mLingua | Forum Tłumaczy

mLingua | Forum Tłumaczy (http://forum.mlingua.pl/index.php)
-   Hydepark (http://forum.mlingua.pl/forumdisplay.php?f=5)
-   -   Książka nie tylko do poduszki (http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=666)

Mufka 06-17-2008 16:35

Książka nie tylko do poduszki
 
jodynka założyła tu onegdaj wątek, pytając o godne polecenia lektury anglojęzyczne. A ja chciałabym ten temat pociągnąć, ale i rozszerzyć. Dlatego piszcie-co czytacie? Jakie książki lubicie, co polecacie?

daphne 06-17-2008 16:54

Zdecydowanie kryminały.
W tym tygodniu pochłonęłam dwa:

1. Konrad T. Lewandowski, Elektryczne perły
To powieść kryminalna retro. Rzecz dzieje się w m.in. w Poznaniu w okresie Powszechnej Wystawy Krajowej (1929 r.), a wśród jej bohaterów znajdziemy przyjaciół S. Przybyszewskiego - jest i Tuwim i Boy-Żeleński.

2. M. Krajewski, M. Czubaj, Aleja samobójców
Na plażę i do pociągu.

Klempicz 06-18-2008 09:46

Cytat:

Zamieszczony przez daphne (Post 3759)
Zdecydowanie kryminały.
W tym tygodniu pochłonęłam dwa:

1. Konrad T. Lewandowski, Elektryczne perły
To powieść kryminalna retro. Rzecz dzieje się w m.in. w Poznaniu w okresie Powszechnej Wystawy Krajowej (1929 r.), a wśród jej bohaterów znajdziemy przyjaciół S. Przybyszewskiego - jest i Tuwim i Boy-Żeleński.

2. M. Krajewski, M. Czubaj, Aleja samobójców
Na plażę i do pociągu.

Ostatnio z przerażeniem stwierdzam, że mam coraz mniej czasu na czytanie (nie liczę woluminów w stylu "Język niemowląt", "Dziennik ciężarowca" czy innych pozycji dla młodych rodziców)... Ledwo udaje mi się przeczytać Przekrój przez tydzień, zanim wyjdzie następny... Pewnie znowu nadrobię zaległości na urlopie i dokończę "Zbrodnię i karę" w wersji angielskiej (uwielbiam Dostojewskiego i chciałem sprawdzić czy broni się też w niesłowiańskim języku). Jestem w połowie mniej więcej i póki co - jest nieźle, chociaż z pewnością w obiektywnej ocenie przeszkadza mi to, że kilka razy czytałem wersję polską i znam ją niemal na pamięć.

Pozdrawiam!

daphne 06-18-2008 11:09

"Dziennik ciężarowca" podarowałam ostatnio mężowi przyjaciółki. Reagował na jej ciążę porażającą obojętnością. Nie wiem, czy dotrze do niego czytelna (bo raczej nie subtelna) aluzja,że ma zmienić nastawienie? Mam nadzieję, że to przeczyta i zobaczy jak facet może przeżywać ciążę.
Książka jest świetna - mnie wzruszyła i rozbawiła do łez.

Jagoda 06-19-2008 13:25

Cytat:

Zamieszczony przez daphne (Post 3759)
1. Konrad T. Lewandowski, Elektryczne perły
To powieść kryminalna retro. Rzecz dzieje się w m.in. w Poznaniu w okresie Powszechnej Wystawy Krajowej (1929 r.), a wśród jej bohaterów znajdziemy przyjaciół S. Przybyszewskiego - jest i Tuwim i Boy-Żeleński.

O, nie znam :) Zaśmiewałam się czytając "Notekę 2015" i "Bo kombinerki były okrytne" Lewandowskiego.

