Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #401  
Stary 08-25-2019, 11:51
katarzynakacka katarzynakacka jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2019
Posty: 123
Domyślnie

Myślę, że naukę języków obcych trzeba zacząć jak najwcześniej. Dzieci szybko przyswajają język obcy, dlatego że są ciekawe świata, a naukę traktują jako zabawę, a nie coś negatywnego. Warto od samego początku przyzwyczajać dzieci do dźwięków w obco dla nich brzmiących językach. Trzeba tylko w odpowiedni sposób zainteresować je językiem np. przez zróżnicowane formy nauki (piosenki, bajki, gry).
Musi to być jednak dostosowane do ich wieku. Nie można na siłę przyspieszać rozwoju dziecka, ponieważ można osiągnąć efekt przeciwny do zamierzonego.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #402  
Stary 08-25-2019, 13:39
ewelina93's Avatar
ewelina93 ewelina93 jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2019
Posty: 110
Domyślnie

Oczywiście, że tak. W wieku wczesnoszkolnym aparat wymowy dziecka jest bardzo plastyczny, pozwala na właściwą artykulację głosek a więc na opanowanie poprawnej wymowy bez śladu obcego akcentu. Ponadto dzieci podczas nauki nie boją się popełniać błędów. Chętnie mówią, powtarzają, naśladują, fantazjują. Ogromną radość sprawia im eksperymentowanie, odkrywanie czegoś nowego.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #403  
Stary 08-28-2019, 18:00
marduch marduch jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Aug 2019
Miejscowość: Kraków
Posty: 3
Domyślnie

Wiek wczesnoszkolny to już wręcz za późno, jeśli dziecko ma mówić jak native speaker. Najlepszym momentem rozpoczęcia nauki języka jest wiek ok. 1. r.ż. Bardzo pożądane przy tym jest aby nauczycielem był native speaker - z dwóch powodów:
1. nauczy dziecko prawidłowej wymowy i akcentu. Nieprawidłowości wymowy nabyte w tym wieku będzie znacznie ciężej skorygować w przyszłości.
2. w tym wieku dziecko ma najbardziej chłonny umysł, a za to brak zakorzenionych już nawyków i schematów myślenia. Oznacza to, że w tym czasie maluch może przyswoić język jako naturalny - nie obcy.

Okres, gdy takie przyswajanie jest wciąż możliwe (czyli wiek graniczny, do którego należy rozpocząć naukę języka obcego) trwa gdzieś do 3-4 r.ż. Później coraz bardziej daje o sobie znać wyuczony już wcześniej nawyk myślenia i używania tylko jednego języka. Stopniowo zatraca się też możliwość prawidłowej nauki fonemów nieużywanych w języku ojczystym.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #404  
Stary 08-28-2019, 18:12
marduch marduch jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Aug 2019
Miejscowość: Kraków
Posty: 3
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez Aga12 Pokaż post
Zamieszczony przez Toroteija Pokaż post
Jedna dziewczynka była od małego uczona języka obcego przez zabawę, rodzice bardzo dbali, by miała kontakt z obcą wymową, obcojęzycznymi bajkami itp. Mała była zachwycona, błyskawicznie uczyła się nowych zwrotów i słówek, jednak w pewnym momencie ta olbrzymia fascynacja językiem obcym pociągnęła za sobą niechęć do języka ojczystego. Dziewczynka oczywiście rozumiała, gdy mówiło się do niej po polsku, jednak uparcie odpowiadała w języku obcym, twierdząc, że nie lubi polskiego i koniec. Robiła tak niezależnie od sytuacji, przez co miała spore problemy z rówieśnikami i w przedszkolu, gdzie żadna z pań nie znała tego języka obcego i nie mogła się z upartym dzieckiem dogadać.

Historia drugiej dziewczynki zaczęła się podobnie – rodzice również uczyli ją języka obcego od małego i przez zabawę, dziecko bardzo polubiło nowy język, bez trudu przyswajało sobie nowe słówka i obcą wymowę, jednak w pewnym momencie rodzice zauważyli, że ich córka, wcześniej wymawiająca poprawnie polskie „r”, zaczęła je zastępować „r” obcojęzycznym. Mało tego, przez ciągły, długotrwały kontakt z językiem obcym i koncentrację na nauce obcej wymowy dziewczynka zapomniała, jak się wymawia polskie „r”; nie była już w stanie wypowiedzieć tej głoski po polsku, a obcojęzyczne „r” stało się jej „r” uniwersalnym. Dziecko dostało skierowanie do logopedy i zalecenie natychmiastowego przerwania nauki języka obcego.

