo się jednak pomyliłam. Większość z nich miała problemy z wysławianiem się, czy czytaniem w języku angielskim. Mieli też problemy ze zrozumieniem prostych reguł gramatycznych. Zmusiło mnie to do zastanowienia: skąd taka rozbieżność na przełomie 5-6 lat/
Drodzy angliści, macie jakieś przemyślenia na ten temat?
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Stary 12-26-2011, 14:54
delma's Avatar
delma delma jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Miejscowość: Poznań
Posty: 123
Domyślnie

Ja podobnie zauważam ową tendencję spadkową. Tak sobie myślę, że jednym z powodów zaistniałej sytuacji może być mylne przeświadczenie uczniów, że przecież język angielski znają. przecież grają w gry komputerowe po angielsku, słuchają angielskich piosenek, oglądają filmy po angielsku etc. Ergo skoro już ten język znają (mówimy cały czas o ich subiektywnym przeświadczeniu), nie musza się go uczyć, bo i po co? Motywacja siada, a skoro nie ma motywacji, to nie ma chęci do nauki, nie ma chęci do nauki, nie ma efektów. Wówczas nauczyciel może dwoić się i troić, ale przecież młotkiem nie wbije uczniom wiedzy do głowy skoro oni sami nie chcą się uczyć (bo przecież ta cała paplanina na lekcji nie jest potrzebna, skoro uważają że język znają).

Możemy też roztrząsać kwestię systemów nauczania, czy tez sposobów nauczania czy poziomu nauczycieli, ale wydaje mi się że nie możemy szukać powodów takiego stanu rzeczy tylko i wyłącznie po tej stronie, ściągając jakoby winę z barków uczniów.

Pozdrawiam
Odpowiedź z Cytowaniem
  #3  
Stary 12-26-2011, 16:20
Amibella Amibella jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Dec 2011
Posty: 93
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez aganema Pokaż post
Przeprowadzając nie tak dawno zajęcia w Liceum Ogólnokształcącym w ramach praktyk nauczycielskich, zauważyłam martwiącą tendencję. W przeciągu kilku lat, odkąd jeszcze uczyłam się w tym samym Liceum, poziom wiedzy uczniów zdecydowanie spadł. Spodziewałam się, że w dzisiejszych czasach, kiedy język angielski otacza nas ze wszech stron, uczniowie w wieku 16-18 lat będą potrafili nawet więcej, niż ja będąc w ich wieku. Bardzo się jednak pomyliłam. Większość z nich miała problemy z wysławianiem się, czy czytaniem w języku angielskim. Mieli też problemy ze zrozumieniem prostych reguł gramatycznych. Zmusiło mnie to do zastanowienia: skąd taka rozbieżność na przełomie 5-6 lat/
Drodzy angliści, macie jakieś przemyślenia na ten temat?
Zdecydowanie masz rację. Po pierwsze jest to wina podstawy programowej, teraz dzieciaki w szkołach nie muszą umieć tyle ile my w ich wieku (niestety). Wystarczy spojrzeć na książki w szkołach podstawowych i porównać ze swoimi... (dzieci od 1-3 nie mają obowiązku pisania w języku angielskim) Pamiętam, że w podstawówce już coś tam skrobałam. Teraz licealiści mają problem z pisaniem i to spory. Jeśli chodzi o ksiązki, to my w liceum zaczynaliśmy od Upper-intermediate, oni mają problem z Intermediate - twierdzą że to jest za wysoki poziom.
Po drugie, niestety lenistwo uczniów - skoro nauczyciel nie wymaga to po co się uczyć :/ Napisanie wypracowania ogranicza się do napisania kilku zdań po polsku i przetłumaczeniu ich w google :/
Odpowiedź z Cytowaniem
  #4  
Stary 12-26-2011, 16:24
Feniks Feniks jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Dec 2011
Posty: 141
Domyślnie

Dla mnie to się wiąże przede wszystkim z emigracją wielu młodych anglistów za granicę i z ogólnym brakiem chęci do nauczania. To jest w pełni zrozumiałe, sam bym nie potrafił podjąć się takiej pracy. A nawet jeśli jest sporo osób, które mogłyby pracować jako nauczyciele, to trudno im znaleźć wolne miejsca w szkołach, bo one już są dawno poobsadzane przez często niezbyt kompetentne osoby.

Inna sprawa to nasz system edukacji językowej, który jest zły do cna. Gramatyka powinna być obcięta o 95% (bynajmniej nie przesadzam), a w jej miejsce powinno się wstawić jak najwięcej zajęć dotyczących słownictwa i wymowy, przedstawionych we w miarę interesujący sposób. Trzeba położyć większy nacisk na szkolne koła językowe, bo nie każdego stać na kursy, które często są także wątpliwej jakości.

