mLingua | Forum Tłumaczy

mLingua | Forum Tłumaczy (http://forum.mlingua.pl/index.php)
-   Globalizacja (http://forum.mlingua.pl/forumdisplay.php?f=124)
-   -   Euroentuzjasta czy eurosceptyk? (http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=44096)

agata_radom 07-02-2017 15:45

Euroentuzjasta czy eurosceptyk?
 
Postępująca globalizacja i proces formowania się wspólnot narodowych nie przez wszystkich odbierany jest pozytywnie. Ponieważ, dla nas Europejczyków, Unia Europejska jest najbliższą instytucją, chciałam Was zapytać, jakie macie nastroje względem postępującej integracji: jesteście sceptykami czy entuzjastami?

julikat 07-02-2017 21:19

Jestem wielką euroentuzjastką :) Skończyłam europeistykę, spędziłam rok na stażu administracyjnym (w odróżnieniu od tłumaczeniowego) w Komisji Europejskiej, i z żalem przyglądam się temu, co dzieje się np. w drogiej mi Belgii. Od zamachów w marcu zeszłego roku byłam tam dwa razy i naprawdę to nie jest to samo miejsce co kiedyś. Widok żołnierzy przechadzających się z bronią daje poczucie, że coś złego może się zdarzyć w każdej chwili. Patrząc na to, coraz lepiej rozumiem argumentów eurosceptyków, którzy w multikulturowości, otwartych granicach, itp. widzą minusy.

kubutek28 07-02-2017 22:16

Póki nie zacząłem interesować się polityką, byłem nawet trochę entuzjastą. Choć nie jakimś wielkim. Byłem też na Erasmusie i ten wyjazd wspominam dobrze.

Jednak patrząc na to, co się dzieje wokół, cieszę się wręcz, że żyję w Polsce, która w ostatnich paru latach pokazała "zacofanie". Nie podoba mi się polityka Unii dot. emigracji, ale o wiele bardziej nie lubię tego, jak niektóre kraje próbują wymusić coś na innych, choćby w tej sprawie i choćby na Polsce. Parafrazując C. S. Lewisa, napiszę: unia może się składać tylko z elementów odrębnych. A ja mam wrażenie, że ktoś chce zrobić coś gorszego od Unii i niepokoi mnie to.

Już, szczerze mówiąc, wolę twór zwany Grupą Wyszehradzką.

lakomikm 07-07-2017 19:07

Jestem zdecydowanie euroentuzjastką, jeśli przez to słowo rozumiemy po prostu "osobę będąca zwolennikiem integracji w ramach Unii Europejskiej". To, że jest ona niedoskonała lub czasem nawet bezsensowna to pewnie wiele osób wie i widzi. Z resztą wszystkich zadowolić nie można. Jednym się coś podoba, innym nie. Natomiast integracja krajów jest dla mnie czymś bez czego nie wyobrażam sobie funkcjonowania współczesnego świata.

Jeśli chodzi o to co się teraz dzieje na świecie, szczególnie w krajach "bogatszych" to nie wiem jak to dokładnie wygląda, ale słyszałam od wielu osób przykre i niepokojące wieści dotyczące bezpieczeństwa. Nie wiem czy jest z tego jakieś wyjście... Przez wieki mocarstwa europejskie wykorzystywały inne narody, wręcz pastwiły się nad nimi, bez litości. Niektórzy wierzą, że wszystko w życiu wraca, w życiu jednego człowieka, w życiu całej ludzkości...

A tak jeszcze na marginesie to ogólnie temat wartości europejskich i ich rozumienia to już kwestie filozoficzne i światopoglądowe. Według mnie bezpieczeństwo i wolność mogą współistnieć tylko jeśli są ograniczane. I tutaj pytanie do samego siebie: co wolisz bardziej ograniczyć? Ja, chociaż wiadomo, że życie cenię sobie chyba najbardziej i nie chciałabym go stracić, z drugiej strony nie chciałabym też przeżyć go w sposób niezgodny z samą sobą. Źle mi jest, mając świadomość, że mój kraj nie chce do siebie wpuścić ludzi z innych krajów.

agata_radom 07-10-2017 11:16

Doskonale Was rozumiem. Widzę też, że Wasze odpowiedzi dotyczące integracji były skierowane w kierunku kwestii bezpieczeństwa. Nie da się ukryć, że wszelkie problemy blakną w obliczu zagrożenia - ja również tak czuję. Również studiowałam europeistykę i prawo europejskie. Moje odczucia zmieniały się z biegiem lat. Mimo wszystko sądzę, że w dzisiejszym świecie potrzebna jest ilość, dlatego być może wspólnie prowadzona polityka bezpieczeństwa uczyni nas silniejszymi.

Katya 07-10-2017 14:13

Według mnie integracja europejska jest jak najbardziej w porządku, natomiast narzucanie przez mocarstwa czegoś sprzecznego z interesami i wolą państwa - już nie.

lakomikm 07-12-2017 14:54

Cytat:

Zamieszczony przez agata_radom (Post 544487)
Hej, wielkie dzięki za Wasze komentarze. Doskonale Was rozumiem. Widzę też, że Wasze odpowiedzi dotyczące integracji były skierowane w kierunku kwestii bezpieczeństwa. Nie da się ukryć, żę wszelkie problemy blakną w obliczu zagrożenia - ja również tak czuję. Również studiowałam europeistykę i prawo europejskie i moje odczucia zmieniały się z biegiem lat. Mimo wszystko sądzę, że w dzisiejszym świecie potrzebna jest ilość, dlatego być może wspólnie prowadzona polityka bezpieczeństwa uczyni nas silniejszymi.

Mnie się wydaje, że UE przestaje się podobać, bo akurat żyjemy w takich czasach, a nie innych. To nie jest "wina" UE, że nastąpiła eskalacja fanatyzmu religijnego. Winnych jest wielu, a problem jest naprawdę bardzo skomplikowany. Gdyby nie był to już dawno ktoś wpadłby na to jak to rozwiązać. Państwa w naszych czasach muszą wchodzić w układy i niestety trzeba się na coś zdecydować: coś za coś.

Z resztą tak na chłopski rozum, któremu z europejskich polityków zależy na kolejnych zamachach terrorystycznych? Decyzje, które podejmują może mają czasem negatywne konsekwencje, ale nie wydaje mi się, żeby taki był ich zamiar. A może jestem naiwna... :rolleyes:

agata_radom 07-17-2017 13:10

Cytat:

Zamieszczony przez lakomikm (Post 544880)
Mnie się wydaje, że UE przestaje się podobać, bo akurat żyjemy w takich czasach, a nie innych. To nie jest "wina" UE, że nastąpiła eskalacja fanatyzmu religijnego. Winnych jest wielu, a problem jest naprawdę bardzo skomplikowany. Gdyby nie był to już dawno ktoś wpadłby na to jak to rozwiązać. Żyjemy w takich czasach, że państwa muszą wchodzić w układy i niestety trzeba się na coś zdecydować: coś za coś.

Z resztą tak na chłopski rozum, komu z europejskich polityków zależy na tym, żeby były zamachy terrorystyczne? Może i znajdzie się paru idiotów, ale raczej 99% jest na nie. Decyzje, które podejmują może mają czasem negatywne konsekwencje, ale nie wydaje mi się, żeby taki był ich zamiar. A może jestem naiwna... :rolleyes:

Hej - każdy z nas jest naiwny w jakimś stopniu. Myślę, że to cecha optymistów a przynajmniej ludzi, którzy jeszcze mają w sobie dużo nadziei:) Ja do nich należę, dlatego o tym mówię.
Niestety UE kreowana jest mocno przez lobby. Nie bez przyczyny pojawiają się kontrowersyjne przepisy, nierzadko jakby "z kosmosu".

Zgadzam się absolutnie, że wiele decyzji i procesów ma bardzo skomplikowane podłoże i kontekst szerszy niż międzyeuropejski. Terroryzm jest jednym z nich i tutaj również zgadzam się, że zrzucanie winy na UE nie jest odpowiednim rozwiązaniem. Problem ma kontekst dużo szerszy i zaangażowane są w niego kraje nienależące do Europy. Mimo to nie da się zaprzeczyć, że to nie tylko problem o podłożu religijnym, lecz również politycznym dlatego silna współpraca rządzących ma tutaj duże znaczenie i potencjał.

dialecticchaos 07-17-2017 18:38

Kiedyś byłam euroentuzjastką, zwłaszcza gdy w grę wchodziły realne korzyści z integracji, jak Schengen czy współpraca gospodarcza, natomiast z roku na rok robię się coraz bardziej sceptyczna - pojawiają się coraz to bardziej palące problemy, których rozwiązania póki co nie widać. No cóż, miejmy nadzieję, że UE stanie na wysokości zadania i poradzi sobie z kryzysem.

wangyang 07-17-2017 23:48

A można być jednym i drugim na raz? Bo jestem zwolenniczką integracji europejskiej (typu zniesienie roamingu), ale sądzę że niektóre ustawy unijne i zbytnie ingerowanie w to, co się dzieje w państwie nie są niczym dobrym.

Lashike 07-19-2017 21:05

Jestem w połowie za i w połowie przeciw UE

Osobiście uważam, że dzięki UE niektóre regiony naprawdę się dobrze rozwijają (wiele wsi na przykład), jednak te ciągłe ograniczenia np. tylko wielkie korporacje mogą uprawiać GMO, jeśli jakiś mały rolnik by chciał, musiałby kupić nasiona od tej korporacji, albo odległość kaloryfera od ściany jest nawet regulowana (6 cm), to są absurdy.
UE powinna skupić się na tym, o czym mówiono przy zakładaniu jej, a nie nad tym, czy ślimak to ryba.
Cieszę się, że jest łatwiejszy przepływ ludzi, czy właśnie zniesiony roaming, ale ta ciągła ingerencja w nasze życie...

