![]() |
|
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|||||
|
|||||
|
Tam, znaczy gdzie? Bo precyzji brakło.
A infiltracja słownika przez wyrazy obcego pochodzenia, to nie żadna patologia, tylko norma i to nie od dwudziestego, czy nawet dziewiętnastego wieku. Trzeba się pogodzić z faktem, że Język Polski jest bardzo podatny na obce wpływy i chłonie je jak gąbkę. A odchodzenie pewnych form do językowego lamusa też nie spowodował internet. Starczy zajrzeć sobie w dzieła oficjalnych, narodowych wieszczy, żeby obejrzeć całą menażerię form i zwrotów, których już nikt nie używa. Pocieszać się możesz faktem, że jest wśród nich wiele wtrąceń z języków obcych, jak choćby z francuskiego, czy łaciny, których już nikt nie używa i mało kto (w niejęzykoznawczej populacji) zna ich znaczenie. |
|||||
|
||||
|
||||
|
Nie wiem czy się opłaca ten temat, bo chyba nikt francuskiego nie zna... Zamknąć?
|
||||
|
||||
|
||||
|
Już nawet nie chodzi o język gimnazjalistów, tylko ogólnie o zapożyczenia. Nawet starsi ludzie, co ostatnio usłyszałam w autobusie, używają słów z jezyka angielskiego, gdzie odezwała się starsza kobieta z krzykiem: Gdzie jest mój "mobajl" ? Wiec zapożyczenia czy słowa z j. ang , jakies niecenzuralne jak np. słowo f... każdy wie o jakie chodzi, są teraz na porządku dziennym.
Rozmowa usłyszana nawet wczoraj: Ok "gaj", zapisz sobie "maj namber" żebyśmy byli wciąż " in tacz". Może fajne, modne, ale przez to j. polski jednak trochę zanika. |
||||
|
||||
|
||||
|
Cytat:
Swoją drogą zastanawiam się, czy większość z tych osób nałogowo używających zapożyczeń zna i rozumie przynajmniej ich podstawowe znaczenie, czy jest to tylko efekt mody i tak zwanego owczego pędu, gdzie nie ważne jaką coś ma wartość, a skoro zapożyczeń używają wszyscy to ja też muszę? Myślę, że gdybyśmy przeprowadzili ankietę wśród gimnazjalistów używających tych słynnych angialskich "four letter words" i zapytalibyśmy o znaczenie tych tudzież innych popularnych wśród młodzieży anglicyzmów to jej wyniki mogłyby bardzo nas zaskoczyć. |
||||
|
||||
|
||||
|
Polski to nie łacina, podlega ciągłym zmianom. Zmiany są czymś całkowicie naturalnym, niekoniecznie negatywnym. To, że język angielski stał się już tak naprawdę językiem ponadnarodowym, na pewno wpływa na nasz język ojczysty.
|
||||
|
||||
|
||||
|
Ale obawa, że przez globalizację zatracimy nasz język jest moim zdaniem trochę moherowa...
|
||||
|
||||
|
||||
|
Ja jestem zdania, że niektóre słowa (copywriter na przykład) lepiej zostawić w wersji angielskiej, natomiast język polski niewątpliwie cierpi na wszystkich aeroplanach, "biforach", itd. Ostatnio trafiłam na taką perełkę: "sorry za delaya w responsie"...czasem jest to zabawne, ale to zjawisko naprawdę szybko postępujące.
Ostatnio edytowane przez Beenie : 08-04-2010 o 14:04. |
||||