Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #391  
Stary 01-19-2018, 12:33
bfree bfree jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2017
Posty: 176
Domyślnie to jest akurat normalne

W uczeniu się języków można podzielić umiejętności na aktywne (mówienie i pisanie) i pasywne (rozumienie ze słuchu i rozumienie czytanego tekstu). Na początku nauki języka mamy możliwość opanować język pasywnie (zaczynamy rozumieć). Do umiejętności aktywnych jest jeszcze długa droga. Rozumiemy, ale już coś odpowiedzieć jest dużo trudniej. Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. Ile to zajmie czasu, zależy tak na prawdę tylko od nas. Ma też znaczenie, jak daleko jest oddalony język, którego się uczymy, od języków, które już znamy. Tu się różni tylko ilość powtórzeń. Np. znając polski, ktoś próbuje nauczyć się arabskiego. Zakładamy, że pierwsze nauczone słowo to 'hamsa'. Ale po krótkim czasie zapominamy, że 'hamsa' to pięć. I bardzo dobrze, bo zapominanie należy do procesu nauki. Za dwa tygodnie usłyszy ponownie 'hamsa', ale nie pamięta, co to oznacza. Powtarza, sprawdza, aha - pięć. Ja głupi zapomniałem/zapomniałam. Po jakimś czasie jeszcze raz zapominamy. Statystycznie w tej parze językowej ma to miejsce od 7 do 14 razy! Za ósmym razem zaczniemy rozróżniać inne formy, czyli 'hamsun/in' (pięćdziesiąt), hamsamia' (pięćset), hamsa-ata-asiar' (piętnaście) i w innych złożeniach (jak. hamsa-ła-arbaun -> czterdzieści pięć). Za około 14-tym razem możemy używać tej wiedzy aktywnie. Nie da rady przeskoczyć kolejnych etapów nauki, w drugim tygodniu nauki nikt nie będzie pisał wypracowań na trzy strony i nie będzie w stanie się wypowiedzieć na dowolny temat. (Są wyjątki -> np. znajomość pokrewnych języków). W tym przypadku, jeśli ktoś zna liczebniki maltańskie, od razu będzie rozumiał liczebniki arabskie! Bez uczenia. Bez zapominania i bez powtarzania.
A tu dla przykładu można za pierwszym razem opanować arabskie słowa typu:
arab. zauża - ros. żena - pol. żona
arab. dżed - ros. dzied - pol. dziad/dziadek
arab. makarona - pol. makaron
arab. fasolije - pol. fasola itd.
ale i inne np. siorba -> zupa
arab. czaj - ros. czaj - pol. herbata (można skojarzyć, mamy czajnik)
Martadela też zrozumiemy...
Ma tutaj ogromne znaczenie znajomość innych języków obcych, bo wówczas można mnożyć te słowa:
ktoś kto zna niemiecki od razu zrozumie: arab. kelb, a ktoś kto zna hiszpański całą masę słów: pantalona (spodnie), rodzajnik al - el, saida -> seniora, said-> senior. Inglizija - ingles. Szacuje się, że w hiszpańskim jest od 800 do około 1000 słów pochodzenia arabskiego.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #392  
Stary 02-10-2018, 00:35
agatap agatap jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Jan 2018
Posty: 21
Domyślnie

Wszystko zależy od tego, jakich języków się uczysz. Moim zdaniem, ciężko odgraniczyć sobie obce języki, ucząc się obu naraz, np. angielskiego i niemieckiego. Nie jest to niemożliwe, ale chwilami trudne.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #393  
Stary 02-11-2018, 14:17
shklaudia shklaudia jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Dec 2017
Posty: 21
Domyślnie

Też popieram - z jednej strony łatwiej, z drugiej strony ciężej - zależy od perspektywy. Łatwiej o tyle, że jeśli języki są w jakimś stopniu spokrewnione, to można szybciej zidentyfikować znaczenie struktur leksykalnych; trudniej o tyle, że języki mogą się faktycznie mieszać. Moim problemem przy nauce drugiego języka było uzupełnianie wypowiedzi angielskimi odpowiednikami, zupełnie nieświadomie. Albo, kiedy nie potrafiłam znaleźć słowa - wypowiadałam coś co było mieszanką obu
Odpowiedź z Cytowaniem
  #394  
Stary 02-13-2018, 23:53
karolina4328 karolina4328 jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Dec 2017
Posty: 70
Domyślnie

