Forum Tłumaczy mLingua

Forum Tłumaczy mLingua (http://forum.mlingua.pl/index.php)
-   Języki orientalne (http://forum.mlingua.pl/forumdisplay.php?f=77)
-   -   Języki orientalne - inwestycja czy kaprys? (http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=15267)

AnnaLisa 09-04-2011 13:09

Języki orientalne - inwestycja czy kaprys?
 
Sama jestem filologiem wschodniosłowiańskim. Wybrałam ten kierunek bardziej z powodu zafascynowania kulturowego niż inwestowania w przyszłość, która to miała stać otworem przed użytkownikami języków byłego ZSRR. Jak jest w przypadku języków orientalnych? Japoński, chiński, podobno są przedszkola, które kształcą dzieci pod kątem języka gospodarczych tygrysów. Arabski, hebrajski cieszą się dużą popularnością. Pytanie, czy to chwilowa moda, czy rentownie ulokowana wiedza?

Dunya 09-05-2011 11:12

Tak jak z innymi językami - dobrze się "wstrzelisz" i możesz nieźle zarabiać. Niestety bardzo trudno o jakieś pożyteczne kontakty, dlatego wielu orientalistów ląduje w zupełnie innych branżach.

anjie 09-05-2011 17:02

Dorosły europejczyk zaczynający naukę chińskiego raczej tłumaczem nie zostanie (no chyba, że jest bardzo zdolny), więc w tym wypadku może to być kaprys. Natomiast jak dziecko posiadające rodzica mówiącego np. po chińsku dodatkowo posyłana na kursy może mieć niezłe szanse na zostanie tłumaczem/nauczycielem tego języka. Zgadzam się z Dunya, jak już chce się osiągnąć sukces z tymi językami trzeba się „wstrzelić” .

kari189 09-05-2011 19:30

Myślę, że jeśli ktoś doskonale zna język orientalny może śmiało powiedzieć, że zainwestował on w swą przyszłość decydując się na naukę danego języka. Języki orientalne są w cenie i to bez dwóch zdań! Jednak problem polega na tym, że niewiele jest osób, które znają ten język w takim stopniu żeby np. tłumaczyć, bo niestety nawet na uczelniach brakuje wykładowców znających takie języki (nie mówiąc już o osobach tj. native speaker). Mam koleżankę której język chiński był drugim językiem na uczelni i miała dużo przedmiotów z zakresu tego właśnie języka, jednak po 5 latach nauki mało kto z jej grupy mógł płynnie posługiwać się tym językiem. Jedynie te osoby, które w jakiś sposób fascynowały się chińskim, podróżowały i wykorzystywały w praktyce chiński mogły pochwalić się dobrą znajomością tego języka :(

loss.lauri 09-05-2011 21:46

Chiny, w przeciwieństwie niż Japonia zmagająca się obecnie z kryzysem gospodarczym, są teraz rynkiem wschodzącym, także wydaje mi się, iż wybór takiego kierunku studiów jak sinologia z pewnością można traktować jako inwestycję we własną przyszłość;)

panna-marchewka 09-06-2011 22:22

Wydaje mi się, że jako inwestycję można traktować przede wszystkim mandaryńską odmianę chińskiego; Chiny są wschodzącym rynkiem, będą się rozwijać jeszcze przez dłuższy czas, a znajomość chińskiego z pewnością jest ogromnym atutem negocjacyjnym. Tym bardziej, że Chińczycy już (generalizując, oczywiście) dość niechętnie uczą się angielskiego, a z czasem, ugruntowując swoją pozycję międzynarodową, będą się pewnie uczyć jeszcze mniej chętnie.

Natomiast co do innych języków Azji... znając chiński, można się z grubsza dogadać "na piśmie" z Japończykami i Koreańczykami, Indusi poczytują sobie znajomość angielskiego za swój gospodarczy atut, hebrajski wydaje mi się jednak fanaberią (choć, nie przeczę, fascynującą). Trudno mi ocenić przydatność arabskiego, ale patrząc bliżej nas, nienajgorszym pomysłem wydaje mi się turecki.