Z czytaniem mam syndrom nałogowca... tzn. też brak czasu, a jak dopadnę "normalnej" książki, to świat rzeczywisty nie istnieje. Skończyłam niedawno "Miłość w czasach zarazy", ale bez zachwytów. Za to "Galeony Wojny" Komudy (historyczno-marynistyczno-przygodowa z czasów wojen polsko-szwedzkich) dosłownie pochłonęłam.

Mufka 06-19-2008 18:30

U mnie syndrom nałogowca (książka dziennie) objawia się tak, że nawet jak mi się książka nie podoba to jak już ją zaczęłam czytać, jakby to powiedzieć...czuję się w obowiązku ją przeczytać:(

daphne 06-19-2008 18:33

Mufka, to masz prze....:)
Jagoda, dzięki za namiary na Lewandowskiego!

Jagoda 06-20-2008 10:36

Mufka, u mnie jest podobnie, ale zaczęłam z tym walczyć... jeszcze nie odkładam od razu, ale kartkuję resztę książki i czytam zakończenie :P I staram się jednak dobierać książki, bo wolnego czasu jak na lekarstwo. Raz tylko odłożyłam książkę od razu - "Lorda Jima".

daphne, pójdźmy dalej: [url]http://przewodas.w.interia.pl/[/url] :)

moskit 06-24-2008 19:45

Jeśli koleżankom podoba się proza Lewandowskeigo (szczególnie ta "Elektryczna perła"), to polecam też kryminał Ryszarda Ćwirleja: " Upiory spacerują nad Wartą". Dla mnie rewelacja. Rzecz jest z 2007 roku, ale akcja toczy się w 1985 r. w Poznaniu, nie mogłem się oderwać! Poza barwnym, żywym językiem (od wulgaryzmów po poznańską gwarę) rozczuliły mnie przywoływane przez autora obrazki, które pamiętam do dziś - np. dywagacje nad tym, że piwo w zielonej butelce jest gorsze od tego w brązowej. No i opisy miasta! Ulice, których już nie ma (nazwy) ze słynną Armii Czerwonej na czele.Poza tym wciągające śledztwo...
Polecam!

daphne 06-25-2008 18:12

Jeśli ma to być książka nie tylko do poduszki to mogę polecić beletryzowaną biografię Wysockiego, którą udało mi się w końcu skończyć. Raczej nie wciągnęła mnie tak, żeby nie móc się od niej oderwać,ale myślę że warto ją znać:
P. Słowiński, I. Wygoda, Nie uśmiecha się życie do wilków. Ballada o Włodzimierzu Wysockim, Chorzów 2008

Jagoda 06-26-2008 10:31

Na przeczytanie czegoś "normalnego" mam czas zazwyczaj tuż przed zaśnięciem, więc to dla mnie książki do poduszki ;)
Pilipiuk - seria o Jakubie Wędrowyczu i opowiadania (w domu już czeka "Czerwona gorączka" :)).

Tom z Sopotu 06-26-2008 13:36

Cytat:

Zamieszczony przez Jagoda (Post 3957)
Pilipiuk - seria o Jakubie Wędrowyczu i opowiadania (w domu już czeka "Czerwona gorączka" :)).

O, jest nowy Wędrowycz???

Znakomita postać, fajne pomysły, świetny materiał na serial TV (gdyby tylko Polacy umieli kręcić nieugrzecznione seriale) - natomiast samo pisarstwo Pilipiuka, jeśli chodzi o warsztat, woła o pomstę do nieba! Gość macha piórem jak cepem, że strawestuję Pana Michała... ;) Aż chciałoby się to napisać raz jeszcze od nowa. Może być nawet po agnielsku, żeby wrócić do tematu. ;)

Mufka 06-26-2008 17:36

[quote=Tom z Sopotu;3959 jeśli chodzi o warsztat, woła o pomstę do nieba! Gość macha piórem jak cepem, że strawestuję Pana Michała... ;) Aż chciałoby się to napisać raz jeszcze od nowa. Może być nawet po agnielsku, żeby wrócić do tematu. ;)[/QUOTE]