To, do czego obecnie dochodzi, to długotrwały proces i nic nie wskazuje na poprawę. W każdym razie nie wtedy, gdy w programie są tak niepotrzebne niuanse jak Future Perfect Continuous, a nie ma nawet podstaw fonetyki i IPA, a uczniowie nie rozróżniają słów "man" i "men".

Ostatnio edytowane przez Feniks : 12-26-2011 o 16:26.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #5  
Stary 12-26-2011, 17:06
megan1 megan1 jest offline
Szyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Miejscowość: Wrocław
Posty: 337
Domyślnie

Wydaje mi się, że młodzi ludzie, którzy idą na filologię angielską, raczej w pierwszej kolejności nie marzą o tym, aby uczyć angielskiego np. w podstawówce i dlatego większość z nich traktuje tę pracę jako coś przejściowego.
Z drugiej strony starzy wyjadacze angliści uczą tymi samymi "sprawdzonymi" metodami od lat i niechętnie się dokształcają. Wielu nauczycieli traktuje swoją pracę jako "karę," przykry obowiązek, a nie powołanie.
Z innej strony prawda jest taka, że warunki nauczycieli wcale nie są takie kolorowe jak to się powszechnie zdaje. Mówi się, że mają długie wakacje, ferie, trzynastki itp. ale zapomina się dodać, że ta praca jest bardzo wymagająca, stresująca, i że na sprawdzaniu klasówek, przygotowywaniu lekcji, udziału w konferencjach, zebraniach itp. "tracą" drugie tyle czasu, co na samych lekcjach.
Jeszcze parę lat temu zawód nauczyciela był poważany, a sami belfrowie cieszyli się szacunkiem - teraz niestety traktuje się ich znacznie gorzej. Nie mam na myśli tylko anglistów, ale również matematyków, bo znam kilku takich.

Ta refleksja odnosi się do części nauczycieli, bo wiem i wierzę w to, że wielu z nich znalazło się w danym miejscu celowo, a nie przypadkowo.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #6  
Stary 12-26-2011, 17:51
aruma aruma jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Posty: 110
Domyślnie

Abstrahując już od nastolatków - uczniowie już klas 1-3 SP mają oceny niedostateczne! Dla mnie to niepojęte było, żeby mając jakieś 8 lat mieć "dwóję" z jakiejś części nauczania zintegrowanego. "Dwóję" mieli uczniowie z dużymi problemami w nauce. Teraz tych "dwójek" mnoży się na potęgę i wcale nie wydaje mi się, że jest to inne nastawienie nauczycieli. Raczej rodziców i uczniów. Dzieciaki już się teraz tak nie boją 'wywiadówek'.
Wielu (stanowczo zbyt wielu) uczniów ma decyzje/opinie z Poradni Psychologiczn-Pedagogicznej o problemach w nauce, co skutkuje tzw. nauczaniem specjalnym lub indywidualnym.
Rodzice winę za dwóje dziecka zwalają na nauczycieli. Dzieci posyłają na korepetycje. Dzieciaki chodzą do korepetytora "bo mama kazała". Dopiero jak już dorosły człowiek stwierdzi, że musi się nauczyć jakiegoś języka to wreszcie bierze się za naukę, a przecież w zasadzie 'zmarnował tyle lat i okazji do nauki'.
Z drugiej strony trzeba też pamiętać o tym, że kiedy my chodziliśmy do szkoły, nie było tylu rzeczy do zapamiętania/pojęcia/zrozumienia. Nie musieliśmy znać obsługi nk.pl czy Facebook'a. Nie musieliśmy wiedzieć tyle o komputerach, internecie, konsolach do gier, samych grach, filmach online, programów i stron z których można ściągać filmy,muzykę itp. Nie było takich "wypasionych" dotykowych telefonów komókowych z systemem Android. Nie trzeba było wiedzieć co znaczy "co ja pacze", meme itp itd. Jak mając to wszystko dzieciaki mają nadążać za 'nudną' nauką i słuchać nauczyciela, który 'coś tam smęci przez 30 minut i potem każe przepisać jakieś słówka z tablicy czy książki". A zadanie, sprawdzian? A po co się uczyć - "ściągnie się testy z neta".
Ot, i tak właśnie wygląda dziś życie młodzieży.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #7  
Stary 12-26-2011, 18:31
dorina dorina jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Posty: 69
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez Feniks Pokaż post
Inna sprawa to nasz system edukacji językowej, który jest zły do cna. Gramatyka powinna być obcięta o 95% (bynajmniej nie przesadzam), a w jej miejsce powinno się wstawić jak najwięcej zajęć dotyczących słownictwa i wymowy, przedstawionych we w miarę interesujący sposób. Trzeba położyć większy nacisk na szkolne koła językowe, bo nie każdego stać na kursy, które często są także wątpliwej jakości.

