Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #1  
Stary 09-10-2008, 21:09
michalina michalina jest offline
Szyszkownik
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 445
Domyślnie Dubbing, lektor czy napisy? Co wolisz?

Nawiazując do dyskusji toczącej się na tymże forum w dziale Tłumaczenia filmów "Gdzie ginie poczucie humoru", zapytuję Was, Drodzy Forumowicze: wolicie dubbing czy lektora w filmach obcojęzycznych? A może najlepsze są napisy? Osobiście nie znoszę dubbingu, złaszcza źle wykonanego w niektórych filmach dla dzieci, bajkach, kreskówkach (choć Shrek jest udany). Najgorzej, kiedy dubbingowi podlega muzyka w tychże filmach... I ulubiona, niezła piosenka, staje sie nie do słuchania. To samo z musicalami. Uwielbiam je oglądać... Wkurza mnie (to mało powiedziane), kiedy lektor równolegle z wykonywaną piosenką, czyta jej słowa. Gdzie sens, gdzie logika? Już wolę napisy- choć te czasem nijak się mają do rzeczywistych słów śpiewanego utworu.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Stary 09-10-2008, 21:51
jadwiga jadwiga jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Jun 2007
Posty: 140
Domyślnie

A jednak będąc na miejscu dzieci kategorycznie opowiadałabym się za dubbingiem... nawet złym. Pamiętam, jak na filmie "Niekończąca się opowieść" były napisy, a ja nie nadążałam czytać Z filmu niewiele wiedziałam, tylko latający smok (podobny do psa) wzbudził moją przeogromną sympatię. Co do musicali- zgadzam się w pełni- napisy podczas piosenek, lektor wykluczony.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #3  
Stary 09-11-2008, 11:03
Mufka Mufka jest offline
Szyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2007
Posty: 393
Domyślnie

Nie kojarzę żadnego musicalu, w którym lektor czyta piosenki. To chyba powszechnie przyjęta reguła, że tekstów piosenek się nie czyta, lecą napisy?
ps- wczoraj byłam na "Mama mia" -bym z kina wyszła, gdyby mi czytano piosenki ABBY ( i tak chciałam wyjść, bo pół kina nuciło, ale potem się przyzwyczaiłam...)
Odpowiedź z Cytowaniem
  #4  
Stary 09-11-2008, 11:41
dushka dushka jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 9
Domyślnie

Włączając się do dyskusji, muszę przyznać, że podczas oglądania filmów z lektorem, bądź napisami wielokrotnie już denerwowała mnie...moja znajomość języka oryginału!!! Moi znajomi, nie mówiący po angielsku nie mają tego problemu - chłoną film w wersji, jaka jest i jedyne, co mogą skrytykować, to fabuła. Ja tymczasem głowię się, skąd wciąż tyle błędów w tłumaczeniach, irytuje mnie głos lektora, itp. Oglądanie filmu ma być przecież przyjemnością, a nie torturą stawiam chyba jednak na dubbing - przynajmniej nie słychać potyczek tłumacza
Odpowiedź z Cytowaniem
  #5  
Stary 09-11-2008, 12:18
michalina michalina jest offline
Szyszkownik
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 445
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez Mufka Pokaż post
Nie kojarzę żadnego musicalu, w którym lektor czyta piosenki. To chyba powszechnie przyjęta reguła, że tekstów piosenek się nie czyta, lecą napisy?
ps- wczoraj byłam na "Mama mia" -bym z kina wyszła, gdyby mi czytano piosenki ABBY ( i tak chciałam wyjść, bo pół kina nuciło, ale potem się przyzwyczaiłam...)
A otóż zdarzyło mi się kiedyś oglądać (na naszej kochanej państwowej- pewnie lektor opłacany z abonamnetu) tak tłumaczony musical. Była to "Deszczowa piosenka" i żeby było zabawniej tłumaczyli tylko pierwsze zwrotki

A "Mama mia" podobała Ci się? Za ABBĄ co prawda nie przepadam, ale do kina bym się przeszła...
Odpowiedź z Cytowaniem
  #6  
Stary 09-11-2008, 16:12
Tom z Sopotu's Avatar
Tom z Sopotu Tom z Sopotu jest offline
Nadszyszkownik Kilkujadek
 
Zarejestrowany: Jul 2007
Posty: 1 287
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez dushka Pokaż post
Włączając się do dyskusji, muszę przyznać, że podczas oglądania filmów z lektorem, bądź napisami wielokrotnie już denerwowała mnie...moja znajomość języka oryginału!!! Moi znajomi, nie mówiący po angielsku nie mają tego problemu - chłoną film w wersji, jaka jest i jedyne, co mogą skrytykować, to fabuła. Ja tymczasem głowię się, skąd wciąż tyle błędów w tłumaczeniach, irytuje mnie głos lektora, itp. Oglądanie filmu ma być przecież przyjemnością, a nie torturą stawiam chyba jednak na dubbing - przynajmniej nie słychać potyczek tłumacza
Na początek: odsyłam jednak wszystkich do dyskusji w wątku wspomnianym w pierwszym poście.

