Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #1  
Stary 04-15-2013, 23:58
karolinkie21 karolinkie21 jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Mar 2013
Posty: 30
Smile Oryginał a tłumaczenie - Wasze oceny

Zdarzyło mi się przeczytać coś dwukrotnie - w moim ojczystym języku oraz w oryginale. Momentami miałam wrażenie, ze przetłumaczyłabym coś inaczej. Rozumiem, że wszystko musi być dostosowane do realiów polskich, jednak w obecnych czasach znając np. kulturę brytyjską, w dobie rozwoju technologii i internetu miałabym ochotę przeczytać coś zwiazanego z kulturą brytyjską. Dotyczy to również filmów, m.in. wątków humorystycznych - często zupełnie inaczej brzmią w oryginale. Rozumiem jednak że raczej nie jest i nie bedzie to wykonalne, bo tłumaczymy nie dla siebie ale musimy dotrzeć do każdego lub jakiejś części odbiorców. Co Wy o tym sądzicie?

Ostatnio edytowane przez Gangrena : 07-14-2014 o 11:36. Powód: Nazwa wątku rozpoczęta małą literą
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Stary 05-08-2013, 22:41
martucha_bp martucha_bp jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Mar 2013
Posty: 96
Domyślnie

Moim zdaniem humor jest jednym z największych wyzwań tłumaczeniowych. Trzeba się naprawdę nieźle nagimnastykować, żeby oddać sens oryginału, np. stosując grę słów, lub wykorzystując jakieś powiedzenia. Ja najchętniej nie tłumaczyłabym humoru w ogóle, bo przetłumaczony już nigdy nie będzie brzmiał równie dobrze, ale wiadomo, że tak się nie da.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #3  
Stary 05-19-2013, 19:01
margushka's Avatar
margushka margushka jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Mar 2013
Miejscowość: Toruń
Posty: 203
Domyślnie

w książkach trzeba w takim wypadku zaufać tłumaczowi, ale jeśli chodzi o filmy, właśnie dlatego wole te z napisami - mogę spokojnie wysłuchać oryginału i się pośmiać, bo moim zdaniem humrou nie da się oddać. Oczywiście można stworzyć dobre żarty, odpowiadające fabule utworu i nie musi on na tym wcale tracić, ale szkoda też oryginału, bo np. nic moim zdaniem nie jest w stanie oddać żartów brytyjskich - trzeba je poznać w oryginale i nie da się inaczej
__________________
"o pomóż o wspomóż o dopomóż wyjątku czuły odeprzeć głuchoszumne nicości reguły" (STED Kropka nad ypsylonem)
Odpowiedź z Cytowaniem
  #4  
Stary 05-19-2013, 22:59
GreatMarta GreatMarta jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: Apr 2013
Miejscowość: Warsaw
Posty: 20
Domyślnie

Też mi się zdarzało czytać coś najpierw w oryginale, potem po polsku. To bardzo ciekawe przeżycie. Można wpaść w konsternacje widząc szczególnie trudny do przełożenia fragment oryginału, by potem piać z zachwytu nad kreatywnością tłumacza przekładu, tudzież wytykać jego potknięcia. Pełny wymiar literackiego przeżycia.

Ja wychodzę z założenia, że odbiorca przekładu nie zna kultury brytyjskiej (czy tam jakiejkolwiek innej), ani języka. Np moja mama nie zna angielskiego. A kultura to raczej domena nas, studentów. Osoby znające język/kulturę mogą sobie kupić książkę w języku oryginalnym lub oglądać film bez lektora, ale przekład musi byc dostosowany do laików. Takie jest moje zdanie.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #5  
Stary 05-20-2013, 01:53
Patryk Stefanowicz's Avatar
Patryk Stefanowicz Patryk Stefanowicz jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Mar 2013
Posty: 77
Domyślnie

Najgorzej jest, jeśli tłumacz robi kalkę językową. Zdaje się, że na tym poziomie nie powinno być w ogóle możliwości, żeby coś takiego się zdarzyło. A jednak czytając swego czasu Igrzyska Śmierci zauważyłem, że jest parę zdań, które, choć zrozumiałe, były jakoś dziwnie poskładane. Łatwo jednak wpaść w taką pułapkę. Jak się zna dobrze dwa języki, to mogą się czasem "zlać".
Odpowiedź z Cytowaniem
  #6  
Stary 05-27-2013, 01:43
landminecat landminecat jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Mar 2013
Posty: 121
Domyślnie

Pamiętam, że na konwersatorium translatorskim na studiach jeden z profesorów powiedział kiedyś, że "tekstu literackiego nie tłumaczy się słowo w słowo, ten tekst pisze się na nowo w innym języku" i wydaje mi się, że to dobrze podsumowuje moje zdanie na ten temat nie uważam również, że powinniśmy przekładać coś "na siłę" dosłownie, bo doświadczenie pokazuje, że w większości przypadków zdecydowanie nie są to zabiegi, z których wynika cokolwiek dobrego.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #7  
Stary 05-27-2013, 10:50
ślepekiszki's Avatar
ślepekiszki ślepekiszki jest offline
Szyszkownik
 
Zarejestrowany: Nov 2012
Posty: 335
Domyślnie

@Patryk

Wcale nie tak trudno wpaść w tę pułapkę. Trzeba po prostu operować znakomicie językiem docelowym, trzeba się nim umieć rozkoszować. Język oryginału musi być pasją tłumacza. Nie wystarczy tylko naumieć się języka oryginału, sądząc, że polski znam, bom wyssał go z mlekiem matki.

