Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #21  
Stary 09-07-2011, 16:34
madziara.tg madziara.tg jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2011
Posty: 113
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez Asienka90 Pokaż post
Z obserwacji wiem, ze takie zadanie jest strasznie nuzace dla uczniow.
Nużące i bezproduktywne, chyba że w klasie znajduje się uczeń, który potrafi język na tyle aby tworzyć w tym języku. Alternatywą dla tego typu zadań jest na przykład tworzenie własnego tekstu na podstawie obranych już podczas zajęć wyrażeń. Przykładowo: na lekcji przedstawiono słownictwo związane z domem i przygotowano na lekcji krótki opis domu w punktach, np.:
- two bedrooms
- one bathroom
- one big living room... itd.
Na podstawie wcześniej przeczytanego tekstu o domu jakiegoś Boba czy Katie opisać swój dom.
W ten sposób uczeń personalizuje się z zadaniem i jest mu łatwiej zapamiętać strukturę zdania w języku docelowym.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #22  
Stary 09-07-2011, 16:47
Aga12 Aga12 jest offline
Nadszyszkownik Kilkujadek
 
Zarejestrowany: Aug 2011
Posty: 2 806
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez gochapy Pokaż post
Tak, zgadzam się, że nauczyciel od tego jest, ale nadal nie uważam żeby tłumaczenia były dobrym sposobem nauki dla dzieci w szkole podstawowej. Uważam, że jest mnóstwo innych, dużo ciekawszych i bardziej rozwijających ćwiczeń np. komunikacyjnych, gdzie po prostu budujemy zdania po angielsku, tak żeby powstał poprawny dialog. Mówię tu zarówno zadaniach pisemnych jak i ustnych. Wydaje mi się, że dla dziecka w takim wieku ważniejsze jest to żeby potrafiło zbudować zdanie poprawnie.

Oczywiście zgadzam się z tym, że dobrze podane zdanie wyjściowe jest w stanie nauczyć dziecka użycia gramatyki, ale myślę też, że istnieje ryzyko, że zakorzenimy w dziecku potrzebę tłumaczenia wszystkiego... Moim zdaniem, jeżeli chodzi o podejście metodyczne, tłumaczenie zdań nie jest dobrym wyjściem. Oczywiście, nie każdy musi się z tym zgodzić.
Zbudować zdanie poprawnie to na poziomie szkoły podstawowej to własciwie to samo co je przetłumaczyć.
Nie widzę nic złego w poleceniu- przetłumacz: Nazywam się Zosia. Mam 9 lat. Lubię mojego pieska. To po prostu to samo polecenie co powiedz ile masz lat, lub co lubisz.

Cytat:
Zamieszczony przez a.sowa Pokaż post
Odbywając obserwacje lekcji francuskiego w liceum (w ramach praktyk), też własnie zaobserwowałam, że nauczycielka od czasu do czasu zadawała uczniom jako pracę domową kilka zdań do przetłumaczenia. To chyba wynik braku metodycznego przygotowania. Szkoda, że kosztem uczniów, bo w ten sposób nie nauczą się języka.
Co złego stanie się gdy uczeń od czasu do czasu przetłumaczy polskie zdanie na francuski lub odwrotnie, Czy to znaczy ,że nic sobie(ale tak zupełnie nic) nie utrwali. No chyba ,że na francuskim kazała im tłumaczyć na niemiecki

Ostatnio edytowane przez Viima : 09-07-2011 o 18:01.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #23  
Stary 09-07-2011, 17:18
isabelle's Avatar
isabelle isabelle jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2011
Posty: 130
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez gingerr Pokaż post
Cóż, jest to pomysł pożałowania godny,świadczący o zerowej kreatywności nauczyciela w wymyślaniu zadań domowych , ale również o jego znikomej wiedzy na temat metodyki nauczania języków obcych. Pomysł żywcem wzięty z metody gramatyczno-tłumaczeniowej, którą uczono w zamierzchłych czasach, gdzie celem nauki nie miała być komunikacja w obcym języku, a czytanie obcojęzycznych tekstów. Uczenie tą metodą w obecnych czasach jest krokiem milowym, tylko, że w tył,i powoduje, ze uczniowie nie są w stanie nauczyć się myśleć w danym języku i po prostu go rozumieć intuicyjnie. To z kolei widać w formułowaniu zdań polskich, tyle, że po angielsku, i tworzeniu dziwnych, a czasem wręcz niezrozumiałych konstrukcji.
zgadzam się w zupełności! myślę, że moje zdanie w tej kwestii może być dość miarodajne, gdyż uczę angielskiego, między innymi w szkole podstawowej. nie wyobrażam sobie, że moi uczniowie mieliby to robić. czemu ma służyć takie zadanie domowe...w dodatku... w szkole podstawowej?! serdecznie współczuję dzieciakom takiego startu w języki obce