Wydaje mi się, że nauka kolejnego języka jest prostsza. Bardzo często wiemy już jakie metody nauki są dla nas najbardziej odpowiednie. Poza tym często możemy domyślić się znaczenia niektórych słów.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #395  
Stary 02-14-2018, 00:10
bfree bfree jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2017
Posty: 176
Domyślnie

Jest dużo łatwiej z kolejnym językiem. Tłumacze w Parlamencie Europejskim muszą znać minimum 3 języki na poziomie C2. Większość zna dużo więcej. Nikt nie uczył się tylu języków przez 40 lat! Zobaczcie, ilu jest tłumaczy przysięgłych z kilku języków (nawet 5 i więcej). Myślicie, że mają 300 lat jak Metuzalem?
Odpowiedź z Cytowaniem
  #396  
Stary 02-14-2018, 00:33
bfree bfree jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2017
Posty: 176
Domyślnie

Lekki wpływ na naukę kolejnego języka mają języki, które macie już opanowane. Najgorszą z możliwych opcji jest zaczynanie od bardzo prostego języka jako pierwszego języka obcego. Takie są dwa bardzo mocno zredukowane: angielski i arabski. To są dwa języki zredukowane gramatycznie do tego stopnia, że przy uczeniu się słownictwa nie ma konieczności uczyć się rodzajników. Poza he/she oraz hua/hija nie ma rozróżnienia rodzaju gramatycznego. Są tylko a oraz the, a w arabskim do wszystkich rzeczowników al. Są to najprostsze języki z całej swojej rodziny: angielski to najprostszy (najbardziej zredukowany) język z języków germańskich (niemiecki ma 3 rodzajniki der, die, das oraz 4 przypadki gramatyczne, angielski nie ma już żadnych poza genitiv'em/dopełniaczem). Arabski z języków semickich (z aramejskiego wyłoniły się perski, hebrajski i arabski). Jest obecna co prawda końcówka biernika (-un dodawane do rzeczowników), ale szkoda się rozpisywać, bo nie ma o czym w porównaniu z innymi językami.

Największe zalety daje oczywiście znajomość najbardziej zaawansowanego morfologicznie i gramatycznie języka z danej grupy (w porównaniu z niemieckim wszystkie inne języki germańskie są jego zredukowaną formą). Język polski jest najbardziej zaawansowanym z języków słowiańskich (i prawdopodobnie ogólnie najtrudniejszy na świecie). Znajomość dwóch języków z danej rodziny ułatwia rozumienie wszystkich pozostałych. Dwa słowiańskie (w tym polski) - rozumiesz bardzo dużo ze wszystkich innych i dużo łatwiej opanować pozostałe. Dwa germańskie (w tym niemiecki) - rozumiesz bardzo dużo ze wszystkich innych i dużo łatwiej opanować pozostałe. Znając trzy - rozumiesz pięć. I tak np. osoba znająca np. niemiecki, niderlandzki i norweski zrobi test poziomujący z języka duńskiego i szwedzkiego na poziomie B1 lub B2 (mimo iż nigdy się ich nie uczyła)! A angielski, jako najłatwiejszy z całej rodziny opanuje w kilka miesięcy, bo gramatyka jest już praktycznie znajoma, słownictwo w większości zrozumiane, bo mocno podobne do niderlandzkiego lub norweskiego. Tak samo w słowiańskich czy romańskich...
Odpowiedź z Cytowaniem
  #397  
Stary 02-14-2018, 00:57
milenarejner's Avatar
milenarejner milenarejner jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2017
Posty: 119
Domyślnie

Dużo zależy od samego języka i naszego poświęcenia. Ale wydaje mi się, że jednak znajomość innych języków, ich systemów itd. bardzo pomaga.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #398  
Stary 02-14-2018, 11:13
bfree bfree jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2017
Posty: 176
Domyślnie właśnie nie

Systematyczność i poświęcenie potrzebne są do nauki pierwszego języka obcego. Z tego powodu próbowałem wyjaśnić w poprzednim poście, że szkoda marnować tak dużo energii na naukę bardzo prostego pierwszego języka obcego (angielski lub arabski).