Największy błąd polskich tłumaczy to właśnie nieznajomość języka polskiego, to dufne przeświadczenie w stylu: "Oczywiście, że po polsku umiem się doskonale wysłowić, mam bogate słownictwo i frazeologię. Ewentualne kosmetyczne niedociągnięcia załatwi korektor". A potem korektor musi się biedzić z tekstami potworkami tłumaczy, którzy nie potrafią się po polsku wyjęzyczyć, a ich translaty nadają się nie do korekty, tylko do ponownego przekładu. Tyle że wszystkowiedzące studenty uczą się angielskiego, nie doskonaląc jednocześnie polskiego i potem zasypują rynek tłumackim chłamem.

To jest podstawowy błąd polskiego tłumacza. Tu najczęściej leży pies pogrzebany.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #8  
Stary 06-16-2013, 14:23
TadekJ TadekJ jest offline
Kumotr
 
Zarejestrowany: May 2013
Posty: 23
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez ślepekiszki Pokaż post
@Patryk

Wcale nie tak trudno wpaść w tę pułapkę. Trzeba po prostu operować znakomicie językiem docelowym, trzeba się nim umieć rozkoszować. Język oryginału musi być pasją tłumacza. Nie wystarczy tylko naumieć się języka oryginału, sądząc, że polski znam, bom wyssał go z mlekiem matki.

Największy błąd polskich tłumaczy to właśnie nieznajomość języka polskiego, to dufne przeświadczenie w stylu: "Oczywiście, że po polsku umiem się doskonale wysłowić, mam bogate słownictwo i frazeologię. Ewentualne kosmetyczne niedociągnięcia załatwi korektor". A potem korektor musi się biedzić z tekstami potworkami tłumaczy, którzy nie potrafią się po polsku wyjęzyczyć, a ich translaty nadają się nie do korekty, tylko do ponownego przekładu. Tyle że wszystkowiedzące studenty uczą się angielskiego, nie doskonaląc jednocześnie polskiego i potem zasypują rynek tłumackim chłamem.

To jest podstawowy błąd polskiego tłumacza. Tu najczęściej leży pies pogrzebany.
Nic dodać, nic ująć. „Spolszczenie” tekstu literackiego chyba, właśnie na tym polega. Tłuaczony tekst adresowany do mieszkańców znad Wisły i Odry, którzy myślą, jedzą i kochają się w języku ojczystym…
Odpowiedź z Cytowaniem
  #9  
Stary 07-12-2013, 12:05
Aleksandra Stodolna Aleksandra Stodolna jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Jun 2013
Posty: 119
Domyślnie

Cytat:
Zamieszczony przez margushka Pokaż post
w książkach trzeba w takim wypadku zaufać tłumaczowi, ale jeśli chodzi o filmy, właśnie dlatego wole te z napisami - mogę spokojnie wysłuchać oryginału i się pośmiać, bo moim zdaniem humrou nie da się oddać. Oczywiście można stworzyć dobre żarty, odpowiadające fabule utworu i nie musi on na tym wcale tracić, ale szkoda też oryginału, bo np. nic moim zdaniem nie jest w stanie oddać żartów brytyjskich - trzeba je poznać w oryginale i nie da się inaczej
Zajmowałam się tym problemem (humor i gry słowne) w pracy magisterskiej. Polecam publikacje Dirka Delabastity i Jeroena Vandaele na temat przekładu humoru, czy raczej radzenia sobie z jego nieprzekładalnością Moja praca akurat poświęcona była specyficznemu humorowi brytyjskiego pisarza, nazywanego "siódmym Pythonem" - Douglasa Adamsa i jego "Autostopem przez Galaktykę". Myślę, że polski tłumacz poradził sobie z brytyjskim nonsensem i grami słownymi całkiem nieźle (zwłaszcza w porównaniu np. z tłumaczem francuskim...). Trzeba chyba mieć podobne poczucie humoru do autora, żeby sobie poradzić z takim tłumaczeniem
Odpowiedź z Cytowaniem
  #10  
Stary 07-12-2013, 14:43
swirkom swirkom jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: May 2013
Posty: 181
Domyślnie

Tłumacz może przyjąć albo strategię zorientowaną na język docelowy albo jeżyk źródłowy. Prawdę mówiąc wydaje mi sie, że jednak w przypadku humoru ta pierwsza jest lepsza. Ludzie nie znający wystarczająco dobrze kultury żartów by nie pojeli, jasne można by dodać przypisy - ale czy to nie zespułoby ich zabawności?
A osoby, które znają język i chcą tej "odmienności" mają przecież do dyspozycji oryginały (które można znaleźc zarowno w księgarniach jak i internecie). Także każdy może byc zadowolony
Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady pisania postów
Możesz wysyłać nowe wątki
Możesz wysyłać odpowiedzi
Możesz wysyłać załączniki
Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
EmotikonyWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Przejdź do forum




Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2014, Jelsoft Enterprises Ltd.