Jestem przekonana, że tych problemów dałoby się uniknąć, gdyby obie dziewczynki zaczęły się uczyć języka obcego nieco później, kiedy już zdawałyby sobie sprawę z tego, że język obcy ma towarzyszyć językowi ojczystemu, a nie go zastępować. Mam wrażenie, że o tej prostej zasadzie zapomina również wielu dorosłych...
Wydaje mi się, że problemem jest nauka języka w sposób niezbalansowany. Jeśli dziecko widzi, że jego opiekunowie koncentrują się na nauce języków obcych bardziej, niż na nauce polskiego, zaczyna ich naśladować. Moim zdaniem właśnie stąd wzięły się problemy przedstawione w obu przypadkach.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #405  
Stary 08-29-2019, 07:33
bfree bfree jest online
Nadszyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2017
Posty: 703
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez Toroteija Pokaż post
Niestety nie mogę zgodzić się z opinią wielu udzielających się w tym temacie użytkowników, że naukę języka obcego należy zawsze rozpoczynać jak najwcześniej. Sądzę, że przy podejmowaniu decyzji, w jakim wieku powinno się wprowadzać dziecku język obcy, czynnikiem decydującym powinna być przede wszystkim psychiczna gotowość tego dziecka na rozpoczęcie nauki, a nie pewna moda wśród rodziców na uczenie języków obcych od najmłodszych lat.
Osobiście znam dwa przypadki dzieci, gdzie wczesna nauka języka obcego spowodowała spore problemy. Jedna dziewczynka była od małego uczona języka obcego przez zabawę, rodzice bardzo dbali, by miała kontakt z obcą wymową, obcojęzycznymi bajkami itp. Mała była zachwycona, błyskawicznie uczyła się nowych zwrotów i słówek, jednak w pewnym momencie ta olbrzymia fascynacja językiem obcym pociągnęła za sobą niechęć do języka ojczystego. Dziewczynka oczywiście rozumiała, gdy mówiło się do niej po polsku, jednak uparcie odpowiadała w języku obcym, twierdząc, że nie lubi polskiego i koniec. Robiła tak niezależnie od sytuacji, przez co miała spore problemy z rówieśnikami i w przedszkolu, gdzie żadna z pań nie znała tego języka obcego i nie mogła się z upartym dzieckiem dogadać. Historia drugiej dziewczynki zaczęła się podobnie – rodzice również uczyli ją języka obcego od małego i przez zabawę, dziecko bardzo polubiło nowy język, bez trudu przyswajało sobie nowe słówka i obcą wymowę, jednak w pewnym momencie rodzice zauważyli, że ich córka, wcześniej wymawiająca poprawnie polskie „r”, zaczęła je zastępować „r” obcojęzycznym. Mało tego, przez ciągły, długotrwały kontakt z językiem obcym i koncentrację na nauce obcej wymowy dziewczynka zapomniała, jak się wymawia polskie „r”; nie była już w stanie wypowiedzieć tej głoski po polsku, a obcojęzyczne „r” stało się jej „r” uniwersalnym. Dziecko dostało skierowanie do logopedy i zalecenie natychmiastowego przerwania nauki języka obcego.
Jestem przekonana, że tych problemów dałoby się uniknąć, gdyby obie dziewczynki zaczęły się uczyć języka obcego nieco później, kiedy już zdawałyby sobie sprawę z tego, że język obcy ma towarzyszyć językowi ojczystemu, a nie go zastępować. Mam wrażenie, że o tej prostej zasadzie zapomina również wielu dorosłych...
Ja się nie zgadzam. Ile to jest 'nieco później'? 20 lat później? To nie ma nic do rzeczy. Tu ktoś jest najzwyczajniej mało kompetentny przy wyznaczaniu granic, albo zupełnie nie było takich granic. Jak to jest możliwe, gdyby np. tylko jeden rodzic mówił do dziecka w obcym języku? Jeszcze lepiej, ja gdy mówiłem do dzieci w obcych językach, to w domu zawsze uparcie powtarzałem, że ich nie rozumiem i to tak uparcie, że nie dostawali tego, co chcieli, do momentu, gdy nie powiedzieli tego po polsku (krytyczny moment był po powrocie ze szkoły, gdy opowiadali wszystko właśnie po niemiecku).