O matko. To co napisałeś idealnie odnosi się do "pisarstwa" pana X, nad którego redakcją tekstu właśnie ślęcze. W życiu się z czymś takim nie spotkałam! Musi zostać wydany, bo ma szerokie znajomości, restaurację, gdzie można urządzić promocję książki (i wydawnctwa...) etc. Po pierwsz koleś NIE UMIE PISAĆ, popełniony tekst jest O NICZYM. Każde zdanie rozpoczyna od wielokropka i z małej litery. A żeby wzmóc emocjonalność tekstu używa wielokropka, wykrzykników (najlepiej od razu trzech) lub sadzi "?!".
No i jeszcze sili się (nieudolnie) na technikę strumienia świadomości...
A gdy czytam zdanie "Kotek obserwował nas oczyma." , szału dostaje! A czym miał obserwować do nędzy???
Albo "Stolica opuściła warszawkę. Wszystcy wyjechali".Yyyyy.Nie mogę.

daphne 06-26-2008 17:52

To zdanie o warszawce jest tak absurdalne, że na początku nie zajarzyłam "co autor mógł mieć na myśli". Współczuje!

Mufka 06-27-2008 11:09

Dzięki. Na szczęście mam to już za sobą!

Jagoda 07-03-2008 14:58

Cytat:

Zamieszczony przez Tom z Sopotu (Post 3959)
O, jest nowy Wędrowycz???
(...)samo pisarstwo Pilipiuka, jeśli chodzi o warsztat, woła o pomstę do nieba! Gość macha piórem jak cepem, że strawestuję Pana Michała... ;) Aż chciałoby się to napisać raz jeszcze od nowa. Może być nawet po agnielsku, żeby wrócić do tematu. ;)

O nowym nie słyszałam, a i całej serii jeszcze nie przeczytałam... ale z tym warsztatem... po lekarzach wszyscy są dla doskonałymi autorami :P (no dobra, są wyjątki)

Cytat:

Zamieszczony przez Mufka (Post 3962)
A gdy czytam zdanie "Kotek obserwował nas oczyma." , szału dostaje! A czym miał obserwować do nędzy???
Albo "Stolica opuściła warszawkę. Wszystcy wyjechali".Yyyyy.Nie mogę.

Hahaha! Zaplułam ekran :p

Michał Nycz 09-03-2008 06:49

Witam po wakacjach. :)
[url]http://www.taniaksiazka.pl/cezar-zycie-giganta-goldsworthy-adrian-p-108841.html[/url]
Jeśli lubicie historię i nie boicie się zapamięta paru imion, to będziecie mieli niezłą lekturę.

jadwiga 09-03-2008 09:09

Witam, sporo tytułów, których nie czytałam... Zapamiętam. Lewandowski, Krajewski- mroczne, ale świetnie się czyta. Dla Pań polecam kryminał Szymczyk Joanny "Ewa i złoty kot" z mrocznej serii. A na odprężenie Annie Hawes "Extra virgin" (klimaty ciepłych Włoch, dobrej kuchni i smacznego wina), trochę przypomina "Pod słońcem Toskanii".

Mufka 09-03-2008 12:13

Zachęcona przez Toma z Sopotu ( "Pilipiuk macha piórem jak cepem") i opinią Jagody sięgnęłam po "Kuzynki", "Księżniczkę" oraz" Dziedziczki" A. Pilipiuka. Do przygód Jakuba Wędrowycza jeszcze nie dotarłam, ale kto wie? Faktycznie, Pilipiuk ma niesamowitą łatwość klecenia zdanek, które, o dziwo, tworzą barwną story.

solenero 09-03-2008 13:46

A jak często ( i czy w ogóle) zdarza się wam wracać do książek z dzieciństwa czy nastalotakowych lektur? Wczoraj znów przeczytałam "Lesia" Chmielewskiej i niepokoi mnie to, że wciąż mnie Lesio bawi...