UE tak się martwi o reformę sądownictwa u nas, a w całej UE jest praktycznie to, co my chcemy zmienić.
Gdyby ta organizacja została oczyszczona z komunistów i marksistów i tzw. lewactwa i zamiast przejmować się głupotami pokroju marchewki jako owoc czy "zagrożenia demokracji w Polsce" (podczas gdy w Niemczech NIE MA i NIGDY NIE BYŁO TK), a zajęłaby się islamizacją Europy, byłoby dobrze. Ile kobiet czuje się zagrożonych, to nawet nie sposób zliczyć...

Jestem zdania, że jakby Polska wyszła z UE, to mogłoby być więcej problemów z przepływem ludzi, ale już nie obchodziliby nas ci "uchodźcy". Bo owszem, prawa wspólne, to dobra sprawa, ale nie zgadzam się na to, by mnie zmuszano do różnych bzdur, które są już we Francji czy Belgii.

justyna19931109 07-21-2017 15:59

Ja jestem wielką euroentuzjastką. Cieszy mnie to, że z roku na rok mogę poznać coraz więcej nowych ludzi z krajów europejskich. Czy to na studiach, czy w pracy, jest ich coraz więcej w Polsce.

agata_radom 07-24-2017 14:27

Cytat:

Zamieszczony przez Lashike (Post 545805)
Jestem w połowie za i w połowie przeciw UE

Osobiście uważam, że dzięki UE niektóre regiony naprawdę się dobrze rozwijają (wiele wsi na przykład, ale nie podam konkretnych przykładów, bo jestem miastowa ;) ), jednak te ciągłe ograniczenia np. tylko wielkie korporacje mogą uprawiać GMO, jeśli jakiś mały rolnik by chciał, musiałby kupić nasiona od tej korporacji, albo odległość kaloryfera od ściany jest nawet regulowana (6 cm), to są absurdy.
UE powinna skupić się na tym, o czym mówiono przy zakładaniu jej, a nie nad tym, czy ślimak to ryba.
Cieszę się, że jest łatwiejszy przepływ ludzi, czy właśnie zniesiony roaming, ale ta ciągła ingerencja w nasze życie...

UE tak się martwi o reformę sądownictwa u nas, a w całej UE jest praktycznie to, co my chcemy zmienić.
Gdyby ta organizacja została oczyszczona z komunistów i marksistów i tzw. lewactwa i zamiast przejmować się głupotami pokroju marchewki jako owoc czy "zagrożenia demokracji w Polsce" (gdzie w Niemczech NIE MA i NIGDY NIE BYŁO TK), a zajęłaby się islamizacją Europy, byłoby dobrze. Ile kobiet czuje się zagrożonych, to nawet nie sposób zliczyć...

Jestem zdania, że jakby Polska wyszła z UE, to mogłoby być więcej problemów z przepływem ludzi, ale już nie obchodziliby nas ci "uchodźcy". Bo owszem, prawa wspólne, to dobra sprawa, ale nie zgadzam się na to, by mnie zmuszano do różnych bzdur, które są już we Francji czy Belgii.

Bardzo ciekawy komentarz - cieszę się:)
Regiony świetnie się rozwijały, ale obawiam się, że do czasu - przez wiele lat Polska dostawała najwyższe dofinansowanie ze środków polityki regionalnej i rolnej. Aktualny rząd nas od tych możliwości niestety odsuwa. A niestety jeśli chodzi o rozwój to na poziomie ,,zachodnim" jest w Polsce tylko woj. mazowieckie.

Zgadzam się, że zbyt wiele decyzji UE kreowanych jest przez lobby i tu faktycznie pojawiają się absurdalne dyrektywy i decyzje.

Mimo to uważam, że oczywiście są priorytety i problemy ważne i ważniejsze, niemniej jednak UE powinna potrafić zajmować się wszystkimi kwestiami - zarówno globalnymi, stricte europejskimi jak i narodowymi, ponieważ są kraje w których dzieje się źle i np. Węgry już dawno powinny płacić sankcje. Polska też jeśli będzie taka potrzeba, choć liczę na to, że sobie poradzimy i wygra wolność;)

wolfen 08-12-2017 19:46

Nigdy nie byłem zwolennikiem Unii Europejskiej. Ciężko mi znaleźć jakieś korzyści wynikające z przynależności Polski do tej organizacji. Myślę, że przystąpienie do UE wynikało w dużej mierze z presji wywoływanej przez media i straszeniem, że jeśli nie UE to Białoruś. Poza tym nie wróżę Unii Europejskiej długiej przyszłości ze względu na chociażby prowadzoną przez nią fatalną politykę gospodarczą. Myślę, że każdy kto posiada minimum wiedzy z dziedziny ekonomii doskonale wie, o czym mówię. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, polecam książkę Henry'ego Hazlitta "Ekonomia w jednej lekcji". Myślę, że po jej przeczytaniu wszelkie wątpliwości powinny zostać rozwiane.

scemat 08-13-2017 00:25

No cóż, jeśli ktoś nie widzi korzyści jakie Polsce przyniosło wstąpienie do UE to chyba przespał ostatnie kilka lat. Co nie znaczy, że nie poświęciliśmy niczego za otrzymane wsparcie. Tak działa świat, a Polska potrzebuje Unii bardziej niż Unia Polski. Co nie zmienia faktu, że wiele problemów, które jakoby UE na nas sprowadza zostaje strasznie rozdmuchiwane przez media. Pamiętacie jak kilka lat temu siano panikę, że Unia zabroni wędzenia kiełbas? Wszystkie portale o tym grzmiały, fani wędzonej krakowskiej już zakładali konspire, a podziemie kiełbasiane zacierało ręce. I co z tego wyszło? A no nic, bo wszystko okazało się bujdą szerzoną przez ludzi niedoinformowanych i zwykłą manipulacją.

villen 08-17-2017 17:00

Popieram scemata, wśród przedwojennego podziału byłbym po stronie tych, którzy bardziej bali się Rosji niż Niemiec (i to pomimo tego, jak potoczyła się historia). Kwestia różnic cywilizacyjnych, polityki i wielkości państwa.
Nie jestem jakimś rusofobem czy paranoikiem, ale uważam, że Rosja prowadzi politykę imperialną i zgodnie z zasadą divide et impera, bardzo byłoby jej na rękę, gdybyśmy wystąpili z Unii Europejskiej - chyba, że zrobilibyśmy to w taki sposób, żeby zachować bliskie więzi polityczne i gospodarcze z krajami unijnymi.

Ponadto członkostwo w Unii dało nam kopa gospodarczego na rozpęd (nawet jeśli było sporo minusów i coraz większą część pieniędzy, które braliśmy z dotacji, spłacaliśmy z powrotem w różnych formach). Obecnie jedziemy już sami (i musimy się bronić przed wykupieniem kapitału narodowego) i możliwe, że trochę dokładamy, ale sądzę, że dalej nam się to opłaca politycznie.

Natomiast zgadzam się, że należy być ostrożnym wobec Niemiec i Francji i absolutnie nie zgadzać się na coś, co będzie nam szkodzić (uchodźcy są tylko przykładem). I prowadzić własną politykę zagraniczną, dogadywać się z wszystkimi sąsiadami (z Rosją też rozmawiać! Tylko ostrożnie) oraz rozwijać sojusz z Węgrami. O niepluciu nienawiścią w stronę sąsiadów nawet wspominać nie będę, duma jedno, ale to rozsądek powinien decydować.

julikat 08-18-2017 20:32

Cytat:

Zamieszczony przez agata_radom (Post 546460)
Regiony świetnie się rozwijały, ale obawiam się, że do czasu - przez wiele lat Polska dostawała najwyższe dofinansowanie ze środków polityki regionalnej i rolnej. Aktualny rząd nas od tych możliwości niestety odsuwa.

Dlaczego pisząc o dotacjach dla Polski, używasz czasu przeszłego? Nie mogę nie zaprotestować!
Bardzo proszę - pozwolę sobie zacytować artykuł w temacie:

(...) nasze korzyści finansowe to przede wszystkim polityka spójności (jesteśmy największym jej beneficjentem w UE) i wspólna polityka rolna. W 2015 r. w tej pierwszej kategorii dostaliśmy 7 mld 986 mln euro, a w drugiej 5 mld 79 mln euro (5. miejsce w UE). Nawet więc przy zmniejszonym unijnym budżecie po 2020 r. Polska pozostanie beneficjentem netto. Różnica między wypłatami a naszą składką jest zbyt duża.
[url]http://www.rp.pl/Fundusze-Europejskie/305249870-Polska-bedzie-beneficjentem-budzetu-UE.html#ap-1[/url]

Nishtec 12-11-2017 15:17

Oczywiście, jestem euroentuzjastą. Można wiele zarzucić Unii Europejskiej, ale trzeba być ślepym żeby nie widzieć jak wyglądałby nasz kraj bez wstąpienia do Unii. Nie patrzę tylko przez różowe okulary i widzę problemy, pytanie tylko, czy jeżeli nie wstąpilibyśmy to Unii, to te problemy by nie powstały ? Warto czasem spojrzće na wszystko z dystansem, bezosobowo :)

bfree 01-27-2018 15:31

wiele aspektów
 
Cytat:

Zamieszczony przez Nishtec (Post 562952)
Oczywiście że jestem euroentuzjastą. Można wiele zarzucić Unii Europejskiej, ale trzeba być ślepym żeby nie widzieć jak wyglądałby nasz kraj bez wstąpienia do Unii. Nie patrzę tylko przez różowe okulary i widzę problemy, pytanie tylko czy jeżeli nie wstąpilibyśmy to Unii to te problemy by nie powstały ? Warto czasem spojrze na wszystko z dystansem, bezosobowo :)

Ciekawe rozważania. Można się w nie zagłębić, bo jest kilka krajów w Europie (także zachodniej), które nie należą do Unii. Nie jestem pewien, czy chciałeś porównywać Polskę, która nie przystąpiła do Unii Europejskiej do Szwajcarii. Pewnie nie. Dlatego pominę ją i porównam do innych państw, które nie są członkami Unii Europejskiej: Norwegia i Liechtenstein. Zastanówmy się, bo tam pojawiła się ostatnio kwestia członkostwa w UE. Kraje te kategorycznie odrzuciły akcesję. Widzą zapewne więcej strat, niż korzyści.