To tak jak z grzybami. Są robaczywe. I Ty widzisz tylko takie dwa okazy. A jest jeszcze gorzej, bo są też grzyby trujące. Ale jest całe mnóstwo grzybów jadalnych i na dobrą sprawę wiemy, że mają bardzo dużo elementów śladowych, które ciężko zastąpić innym pokarmem. Ale pierogi bez grzybów?

Ja spotkałem setki dzieci, które w wieku 5 lat mówiły biegle w trzech i więcej językach obcych na poziomie ojczystego. Matka mówi po hiszpańsku, ojciec po niemiecku, rodzice między sobą po angielsku. Jak myślisz, ile dzieci znają języków i w jakim mówią między sobą, a w jakim w szkole we Francji?


I to ważniejsze pytanie, który z tych języków to język ojczysty? I do kiedy mają (to są akurat dwaj chłopcy) czekać (chodzi mi o to 'nieco później') z nauką języków obcych i którego uczyć się najpierw?

Wracając do dziewczynek, to na moje oko rodzice popełnili błąd mówiąc we dwoje do dzieci w obcym języku (po niemiecku) bez ustalenia czytelnych granic, gdzie i kiedy używamy.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #406  
Stary 08-29-2019, 10:03
Aga12 Aga12 jest offline
Nadszyszkownik Kilkujadek
 
Zarejestrowany: Aug 2011
Posty: 2 733
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez bfree Pokaż post

Ja spotkałem setki dzieci, które w wieku 5 lat mówiły biegle w trzech i więcej językach obcych na poziomie ojczystego. Matka mówi po hiszpańsku, ojciec po niemiecku, rodzice między sobą po angielsku. Jak myślisz, ile dzieci znają języków i w jakim mówią między sobą, a w jakim w szkole we Francji?

Czyt te "setki" dzieci były we Francji?? Trzy (!!!) języki w domu, w szkole francuski, a na podwórku jakaś slangowa mieszanka. Jeśli tak jest w istocie to jakaś paranoja w mózgu dzieciaka. Wybacz ale nie uwierzę w te SETKI PIĘCIOLATKÓW mówiących płynnie w trzech językach na poziomie ojczystego (oczywiście jakiś wyjątek może się zdarzyć)


W Polsce, gdzie przeważająca liczba par składa się wyłącznie z Polaków nie wyobrażam sobie takich historii, że matka do ukochanego malucha zasuwa po niemiecku, tatuś w jakimś innym języku licząc, że polskiego nauczy się na podwórku lub w szkole

Wracając do tego pięciolatka z cytatu - tego angielskiego nauczył się płynnie WYŁĄCZNIE w wyniku podsłuchiwania rozmów rodziców?? No to równie dobrze gdyby go posadzić przed telewizorem z chińskimi bajkami dodatkowo mówiłby jak rodowity Chińczyk


Cytat:
Zamieszczony przez bfree Pokaż post
Jeszcze lepiej, ja gdy mówiłem do dzieci w obcych językach, to w domu zawsze uparcie powtarzałem, że ich nie rozumiem i to tak uparcie, że nie dostawali tego, co chcieli, do momentu, gdy nie powiedzieli tego po polsku (krytyczny moment był po powrocie ze szkoły, gdy opowiadali wszystko właśnie po niemiecku).
Ale skoro spotkałeś te setki dzieci we Francji a twoje dzieci mówiły w szkole po niemiecku (czyli raczej nie w francuskojęzycznym kraju) to musiałeś parę razy zmienać kraj zamieszkiwania.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #407  
Stary 08-29-2019, 17:49
bfree bfree jest online
Nadszyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2017
Posty: 703
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez Aga12 Pokaż post
Czyt te "setki" dzieci były we Francji?? Trzy (!!!) języki w domu, w szkole francuski, a na podwórku jakaś slangowa mieszanka. Jeśli tak jest w istocie to jakaś paranoja w mózgu dzieciaka. Wybacz ale nie uwierzę w te SETKI PIĘCIOLATKÓW mówiących płynnie w trzech językach na poziomie ojczystego (oczywiście jakiś wyjątek może się zdarzyć).
Dobra, może ja mam jakiś przywilej, bo uczę dorosłych i moi 'uczniowie' mają dzieci. Dla dzieci to nie stanowi żadnego problemu, to raczej dorośli za dużo zastanawiają się nad wielojęzycznością. Dla dzieci to jest tak normalne, że nawet często nie potrafią określić, w jakim języku się wypowiadają. "Ta pani mówi tak, jak my mówimy w domu." To sygnał, że dziecko mieszkające zagranicą usłyszało, jak ktoś rozmawia po polsku.

