Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #1  
Stary 06-06-2018, 18:47
marcin1509 marcin1509 jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Jul 2016
Posty: 84
Domyślnie Tłumaczenie nazw własnych w literaturze

Witajcie,
Chciałbym zapytać was o opinię na temat tłumaczenia nazw własnych, np. wymyślnonych przez autora. Chodzi mi głównie o fantastykę, ale myślę, żę odnosi się to też do innych gatunków.
Jakie jest wasze zdanie na ten temat ? Tłumaczyć je, czy nie ? A może to zależy ? Jak tak, to od czego ?
Pozdrawiam
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Stary 06-06-2018, 20:05
Beb48 Beb48 jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Apr 2018
Posty: 105
Domyślnie

Według mnie nazwy raczej nie powinny być tłumaczone, czy nazwy miast, imiona,nazwiska. Myślę że człowiek lepiej zrozumie sens utworu i poczuje jego duszę nie tłumacząc nazw własnych.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #3  
Stary 06-06-2018, 21:29
marcin1509 marcin1509 jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Jul 2016
Posty: 84
Domyślnie

Ostatnio patrzyłem jedną niemiecką książkę, która została przetłumaczona na kilka języków (niestety nie na polski). Postacie miały tam swoje klany i nazwiska, które były złożone z rzeczowników, albo były takie same jak te klany. W kilku tlumaczeniach do jakich udało mi się dostać, naziwska i klany były przetłumaczone. Lepiej zostawić niemieckie odpowiedniki, wziąć z angielskiego czy przetłumaczyć na polski ? Bo ten przypadek tak szczerze jest dość specyficzny. Pytam raczej z ciekawości.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #4  
Stary 06-06-2018, 22:13
lagodzinski5 lagodzinski5 jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Apr 2018
Posty: 60
Domyślnie

Myślę, że w przypadku tłumaczenia nazw własnych trzeba zachować po prostu zdrowy rozsądek. Ciężko to sprecyzować i każdy ma inne gusta, ale osobiście uważam, że można tłumaczyć nazwy własne. Nie wszystkie, oczywiście. Ale jeśli chodzi o fantastykę to tam nagłe pojawienie się angielskiego słowa może zburzyć klimat opowieści. Z drugiej strony wracamy do nieśmiertelnego tłumaczenia Władcy Pierścieni przez Pana Łozińskiego i jego Bilbo Bagosza oraz Bagoszno. Ale nie zniósłbym, gdyby np. w tłumaczeniu 'Lśnienia' Stephena Kinga nazwa ta pozostała w oryginale. Pamietajmy, że tłumaczenie istnieje po to, żeby przybliżyć tekst czytelnikowi, który niekoniecznie dobrze włada danym językiem.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #5  
Stary 06-06-2018, 22:33
marcin1509 marcin1509 jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Jul 2016
Posty: 84
Domyślnie

Tak, zdrowy rozsądek to podstawa w takich sprawach.
Jednak czasami tłumaczenia literatury są po prostu przesadzone jeżeli chodzi o tłumaczenie nazw własnych. Widziałem raz książkę w uniwersum z jednej gry, która została potem na polski przetłumaczona i w tym przekładzie wszystkie nazwy zostały spolszczone, co wyglądało dziwnie, gdzie i tak gra jest po angielsku. To co się da przetłumaczyć to się powinno tłumaczyć, ale bez przesady
Odpowiedź z Cytowaniem
  #6  
Stary 06-06-2018, 22:44
agnesa agnesa jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Mar 2018
Posty: 120
Domyślnie

Jak zwykle trzeba z głową Za lekko sztuczne uważam tłumaczenie imion, to jest zastępowanie ich polskimi ekwiwalentami. Ale jeżeli ma wymiar symboliczny (jak u Dostojewskiego) to warto zrobić chociaż przypis bo ma to znaczenie dla interpretacji i odbioru dzieła. Natomiast mam mieszane uczucia co do tłumaczeń w "Grze o tron". Wysogród czy Wąskie Morze brzmią w porządku, ale imiona i nazwiska postaci nadal mają "egzotyczne" brzmienie
Odpowiedź z Cytowaniem
  #7  
Stary 06-06-2018, 22:48
lagodzinski5 lagodzinski5 jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Apr 2018
Posty: 60
Domyślnie

Czy chodzi może o ksiązki z universum Warcrafta? Jeżeli chodzi o książki na podstawie gier czy w oryginale czy w tłumaczeniu to podchodzę do nich z dystansem. Zależy też od konwencji. Najwięcje problemów sprawiają nazwiska postaci. Te, które po angielsku są po prostu zwięzłe i krótkie, w języku polskim są zwykle bardzo rozciągnięte i zwyczajnie... niezdarne. Inną kwestią jest np. gra słowna związana z takim nazwiskiem/przydomkiem.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #8  
Stary 06-07-2018, 12:45
marcin1509 marcin1509 jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Jul 2016
Posty: 84
Domyślnie

Nie, akurat mi chodziło o książkę z uniwersum Guild Wars, gdzie przetłumaczono tylko jedna z trzech książek, bo wydawnictwo upadło. Wszystkie nazwy zostały tam spolszczone, choć wątpię by w oryginalnym Guild Wars były one tłumaczone (dwójka nie jest po polsku więc nie mam porównania).
Książek z uniwersum Warcrafta nie miałem okazji widzieć więc na ich temat się nie wypowiem.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #9  
Stary 06-07-2018, 23:33
lagodzinski5 lagodzinski5 jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Apr 2018
Posty: 60
Domyślnie

A jeżeli chodzi o tłumaczenie nazw własnych w Pieśni Lodu i Ognia to jest to właśnie tłumaczenie z głową. Jon Snow to Jon Snow, a nie Jon Śnieg. King's Landing to Królewska Przystań. Nie wyobrażam sobie, by ktoś mógł to zostawić w oryginale. Tak jak termin White Walkers na Biali Wedrowcy. Moim zdaniem jest to dobry przykład jak tłumaczyć nazwy własne.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #10  
Stary 06-08-2018, 07:57
SKonieczna SKonieczna jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Apr 2018
Posty: 169
Domyślnie

Zdecydowanie zgadzam się z przedmowcą. Jeżeli nazwa własna po przetłumaczeniu na język docelowy brzmi dobrze, a do tego ułatwia poprawne rozumienie to jak najbardziej należy ja przetłumaczyć. Myślę, że jeśli ktoś nie zna języka źródłowego to taki zabieg pomoże mu w odpowiednim odbiorze tekstu. Jeśli jednak to tłumaczenie nic nie wnosi w kwestii odbioru treści uważam, że można zostawić oryginał.
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Możesz wysyłać nowe wątki
Możesz wysyłać odpowiedzi
Możesz wysyłać załączniki
Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
EmotikonyWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum




Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.