Polska ma odmienne położenie geograficzne i sytuację historyczną.
Tutaj jestem zapalonym euroentuzjastą. Uważam, że Polska znajduje się obecnie w najlepszej sytuacji od kilkuset lat. W ramach UE mamy możliwość większej współpracy z krajami z naszego regionu (Europy Środkowej - na zachodzie nazywanym błędnie Europą Wschodnią). A dokładniej z Rumunią, Bułgarią, Grecją, grupą V4 (oprócz Polski, Czechy, Słowacja, Węgry), Litwą, Łotwą, Estonią, Chorwacją i Słowenią (w sprawach bezpieczeństwa energetycznego będzie dołączała jeszcze w ramach własnych interesów Austria).

Problemy i zacofanie tej części Europy (poza Austrią) wynikają jedynie ze skutków wywołania i zakończenia Drugiej Wojny Światowej. Kraje tej części Europy znalazły się za żelazną kurtyną (i co ważne i co je łączy) wspólnie walczyły z opresjami reżimów ustanowionych przez Związek Radziecki (ZSRR) w skrócie nazywanymi komunistami. Tutaj historia łączy te kraje nawet z Afganistanem. Też należał do bloku wschodniego pod dyktandem Związku Radzieckiego, a pakt militarny podpisany przez te kraje w Warszawie nazywa się Układem Warszawskim (sojusz militarny zwalczający NATO). Po zakończeniu IIWŚ doszło do zakulisowej wojny między NATO a Układem Warszawskim (ale konfrontacja nie miała miejsca w Europie, za to w innych częściach Świata) zwanej Zimną Wojną. Ta z kolei spowodowała, że ta część Europy odgrodziła się od Europy Zachodniej. To kraje bloku wschodniego (wraz z ZSRR) uszczelniały granice, to władze NRD budowały mur w Berlinie. Tu faktycznie doszło do konfrontacji Wschód-Zachód. Wojny natomiast były prowadzone w Korei, Wietnamie, Kubie, itd. W Europie dochodziło przede wszystkim do rozgrywek służb specjalnych (w skrócie CIA kontra KGB). Każda ze stron korzystała z usług dawnych nazistów, bardziej wartościowi (a było takich tysiące) byli wręcz rozchwytywani (np. późniejszy szef NASA - Werner von Braun, jego brat natomiast pracował dla Rosjan w Kazachstanie, Bajkonur). Przez wojska radzieckie, które pozostały w tej części Europy przez prawie 50 lat oraz przez grabieżczą politykę gospodarczą mamy do czynienia z zacofaniem tej części Europy. Zobrazuje to najlepiej przykład:
W latach 50-tych Republika Federalna Niemiec (ustanowiona w 1949 r.) notuje cud gospodarczy (lepiej pracowali od Polaków już 5 lat po wojnie?). W latach 50-tych brakuje w Niemczech pracowników i pierwsi przyjeżdżają z kraju sojuszniczego podczas IIWŚ, czyli Włosi. Później i tych było najwięcej z Turcji.

To oznacza, że w latach 50-tych młodzież w Niemczech jeździła Volkswagenem do kina lub do supermarketu po dopiero co wybudowanych autostradach i drogach ekspresowych. W Polsce w tym czasie (a nawet dłużej - do roku 1963) młodzież cały czas była poddawana represjom (w Polsce NKWD, a później KGB ustanowiła i wyszkoliła w Moskwie służby specjalne: SB). Żołnierze, którzy wracali do ojczyzny byli aresztowani, poddawani torturom i najczęściej mordowani (np. generał Nil Fieldorf, warto obejrzeć film. ). A do tego czasu większość żołnierzy była już wymordowana! Nie tylko podczas kampanii wrześniowej i w trakcie walk wojennych. Niemcy mordowali więźniów w obozach koncentracyjnych, obozach pracy, egzekucjach ulicznych, a Rosjanie w bardziej uprzemysłowiony sposób (czystki NKWD na obszarach należących przed zaborami do Rzeczypospolitej już od 1938 r.). W trakcie wojny we wschodniej Polsce (na obszarach, które miały przypaść Rosji) masowe egzekucje policjantów, profesorów, nauczycieli, lekarzy, żołnierzy mające przygotować społeczeństwo do rządów komunistycznych.

W skrócie: taki Hans Schmidt jedzie z dziewczyną nowym Golfem do supermarketu po chipsy i colę, a potem jadą do kina. Płacą markami niemieckimi i są to dla nich grosze. Po drugiej stronie żelaznej kurtyny taki Grzegorz Przemyk ucieka przed tajną policją, która go dopada w klatce, morduje go i zwala winę na sanitariuszy z karetki pogotowia. Represje były wymierzone także w kler. Morderstwo księdza Popiełuszki. Zamach na Jana Pawła II. W latach 80-tych masowe strajki i stan wojenny. Słowo strajk jest mylące, bo ludzie nie strajkowali, bo im się nie chciało pracować. To była bardziej wojna domowa, strzelanie (podstępne zwabianie pracowników i strzelanie do nich, np. kopalnia Wujek), czołgi na ulicach, aresztowania, internowania i intensywna praca tajnej policji i tajnych służb - łamanie oporu społecznego.

Różnica w infrastrukturze wynika z panowania komunistycznego. A dokładniej trzech zaborów, potem po 123 latach powstaje Polska w roku 1918. Po około roku musi stawić inwazji komunistycznej idącej w kierunku Europy Zachodniej (gdzie jest wspierana i oczekiwana, np. w Niemczech Róża Luxemburg, Karl Liebknecht). Zatrzymana przez Polaków nad Wisłą (1920 r.). Wolna Polska trwała do 1939 r. do napadu przez Niemcy i Rosję Radziecką. Stalin za klęskę z 1920 r. systematycznie mordował Polaków. W obecnej chwili mamy taki okres międzywojenny. Bardzo dużo zawirowań, zagrywki służb specjalnych z dwóch kierunków (BND i FSB) na terenie Polski. Doszło do ponownej współpracy Rosji i Niemiec ukierunkowanej przeciw Polsce (kupujemy od Gazpromu najdroższy gaz na świecie, cena była do niedawna 60% droższa, niż cena, jaką płacili za ten gaz Niemcy). Niemcy nie chcieli odsprzedać gazu importowanego z Rosji Polsce (nawet po droższej cenie, ale taniej niż sprzedawała Polsce strona rosyjska). Tutaj mamy spore zawirowania (np. firmy Kulczyka). W chwili obecnej budowany jest gazociąg Nordstream. Polska strona skarży budowę. Rury są układane tak wysoko, że ograniczają tonaż statków dostarczających skroplony gaz do Polski. (Tankowiec z Kataru był prawie pusty - miał tylko ok. 1/4 pojemności). Szefem strony rosyjskiej jest były kanclerz Niemiec (Gerhard Schröder)!!! Finansują to niemieckie banki, ale z terenu byłego DDR (tam pracował Putin jako oficer FSB).
Po szantażu gazowym, największe państwo na świecie i w Europie zaatakowało drugie co do wielkości państwo w Europie (aneksja Krymu).

Zagrożenie ze strony Niemiec i Rosji zmusza kraje Europy Śr. do współpracy - po Polsce w pilnym tempie budowane są gazoporty w Chorwacji i Rumuni z planem połączenia terminali. USA nałożyły sankcje na budowę kolejnego rurociągu (Nordstream 2) m. in. za łamanie unijnego prawa i udostępnienie rurociągów na terenie Niemiec, wzdłuż granicy Polski, Rosjanom (nie należą do UE!!!).

Polska gospodarka ruszyła nie dzięki Unii. Ukraińcy w Polsce to oznaka takiego małego cudu gospodarczego (jak w Niemczech w 50-tych latach). Ale ruszyła powoli, bo nie mieliśmy takiego wsparcia (Niemcy dostały plan Marshalla i kredyty). Ale dzięki temu można liczyć na duży sukces. Już teraz statystyki pokazują, że majątek Polaka przewyższa majątek zadłużonego Niemca! Europa Zachodnia żyje na kredyt i jest bardzo zadłużona (Hiszpania, Włochy, Niemcy!). Fatalna sytuacja emerytów na zachodzie.

miguelito 01-27-2018 15:55

Nie jestem euroentuzjastą tylko eurorealizstą. Jesteśmy małym krajem wciśniętym miedzy większe, w tym jedno, które ma wobec nas równocześnie kompleks wyższości i niższości. Bez UE Polska powtórzy po raz kolejny to co zna z historii - dominację ze wschodu, a co do głupich teorii typu:

Cytat:

Zamieszczony przez Lashike (Post 545805)
Jestem w połowie za i w połowie przeciw UE

Gdyby ta organizacja została oczyszczona z komunistów i marksistów i tzw. lewactwa i zamiast przejmować się głupotami pokroju marchewki jako owoc czy "zagrożenia demokracji w Polsce" (gdzie w Niemczech NIE MA i NIGDY NIE BYŁO TK), a zajęłaby się islamizacją Europy, byłoby dobrze.

Można by równie dobrze odwrócić argumentację, wrzucić w miejsce komunistów faszystów i neonazistów a w miejsce lewactwa prawactwo i teza będzie równie prawdziwa lub nieprawdziwa. Braku rozumu niestety nie da się leczyć. Podobnie jak tezy o tym, że Polska wprowadza coś, co mają inne kraje - powtarzać slogany każdy potrafi, ale warto też trochę poczytać samemu, żeby wiedzieć, ile w takich sloganach jest prawdy, a ile fałszu.

A swoją drogą - ciekawe co autor ma na myśli przez "oczyszczenie". Tego typu tezy w historii nie przynosiły nigdy niczego dobrego.