To, do czego obecnie dochodzi, to długotrwały proces i nic nie wskazuje na poprawę. W każdym razie nie wtedy, gdy w programie są tak niepotrzebne niuanse jak Future Perfect Continuous, a nie ma nawet podstaw fonetyki i IPA, a uczniowie nie rozróżniają słów "man" i "men".
Też myślę, że w podstawie programowej jest stanowczo za dużo gramatyki. To w połączeniu z ubogim przygotowaniem praktycznym skutkuje strasznym bełkotem. W liceum szło mi nieźle dopóki nie próbowałam opanować gramatyki. Wtedy mi się po prostu wszystko zaczynało mieszać. Nawet teraz, na studiach spotykam osoby, które oceniając poprawność zdania potrafią wyrecytować zasady gramatyczne, ale nie zastosować je w praktyce.
O fonetyce nawet założyłam wcześniej osobny temat [url]http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=17963[/url]
Odpowiedź z Cytowaniem
  #8  
Stary 12-27-2011, 01:28
ewakie ewakie jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Miejscowość: Poznań
Posty: 98
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez aruma Pokaż post
Z drugiej strony trzeba też pamiętać o tym, że kiedy my chodziliśmy do szkoły, nie było tylu rzeczy do zapamiętania/pojęcia/zrozumienia. Nie musieliśmy znać obsługi nk.pl czy Facebook'a. Nie musieliśmy wiedzieć tyle o komputerach, internecie, konsolach do gier, samych grach, filmach online, programów i stron z których można ściągać filmy,muzykę itp. Nie było takich "wypasionych" dotykowych telefonów komókowych z systemem Android. Nie trzeba było wiedzieć co znaczy "co ja pacze", meme itp itd. Jak mając to wszystko dzieciaki mają nadążać za 'nudną' nauką i słuchać nauczyciela, który 'coś tam smęci przez 30 minut i potem każe przepisać jakieś słówka z tablicy czy książki". A zadanie, sprawdzian? A po co się uczyć - "ściągnie się testy z neta".
Ot, i tak właśnie wygląda dziś życie młodzieży.
Myślę, że nie ma co zwalać winy na facebooki, konsole i telefony dotykowe. Nie było tego w czasach, kiedy my byliśmy w liceum ale każdy z nas potrafił sobie znaleźć jakąś alternatywną rozrywkę i nie zasiadaliśmy do książek dlatego, że nie było co robić. Mam wrażenie, że od dzieci wymaga się trochę zbyt wiele. Programy w szkołach zostały wprawdzie okrojone ale wymagania nie spadły. Wiele dzieciaków ma napięte grafiki ułożone przez ambitnych rodziców i biegają od jednych korepetycji do następnych a w międzyczasie chodzą na karate i naukę gry na skrzypcach. Kiedy wrócą do domu po całym dniu bądź co bądź pracy, nie mają już na nic siły ani ochoty i po łebkach robią to, co muszą zrobić. Wydaje mi się, że to głównie stąd te wszystkie zaniedbania.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #9  
Stary 12-27-2011, 10:40
2569 2569 jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Posty: 20
Domyślnie

Na każdą sytuacje jak i na tę składa sie wiele czynników, i nie chcę wydawac tu wielkich osądów,ale myśle że problem leży poprostu w uczniach, ich podejsciu do nauki, ale również da sie zauważyć, że rodzaj szkoły tzn licea profilowane czy technika prezentują niższy poziom, nie chodzi mi o poziom nauczania ale poziom uczniów i ich potencjał do dalszej pracy, co jak najbardziej widac później w wynikach z matur porównując np z liceami ogólnokształcacymi .
Odpowiedź z Cytowaniem
  #10  
Stary 12-27-2011, 13:36
Lottie Lottie jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Posty: 96
Domyślnie

Z moich obserwacji wynika, że nie dzieje się tak tylko z językiem angielskim, ale z wszystkimi przedmiotami, których dziś naucza się w szkołach. Chociaż z drugiej strony nie wiem, czy powinniśmy się cieszyć, że my
mieliśmy troszkę więcej w głowie, niż dzisiejsza młodzież (przykładowo w liceum). Podejrzewam, że gdyby przyszło nam zdawać maturę na poziomie sprzed 50 lat, to też mielibyśmy problem ze zdaniem . Ale nie chcę się pocieszać, nad tym raczej trzeba płakać.
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Możesz wysyłać nowe wątki
Możesz wysyłać odpowiedzi
Możesz wysyłać załączniki
Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
EmotikonyWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum




Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.