Wyświetl Pojedyńczy Post
  #7  
Stary 11-06-2018, 10:44
InaA InaA jest offline
Podszyszkownik
 
Zarejestrowany: Oct 2018
Posty: 120
Domyślnie

Brak rozróżnienia pomiędzy "r" i "l" to jedna sprawa, bo jest to dla nich ten sam dźwięk (zupełnie poważnie wielu Japończyków nie słyszy pomiędzy nimi różnicy) i w zależności od regionu i osoby sylaby "ra, ri, ru, re, ro" będą brzmiały albo tak jak my byśmy je wypowiadali, albo niemalże jak "la, li, lu, le, lo". Warto też zauważyć, że w języku japońskim nie powinno się wypowiadać zbyt dźwięcznego "r" (takiego jak w Polsce), bo jest to kojarzone z yakuzą.

Co do problemów Japończyków z wypowiadaniem angielskich słów, po pierwsze ich język jest dużo bardziej ubogi fonetycznie i niektórych dźwięków fizycznie nie są w stanie wypowiedzieć i muszą się ich nauczyć. Druga sprawa, to właśnie brak osłuchania i niewielka ilość zajęć z mówienia po angielsku, jak ktoś wcześniej zauważył. Natomiast najważniejszą kwestią wydaje mi się to, że Japończycy ucząc się angielskiego nie korzystają często z zapisu fonetycznego, tylko podpisują sobie angielskie słowa przy pomocy swojego sylabariusza, a potem czytają je korzystając z tych podpisów. I tak np. mając słowo "bright" podpiszą je "buraito" i tak też je będą czytali, utrwalając tym samym błędną wymowę.
Odpowiedź z Cytowaniem