Po drugie: na Boga, czy to że nie słychać potknięć tłumacza (nie potyczek - chyba że chodzi Ci o jego zmagania z trudną materią języka), ma być wystarczającym usprawiedliwieniem dla tego, aby widz otrzymywał jakąś wykoślawioną wersję filmu, odbiegającą od zamierzeń jego twórców???

Powtórzę swoją argumentację z tamtego wątku:

1) Jeśli chcę obejrzeć film np. z Alem Pacino, to chcę słyszeć ten charakterystyczny głos Ala Pacino! Jeśli chcę wiedzieć, jak interpretuje Szekspira Kenneth Branagh, to nie wystarczy mi w zamian interpretacja jakiegoś podrzędnego polskiego aktorzyny. Bo do dubbingu filmów aktorskich nie wybiera się nawet zazwyczaj aktorów z pierwszej ligi - ich głosy są zbyt dobrze znane publiczności, by nie powstał dysonans między dźwiękiem a obrazem. Zresztą, choćby to był najlepszy polski aktor, to do kina przychodzę na amerykański film akurat dla aktora amerykańskiego. Dla Roberta De Niro, a nie Marka Kondrata. Ponadto, dubbingującym NIGDY nie będzie tak zależało na dopracowaniu każdego detalu, jak samym twórcom filmu. Dubbing ZAWSZE jest bardziej niechlujny od oryginału - mam na myśli nie tylko dialogi, ale całość dźwięku w filmie.

2) Między polskim a angielskim, który jest najbardziej popularnym w naszej części świata językiem filmowym, istnieją takie różnice konstrukcyjne, że nigdy w pełni nie dopasujesz polskich słów do angielskich "kłapów". Ta różnica między ruchem ust a dźwiękiem denerwowała mnie od dzieciństwa. To po prostu pogarsza efekt artystyczny. Ostatnio np. oglądałem film Schloendorffa o Annie Walentynowicz (zresztą nie najlepszy) - aktorka odtwarzajaca główną rolę jest Niemką, mówiła kwestie po niemiecku i dopiero w postsynchronach podłożono głos polskiej aktorki. Pozostała część obsady to Polacy, u których ten problem nie występował, co już samo w sobie powodowało dysonans. Ta nieustannie widoczna rozbieżność między dźwiękiem a obrazem, na dodatek u jednej tylko postaci, do tego stopnia rozprasza, że całego filmu nie dało się oglądać bez wzięcia w cudzysłów. Po prostu nie wczujesz się w film, z którego ordynarnie wyziera sztuczność, cały czas masz świadomość, że siedzisz przed ekranem, a nie wenątrz akcji. Potrafił tego uniknąć Kieślowski w "Podwójnym życiu Weroniki" - Irene Jacob w polskiej części wypowiadała wyraźnie polskie słowa, pod które później podłożyła głos Anna Gornostaj bodajże. I nie było zgrzytu. Ale w zwykłym dubbingu nie ma tego komfortu.

3) Konieczność dostosowania tłumaczenia do ruchu ust postaci siłą rzeczy musi powodować poważniejsze niż w innych wypadkach odejście od oryginalnego tekstu, czyli dodatkowo gubimy sens. Przekładając kwestie dla lektora, a zwłaszcza do napisów, tłumacze i tak skracają tekst, często - o czym już na tym forum parę razy wspomniałem - gubiąc bezmyślnie (albo - co gorsza - rozmyślnie) sens, a zwłaszcza żarty orygianlnego dialogu. W przypadku dubbingu ta deformacja posunięta jest jeszcze dalej. Raz, że sens odbiega od oryginału dalej niż w innych wypadkach, a dwa, że powstają kwestie sztuczne, czasem niegramatyczne, z poprzestawianymi słowami, z dodanymi słowami niepotrzebnymi - byle mniej-więcej pasowało do "kłapów".