Cytat:
Zamieszczony przez Aga12 Pokaż post
Zbudować zdanie poprawnie to na poziomie szkoły podstawowej to własciwie to samo co je przetłumaczyć.
Nie widzę nic złego w poleceniu- przetłumacz: Nazywam się Zosia. Mam 9 lat. Lubię mojego pieska. To po prostu to samo polecenie co powiedz ile masz lat, lub co lubisz.
Niestety raczej się z tym nie zgodzę. dzieci, kiedy tłumaczą, przekładają dosłownie polską składnię na język obcy, myślą po polsku tylko podstawiają pod to słowa z innego języka,a to chyba nie tędy droga. zwłaszcza w szkole podstawowej, kiedy dopiero zaczynają swoją przygodę z językami obcymi i należy ich uczyć odpowiednich "reakcji" na język obcy, pozwolić im przesiąknąć właściwymi odruchami wobec języka obcego, a nie oddać pokreślone zadanie domowe po którym utwierdzą się w przekonaniu, że "to jest bez sensu, przecież tak się mówi.. u nas"
już samo "Mam 9 lat" brzmiałoby "I have 9 years"
o wiele lepsza jest alternatywa przedstawiona przez madziarę.tg

Ostatnio edytowane przez Viima : 09-07-2011 o 18:01.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #24  
Stary 09-07-2011, 21:05
kszylar kszylar jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Posty: 138
Domyślnie

Również nauczam angielskiego dzieci z podstawówki i nie wydaje mi się, by działa im się krzywda w trakcie tłumaczenia. Dzieci są sprytniejsze niż się niektórym wydaje -- są w stanie pojąć, że język, którego się uczą nie musi koniecznie być podobny do tego, którym mówią. Można dzieciom wyjaśnić, że nie tłumaczymy dosłownie: że po polsku dany komunikat wyraża się troszkę inaczej niż po angielsku, że musimy coś dodać, coś ująć, że język ten rządzi się innymi zasadami.
Ważne jest, by dzieci rozumiały, co mówią, czy słyszą lub czytają -- być może bez podawania odpowiedników w języku ojczystym domyślą, co znaczy dane wyrażenie, a być może nie. Czy takie błędne domysły nie przyczyniają się do utrwalania błędów?
Należy także pamiętać, że proces nauki języka ojczystego przebiega inaczej niż przyswajanie drugiego języka, toteż metody nauczania również powinny się różnić.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #25  
Stary 09-07-2011, 21:08
Aga12 Aga12 jest offline
Nadszyszkownik Kilkujadek
 
Zarejestrowany: Aug 2011
Posty: 2 806
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez isabelle Pokaż post
zgadzam się w zupełności! myślę, że moje zdanie w tej kwestii może być dość miarodajne, gdyż uczę angielskiego, między innymi w szkole podstawowej. nie wyobrażam sobie, że moi uczniowie mieliby to robić. czemu ma służyć takie zadanie domowe...w dodatku... w szkole podstawowej?! serdecznie współczuję dzieciakom takiego startu w języki obce



Niestety raczej się z tym nie zgodzę. dzieci, kiedy tłumaczą, przekładają dosłownie polską składnię na język obcy, myślą po polsku tylko podstawiają pod to słowa z innego języka,a to chyba nie tędy droga. zwłaszcza w szkole podstawowej, kiedy dopiero zaczynają swoją przygodę z językami obcymi i należy ich uczyć odpowiednich "reakcji" na język obcy, pozwolić im przesiąknąć właściwymi odruchami wobec języka obcego, a nie oddać pokreślone zadanie domowe po którym utwierdzą się w przekonaniu, że "to jest bez sensu, przecież tak się mówi.. u nas"
już samo "Mam 9 lat" brzmiałoby "I have 9 years"
o wiele lepsza jest alternatywa przedstawiona przez madziarę.tg


Właśnie dlatego takie ćwiczenia są niezbędne od czasu do czasu. Po to aby dzieci nauczyły się że nie można tłumaczyć słowa po słowie, i że wszystko ma sen mimo, że mówi się "inaczej niż u nas" i jest okazja aby pokazać różnice między językami. Klasyczny przykład jest właśnie z podawniem wieku i I have 9 years.