Za granicą jest sporo par mieszanych, a Polki najczęściej mówią do swoich dzieci po polsku. To sprawia, że takie dzieci znają już przynajmniej dwa języki na poziomie ojczystego.

Do trzech i więcej języków trzeba dwóch rodziców z różnych krajów. Teraz w wakacje spotkałem znajomego chłopca. Obecnie miał 7 lat, rozmawia biegle po arabsku, kurdyjsku, angielsku, jeszcze jeden język słowiański, ale nie jestem jaki i teraz (jak go widziałem dwa lata temu to jeszcze nie znał) jeszcze po polsku! Ojciec zna arabski i kurdyjski, mieszkają w Szkocji, to każdy zna też biegle angielski. Jego matka nie jestem pewien, Czeszka, a może Słowaczka mówiła do niego w tym języku. Później go zostawiła. Wychowuje go kobieta z Polski, którą znam. W wieku pięciu lat mówił po arabsku, kurdyjsku, angielsku i znał sporo słów w języku matki (możliwe, że czeski, bo jak chciał powiedzieć coś po polsku to mówił dobry dzień, odwrotnie). Kobieta urodziła dziecko i zaczęła mówić do niego po polsku, do tego momentu rozmawiała tylko po angielsku. Po dwóch latach, ten chłopak zna już polski. Macocha nie mówiła do niego po polsku, tylko do jego przyrodniej siostry. Teraz słyszałem, jak te dzieciaki między sobą rozmawiały bardzo dobrą polszczyzną. 4 języki biegle, piąty słabiej, ale nie wiem do którego roku życia wychowywała go matka. Mówisz do niego po arabsku, to tak odpowiada. Po angielsku to odpowiada po angielsku. Po polsku to tak odpowie. A jeszcze lepiej, bo dzieci bardzo dokładnie wiedzą do kogo w jakim języku... I to jest bardzo ważne, aby nie zacierać tych granic.

Teraz kolejny przypadek, to akurat nie uczennica, ale nauczycielka z Anglii. W Niemczech. Mąż też zna arabski i kurdyjski, ona angielski. Mieszkają w Niemczech. Dziecko mówi w 4 językach. I jak mnie widzi, to zawsze mówi po arabsku 'Marhaba'. Jak odpowiem po arabsku, to kontynuujemy po arabsku, jak po angielsku, to automatycznie po angielsku, a jak po niemiecku, to rozmawiamy po niemiecku.

Cytat:
Zamieszczony przez Aga12 Pokaż post
W Polsce, gdzie przeważająca liczba par składa się wyłącznie z Polaków nie wyobrażam sobie takich historii, że matka do ukochanego malucha zasuwa po niemiecku, tatuś w jakimś innym języku licząc, że polskiego nauczy się na podwórku lub w szkole
Moi sąsiedzi w Polsce. Mieszkali w Niemczech. Matka z dwoma chłopakami wróciła do Polski. Ojciec chyba jeszcze pracuje w Niemczech. Jak jest w Polsce to mówi do nich zawsze po niemiecku. On jest Polakiem. Czasami na podwórku robi się ciekawie, bo moi też przechodzą na niemiecki i robią się ciekawe spojrzenia innych sąsiadów (coś w tym stylu> "tu jest Polska i trzeba mówić po polsku", ale gdy przechodzimy na angielski to jest wszystko dobrze...).



Cytat:
Zamieszczony przez Aga12 Pokaż post
Wracając do tego pięciolatka z cytatu - tego angielskiego nauczył się płynnie WYŁĄCZNIE w wyniku podsłuchiwania rozmów rodziców?? No to równie dobrze gdyby go posadzić przed telewizorem z chińskimi bajkami dodatkowo mówiłby jak rodowity Chińczyk
To byli dwaj chłopcy, w międzyczasie wyjechali już na stałe do Kanady. Matka była z Meksyku, ojciec Niemiec. Lingua franca to angielski. Chłopcy naśladowali rodziców. Do mamy po hiszpańsku, do ojca po niemiecku. Między sobą po angielsku.

Inny przypadek, moja znajoma z Polski, która mieszka w Niemczech. Mąż z Peru. Dziecko hiszpański, polski i niemiecki.