Dyskusja z kolei z autorem postu bezpośrednio nad moim byłaby zapewne ciekawą, bo jest w nim wiele głębszych przemyśleń (a to że z niektórymi wnioskami się nie zgadzam byłoby pewnie dla obu stron tylko dodatkową intelektualną stymulacją), ale jedno jest niestety nadmiernym uproszczeniem - tak, Niemcy miały Plan Marshalla, ale Polska miała najpierw Phare a potem fundusze spójności w kwotach proporcjonalnie do PKB znacznie wyższych niż Plan Marshalla, więc ten akurat argument zupełnie nie trzyma się kupy.

bfree 01-27-2018 17:04

lepsza sytuacja w Polsce niż w Niemczech
 
1 Załącznik(ów)
Myślę, że to pewnie będzie dla wielu osób zaskoczeniem, ale od kilku lat Polacy mają zgromadzony większy majątek, niż statystyczny Niemiec:

Kod HTML:

http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/905747,polak-bogatszy-od-niemca.html
Wyższy poziom życia (jeszcze...) w Niemczech wynika z faktu, że w Niemczech wydatkowanych jest więcej środków na bieżące wydatki. Młody człowiek po znalezieniu pracy wynajmuje mieszkanie, po pierwszej czy drugiej wypłacie kupuje samochód (na kredyt). Cały czas są różnice w wynagrodzeniu. Zwykły pracownik fizyczny zarabia dużo więcej i może sobie pozwolić na kupno domu (na kredyt).

Innym ciekawym wskaźnikiem jest emigracja z Niemiec. Pojawiają się doniesienia i statystyki, że coraz więcej Niemców opuszcza RFN i osiedla się coraz częściej w Europie Środkowej (np. Węgry, Polska). Ostatnie dane wskazują, że rocznie do Polski przybywa na stałe około 10 tys. Niemców!

Jest jeszcze jeden aspekt - nadal występują ogromne różnice między byłą RFN i NRD (na byłym obszarze NRD jest duża bieda - mimo ogromnych inwestycji od 1990 roku - coraz większa ilość tamtejszych mieszkańców szuka pracy w Polsce!).

Kolejna przewaga Polski - demografia.
W Polsce rodzi się dużo więcej dzieci, niż w Niemczech. Niemcy starają się zaradzić problemowi demograficznemu poprzez migrację wewnątrz EU, a teraz nawet i dalszą.
Niemki raczej nie rodzą dzieci. Sytuacja w szkołach podstawowych i szkołach wygląda tak, że większość dzieci to dzieci emigrantów (Polska, Rosja, Bułgaria, Rumunia, Turcja, Syria, itd.). Jeśli już się decydują na dziecko, to bardzo późno (np. 40 lat) i to najczęściej jedno.

I jeszcze inny aspekt demograficzny: Polska ma znaczną populację rodaków mieszkających poza granicami:
- natury historycznej (spora część wcześniejszych terytoriów znajduje się obecnie poza obszarem Polski, patrz załączona mapa Rzeczypospolitej, format ZIP, bardzo dobra jakość);
- emigracja zarobkowa (po przystąpieniu do struktur UE);
- represje: karne przesiedlenia, np. Sybiracy, ucieczki na zachód w czasach PRL (np. przed stanem wojennym)

Miasta z największą populacją mówiącą po polsku (Warszawa, Kraków, Chicago) mówią same za siebie (w samych Stanach Zjednoczonych polonia liczy około 10 mln.)

Kolejna przewaga Polski - bezpieczeństwo. W polskich miastach nie widuje się na co dzień policjantów z długą bronią.

Kolejna przewaga Polski - demokracja. Konstytucja 3 maja, najstarsza w Europie, druga na świecie (po amerykańskiej). Obecnie większość Niemców narzeka na brak reprezentatywnej partii politycznej: jest co prawda chrześcijańsko-demokratyczna CDU/CSU (która zalegalizowała związki homoseksualne), SPD (socjalistyczna), Die Linke (komunistyczna), B90/Die Grünen (ciężko nazwać, niby ekologiczna, chroni zwierzęta, ale ciążę można usuwać nawet w 9 miesiącu; coś w tym stylu->zwierzęta mają większe prawa od ludzi), dalej AfD (Alternative für Deutschland) -> narodowo-socjalistyczna, ostatnia w parlamencie FDP (dla bogatych właścicieli firm, liberalna). Większość obywateli Niemiec nie znajduje partii reprezentującej ich interesy... Do tego od jesieni zeszłego roku w Niemczech nie ma nadal nowego rządu!

Jest ich jeszcze kilka, ale nie chcę, aby kolejny post był bardzo długi...

bfree 01-28-2018 03:20

Cytat:

Zamieszczony przez miguelito (Post 567287)
Nie jestem euroentuzjastą tylko eurorealizstą. Jesteśmy małym krajem wciśniętym miedzy większe, w tym jedno, które ma wobec nas równocześnie kompleks wyższości i niższości. Bez UE Polska powtórzy po raz kolejny to co zna z historii - dominację ze wschodu...

Dyskusja z kolei z autorem postu bezpośrednio nad moim byłaby zapewne ciekawą, bo jest w nim wiele głębszych przemyśleń (a to że z niektórymi wnioskami się nie zgadzam byłoby pewnie dla obu stron tylko dodatkową intelektualną stymulacją), ale jedno jest niestety nadmiernym uproszczeniem - tak, Niemcy miały Plan Marshalla, ale Polska miała najpierw Phare a potem fundusze spójności w kwotach proporcjonalnie do PKB znacznie wyższych niż Plan Marshalla, więc ten akurat argument zupełnie nie trzyma się kupy.

Podstawowe różnice: Niemcy po drugiej wojnie światowej nie musiały inwestować w uzbrojenie i obronność, nawet miały zakaz. Bezpieczeństwo było zagwarantowane przez wojska okupacyjne (Wielka Brytania, Francja i USA na Zachodzie Niemiec- a ciekawym wątkiem jest polska strefa okupacyjna w Meppen/Maczków- oraz ZSRR we Wschodnich Niemczech.). Alianci na zachodzie (USA, GB i Francja) wprowadzają nową walutę. Zaskoczeni Sowieci reagują blokadą dróg transportowych do enklawy w Niemczech Wschodnich - do Berlina Zachodniego. W tym momencie pojawia się słynny most powietrzny - m. in. żywność dostarczana do Berlina Zachodniego i zrzucana z samolotów (Luftbrücke). Przykład Niemiec jest bardzo dobry do zobrazowania losów Europy podzielonej na wrogie obozy. Na terenie zajętym przez USA, Francję i Wielką Brytanię powstaje w 1949 r. Republika Federalna Niemiec. ZSRR powołuje drugie państwo niemieckie (Niemiecką Republikę Demokratyczną, z tym że NRD nie była demokratyczna). Po zakończeniu komunizmu dochodzi do zjednoczenia Niemiec (3. października 1990 r. - niemieckie święto narodowe). Ciekawe są kulisy zjednoczenia, a dokładniej umowa 2+4 (czterech okupantów wyraża w niej zgodę na zjednoczenie dwóch państw niemieckich: 2+4). Warto przeczytać. Tłumaczy ona m.in. takie fakty: parlament niemiecki nie wyraża zgody na amerykańską broń atomową (za czasów koalicji CDU/CSU z FDP), a dwa tygodnie później Amerykanie przylatują z nowym arsenałem broni atomowej do Büchel (reszta jest tajemnicą). Od zjednoczenia Niemiec pompowane są pieniądze, fundusze strukturalne, dopłaty solidarnościowe w obszar byłego NRD i nic. Po 28 latach nadal jest przepaść (no może autostrady są częściowo zmodernizowane i łatwiej dojechać do Polski).

Polska miała dużo gorzej niż NRD. Polska przystąpiła do UE dopiero po 14 latach w 2004 r., a NRD została automatycznie członkiem wspólnoty wraz ze zjednoczeniem. W tym czasie w NRD nie było już Stasi (służby specjalne i tajna policja utworzona przez ZSRR). Natomiast w Polsce tajne służby pozostały przy władzy. W pierwszych 'wolnych' wyborach w 1989 r. wybrano sejm kontraktowy - posłowie Solidarności zdobyli 161 mandatów poselskich (w wyborach można było wybrać tylko tylu posłów) na 460 miejsc. I tak po 'obaleniu komunizmu w Polsce' pierwszym premierem został wybrany Czesław Kiszczak z PZPR(!!!), a prezydentem gen. Wojciech Jaruzelski (PZPR!!!). Farsa a nie wolne wybory. Działalność komunistycznych służb było widać m.in. przy nocnym obaleniu rządu Jana Olszewskiego (polecam film Nocna zmiana).
I tak sytuacja trwała do negocjacji akcesyjnych. Dla nas ważne - warunki przystąpienia Polski do UE negocjowali ówczesny premier RP Leszek Miller (SLD) z kanclerzem Niemiec Gerhardem Schröderem. Po szczegółowe informacje odsyłam do grubej książki generała Zacharskiego "Rosyjska ruletka". Od 'zakończenia komunizmu' do wejścia Polski do struktur UE - czyli od premiera z PZPR do premiera z SLD mamy całą masę afer. Matka wszystkich afer - afera FOZZ. Tam przewija się pierwsze głośne 'samobójstwo' dyrektora banku PKO BP w Warszawie (oddał do siebie kilka strzałów, wszystkie śmiertelne, a przy tym jeden z kilku metrów). Dalej zabójstwo premiera Jaroszewicza, Papały. Przy wszystkich tych sprawach przewijają się osoby związane ze służbami (SB, później UOP lub służb wojskowych WSI). Służby tworzą sobie firmy, nawet chłopaków do brudnej roboty (np. mafia pruszkowska - odsyłam do akt Masy). Dalej mamy kolejne niewyjaśnione po dziś dzień sprawy (np. Olewnika, Amber Gold, OLT Express, zabójstwo ks. Popiełuszki, 'samobójstwo' Leppera, 'samobójstwo' gen. Petelickiego, zaginięcie szyfranta Zielonki, wyłudzenie ze Skoku Wołomin, fundacja Pro Civili, afera marszałkowa-Komorowski, afera Kwaśniewskiego, afera Orlen, paliwowa, węglowa - samobójstwo Blidy), gdzie przewijają się osoby z komunistycznych służb - dawne SB, UOP lub WSI.