Z tłumaczeniami dzieci mogą spotkać się w najmłodszym wieku, np - przyszedł list/lub mail od krewnych z USA, nie znająca języka babcia prosi wnuczka o przetłumaczenie( chociaż fragmentu),
Odpowiedź z Cytowaniem
  #26  
Stary 09-07-2011, 21:18
skarolinka skarolinka jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Jun 2011
Posty: 64
Domyślnie

Gdy czytam niektóre wypowiedzi to odnoszę wrażenie, że piszą je idealiści, którzy mają niestety niewiele wspólnego z nauczaniem w szkole publicznej. Dla mniej zorientowanych: w tym roku szkolnym mamy nową formułę egzaminu gimnazjalnego z dwoma poziomami zaawansowania: podstawowym i rozszerzonym i niestety na rozszerzonym (który de facto muszą wybrać uczniowie, którzy w gimnazjum kontynuują naukę języka a nie zaczynają ją od podstaw, czyli w przypadku angielskiego znakomita większość) w części sprawdzającej struktury leksykalno-gramatycznej właśnie wracają elementy tłumaczenia, więc nie wyobrażam sobie w jaki sposób moi uczniowie mieliby to napisać bez wcześniejszego przygotowania i wyćwiczenia. Metoda gramatyczno-tłumaczeniowa może i jest archaiczna, ale czasem warto zastosować jej elementy w nauczaniu, bo do niektórych osób to po prostu przemawia. Jasne, że 20 lat temu tłumaczenie zdań było jedyną słuszną metodą nauczania ćwiczenia i to było błędem, bo nie ma jedynej słusznej metody. Im dłużej uczę w szkole naprawdę coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że powinniśmy korzystać z dobrodziejstw różnych metod, bo uczniów mamy różnych, a w szkołach publicznych również dodatkowe zadanie: nie tylko nauczyć języka, ale również przygotować do egzaminu.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #27  
Stary 09-07-2011, 21:50
StanLevitan StanLevitan jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Posty: 129
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez isabelle Pokaż post
dzieci, kiedy tłumaczą, przekładają dosłownie polską składnię na język obcy, myślą po polsku tylko podstawiają pod to słowa z innego języka,a to chyba nie tędy droga.
Według Ciebie to przez tłumaczenie nabiera się nawyku "tępego" podstawiania słów? Na początku nauki, każde dziecko ma tendencje do takiego zachowania, i to zwłaszcza, gdy chce się je zaangażować w konwersację, każąc mu coś powiedzieć w języku obcym. To naturalny odruch "szowinizmu" językowego, gdy się stykają po raz pierwszy z obcą mową. Różnice trzeba im wytłumaczyć, a potem dopiero się zadaje zadania domowe z tłumaczenia; właśnie wtedy, kiedy już rozumieją tę różnicę! Widzę, że tego nie bierzesz pod uwagę, tylko z uprzedzeniem, od razu twierdzisz "nie i już, bo to niedobre".
Ponadto, każąc uczniom powiedzieć coś w języku obcym, de facto zlecamy im tłumaczenie nań z polskiego. To też jest niedobre?
Cytat:
Zamieszczony przez isabelle Pokaż post
zwłaszcza w szkole podstawowej, kiedy dopiero zaczynają swoją przygodę z językami obcymi i należy ich uczyć odpowiednich "reakcji" na język obcy, pozwolić im przesiąknąć właściwymi odruchami wobec języka obcego, a nie oddać pokreślone zadanie domowe po którym utwierdzą się w przekonaniu, że "to jest bez sensu, przecież tak się mówi.. u nas"
A jak karzesz im mówić i będą robić błędy, to chyba zwrócisz im na nie uwagę (bo jak inaczej je wyeliminujesz)?
Czym się różni poprawienie wypowiedzi pisemnej od ustnej? Jeśli jest takie ryzyko, o jakim wspominasz, to dotyczy każdej formy nauczania (bo wynika bezpośrednio z kontaktu z czymś obcym i niezrozumiałym). Nie jest to wina tłumaczenia zdań!
__________________
ШИТ ХЭППЭНС!
Odpowiedź z Cytowaniem
  #28  
Stary 09-07-2011, 21:50
kacha kacha jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Posty: 120
Domyślnie

Pamiętam jeszcze ze swoich ćwiczeń z metodyki, że tłumaczenie nie jest żadnym sposobem na naukę języka angielskiego i się zgadzam. Nie trzeba umieć tłumaczyć, żeby posługiwać się innym językiem. Jednak wiem, że na egzaminie gimnazjalnym są zdania do przetłumaczenia, ale wydaje mi się, że są to wypowiedzi typu "Co słychać?" albo "Dzięki z góry!", a nie tłumaczenie nie wiadomo czego.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #29  
Stary 09-07-2011, 21:51
kasia_p kasia_p jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Jun 2011
Posty: 82
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez StanLevitan Pokaż post
Właśnie po to się tego uczy. Jak ma dobrze tłumaczyć, jeśli nie będzie tłumaczyć wcale?