Tom z Sopotu 09-03-2008 15:04

Cytat:

Zamieszczony przez Mufka (Post 3962)
O matko. To co napisałeś idealnie odnosi się do "pisarstwa" pana X, nad którego redakcją tekstu właśnie ślęcze. W życiu się z czymś takim nie spotkałam! Musi zostać wydany, bo ma szerokie znajomości, restaurację, gdzie można urządzić promocję książki (i wydawnctwa...) etc. Po pierwsz koleś NIE UMIE PISAĆ, popełniony tekst jest O NICZYM. Każde zdanie rozpoczyna od wielokropka i z małej litery. A żeby wzmóc emocjonalność tekstu używa wielokropka, wykrzykników (najlepiej od razu trzech) lub sadzi "?!".
No i jeszcze sili się (nieudolnie) na technikę strumienia świadomości...
A gdy czytam zdanie "Kotek obserwował nas oczyma." , szału dostaje! A czym miał obserwować do nędzy???
Albo "Stolica opuściła warszawkę. Wszystcy wyjechali".Yyyyy.Nie mogę.


Czy ta książka została już wydana? Jaki ma tytuł i gdzie ją można dostać? Chciałbym mieć coś takiego humorystycznego w bibliotece, do rozbawiania gości czytaniem co bardziej soczystych fragmentów w długie zimowe wieczory... :D

Mufka 09-03-2008 19:38

Cytat:

Zamieszczony przez Tom z Sopotu (Post 4412)
Czy ta książka została już wydana? Jaki ma tytuł i gdzie ją można dostać? Chciałbym mieć coś takiego humorystycznego w bibliotece, do rozbawiania gości czytaniem co bardziej soczystych fragmentów w długie zimowe wieczory... :D

Drogi Tomie, nie wypada mi dzielić się wiedzą na ten temat publicznie. Sam rozumiesz. Dlatego jak tylko omawiane dzieło się ukaże (na dniach) nie omieszkam cię powiadomić na PW. OK?
Muszę jednak uczciwie uprzedzić, że moja redakcja polegała na napisaniu większości od nowa. Po tej brutalnej ingerencji w tekst nie jest on już, niestety, tak śmieszny :(.

Michał Nycz 09-03-2008 20:09

Cytat:

Zamieszczony przez solenero
A jak często ( i czy w ogóle) zdarza się wam wracać do książek z dzieciństwa czy nastalotakowych lektur?

Często wracam do "Pocztu cesarzy rzymskich" Krawczuka. Dostałem go jako mały chłopiec, wywarł na mnie ogromny wpływ. Jest coś w sposobie pisania profesora. Chyba nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć.

jadwiga 09-03-2008 20:12

Cytat:

Zamieszczony przez solenero (Post 4409)
A jak często ( i czy w ogóle) zdarza się wam wracać do książek z dzieciństwa czy nastalotakowych lektur? Wczoraj znów przeczytałam "Lesia" Chmielewskiej i niepokoi mnie to, że wciąż mnie Lesio bawi...

Osobiście uwielbiam Chmielewską za jej poczucie humoru i podobnie... Lesio wciąż, niezmiennie i równie mocno mnie bawi. Podobnie Dzikie białko, Wszystko czerwone i Wszyscy jesteśmy podejrzani.

michalina 09-03-2008 20:34

Miłośnikom kryminałów i serialu O7 Zgłoś się polecam 3tomy opowiadań milicyjnych Wzywam 07. Czytam w wannie, tamwaju, na przystanku, słowem wszędzie :) Najwspanialszy jest klimat tych opowiadań... taki PRLowski :) (pierwsze ksiązki Chmielewskiej też go mają )

Cytat:

Zamieszczony przez Klempicz (Post 3788)
Pewnie znowu nadrobię zaległości na urlopie i dokończę "Zbrodnię i karę" w wersji angielskiej (uwielbiam Dostojewskiego i chciałem sprawdzić czy broni się też w niesłowiańskim języku). Jestem w połowie mniej więcej i póki co - jest nieźle, chociaż z pewnością w obiektywnej ocenie przeszkadza mi to, że kilka razy czytałem wersję polską i znam ją niemal na pamięć.