Prawie wszystkie dzieci Kurdów w Niemczech mówią w 3 językach: arabski, kurdyjski (sorani albo kurmandżi) i świetnie po niemiecku (z przedszkola). Zazwyczaj dzieci mówią lepiej od rodziców i wszystko im tłumaczą.

I tak setkami: Ukrainki w Niemczech, Bułgarki, Rosjanki, Rumunki z mieszanych małżeństw, dzieci mówią minimum w 3 językach na poziomie języka macierzystego. Dużo jest osób np. z Portugalii i Brazylii, minimum dwa języki. Jakiś czas temu do mojej córki zagadał jej kolega z klasy Brazylijczyk po polsku. Okazuje się, że ostatnia część nazwiska jest po ojcu, Polaku. Też zna polski, portugalski i niemiecki. Właśnie, w podstawówkach w Niemczech większość dzieci to obecnie obcokrajowcy. Dzieci, które mówią tylko po niemiecku jest dosłownie kilkoro w klasie. Większość nie zna niemieckiego idąc do przedszkola, a spora część nie zna idąc do szkoły (i to spora część - szacuję, że między 20 a 30%).


Cytat:
Zamieszczony przez Aga12 Pokaż post
Ale skoro spotkałeś te setki dzieci we Francji a twoje dzieci mówiły w szkole po niemiecku (czyli raczej nie w francuskojęzycznym kraju) to musiałeś parę razy zmieniać kraj zamieszkiwania.
Ale czytasz uważnie. To fakt, ale z dziećmi mieszkaliśmy tylko w Polsce i Niemczech. Bez dzieci jeszcze w kilku innych krajach. Moje dzieci są już w Polsce. Ja dołączę gdzieś w grudniu na święta...

PS. Dzieci Erytrejczyków, ci mówią w kilku dialektach, najczęściej nie wiem, jak po polsku, to jest po niem. Tigrini, do tego najczęściej arabski, część po angielsku i w Niemczech jeszcze po niemiecku.

Z samych tylko obecnych kursów, mam teraz tylko 3 różne w tygodniu, masz więcej niż setka wielojęzycznych dzieci, jeden kurs to dla analfabetów, ale nic nie szkodzi, bo dzieci uczą się mówić w kilku językach, a że kobiety te mają często po 17 dzieci, to bez problemu mamy setki dzieci wielojęzycznych, nawet u analfabetów.

Jedną kursantkę mam z Australii, ale pierwotnie z Albanii. Dzieci, angielski, albański, niemiecki.
Inną z Wenezueli, mąż też jest w Niemczech, ale nie zna niemieckiego, pracuje w firmie komputerowej i używa angielskiego, dzieci hiszpański, angielski i niemiecku. Teraz sobie uświadamiam, że to nie są setki, ja widzę codziennie te dzieci i to będą raczej okolice tysiąca.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #408  
Stary 08-31-2019, 14:21
bfree bfree jest online
Nadszyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2017
Posty: 703
Domyślnie

Bardzo dobre źródła podają, że obcego pochodzenia jest aż 61% młodzieży w Niemczech, dane są do 18 roku życia. (Dosłownie jest podane> Migrationshintergund> że to są dzieci obcokrajowców). Dane z 2019 roku. Niemcy.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #409  
Stary 09-01-2019, 09:56
bfree bfree jest online
Nadszyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2017
Posty: 703
Domyślnie

Takich przypadków, że rodzice Polacy nie uczą swojego dziecka języka polskiego to praktycznie obecnie nie znam. Czyli opinia większości osób na forum, piszących, że dzieciom się coś miesza i nie powinny się uczyć języków obcych (za granicą to drugi ojczysty), aby np. porozmawiać z dziadkami w Polsce przez telefon. Chociaż znam takie przypadki, tylko że te dzieci są już dorosłe. To byli Polacy, którzy wyjechali do Niemiec np. w stanie wojennym. Ich dzieci mówią tylko po niemiecku. Ale w moim odczuciu to ogromny błąd. Mimo, iż są Niemcami, to część z nich chce wyjechać do Polski, ale problemem jest bariera językowa.

