Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #21  
Stary 11-26-2012, 09:14
dagalesz dagalesz jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Sep 2012
Posty: 117
Domyślnie

To wszystko zależy. W przypadku tłumaczenia noblisty albo innego uznanego pisarza raczej starałabym się oddać jak najwierniej wszystko, łącznie z doborem słownictwa - zakładałabym, że wie, co robi i każde jego słowo (mniej więcej) jest celowe. Natomiast przy tłumaczeniu literatury użytkowej uszlachetnianie, jeśli byłoby uzasadnione, jak najbardziej wchodziłoby w grę. Grunt to wyczucie i umiar. Za to przy literaturze faktu takim zabiegom mówię zdecydowane "nie". Na zajęciach omawialiśmy raz przekład, który był wręcz naszpikowany takimi kwiatkami. Zamiast "teutonic knights" (Krzyżacy) w przekładzie spotkaliśmy "kwiat teutońskiego rycerstwa".
Odpowiedź z Cytowaniem
  #22  
Stary 11-30-2012, 11:01
ślepekiszki's Avatar
ślepekiszki ślepekiszki jest offline
Szyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2012
Posty: 371
Domyślnie

Jedna rzecz to przełożenie danego zwrotu, słowa, zdania, aby po polsku TEŻ brzmiało naturalnie, druga - to uszlachetnienie tekstu, czyli podniesienie literackiego poziomu tekstu.

To pierwsze zjawisko jest rzeczą powszechną i pożądaną.

To drugie - zależy: 1) jeśli chodzi o tekst użytkowy bądź publicystyczny, jest to zjawisko jak najbardziej na miejscu, pod warunkiem że autor nie pisze znakomitym językiem; 2) jeśli chodzi o tekst literacki sprawnego językowo autora - rzecz to niedopuszczalna; 3) jeśli chodzi o niezbyt sprawnego warsztatowo autora - rzecz to dopuszczalna (acz musimy pamiętać o stosowaniu jej z umiarem).

Ja sam często podrasowuję teksty publicystyczne (doniesienia prasowe, felietony, reportaże, eseje), bo poziom tych tekstów (które dostaję do przełożenia) nie jest wybitna, autorzy są nieraz mierni lub średni warsztatowo, więc nie ma sensu oddawać ciężkiego stylu autora, skoro owa ciężkość nie jest celowym zabiegiem, lecz wynika z niemrawego pióra, z braku umiejętności pisarskich.

Ostatnio edytowane przez ślepekiszki : 11-30-2012 o 11:04.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #23  
Stary 11-30-2012, 16:14
dominikm dominikm jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Aug 2012
Posty: 132
Domyślnie

Jeśli czytelnikom wystarczyłoby dosłowne tłumaczenie, wrzuciliby sobie tekst w translatora (oczywiście upraszczam). Tłumacz musi ingerować w tłumaczenie, ale nie wolno mu fałszować autora.

-----
[url]http://tlumaczangielskiego.blogspot.com/2012/11/proba-si-czyli-jak-ugryzc-probke.html[/url]
Odpowiedź z Cytowaniem
  #24  
Stary 12-03-2012, 07:56
kora00 kora00 jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Posty: 112
Domyślnie

Zgadzam się. Tłumacz zawsze wprowadza jakieś zmiany, choć nie są one zmianami sensu. Musi tak go oddać, żeby był zrozumiały i spójny, i żeby jeszcze jego czytanie sprawiło czytelnikowi przyjemność.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #25  
Stary 12-09-2012, 21:02
kashmire kashmire jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Nov 2012
Posty: 41
Domyślnie