Przykładowo znając angielski można się bardzo zniechęcić, gdy mamy się uczyć kolejnego języka. Znajomość angielskiego daje nam najmniej (chyba że na filologii angielskiej ktoś poznał podstawy łaciny; w takim przypadku to znajomość łaciny pozwoli lepiej zrozumieć inne języki). Ale jak wielokrotnie czytałem w innych wątkach, studenci anglistyki uważają, że łacina jest za trudna (bo ma przypadki gramatyczne, jak prawie wszystkie języki (poza angielskim i arabskim/perskim)), a przez to szkoda czasu na jej naukę, bo w angielskim nie ma takich struktur gramatycznych. I to jest największa wada. Bo ucząc się niemieckiego, znając angielski (oczywiście jest już nieco łatwiej), ale za wiele nie da rady powiedzieć/napisać, jeśli nie nauczymy się każdego słówka po niemiecku z rodzajnikiem (der, die, das). Jeśli nie użyjemy go w odpowiednim przypadku gramatycznym. Bo po niemiecku można już dowolnie przestawiać szyk zdania (z zachowaniem zasad) - każdy element zdania może znaleźć się na początku zdania (to dzięki rodzajnikom rozpoznajemy jego funkcję w zdaniu):

Die Mutter kauft heute dem Kind eine Hose im Supermarkt.
Heute kauft die Mutter dem Kind eine Hose im Supermarkt.
Dem Kind kauft die Mutter heute eine Hose im Supermarkt.
Eine Hose kauft die Mutter heute dem Kind im Supermarkt.
Im Supermarkt kauft die Mutter heute dem Kind eine Hose.
(Wszystkie zdania oznaczają to samo, ale zawierają subtelną różnicę - akcent zdaniowy, każde eksponuje inny element).
Łatwiej opanować słownictwo, ale mimo wszystko dochodzi nauka rodzajników (maskulinum, femininum, neutrum), przypadków gramatycznych, koniugacji czasowników (nieregularnych, rozdzielnie złożonych), deklinacji przymiotników, itd.

W odwrotnej konstelacji: ktoś zna niemiecki i uczy się angielskiego. Jest dużo prościej (wystarczy uczyć się słówek, bez rodzaju gramatycznego). Te wszystkie aspekty wspomniane powyżej są w angielskim doszczętnie zredukowane (w innych językach germańskich są np. już tylko dwa rodzajniki: np. niderl. de (r.m i r.ż.) oraz het (r.n.)).

A z tym poświęceniem to przy kolejnych językach duża przesada - znam języki, których uczyłem się praktycznie od niechcenia, słuchając 3 razy w tygodniu trzech audiokursów jadąc do pracy samochodem i w drodze powrotnej przez 4 miesiące (bardzo często myśli miałem gdzie indziej, ale mimo wszystko po 4 miesiącach potrafiłem ku własnemu zaskoczeniu odpowiedzieć na wszystkie pytania i wypowiedzieć się na różne tematy, chociażby odnośnie ochrony środowiska). Innych języków wcale się nie uczyłem, a rozumiem praktycznie wszystko. A tu najważniejsza informacja - jestem antytalentem językowym.

Według mnie kluczowym elementem nauki jest powtarzalność: jeśli przeczytamy jakąś książkę o przygotowaniu do apelacji (zwroty takie przewijają się przez całą książkę Grishama), to nie ma mowy, abyśmy kiedykolwiek tego zwrotu zapomnieli. I nie ma tu znaczenia, czy czytamy oryginalną wersję, czy też uproszczoną lekturę. Chyba nawet zdecydowanie lepiej jest dopasować lekturę do swojego poziomu opanowania języka (można zacząć czytać lub słuchać audiobooki od poziomu A1). Wtedy można poznać słownictwo typu grzechotka, smoczek, pielucha...
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Możesz wysyłać nowe wątki
Możesz wysyłać odpowiedzi
Możesz wysyłać załączniki
Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
EmotikonyWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum




Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.