W takim kontekście powinniśmy rozpatrywać dotacje, PHARE, Fundusz Spójności. Były rozkradane, przejadane, malwersowane. W porozumieniu. Pokazują to dwie rzeczy~-
1. wypowiedź byłego prezydenta Niemiec Gaucka, który uspokajając nastroje w Niemczech, stwierdził w niemieckiej telewizji, że każde wydane Euro na fundusze strukturalne trafia z powrotem do Niemiec (powiedział 95 centów). Kontrakty były tak skonstruowane, aby technologia, ale i firmy realizujące inwestycje w Polsce pochodziły z Niemiec. Pompowanie pieniędzy w Polskę powodowało wzrost gospodarczy w Niemczech. A my mamy najdroższe na świecie autostrady. Budowane z pieniędzy publicznych. A opłaty pobierają firmy prywatne, np. Kulczyk Holding. Dziennikarz śledczy Wojciech Sumliński badał 100 największych kontraktów. Większość była realizowana i o dziwo wygrana w przetargach publicznych przez firmy zakładane przez oficerów lub ich rodziny tajnych służb. Tu mi się przypomina słynne kupowanie akcji POLONII przez żony Aleksandra Kwaśniewskiego i Józefa Oleksego! Prywatyzacje, gdzie małe firmy przejmują wielkie kolosy (prywatyzacja PZU).

Żeby szybciej skończyć wątek - byliśmy oszukiwani. Dostawaliśmy regularnie fundusze. Fajnie to wygląda w bilansie i na papierze. Taki przykład:

Każdy uczeń w klasie otrzymuje kieszonkowe. Każdy jest zadowolony. Do momentu, gdy się dowie, że w tym czasie reszta dostawała dużo więcej. Np. dopłaty do rolnictwa. Dlaczego rolnicy w Niemczech i Francji dostają dużo większe dopłaty.

Kod HTML:

https://www.pb.pl/w-18-z-28-krajow-ue-doplaty-bezposrednie-dla-rolnikow-sa-wyzsze-niz-w-polsce-813145
Jeśli to na końcu Ty stoisz w klasie i trzymasz 70 złotych, gdy wszyscy inni dostawali przez cały czas po 100 złotych to powinieneś czuć się oszukany.

W jaki sposób dopłaty zniszczyły rynek w Polsce i zrealizowały ekspansję zachodnich firm na polskim rynku opowiem innym razem, bo wątek mocno by się wydłużył... Inna sprawa to należy przeanalizować zmiany i tendencje w samej Unii. To Polska bardzo przeszkadza UE, bo jest punktem odniesienia.

bfree 02-09-2018 11:43

dzisiejszy artykuł odnośnie sprawy Olewnika
 
Wiedza dwóch osób mogła być kluczowa, by dotrzeć do morderców Krzysztofa Olewnika tuż po jego zabójstwie. Policja, zamiast skorzystać z ich pomocy, zrobiła wszystko, by zmusić ich do milczenia. System prawny pozbawił ich wolności, złamał kariery, skazał na wieloletnie batalie sądowe. Komu na tym zależało?
Ranek 22 marca 2006 roku. Marcin Popowski wychodzi ze swojego mieszkania w bloku w okolicy Komendy Głównej Policji w Warszawie. Idzie do auta. Jest, jak na tę porę dnia, dziwnie cicho i pusto.
1.
– Za cicho i za pusto. Kiedy to zrozumiałem, było już za późno – powie potem.
Wsiada do auta. Dopiero teraz spostrzega, że przednia szyba jest całkiem zaszroniona. Otwiera drzwi, żeby ją przetrzeć. Kątem oka widzi absurdalny obrazek: ubrany na czarno, zamaskowany mężczyzna podbiega ze zbijakiem do szyb. Nagle ktoś łapie go za rękaw i wyciąga z samochodu.
Krzyk, zamieszanie, wykręcanie rąk. Mocne uderzenie w bok i ciemność przed oczami. Antyterroryści właśnie połamali mu żebra, chociaż ani przez moment nie stawiał oporu.
Ten doświadczony detektyw, który sam prowadzi szkolenia dotyczące zachowania się w sytuacjach kryzysowych, wie, że w takich chwilach aktywna obrona to najgorsze, co można zrobić.
Dopiero potem dowie się, skąd ta brutalność: antyterroryści dostali informację, że Popowski jest szczególnie niebezpieczny i uzbrojony. – Gdybym wtedy poczuł się źle i dajmy na to złapał za serce, antyterroryści mogliby to potraktować, jak sięgnięcie po broń. Wtedy wszystko mogłoby się zdarzyć – mówi.
Akcja zaskakuje go tak samo, jak wielu z tych, którzy ją przeprowadzają. – Stary, myśleliśmy, że idziemy po jakiegoś gangstera, a nie po ciebie – mówi mu znajomy antyterrorysta, prowadząc do policyjnego busa.


Foto: materiały policyjne / Materiały prasowe
Podczas zatrzymania antyterroryści połamali Marcinowi Popowskiemu żebra. Granaty, które miały być dowodem w sprawie okazały się atrapami, których detektyw używał podczas szkoleń
2.
W tym samym momencie, ledwie pięćdziesiąt metrów dalej, na terenie Komendy Głównej Policji dochodzi do zatrzymania funkcjonariusza Centralnego Biura Śledczego Mirosława G. Koledzy aresztują tego doświadczonego policjanta z pasmem sukcesów na koncie z kulturą i szacunkiem. Kultura i szacunek szybko się jednak kończą. Zanim dotrze do aresztu, ktoś poinformuje osadzonych, że "wiozą psa".
Dlaczego doświadczony policjant i ceniony przez policję detektyw trafiają do aresztu?

Mobbing i molestowanie w żandarmerii. Ostatnia sprawa podporucznik Marii

Zobacz więcej
3.
Historia, która zaprowadziła ich w to miejsce, zaczyna się 26 października 2001 roku w liczącym niespełna 3 tysiące mieszkańców miasteczku Drobin na północnym Mazowszu. W domu Włodzimierza Olewnika, zamożnego biznesmena z branży mięsnej, trwa przyjęcie z udziałem miejscowych policjantów. Związki między lokalnym biznesem a policją nie są dla nikogo tajemnicą. Przy tak dużych pieniądzach, jakimi obraca rodzina Olewników, warto mieć dodatkową ochronę.
W imprezie bierze udział syn biznesmena, 25-letni Krzysztof. Po niej odwozi jednego z policjantów do domu. To ostatni raz, kiedy rodzina widzi go żywego. Dwa dni później Olewnikowie otrzymują telefon od porywaczy z żądaniem okupu.
4.
Policyjne poszukiwania to od samego początku seria błędów, która będzie kosztować życie Krzysztofa Olewnika.
Ze śledztwa nie wyłączono policjantów, którzy brali udział w imprezie u Olewników. Uczestnicy imprezy zostają przesłuchani dopiero po kilku tygodniach, a człowiek, który widział Krzysztofa ostatni – na samym końcu. Śledztwo prowadzi prokurator z prowincjonalnego Sierpca bez żadnego doświadczenia w sprawach porwań. Choć czynności operacyjne są prowadzone w Płocku, kierownik grupy stacjonuje w Radomiu, więc policjanci jeżdżą po 400 km w obie strony tylko po to, aby podpisać dokumenty dotyczące kolejnych czynności operacyjnych. Szef prowadzącej śledztwo policji z Płocka, Maciej Książkiewicz, uwikłany jest w wiele podejrzanych interesów, m.in. to on proponował wcześniej Olewnikowi przejęcie zakładów mięsnych na Służewcu.
Czas ucieka, lecz mimo błędów, policji sprzyja szczęście. Jeden z porywaczy, Sławomir Kościuk, kontaktuje się z rodziną Olewników w sprawie okupu. Dzwoni ze specjalnie przeznaczonej do rozmów z Olewnikami karty telefonicznej. Jednak po kolejnym z kontaktów, omyłkowo zostawia kartę w telefonie. Dzwoni z niej do innego z porywaczy, Wojciecha Franiewskiego, do Centrum Zdrowia Dziecka, a nawet do komendy policji w Słubicach, gdzie toczy się związana z jego osobą sprawa.
Policja ustala jego personalia i identyfikuje najbliższe otoczenie. Jednak z niewiadomych powodów nie zostaje zatrzymany. To moment, kiedy wciąż można uratować Krzysztofa Olewnika. Mężczyzna będzie żył jeszcze przez trzy miesiące.
5.
Tymczasem 24 lipca 2003 roku, dwa lata od porwania, w końcu dochodzi do przekazania okupu porywaczom. Rodzina dostaje polecenie zrzucenia torby z 300 tys. euro w gotówce z mostu Grota-Roweckiego w Warszawie, w konkretnym miejscu, gdzie uprzednio porywacze wywiercili dziurę w ekranie dźwiękochłonnym. Torba spada na ulicę Gwiaździstą i zostaje natychmiast przejęta przez nieznaną osobę. Okup dociera do porywaczy, lecz Krzysztof Olewnik nie wraca do domu.
Jeszcze we wrześniu udaje się nawiązać z nim kontakt. Jak później ustalono, jeszcze w tym samym miesiącu zostaje uduszony za pomocą foliowej torby. Sprawcy zakopują jego zwłoki w lesie. Jednak ta informacja wyjdzie na jaw dopiero trzy lata później.

bfree 02-09-2018 11:45

cd.
 
