mLingua | Forum Tłumaczy

mLingua | Forum Tłumaczy (http://forum.mlingua.pl/index.php)
-   Tłumaczenia audiowizualne (http://forum.mlingua.pl/forumdisplay.php?f=12)
-   -   najgorsze w tłumaczeniach filmów (http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=29480)

motylek:) 09-13-2013 17:05

najgorsze w tłumaczeniach filmów
 
Jak myślicie co jest nagorsze w tłumaczeniach filmów? Mi się wydaję że slogany, jak myslicie?

whtvr 09-13-2013 17:08

Cytat:

Zamieszczony przez motylek:) (Post 333067)
Mi się wydaję że slogany

Co rozumiesz przez "slogany"?

iskrowe 09-14-2013 21:20

wyrażenia mocno osadzono w kulturze, których np. polski odbiorca nie zrozumie. szukać trzeba wtedy polskich zamienników i nie wychodzi to często naturalnie.

Adis91 09-15-2013 03:44

Wydaje mi się, że autorce chodziło o slang...

Moim zdaniem najgorsze w tłumaczeniu filmu jest to, że trzeba zmieścić się w określonej ilości znaków i czasami trzeba się nagłowić, żeby treściwie przetłumaczyć to, co zostaje szybko wypowiedziane przez aktorów (mówię tutaj o napisach).

maksio5 09-15-2013 19:04

Czasami najprostsze słowa są przetłumaczone źle albo głupio.

Przykład: Film "Eragon"
Healers przetłumaczono na 'Uzdrawiacze' (każdy kto choć się zerknął ze światem fantasy, czy jakąkolwiek formą RPG wie że powinno być 'Uzdrowiciele'. Nawet polonistycznie porządniej to brzmi)

kevinmoore 09-16-2013 03:44

Najgorsze jest wybielanie wulgaryzmów. To jest śmieszne każdy i tak wie co naprawdę zostało powiedziane, nawet jeśli ktoś słabo zna angielski, to angielskie przekleństwa i tak na pewno kojarzy ;)

mrmat 09-16-2013 09:21

Wybielanie wulgaryzmów ma czasem swoje dobre strony. Dzięki temu film może zostać puszczony w telewizji o normalnej godzinie. Nigdy nie stanę murem za "wybielaniem" wulgaryzmów, ale jakieś plusy z tego są. Przeważnie to konieczność narzucona przez zleceniodawcę, nie wina tłumacza

maksio5 09-16-2013 09:47

Ja z kolei takie wybielanie uważam za głupie. W wizji reżysera było że przeklina się jak na Pradze, więc tak powinno być w przekładzie.
Nie przeczę jednak iż ta kwestia zależy od zleceniodawcy.

imaginaryfriend 09-16-2013 12:55

Wydaje mi się, że najtrudniejsze do przetłumaczenia są żarty. Miałam okazję się zmierzyć z takim tłumaczeniem i zajęło mi sporo czasu wymyślenie czegoś względnie akceptowalnego. Najgorsze jest to, że często żarty dotyczą bezpośrednio ludzi/przedmiotów/sytuacji, które widzimy na ekranie i nie zawsze da się odwołać do odpowiedników polskich (np. "Nuts?" mające znaczyć równocześnie zaproponowanie orzeszków widocznych na ekranie oraz zasugerowanie, że jedna z postaci nie jest przy zdrowych zmysłach).

Przemysław Korach 09-16-2013 15:27

Myślę, że ważne jest dobranie takich środków wyrazu, aby impact wywierany przez dialogi na odbiorcę był zbliżony do oryginału :) Myślę take, że rodzaj filmu jest ważny. Jeżeli na przykład weźmiemy na warsztat dzieło "poważne", to będziemy bardziej skupiać się na detalach, a z kolei w przypadku filmu "rozrywkowego" będzie nam bardziej zależało na płynności ogólnie pojętej narracji.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 11:13.

Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.