Proszę koniecznie dać znać, jak ma się przekład angielski względem polskiego, choć i tak Dostojewskiego najlepiej mi się czyta w oryginale :)

Tom z Sopotu 09-04-2008 00:11

Cytat:

Zamieszczony przez Mufka (Post 4415)
Drogi Tomie, nie wypada mi dzielić się wiedzą na ten temat publicznie. Sam rozumiesz. Dlatego jak tylko omawiane dzieło się ukaże (na dniach) nie omieszkam cię powiadomić na PW. OK?
Muszę jednak uczciwie uprzedzić, że moja redakcja polegała na napisaniu większości od nowa. Po tej brutalnej ingerencji w tekst nie jest on już, niestety, tak śmieszny :(.

Oooj... Zniszczyłaś cały ten niezamierzony dowcip? Jaka szkoda! Niemniej, czekam na wiadomosć na priva, choć to już nie będzie to samo... A może udostępnisz mi cichaczem oryginał? ;)

Mufka 09-04-2008 10:08

Udostępnianie oryginału jest nieetyczne, niestety:) Ponadto - nie przechowuje takich perełek jak relikwii - kubatura mojego mieszkania na to nie pozwala - odnoszę je grzecznie do wydawnictwa.
A jeżeli chodzi o to, że zniszyszłam ten tekst... To prawda - bezpowrotnie, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.

solenero 09-04-2008 10:13

Cytat:

Zamieszczony przez Michał Nycz (Post 4419)
Często wracam do "Pocztu cesarzy rzymskich" Krawczuka. Dostałem go jako mały chłopiec, wywarł na mnie ogromny wpływ. Jest coś w sposobie pisania profesora. Chyba nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć.

Ambitna lektura jak dla małego chłopca, chowam się ze swoim "Lesiem":).

daphne 09-04-2008 10:40

Cytat:

Zamieszczony przez solenero (Post 4409)
A jak często ( i czy w ogóle) zdarza się wam wracać do książek z dzieciństwa czy nastalotakowych lektur? Wczoraj znów przeczytałam "Lesia" Chmielewskiej i niepokoi mnie to, że wciąż mnie Lesio bawi...

Tuż przed wakacjami udałam się do osiedlowej biblioteki i przytachałam do domu: Bahdaja, Niziurskiego, Nienackiego.
Hm...Trzydziestka na karku, a takie rzeczy. Ale chyba nie ma sie czego wstydzić? Przeżyłam niezapomniany weekend w towarzystwie stryja Dionizego, Marka Piegusa i Tolka Banana. Dobrze sie bawiłam, rewelacyjnie odpoczęłam - zapomniałam o wszystkim, wróciłam do beztroskich czasów dzieciństwa, no i poczułam się młodziej, bo nadal mnie te opowieści wciągały i bawiły.

Tom z Sopotu 09-04-2008 21:13

Cytat:

Zamieszczony przez daphne (Post 4436)
Tuż przed wakacjami udałam się do osiedlowej biblioteki i przytachałam do domu: Bahdaja, Niziurskiego, Nienackiego.
Hm...Trzydziestka na karku, a takie rzeczy. Ale chyba nie ma sie czego wstydzić? Przeżyłam niezapomniany weekend w towarzystwie stryja Dionizego, Marka Piegusa i Tolka Banana. Dobrze sie bawiłam, rewelacyjnie odpoczęłam - zapomniałam o wszystkim, wróciłam do beztroskich czasów dzieciństwa, no i poczułam się młodziej, bo nadal mnie te opowieści wciągały i bawiły.