6.
Tymczasem śledztwo stoi w miejscu. Na początku 2004 roku, na prośbę ówczesnego posła Jerzego Dziewulskiego, Popowski dzwoni do Włodzimierza Olewnika z propozycją pomocy. Olewnik wykazuje daleko posuniętą nieufność w stosunku do prywatnych detektywów.
Dopiero co zerwał w atmosferze kłótni współpracę z detektywem Krzysztofem Rutkowskim, którego oskarżył o oszustwo na milion złotych. Jednak oferta Popowskiego pozytywnie go zaskakuje: "Mnie troszeczkę zdziwiła jedna rzecz u pana, że nie chciał tych pieniędzy, no, jakiejś zaliczki, no, absolutnie to nie chciał, tylko jak sprawę rozwikła" – powie sejmowej komisji śledczej ds. Krzysztofa Olewnika pięć lat później.
Popowski, który nie może wówczas narzekać na brak zleceń, nie kieruje się motywem finansowym. Wie, że przy sprawie Olewnika zbierze unikatowe materiały do pracy doktorskiej z zakresu kryminalistyki, którą wówczas pisze. Liczy też na uzyskanie mocniejszej pozycji na swoim rynku pracy.
Ma duże doświadczenie detektywistyczne, a w dodatku jest świeżo po wizycie na Florydzie, gdzie poszerzał swą wiedzę na temat porwań i przetrzymywania zakładników w rozmowach ze specjalistami z FBI i funkcjonariuszami departamentu sprawiedliwości USA.
Popowski pracuje wielowątkowo, nie wyklucza żadnej z możliwości: "od personalnej zemsty, przez samouprowadzenie, wątek niejasnych interesów prowadzonych przez miejscowy establishment SLD, po wątek doprowadzenia zakładów Olewnika do upadłości i wrogie ich przejęcie oraz wątek wprowadzania do masarni padliny".
Nieustannie przymierza sprawę Olewnika do innych porwań dla okupu. Pozostaje w ścisłym kontakcie z Włodzimierzem Olewnikiem, który udziela mu wszelkich możliwych informacji. Choć początkowo Popowski obstaje przy założeniu, że Krzysztof Olewnik sfingował własne porwanie z powodu problemów w interesach, stopniowo zmienia zdanie. Wie, że ojciec jest w stanie spłacić dowolny dług syna. Poza tym dobrowolne ukrywanie się nie pasuje do profilu psychologicznego Krzysztofa, bon vivanta kochającego luksusy i towarzystwo.
7.
Kolejny przełom w sprawie następuje w czerwcu 2004 roku. Policja zatrzymuje Sławomira Kościuka, lecz nie udaje się wydobyć z niego informacji. Prokuratura nie występuje do sądu o areszt. Po 48 godzinach mężczyzna wychodzi na wolność.
Kilka dni później do prokuratury w Warszawie zostają wezwani policjanci z Płocka, aby odebrać akta sprawy. Korzystając z wizyty w stolicy, jadą na przesłuchanie kolejnego świadka autem Daewoo Nubira, co będzie miało pewne znaczenie w tej sprawie. Kiedy wychodzą od świadka, samochodu nie ma, a wraz z nim akt. Zarówno auto, jak i akta nigdy się nie odnalazły.
8.
Latem 2004 roku w CBŚ powstaje specgrupa operacyjno-dochodzeniowa. Ma odnaleźć Krzysztofa Olewnika. Jej powstaniu towarzyszy spory szum medialny. Ówczesny komendant policji gen. insp. Leszek Szreder zapowiada wykorzystanie najnowocześniejszych środków operacyjnych i najlepszych specjalistów.
Dziś przyznaje, że nie śledził szczegółowo tamtego śledztwa. – Jako komendant miałem pełno takich spraw – mówi. – Podpisałem rozkaz o powstaniu nowej grupy. Ale ze mną nikt wcześniej na ten temat nie rozmawiał. Może to błąd. Może to by inaczej wyglądało.
Włodzimierz Olewnik wiąże wtedy z grupą duże nadzieje. Popowski sprawdza dla niego, jakiej klasy specjaliści wchodzą w jej skład.
Analiza detektywa jest druzgocąca: wśród 12 znajdujących się w niej policjantów nie ma ani jednego dochodzeniowca, a doświadczenie w zakresie porwań ludzi ma tylko jedna funkcjonariuszka, Grażyna B., lecz nawet ona wydaje się osobą wątpliwą: minął zaledwie rok od strzelaniny w Magdalence, w której zginęło dwóch antyterrorystów, a Grażyna B. była jedną z dowodzących tej przeprowadzonej nieudolnie akcji.
Nie lepiej prezentuje się szef grupy Grzegorz K., który wcześniej był naczelnikiem wydziału kryminalnego oraz ds. narkotyków w prowincjonalnej Łomży.
Szumnie zapowiadane środki oddane do dyspozycji grupy okazują się mizerne. Cała grupa pracuje w jednym pokoiku w siedzibie warszawskiego CBŚ przy ul. Okrzei. Szafę pancerną do przechowywania dokumentacji dzieli z inną grupą, co w oczywisty sposób narusza niejawność postępowania.
Analiza jest smutną lekturą dla Włodzimierza Olewnika. Równie smutna musi być też dla członków specgrupy.
Niemniej Olewnik lojalnie uprzedza Popowskiego, że przekazuje szefowi grupy wszelkie informacje ze źródeł zewnętrznych. Z detektywem bez przerwy kontaktują się też posłowie, którzy pytają go o postępy prac w śledztwie. – To właśnie moje kontakty z posłami i ten raport mogły być dla mnie pocałunkiem śmierci – mówi po latach Popowski.


Foto: materiały policyjne / Materiały prasowe
Zdjęciem z ujęcia Marcina Popowskiego media przez kolejne lata ilustrowały zatrzymania przestępców wszelkiego rodzaju – od pedofili po handlarzy narkotyków
9.
Detektyw, mimo wszystko, stara się pomóc. Spore nadzieje upatruje w członku specgrupy, którego zna z jego wcześniejszych dokonań. Mirosław G. nie jest przypadkowym człowiekiem.
Nie licząc szefa grupy, jest najwyższy stopniem. To podinspektor w Centralnym Biurze Śledczym z 20-letnim doświadczeniem, wielokrotnie nagradzany przez komendanta głównego i ministra za realizację ważnych spraw.
Jest jedną z kluczowych postaci stojących za rozbiciem siatki gangów napadających na TIR-y pod koniec lat 90. i na początku 2000. Rozpracowaniem gangów zajmowały się wtedy dwa policyjne zespoły. Mirosław G. był szefem jednego z nich i zastępcą w drugim. Działa na terenach jednoznacznie kojarzących się z mafiami lat 90. – Wołomin, Pruszków, Mokotów. Kiedy rozpoczynał pracę w "grupie tirowskiej", proceder ten był prawdziwą plagą: rocznie dochodziło do około 200 napadów, z czego około 40 proc. na obcokrajowców. Strzałem w dziesiątkę w walce z gangami okazało się wyeliminowanie przecieków z policji.
– Policjanci informowali nas wtedy o wszystkim, głównie o tym, z jakich rejonów znikną patrole, żebyśmy mogli swobodnie zatrzymywać TIR-y – mówi anonimowo jedna z centralnych postaci ówczesnego gangu mokotowskiego. – Zresztą, niektórzy z nich działali razem z nami. Zatrzymywali TIR-y. Wtedy my wchodziliśmy do akcji.
Mirosław G. zaczął jednoosobowo kontrolować policyjne bazy danych, by wyeliminować przecieki. Metoda okazała się skuteczna. Policyjna grupa nie zaliczyła żadnej wpadki podczas prac operacyjnych. W efekcie policjanci doprowadzili do całkowitego zaniku procederu.
– To był wyjątkowy, zaangażowany policjant – wspomina go osoba, która w tamtym czasie prowadziła akcję społeczną skierowaną przeciwko napadom i wyłudzeniom w transporcie drogowym, lecz nie chce ujawniać nazwiska ze względu na delikatną naturę swojej obecnej pracy. – Napady na TIR-y kilkanaście lat temu były ogromnym problemem. Moje ówczesne badania wskazywały, że nawet 75 procent firm spedycyjno–transportowych co najmniej raz było dotkniętych tym procederem. Zgłosiliśmy się do Komendy Głównej Policji z prośbą o współpracę. Mirek był tym policjantem, który zaangażował się najbardziej. Analizował każdy zgłoszony przypadek wyłudzenia towaru albo napadu, wskazując, gdzie zostały popełnione błędy ze strony firmy przewozowej, albo spedycyjnej i jak je eliminować. Dzięki temu przedsiębiorcy zaczęli skutecznie bronić się przed fałszywymi przewoźnikami i rozbojami. Myślę, że zrobił wówczas kawał dobrej roboty w eliminacji tego rodzaju przestępstw w Polsce. Był świetnym policjantem.
Mirosław G. po merytoryczną pomoc w zakresie porwań zwraca się do Popowskiego, do którego wszechstronnych kompetencji nie raz już się pozytywnie przekonał. Detektyw pomagał mu w pracy nad tirowskimi gangami w zakresie połączeń telefonicznych. To on podpowiedział zespołowi operacyjnemu, aby namierzać telefony poprzez BTS, wyłapywanie połączeń krzyżowych czy korzystanie z billingów.
– Często to Marcin ustalał abonentów telefonów, które występowały na miejscach wielu zdarzeń, bo ówczesna policyjna technika leżała i kwiczała – mówi Mirosław G.
Popowski dostarcza też Mirosławowi G. konkretnych informacji operacyjnych. Ma nosa do wyszukiwania istotnych informacji w najzwyklejszych miejscach. Raz dzwoni do policjanta z informacją, że na bazarze chodzi tanio Nutella, poniżej połowy ceny, warto to sprawdzić. Faktycznie, była kradzież dużego transportu. Innym razem policjanci poszukiwali skradzionego TIR-a ze sprzętem RTV AGD. Po trzech dniach Popowski zadzwonił, wskazując konkretną posesję pod Pruszkowem. Na miejscu policjanci zaskoczyli bandytów podczas przeładowywania nie tylko sprzętu RTV, ale także słodyczy, dżinsów i chemii gospodarczej.