Rozwijanie umiejętności analizy tekstu prowadzi do utrwalenia błędów? Nauczyciele raczej sprawdzają zadania domowe, co jest doskonałą okazją, by zwrócić uczniowi uwagę na błędy, jakie robi.
Zatem utrwalanie błędów to wyłącznie wina gapiostwa nauczyciela, stwarzającego pozory poprawnie wykonanego zadania.
Z doświadczenia wiem, że dzieciaki nie analizują zadań domowych oddawanych przez nauczyciela. Interesuje ich tylko ocena a nauczyciel nie zawsze jest w stanie poświęcić czas na analizę zadań z każdym uczniem - szczególnie w licznych grupach. Po drugie, tłumaczenie to nie jest dziedzina której uczy się w szkole. Jeśli skonczyłeś/aś translatorykę powinieneś/aś wiedzieć jak bardzo jest skomplikowaną dziedziną

Cytat:
Zamieszczony przez AleksandraRybak Pokaż post
Tłumaczenia zdań są obecne w szkołach już od najmłodszych lat. Pamiętam, że ja również już w szkole podstawowej musiałam tłumaczyć zdania. Nie jestem za takimi metodami. Dzieci w tym wieku nie są jeszcze na tyle świadome struktur gramatycznych, żeby samodzielnie tłumaczyć zdania i w większości robią to automatycznie, wzorując się na przykładach, a nie zastanawiając nad sensem zdania i zasadami.
Oczywiście, że tak. A efekt jest taki, że zamiast rozwijać umiejętności językowe robią bezsensowne kalki z polskiego. Z takich szkolnych tłumaczeń wychodzą niezłe kwiatki. A kiedy nauczyciel próbuje to poprawić wychodzi na to, że zdanie czy tekst musi napisać od początku bo tłumaczenie ucznia nie ma ładu ani składu, często też nic wspólnego z językiem angielskim

Ostatnio edytowane przez Viima : 09-10-2011 o 08:42.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #30  
Stary 09-07-2011, 22:27
StanLevitan StanLevitan jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Posty: 129
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez a.sowa Pokaż post
Odbywając obserwacje lekcji francuskiego w liceum (w ramach praktyk), też własnie zaobserwowałam, że nauczycielka od czasu do czasu zadawała uczniom jako pracę domową kilka zdań do przetłumaczenia. To chyba wynik braku metodycznego przygotowania. Szkoda, że kosztem uczniów, bo w ten sposób nie nauczą się języka.
Ja, gdy uczyłem w podstawówce, dawałem zdania do tłumaczenia w domu. Uczniowie za jednym zamachem zapamiętywali nowe słownictwo, utrwalali struktury gramatyczne (umieszczanie nowych słów we właściwych miejscach w zdaniu), i, co nie mniej ważne, utrwalali pisownię obcych słów (przy okazji również ich polskich odpowiedników). Kartkówki pokazały, że czegoś się nauczyli.
Tak na marginesie, przed wojną w polskich gimnazjach uczono greki i łaciny wyłącznie przez pracę z tekstem (bo inaczej ni dy rydy). Nie dość, że wyrastały przez to pokolenia świetnych filologów klasycznych, to jeszcze niejeden, dzięki takiej nauce, potrafił napisać pracę magisterską po łacinie. O takim opanowaniu języka współcześni, wychowani na "rozmówkach" młodzi ludzie mogą tylko pomarzyć. Więc nie pisz mi tu bzdur o tym, że się tak języka nie nauczą, bo ta współczesna moda to skutek apologii nieuctwa (wystarczy, by wszystko umieć "jako tako") i tolerancji dla głupoty, forsowanej przez rodziców dzieci, które radzą sobie najgorzej, bo im najwygodniej obwinić system nauczania.
__________________
ШИТ ХЭППЭНС!

Ostatnio edytowane przez StanLevitan : 09-08-2011 o 00:36.
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Możesz wysyłać nowe wątki
Możesz wysyłać odpowiedzi
Możesz wysyłać załączniki
Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
EmotikonyWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum




Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.