Ja wracam co kilka lat do "Sposobu na Alcybiadesa" - za każdym razem czytam w ciągu jednego dnia i zarykuję się ze śmiechu. Wiele tekstów z tej książki weszło na stałe do języka mojego i moich znajomych (np. okrzyk "Nędzny kacyku!" - kiedy budzę się z głową ciężką po imprezie). I pomyśleć, że była to bodaj ostatnia z książek Niziurskiego, jakie przeczytałem - pewnie dlatego, żeby była wtedy na liście lektur...

Mufka 09-05-2008 10:37

Buhahaha. Nędzny kacyk piękny.

jadwiga 09-05-2008 10:53

Cytat:

Zamieszczony przez Tom z Sopotu (Post 4446)
Ja wracam co kilka lat do "Sposobu na Alcybiadesa" - za każdym razem czytam w ciągu jednego dnia i zarykuję się ze śmiechu. Wiele tekstów z tej książki weszło na stałe do języka mojego i moich znajomych (np. okrzyk "Nędzny kacyku!" - kiedy budzę się z głową ciężką po imprezie). I pomyśleć, że była to bodaj ostatnia z książek Niziurskiego, jakie przeczytałem - pewnie dlatego, żeby była wtedy na liście lektur...

Z tego, co się orientuję, nadal jest na liście lektur szkolnych,podobnie jak "Szatan z siódmej klasy" , "Tomek w krainie kangurów" czy "W pustyni i w puszczy". Dla mnie zaskoczeniem swojego czasu było wprowadzenie do kanonu "Opowieści z Narnii" (1 tom). Ale niestety dzieci i tak tego nie czytają... jest bowiem adaptacja :( (zresztą ładna, moim skromnym zdaniem). Osobiscie zaczytywałam się w tej książce będąc dzieckiem, podobnie jak w Mary Poppins, a potem w Tolkienie.

moskit 09-05-2008 11:03

Cytat:

Zamieszczony przez jadwiga (Post 4453)
Z tego, co się orientuję, nadal jest na liście lektur szkolnych,podobnie jak "Szatan z siódmej klasy" , "Tomek w krainie kangurów" czy "W pustyni i w puszczy". Dla mnie zaskoczeniem swojego czasu było wprowadzenie do kanonu "Opowieści z Narnii" (1 tom). Ale niestety dzieci i tak tego nie czytają... jest bowiem adaptacja :( (zresztą ładna, moim skromnym zdaniem). Osobiscie zaczytywałam się w tej książce będąc dzieckiem, podobnie jak w Mary Poppins, a potem w Tolkienie.

Naprawdę podoba ci się wersja filmowa "Opowieści z Narnii"??? Pamiętam, że z kina wyszedłem zdegustowany przez wielkie "Z". Obawiam się, że gdyby nie znajomość tekstu, nie zrozumiałbym filmu! Pamietasz wprowadzenie do akcji Białej Czarownicy? W żaden sposób, moim zdaniem, nie umotywowane, nie wyjaśnione? Skąd ona się wzięła? Współczuje dzieciakom, które poszły na film bez znajomości lektury. Zresztą nie tylko w tym przypadku - zawsze takim współczuję:o

mwar 09-10-2008 12:15

Cytat:

Zamieszczony przez solenero (Post 4409)
A jak często ( i czy w ogóle) zdarza się wam wracać do książek z dzieciństwa czy nastalotakowych lektur? Wczoraj znów przeczytałam "Lesia" Chmielewskiej i niepokoi mnie to, że wciąż mnie Lesio bawi...

Otóż, bardzo często ;) Prym wiedzie Małgorzata Musierowicz; każdy egzemplarz "Jeżycjady" u mnie w domu straszy podniszczoną okładką, ale nie sposób tego uniknąć czytając te książki średnio raz w miesiącu. Jak ktoś już wcześniej napisał, powroty do książek z dzieciństwa naprawdę mają terapeutyczne działanie ;)
Jeśli nie czytam lektur na studia ani "Jeżycjady" to najpewniej można mnie znaleźć z Sapkowskim w ręku.