Foto: Krzysztof Wojda/REPORTER / East News
Gdyby policja skorzystała z analiz Marcina Popowskiego, Krzysztof Olewnik mógłby żyć, a sprawcy jego porwania zostaliby szybko ujęci
10.
Popowski chętnie pomaga znajomemu. Nad sprawą Olewnika pracuje już od pół roku. Dzieli się z Mirosławem G. swą dotychczasową wiedzą i przypuszczeniami. Jako jednego z porywaczy typuje niejakiego Roberta Pazika, co okaże się strzałem w dziesiątkę. Podpowiada wątek pomyłki z kartą telefoniczną Sławomira Kościuka, drugiego z porywaczy.
Mirosław G. sporządza z rozmowy notatkę służbową i przekazuje ją szefowi. Gdyby w grupie zainteresowano się nią, sprawę można było zakończyć jeszcze w tym samym miesiącu. Popowski prawidłowo wskazał w niej obu porywaczy.
Ale zamiast pójść tropem notatki, członkowie specgrupy zaczynają przyglądać się znajomości Popowskiego z Mirosławem G. – Ta znajomość nie była w policji żadną tajemnicą. W połowie pokojów na komendzie wisiały kalendarze od Marcina, które im przynosiłem – mówi Mirosław G. – Sam Popowski często bywał w Komendzie Głównej u znajomych.

bfree 02-09-2018 11:46

cd. 2
 
11.
Od początku specgrupa podąża fałszywym tropem. We wrześniu 2004 roku, rok po śmierci Krzysztofa Olewnika, policjanci wciąż badają wątek samouprowadzenia, zakładając, że mężczyzna nie tylko żyje, ale też kontaktuje się z rodziną. Mirosław G. jest wysyłany przez zwierzchników do Ustronia, Cieszyna, Wadowic, Wisły, aby szukać śladów spotkań Krzysztofa z rodziną.
Mijają kolejne tygodnie, a śledztwo tkwi w martwym punkcie. Mirosław G. mówi szefowi: "Każesz powielać czynności, które już były robione, po raz kolejny bierzemy ten sam billing, po raz kolejny przesłuchujemy te same osoby". W odpowiedzi słyszy, że ma po prostu wykonywać polecenia. W październiku policjant mówi szefowi, że będzie musiał napisać raport na ten temat. W grudniu dowiaduje się, że został usunięty ze specgrupy.
Także Popowski, poprzez swoje kontakty w Komendzie Głównej Policji, widzi, że specgrupa wciąż koncentruje się na wątku samouprowadzenia Krzysztofa. Włodzimierza Olewnika denerwuje postępowanie specgrupy, lecz wciąż lojalnie informuje o rozmowach z Popowskim jej szefa Grzegorza K. – (...) Okazało się, jak teraz moja wiedza wskazuje, że właśnie detektyw Popowski kapnął się, że śledztwo nie idzie w tym kierunku – zezna później na komisji śledczej Włodzimierz Olewnik.
Wtrącanie się Popowskiego w sprawy specgrupy nie podoba się jej szefowi. Wewnątrz CBŚ narastają negatywne emocje wobec detektywa. Chociaż ojciec porwanego nalega na przesłuchanie Popowskiego w sprawie jego syna, nigdy do niego nie dochodzi.
Ani policjant, ani detektyw nie wiedzą, że ich telefony są podsłuchiwane, a akcja operacyjna, która toczy się w ich sprawie nosi kryptonim "Nubira".
W dniu, w którym policjantom skradziono Nubirę z aktami, spotykał się z nimi w zupełnie innej sprawie Mirosław G. – Chcieli mnie wrobić w kradzież auta i akt, chociaż kiedy to się wydarzyło, ja jeszcze nie byłem specgrupie, więc w żadnym stopniu nie byłem zaangażowany w tę sprawę – mówi Mirosław G.


Foto: materiały policyjne / Materiały prasowe
Media podchwyciły oficjalną narrację policji i szybko wydały wyrok
W uzasadnieniu o założenie podsłuchu Popowskiemu wpisano podejrzenie, że zajmuje się organizacją porwań. Według notatki służbowej, do której dotarł Onet, detektyw miał zajmować się organizacją porwań na terenie Mazowsza, koordynując siatkę gangów zajmujących się typowaniem ofiar, porwaniami, przetrzymywaniem i pobieraniem okupu. Miał on znać szefów grup, które się z sobą nie znały, a wykonywały tylko jego polecenia. Taki zarzut pozwolił na założenie mu podsłuchu, zgodnie z art. 19 ustawy o policji.
12.
Nadchodzi marzec 2006 roku. Wciąż nie odnaleziono Krzysztofa Olewnika, ani sprawców jego porwania. Specgrupa pilnie potrzebuje sukcesu, aby usprawiedliwić swoje istnienie.
22 marca dochodzi do zatrzymania Marcina Popowskiego i Mirosława G. Akcja jest prowadzona z dużym rozmachem. Popowskiego zatrzymuje 20 antyterrorystów i snajperów, przy udziale policyjnych kamer i fotografów.
Uwieczniony na policyjnym filmie antyterrorysta pokazuje do kamery dwa granaty. W rzeczywistości, były to atrapy granatów, które detektyw wykorzystywał do szkoleń nt. bezpieczeństwa. – Dowódca grupy kazał zabrać granaty dla medialnego show – wspomina obecny podczas przeszukania Popowski. Równie efektownie wyglądające trzy sztuki broni, detektyw posiadał całkowicie legalnie. Policja sprowadza do piwnicy bloku, w którym mieszkał, psa tropiącego zwłoki. Tego samego dnia "Fakty" TVN pokazują już 19 granatów, a także amunicję myśliwską, prawdopodobnie z filmowych materiałów z zupełnie innego zatrzymania.
Policyjny fotograf robi także zdjęcie, jak antyterroryści prowadzą Popowskiego do czerwonego busa. Tym zdjęciem prasa będzie ilustrowała artykuły o różnych przestępstwach przez kolejne dwa lata. – Zatrzymali gangstera, złodzieja, pedofila, wszędzie szło moje zdjęcie z czerwonym busem – mówi Popowski.
W zatrzymaniu Popowskiego biorą udział dwa pododdziały do realizacji zadań specjalnych CBŚ, czyli ci sami funkcjonariusze, którzy mają za zadanie szukać Olewnika. Specgrupa ds. Krzysztofa Olewnika odnotowuje spektakularny medialny sukces.
W policji nikt też specjalnie nie tęskni za dociekliwym policjantem, w dodatku o niewyparzonym języku. W grudniu 2004 roku całe CBŚ zostaje postawione na nogi, ponieważ zaginął syn znanego posła SLD. Wszyscy mają skoncentrować się wyłącznie na tej sprawie. – Trzeba sprawdzić w szpitalach i na Kolskiej, zanim wyłączycie z pracy całe biuro! – piekli się Mirosław G. Bingo! Syn posła odnajduje się w izbie wytrzeźwień przy ul. Kolskiej.
Policjant ma na pieńku także z Biurem Spraw Wewnętrznych, do którego pracy wnosi liczne zastrzeżenia. – Pojedziesz na Białołękę, to się w końcu od nas odpier... – słyszy od jednego z policjantów BSW, kiedy policja wyprowadza go z budynku komendy.
Obaj mężczyźni lądują w tym samym areszcie przy ulicy Ciupagi na warszawskiej Białołęce. Mirosław G. spędzi tam trzy miesiące, a Marcin Popowski dziewięć i pół. Nigdy się tam nie spotkają.
13.
Mirosław G. trafia do aresztu z łatką "psa". – Tu już wszyscy wiedzą – ostrzega go kierownik zmiany, kiedy docierają na miejsce. Kto mógł poinformować o tym aresztantów? – Moim zdaniem, uprzejmie donieśli chłopcy z BSW – mówi Mirosław G. – Wystarczy, że taki przyjechał dzień wcześniej do aresztu, wziął klienta na przesłuchanie i coś mu szepnął. W aresztach takie informacje rozchodzą się jak błyskawica.
Zaczyna się wyjątkowo ciężki okres jego życia. – Przez cały czas pobytu w areszcie byłem "pod prądem" – mówi. – To była nieustanna presja. Siedzisz w celi i słyszysz: "Ty ch..., zaj... cię!" Wychodzisz na spacerniak i słyszysz gwizdy. Podczas takiego spaceru musisz mieć oczy dookoła głowy.
Kiedy siedzi w celi od strony wschodniej więziennego kompleksu, słyszy, jak znajomi więźniów z sąsiednich cel przyjeżdżają na tak zwane lipo, czyli rozmowę. Polega ona na tym, że aresztant wykrzykuje z celi numery: "Pięć! Dziewięć! Zero! Trzy!..." To numer PESEL osoby, którą aresztant chce, aby sprawdzono mu w mieście. Następnego wieczora pod areszt przyjeżdżają ci sami ludzie i krzyczą: "Zaj...ć sk...syna!"
– Wskazani w ten sposób ludzie całymi miesiącami nie wychodzili z celi na spacerniak, do lekarza, czy nawet na widzenie z rodziną. Bali się, że źle skończą. Kiedy się zorientowałem, jak to wszystko się odbywa, miałem się cały czas na baczności. Oczy zawsze otwarte – wspomina Mirosław G.
Nieustanne napięcie psychiczne w połączeniu z kiepskim jedzeniem i słabą opieką lekarską szybko odbijają się na zdrowiu policjanta. W ciągu kilku tygodni pogarsza mu się wzrok, psują zęby. Na początku długiego majowego weekendu pojawia się stan zapalny zęba, jednak żaden z lekarzy nie pełni wtedy dyżuru w areszcie. – Czwartego dnia tych tortur ropa wytworzyła takie ciśnienie, że ząb wystrzelił jak pocisk. Nie wiedziałem, że coś takiego jest możliwe – wspomina.
14.
Jakie jest uzasadnienie aresztowania? Tu od początku nic się nie klei. Mirosław G. dostaje między innymi zarzut ujawnienia tajemnicy służbowej Popowskiemu w związku z osiągnięciem korzyści majątkowej. Tyle że Popowski nie dostaje żadnego zarzutu w związku z korumpowaniem Mirosława G. Zarzuty wyglądają, jakby były przygotowywane na kolanie.
Po trzech miesiącach Mirosław G. opuszcza więzienie. Popowski zostaje za kratkami. – Co trzy miesiące przedłużali mi areszt, zawsze na podstawie tych samych przesłanek, przeklejonych na zasadzie kopiuj-wklej z poprzedniej decyzji. W moim przypadku było to zagrożenie wysokim wyrokiem, rozwojowa sprawa. Jak mogła być rozwojowa, skoro nie przybywało żadnych nowych dowodów? Gdyby moi prawnicy nie zadziałali, mogli mnie trzymać tam latami – mówi Popowski, który ostatecznie opuścił areszt po dziewięciu i pół miesiącach.
– Najgorsze jest to, że podczas aresztowania w dowolnej chwili mogli wziąć mnie na przesłuchanie i wiele się dowiedzieć na temat porwania. Nie zrobili tego ani razu. Z jakiegoś powodu oni chcieli, żebym milczał.
15.
Sprawa uderza w kariery obu mężczyzn. Aresztowanie w świetle kamer podkopuje zawodową wiarygodność Popowskiego. – W ciągu 9 miesięcy aresztu straciłem około 300 tysięcy złotych. Nie lepiej było po wyjściu, bo co to za detektyw, którego zatrzymują antyterroryści. Z początku ludzie odmawiali współpracy ze mną z powodu zarzutów, które mi postawiono – mówi.
Parę ładnych lat zajmuje mu odbudowanie pozycji w zawodzie. Zaczyna realizować sprawy dotyczące zdrad małżeńskich. Na podstawie tych doświadczeń zaczyna pisać poczytne poradniki. Jeden z nich staje się kanwą do komedii romantycznej "Porady na zdrady".
Zajmuje się audytami i zabezpieczeniem kontrwywiadowczym w firmach. Jednak zniszczonego zdrowia odbudować się nie da. W areszcie pojawiły się poważne problemy z kręgosłupem.
Areszt całkowicie załamuje karierę Mirosława G. w policji. Jest zawieszony w obowiązkach, czuje na sobie łatkę "kreta", czyli donosiciela. Za kadencji ówczesnego komendanta głównego policji Konrada Kornatowskiego dochodzi do prób wyrzucenia policjanta dyscyplinarnie z pracy, co się ostatecznie nie udaje, ponieważ zgodnie z prawem tego typu zwolnienie powinno być zawieszone do ogłoszenia wyroku.
Dziś były komendant główny "totalnie nie pamięta" takiej osoby. Próby powrotu Mirosława G. do aktywnej służby zawsze kończą się na odmowie przełożonych z uzasadnieniem, że formalnie wciąż jest oskarżony. Instytucja, która ze swej natury powinna chronić własnych funkcjonariuszy, odwraca się od Mirosława G. W 2007 roku przechodzi na dobrowolną emeryturę.
Po wyjściu z aresztu obaj mężczyźni podejmują próby złożenia wyjaśnień w swoich sprawach. Wydaje się, że większe możliwości jako policjant ma Mirosław G. Pisze do komendanta głównego policji Konrada Kornatowskiego i podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Adama Rapackiego. Nigdy nie dostaje odpowiedzi od żadnej z tych instytucji.