Niestety, smutny ale prawdziwy jest fakt, że zaczynając późno (np. na studiach) trudno jest zdobyć biegłą znajomość zwłaszcza tych języków, które zapisywane są ideogramami. Ale z drugiej strony język to nie tylko tłumaczenia, a jego znajomość raczej pomaga niż przeszkadza. Tylko przed podjęciem nauki warto się zastanowić, po co i dlaczego - a przede wszystkim ile czasu i pieniędzy będzie trzeba zainwestować w naukę, żeby uzyskać minimalny zadowalający poziom. Wśród moich znajomych wiele osób uległo modzie na języki orientalne, które porzucali po pierwszym-drugim semestrze. To jest dopiero fanaberia ;)

Asia 09-08-2011 14:37

Jakkolwiek by nie było kaprys czy inwestycja to umiejąc język na wysokim poziomie można znaleźć dobrą pracę.
Ja podjęłam studia na kierunku kulturoznawstwo dalekowschodnie i uczę się języka japońskiego, bo uważam, że w Polsce jest wciąż niewielu ludzi, którzy posługują się tym językiem. Wiem, że nie jest tak popularny i przydatny jak chiński, mimo wszystko naukę japońskiego nazwałabym czasochłonną, ale inwestycją.
Znam też wielu ludzi, którzy zaczynali jako nastolatki od fascynacji anime - dziś są doskonałymi tłumaczami i pracują w zawodzie choć można uznać to jako kaprys i kontynuację hobby z dzieciństwa.

aniak 09-09-2011 15:19

Cytat:

Zamieszczony przez AnnaLisa (Post 62437)
Arabski, hebrajski cieszą się dużą popularnością. Pytanie, czy to chwilowa moda, czy rentownie ulokowana wiedza?

Arabski cieszy się dużą popularnością? Gdzie?? Poważnie pytam, bo marzę o tym od dawna, a w Trójmieście nic nie mogę znaleźć, niby oferty kursów są, a mało chętnych i grupa się nie otwiera. :(
I tak. To jest mój kaprys. Ale czy jakiekolwiek kaprysy naukowe mogą być złe?:D

em.ka 09-10-2011 18:21

Chiński zdecydowanie byłby doskonałą inwestycją - proponuję pogooglać trochę o tym, ile jaki język daje przy zatrudnieniu. polaków mówiących po chińsku w sposób komunikatywny jest tak mało, że płaci się im na prawdę krocie (oczywiście nie mówię tu o tłumaczeniach). Japoński, mimo całego kryzysu w Japonii, też działa w Polsce nieźle, bo na przykład na warszawskiej japonistyce firmy japońskie same się zjawiają szukając ludzi do pracy - mało która filologia może coś takiego o sobie powiedzieć. Arabistyka może być w przyszłości bardzo obiecująca, ale tu to trochę wróżenie z fusów. W poąłczeniu z angielskim może być intratna, bo na przykład Amerykanie i Brytyjczycy mają z krajami arabskimi coraz więcej kontaktów, ale ilość kształconych arabistów w tych krajach jest dośc mała (szczególnie w USA jest to kropla w morzu potrzeb).

agadek 09-11-2011 13:09

Cytat:

Zamieszczony przez aniak (Post 65764)
Arabski cieszy się dużą popularnością? Gdzie?? Poważnie pytam, bo marzę o tym od dawna, a w Trójmieście nic nie mogę znaleźć, niby oferty kursów są, a mało chętnych i grupa się nie otwiera. :(
I tak. To jest mój kaprys. Ale czy jakiekolwiek kaprysy naukowe mogą być złe?:D

może i nie są złe, zawsze przecież warto zdobywać więdzę , poszerzać horyzonty. To zależy jeszcze jaki jest Two cel, bo właściwie jak już wydajesz pieniążki na kurs, dobrze by było żeby to zaprocentowało później ;)


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 07:24.

Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2014, Jelsoft Enterprises Ltd.