Wyświetl Pojedyńczy Post
  #3  
Stary 08-10-2018, 13:00
Oriana Oriana jest offline
Starszy Kumotr
 
Zarejestrowany: Jul 2018
Posty: 80
Domyślnie

Niestety się zgadzam. Jasne, są teksty, gdzie taki problem nie musi występować, na przykład kiedy tłumaczysz teksty naukowe czy użytkowe (czyli, w gruncie rzeczy, te dominujące). Przy poezji czy literaturze już robi się niesamowity dylemat. W szczególności w literaturze nieoczywistej jak Proust czy Joyce. Tu warto porównać tłumaczenia Finneganów Trenu Krzysztofa Bartnickiego i fragmentów Macieja Słomczyńskiego. Kocham obydwie wersje, ale jedna stara się najdokładniej oddać znaczenia metafor, języka i treści odkładając na dalszy plan artystyczny przekaz, druga właśnie skupia się na pięknu języka, a treść w niektórych miejsach jest wręcz zmieniona, żeby poetyka pasowła do języka polskiego. Ogromny dylemat i zarówno w przypadku tych tłumaczeń, jak i każdego innego, tłumacz sam musi zdecydować, co będzie lepsze dla tego konkretnego tekstu.
Odpowiedź z Cytowaniem