Cieszę się, że (sporo wcześniej) użytkownik kaszaria wspomniał o szacunku dla autora tekstu. Celem tłumacza nie powinno być przecież danie popisu swojego warsztatu, ale przełożenie spójnego i dopracowanego dzieła (mam na myśli dzieła literackie). Oczywistym jest, że elementy składniowe, związki frazeologiczne, itp. powinny być przetłumaczone w sposób poprawny w języku docelowym. Niekiedy należy również coś zmienić, aby intencję autora (np. egzotyzacja) dopasować do realiów kulturowych języka, na który się tłumaczy. Natomiast jestem zdecydowanie przeciwna 'podnoszeniu walorów językowych' oryginału (oczywiście za wyjątkiem tekstów, które są rażąco słabe pod względem warsztatu literackiego). Próba całkowitego przeniesienia tekstu na realia danego obszaru językowego zwyczajnie niszczy wartość literacką dzieła (mówię to z punktu widzenia czytelnika, który już nieraz rozczarował się, sięgając po oryginał tekstu, który znał wcześniej tylko w przekładzie). Niekiedy takie "widzimisię" tłumacza zmienia również znacząco sens dzieła - jeśli autor opisuje dane miejsce/przestrzeń w taki, a nie inny sposób, najwyraźniej był to zabieg zamierzony i dodawanie, np. nie występujących w oryginale elementów opisu, tylko ze względu na podniesienie wartości stylistycznej danego fragmentu, jest moim zdaniem niedopuszczalne. Za przykład efektów takiej metody może być słynny przekład "Ogniem i mieczem" Kuniczaka, gdzie (mimo tego, że przekład czyta się w miarę "gładko") niekiedy ma się wrażenie, że oryginał i przekład to dwa zupełnie różne teksty.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #26  
Stary 12-09-2012, 21:54
ślepekiszki's Avatar
ślepekiszki ślepekiszki jest offline
Szyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2012
Posty: 371
Domyślnie

O tak, Kuniczak pojechał po bandzie, przegiął pałę, przeciągnął strunę, zagalopował się... Oj, włączył mi się translatorski tryb wyszukiwania synonimów ;D
Odpowiedź z Cytowaniem
  #27  
Stary 07-30-2017, 23:10
Dominika00 Dominika00 jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: May 2017
Posty: 117
Domyślnie

Uważam, że taka strategia nie jest najlepszym wyjściem. Owszem, należy pamiętać o czytelnikach i że to właśnie dla nich tłumaczymy, jednak najważniejszy jest autor i jego styl, w który tłumacz nie powinien ingerować.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #28  
Stary 08-13-2017, 21:20
joannadevian joannadevian jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jul 2017
Miejscowość: Poznań
Posty: 127
Domyślnie

Moim zdaniem to zależy od wielu czynników, np. jaki tekst ymy, do kogo jest skierowany, a przede wszystkim jak będzie brzmiał w języku docelowym. Myślę, że nie warto ubogacać na siłę, bo pisarz w większości przypadków wie co robi, używając akurat takiego słownictwa, ale jeśli coś w docelowym języku będzie brzmiało ładniej i naturalniej, kiedy użyje się bardziej "wyrafinowanego" słownictwa, to czemu nie
Odpowiedź z Cytowaniem
  #29  
Stary 08-14-2017, 09:58
mat.wyszecki mat.wyszecki jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2017
Posty: 113
Domyślnie

Takie uszlachetnianie może być dobrą formą rekompensaty jeśli wcześniej, z jakiegoś powodu, musieliśmy obniżyć rejestr tłumaczenia. Można wtedy to sobie wynagrodzić już w nastepnym zdaniu, a cały tekst zachowa swój wydźwięk. Jeśli jednak nadużywalibyśmy tego zabiegu tekst stałby się zbyt patetyczny, może nawet komiczny.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #30  
Stary 09-08-2017, 11:51
DorotaL DorotaL jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Aug 2017
Miejscowość: Bytom
Posty: 28
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez mat.wyszecki Pokaż post
Takie uszlachetnianie może być dobrą formą rekompensaty jeśli wcześniej, z jakiegoś powodu, musieliśmy obniżyć rejestr tłumaczenia. Można wtedy to sobie wynagrodzić już w nastepnym zdaniu, a cały tekst zachowa swój wydźwięk. Jeśli jednak nadużywalibyśmy tego zabiegu tekst stałby się zbyt patetyczny, może nawet komiczny.
Zgadzam się w stu procentach, właśnie to zwykle robię
Poza tym, angielski jest, w gruncie rzeczy, prostszy niż polski, mniej wyszukany. I taki jego urok. Natomiast w tłumaczeniu, kiedy też chcemy używać "prostego" polskiego, to tekst przestaje być łatwy i przyjemny i robi się nieco prostacki. Tu i tam podkolorować trzeba, inaczej dostaniemy bardzo ubogi, często nieskładny tekst. Moim zdaniem, grunt to znaleźć złoty środek.
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Możesz wysyłać nowe wątki
Możesz wysyłać odpowiedzi
Możesz wysyłać załączniki
Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
EmotikonyWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum




Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.