4) Spod głosu lektora da się jednak śledzić część dialogu oryginalnego - i to jest zaleta, a nie wada! Nieraz uratowało mi to dowcip jakiejś sceny, który tłumacz raczył zniszczyć, ale na szczęście wysłyszałem dialog i mogłem zrozumieć prawidłowo treść. A jeśli nawet nie słychać wszystkich słów, to wyłapuje się przynajmniej intonację, grę aktorską - z niej też często wyłapuje się niewerbalne sensy, których tłumacz nie dostrzegł, albo lektor zniweczył, stawiając akcent zdaniowy nie w tym co trzeba miejscu. Zawsze jednak otrzymasz więcej, kiedy możesz śledzić przynajmniej częściowo oryginalną ścieżkę dźwiękową. Lektor już w tym więc lepszy jest od dubbingu.

5) Napisy. Jestem zdecydowanie za napisami. I jestem nawet za długimi napisami, w których nie giną pierwotne treści. Uczyć się szybkiego czytania od dziecka trzeba! Ja sobie nie przypominam, żebym miał z tym kiedykolwiek problemy. Ponadto - bez przeszkód można wtedy śledzić orygionalny dialog. Jeśli się zna język (więc, po drugie: uczyć się od dziecka języków!), nawet jeśli nie perfect, można skupiać się na obrazie i ścieżce oryginalnej, a napisy traktować pomocniczo, kiedy jakichś słów nie znamy. Otrzymujemy wtedy pełnię treści, niezdeformowane aktorstwo i prawidłowy dźwięk. To zdecydowanie najdoskonalsza metoda.

Niestety, obawiam się, że współczesna kultura, przy walnej pomocy Disneya, który na siłę przyzwyczaja nas do dubbingowanych filmów, produkuje nam kolejne pokolenia półanalfabetów, którzy ledwo czytają - i oni za parę lat będą się domagali filmów dubbingowanych także dla dorosłych. Dystrybutorzy pójdą za potrzebą rynku i będę musiał przestać chodzić do kina, bo dubbingu nie toleruję.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #7  
Stary 09-11-2008, 16:28
Tom z Sopotu's Avatar
Tom z Sopotu Tom z Sopotu jest offline
Nadszyszkownik Kilkujadek
 
Zarejestrowany: Jul 2007
Posty: 1 287
Domyślnie

A o spieprzonych tłumaczeniach filmów, napisach itp. polecam felieton Jacka Żakowskiego "Fuck off, czyli daj spokój" w najnowszym numerze "Filmu".
Odpowiedź z Cytowaniem
  #8  
Stary 09-11-2008, 21:55
michalina michalina jest offline
Szyszkownik
 
Zarejestrowany: Sep 2008
Posty: 445
Domyślnie

Cóż, przekonałeś mnie Tom swoją argumentacją.Zresztą za dubbingiem również nie przepadam. Najnowszego "Filmu" jeszcze nie czytałam. Pędzę do Empiku. Pozdrawiam

Na marginesie- jak powiedzieć dubbing po polsku??? Jest polski rzeczownik o tym znaczeniu?
Odpowiedź z Cytowaniem
  #9  
Stary 09-11-2008, 22:26
Mufka Mufka jest offline
Szyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2007
Posty: 393
Domyślnie

Na podsumowanie artykuł o polskim dubbingu:

[url]http://www.polskieradio.pl/kultura/temattygodnia/artykul38542.html[/url]

A "Mama Mia", wstyd się przyznać, mi się podobała. Cudownie niezobowiązujący film - lekki, łatwy, przyjemny. I Pierce Brosnan, który śpiewa - straszny widok, trzeba to zobaczyć.

Ostatnio edytowane przez Mufka : 09-11-2008 o 22:29.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #10  
Stary 09-11-2008, 23:40
Tom z Sopotu's Avatar
Tom z Sopotu Tom z Sopotu jest offline
Nadszyszkownik Kilkujadek
 
Zarejestrowany: Jul 2007
Posty: 1 287
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez Mufka Pokaż post
Na podsumowanie artykuł o polskim dubbingu:
[url]http://www.polskieradio.pl/kultura/temattygodnia/artykul38542.html[/url]
Pani Paulina Miernik jest najwyraźniej entuzjastką tej fatalnej z definicji sztuki dubbingu i to takim jak ona "popularyzatorom" będziemy zawdzięczać przyszłą degenerację kina, czyli - jak to autorka raczyła ująć - "złoty wiek dubbingu", którego z taką tęsknotą wypatruje...
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Możesz wysyłać nowe wątki
Możesz wysyłać odpowiedzi
Możesz wysyłać załączniki
Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
EmotikonyWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum




Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.