Tom z Sopotu 09-10-2008 12:41

Cytat:

Zamieszczony przez mwar (Post 4567)
najpewniej można mnie znaleźć z Sapkowskim w ręku.

To może Ty się zainteresujesz wątkiem, który przez pomyłkę umieściłem w dziale "Potrzebuję pomocy", zamiast w "Hydeparku"? :)
[url]http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=136[/url]

Mufka 09-10-2008 13:20

A ja właśnie kończę, czytany jednym tchem, zbiór felietonów Staszewskiego "Niepiosenki". Jedyne co można im zarzucić, to brak daty dziennej przy poszczególnych felietonach w zbiorze. Wiemy tylko, że powstawały w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Poza tym - świetne czytadło.

michalina 09-10-2008 19:50

Cytat:

Zamieszczony przez moskit (Post 4456)
Naprawdę podoba ci się wersja filmowa "Opowieści z Narnii"??? Pamiętam, że z kina wyszedłem zdegustowany przez wielkie "Z". Obawiam się, że gdyby nie znajomość tekstu, nie zrozumiałbym filmu! Pamietasz wprowadzenie do akcji Białej Czarownicy? W żaden sposób, moim zdaniem, nie umotywowane, nie wyjaśnione? Skąd ona się wzięła? Współczuje dzieciakom, które poszły na film bez znajomości lektury. Zresztą nie tylko w tym przypadku - zawsze takim współczuję:o

A mnie się "Opowieści z Narnii" w wersji kinowej podobały :) Bardziej niż Harry Potter.

jadwiga 09-10-2008 20:47

Cytat:

Zamieszczony przez moskit (Post 4456)
Naprawdę podoba ci się wersja filmowa "Opowieści z Narnii"??? Pamiętam, że z kina wyszedłem zdegustowany przez wielkie "Z". Obawiam się, że gdyby nie znajomość tekstu, nie zrozumiałbym filmu! Pamietasz wprowadzenie do akcji Białej Czarownicy? W żaden sposób, moim zdaniem, nie umotywowane, nie wyjaśnione? Skąd ona się wzięła? Współczuje dzieciakom, które poszły na film bez znajomości lektury. Zresztą nie tylko w tym przypadku - zawsze takim współczuję:o

Napisałam "ładna", nie"wierna". A to różnica. Według mnie film ma klimat, jest jak najbardziej "baśniowy", ładne zdjęcia, piękna muzyka na dokładkę. Może dobrze, że film odbiega od oryginału... Przynajmniej warto przeczytać ksiażkę, niezależnie- przed czy po obejrzeniu filmu. Podobnie jest z adaptacją "Pana Tadeusza"- ładny film, piękne zdjęcia, niezła muzyka, świetnie oddaje sielankowość poematu, nostalgię, tęsknotę za tym, co nie wróci. A jednak trudno doszukać się w filmie pewnych wątków, niektóre nieco odbiegają od oryginalnych... prawo adaptacji. I jeszcze jeden przykład- "Samotność w sieci". Książkę przeczytałam jednym tchem. Podobała mi się. Jakież było moje zdumienie, kiedy w filmie zmieniono zakończenie.Film ten odbiega zresztą od tekstu powieści i w innych scenach. A jednak dobrze się go oglądało... Przynajmniej mnie.

michalina 09-12-2008 15:48

Wracając do tematu książek do poduszki... Bardzo podobały mi się książki Małgorzaty Kalicińskiej "Dom nad rozlewiskiem" i "Powroty nad rozlewiskiem". Słyszałam, że szykują adaptację filmową. Ciekawa jestem bardzo... Oby nie sp... oryginału. Żal by było :(

jadwiga 09-12-2008 16:05

Słyszałam o adaptacji. Ma to być serial. Reżyser Maciej Żak, główna rola Edyta Olszówka. Poczekamy, zobaczymy, co z tego będzie...


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 06:32.

Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.