Kolejny taki przypadek to Angela Merkel. Ona też nie zna polskiego! Jej dziadek Ludwik Marian Kaźmierczak wyjechał z ówczesną narzeczoną do Niemiec (1923 r.). W 1930 r. zdecydował się na zmianą polsko brzmiącego nazwiska na Kasner. Kaźmierczak>Kasner - a to jest panieńskie nazwisko obecnej kanclerz. Jednakże dziadek walczył w armii gen. Józefa Hallera. Po kapitulacji Niemiec był dalej w Polsce.

Syn Horst Kaźmierczak, ur. 1926 r. w Berlinie, w wieku 4 lat zmienione nazwisko na Kasner to ojciec obecnej kanclerz. Widocznie ojciec przebywał na działaniach wojennych, m in. wyzwalał Holandię i nie mówił do syna po polsku! Tutaj upatruję, czyli w zawierusze wojennej, braku dwujęzyczności. Horst był pastorem, mieszkali z małą Anielą Kasner w Hamburgu. Dostał parafię w NRD. To spowodowało, że cała rodzina już wtedy Kasner przeprowadziła się do sowieckiej strefy okupacyjnej (DDR). Tam już Angela uczęszczała do szkoły, nauczyła się rosyjskiego. W Lipsku studiowała fizykę. Następnie w latach 1978-1990 pracowała w Centralnym Instytucie Chemii Fizycznej Akademii Nauk NRD (Zentralinstitut für physikalische Chemie der Akademie der Wissenschaften der DDR). W 1986 r. uzyskała doktorat z chemii fizycznej. To taka nasza druga Maria Curie, tylko, że nigdy nie nauczyła się polskiego.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #410  
Stary 09-25-2019, 16:06
marduch marduch jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Aug 2019
Miejscowość: Kraków
Posty: 3
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez Aga12 Pokaż post
Czyt te "setki" dzieci były we Francji?? Trzy (!!!) języki w domu, w szkole francuski, a na podwórku jakaś slangowa mieszanka. Jeśli tak jest w istocie to jakaś paranoja w mózgu dzieciaka. Wybacz ale nie uwierzę w te SETKI PIĘCIOLATKÓW mówiących płynnie w trzech językach na poziomie ojczystego (oczywiście jakiś wyjątek może się zdarzyć)


W Polsce, gdzie przeważająca liczba par składa się wyłącznie z Polaków nie wyobrażam sobie takich historii, że matka do ukochanego malucha zasuwa po niemiecku, tatuś w jakimś innym języku licząc, że polskiego nauczy się na podwórku lub w szkole

Wracając do tego pięciolatka z cytatu - tego angielskiego nauczył się płynnie WYŁĄCZNIE w wyniku podsłuchiwania rozmów rodziców?? No to równie dobrze gdyby go posadzić przed telewizorem z chińskimi bajkami dodatkowo mówiłby jak rodowity Chińczyk


Ale skoro spotkałeś te setki dzieci we Francji a twoje dzieci mówiły w szkole po niemiecku (czyli raczej nie w francuskojęzycznym kraju) to musiałeś parę razy zmienać kraj zamieszkiwania.
To że wielojęzyczność to wyjątek, dziwactwo i trzeba czekać z nauką, to - wybacz - zaściankowa opinia. Nie chcę przy tym wcale nam - Polakom umniejszać - po prostu w tej konkretnej kwestii Polska jest teraz raczej wyjątkiem, niż normą w Europie, jeśli chodzi o homogeniczność narodową i językową. A nawet u nas zaczyna się to zmieniać.

W wielojęzycznej rodzinie wielojęzyczności nie trzeba nawet uczyć. Uczyć trzeba w rodzinach jednojęzycznych - ale robić to prawidłowo. Jeśli rodzice nie znają języka obcego perfekcyjnie, lepiej zapisać dziecko po prostu do wielojęzycznego przedszkola, gdzie pracują native speakerzy.

Oczywiście to "uczenie się z chińskich bajek" (a raczej japońskich, u nas prawdziwe chińskie bajki dopiero wchodzą) to ironia? Dziecko owszem nauczy się w ten sposób rozumieć, ale mówić już nie bardzo, bo zwyczajnie nie ma z kim rozmawiać. Do prawidłowej nauki potrzebna jest interakcja. Z rodzicami rozmawiającymi między sobą po angielsku ta interakcja na jakimś ograniczonym poziomie wciąż istniała, bo pewnie zawsze mógł dopytać o czym rozmawiają.
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Możesz wysyłać nowe wątki
Możesz wysyłać odpowiedzi
Możesz wysyłać załączniki
Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
EmotikonyWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum




Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.