bfree 02-09-2018 11:47

cd. 3
 
16.
Dopiero w 2007 roku dochodzi do aresztowania porywaczy i morderców Krzysztofa Olewnika. W następnych miesiącach wszyscy trzej popełnią samobójstwa.
19 czerwca 2007 roku wiesza się w swojej celi herszt bandy Wojciech Franiewski. 4 kwietnia 2008 roku w ten sam sposób kończy życie Sławomir Kościuk. Także w wyniku powieszenia 19 stycznia 2009 roku umiera Robert Pazik. Pół roku później wiesza się także Mariusz K., strażnik, na którego służbie popełnił samobójstwo Franiewski. Kluczowi świadkowie w sprawie nie żyją.
Zniszczeniu ulegają także kolejne dowody. W czerwcu 2008 roku w magazynie budynku policji w Olsztynie, w którym znajduje się 231 bezcennych dowodów w sprawie Olewnika, pęka rura ściekowa. Fekalia zalewają m.in. odciski palców zabezpieczone w domu ofiary. Prokuratura uznaje to za wypadek losowy. W 2015 roku w Sądzie Rejonowym w Elblągu giną w nieznanych okolicznościach kolejne cztery tomy akt.
17.
Powoli zamykane są kolejne wątki sprawy, ale Marcin Popowski i Mirosław G. wciąż mają zarzuty, choć na temat ich aresztowania ojciec zamordowanego mężczyzny Włodzimierz Olewnik ma jasne zdanie: – Oni wiedzieli, że śledztwo idzie nie w tym kierunku, że sprawa jest mataczona i padli tego ofiarą – mówi. – Komuś to przeszkadzało, ktoś bał się, że mój syn zostanie odnaleziony i sprawa wyjdzie na jaw i podłożyli im świnię. To jest niewyobrażalna rzecz. Tak samo robiono z moją rodziną. Ja się już potem bałem z policjantami rozmawiać.
Politycy, którzy w tamtym okresie chętnie wypowiadali się na temat sprawy, dziś nie pamiętają lub nie chcą pamiętać. Były szef MSWiA Ryszard Kalisz o Mirosławie G. mówił w telewizji: "W grupie utworzonej w 2004 roku okazało się, że jest kret. (…) On został skazany". Teraz mówi Onetowi: "kompletnie nie przypominam sobie takiej sytuacji".
Dziś wiadomo, że Mirosław G. nie był kretem. Nigdy nie został też skazany.
18.
Sprawa się toczy, choć bardziej siłą rozpędu niż nowych materiałów. W akcie oskarżenia widnieją te same zarzuty, które postawiono byłemu policjantowi i detektywowi 23 marca 2006 roku. Mimo "rozwojowej sprawy", o której słyszeli w areszcie, od 11 lat nie pojawiły się nowe wątki. W tym czasie oskarżeni ponad 100 razy stawiali się na wezwania policji, prokuratury, sądów.
Po 11 latach rozprawy Marcinowi Popowskiemu i Mirosławowi G. sąd zaczyna dopiero odczytywać materiał niejawny. Onet dotarł do informacji, że materiał nie potwierdza tez oskarżenia. Potwierdza za to, że Popowski był dla policji cennym kontaktem.
Policjanci na różnych płaszczyznach korzystali z usług detektywa, nie tylko przy sprawie Krzysztofa Olewnika, ale także bardzo ważnego wątku dotyczącego zabójstwa komendanta głównego policji Marka Papały i paru innych spraw związanych z bezpieczeństwem wewnętrznym. Dlaczego komuś zależało, aby w tej konkretnej sprawie Popowski został wyłączony z gry?
19.
– Gdyby policja chciała, uratowałaby Krzysztofa Olewnika w 2003 roku. Gdyby skorzystała z moich rad, znalazłaby morderców w 2004 roku. Zamiast tego zrobili wszystko, żebym milczał – mówi Popowski. Dlaczego tak się stało? – W najlepszym wypadku były to działania, które miały zamaskować ich nieudolność. W najgorszym, zamaskować ślady prowadzące do kogoś innego. Wątpię, byśmy kiedykolwiek się tego dowiedzieli.
Nadzieję na ujawnienie "kogoś innego" traci nawet ojciec Krzysztofa Olewnika. – Wszyscy nabrali wody w usta. Była sejmowa komisja śledcza, powstał raport. Śledztwo miało być zakończone do 15 grudnia 2017 roku, ale czy się zakończyło? Nie mam żadnej odpowiedzi – mówi Włodzimierz Olewnik.
Detektyw i były policjant chcieliby dochodzić swoich praw, ale to nie będzie łatwe. Dziwnym zbiegiem okoliczności zniknęła także spora część materiału dowodowego, która dotyczyła bezpośrednio ich, jak na przykład rozmowy Popowskiego z Włodzimierzem Olewnikiem. Po przeszukaniu mieszkania detektywa zaginęła też prowadzona przez niego teczka sprawy Krzysztofa Olewnika. Kiedy po konfiskacie sprzętu komputerowego Mirosława G. do ekspertyzy ABW oddano mu jego dysk komputerowy, okazało się, że brak na nim całego folderu z mailami.
Obaj mężczyźni mają żal do systemu, że potraktował ich jak pospolitych złoczyńców. – Tego, że wsadzili mnie do aresztu na podstawie sfabrykowanych papierów, nie wybaczę im do końca życia. Nie jestem k..., złodziejem, łapówkarzem! Jestem policjantem! – mówi Mirosław G.
– Mam refleksję, że zamiast sumiennie szukać porywaczy i zleceniodawców zbrodni na Krzysztofie Olewniku, trwoniono siły i środki na zajmowanie się moją osobą, tylko po to, abym się nie plątał przy ojcu ofiary, wskazując mu nowe możliwości śledcze czy istniejące uchybienia i braki w pracy policji – dodaje Popowski.
20.
Po 16 latach od uprowadzenia Krzysztofa Olewnika, Marcin Popowski i Mirosław G. pozostają jedynymi oskarżonymi w tej sprawie.

Kod HTML:

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ostatnie-ofiary-morderstwa-krzysztofa-olewnika/c9rjbgv
Krótki film pod artykułem przypomina jeszcze zabójstwa Jolanty Brzeskiej i Jacka Dębskiego (i Baraniny)...

bfree 02-11-2018 14:29

dzisiejszy artykuł odnośnie Autostrady Wielkopolskiej
 
Ten wątek poruszałem w poście #22

Media donoszą dziś na ten temat.

Kod HTML:

https://www.tvp.info/35969383/news-portalu-tvpinfo-sledztwo-ws-autostrady-kulczyka
"– Opłaty za korzystanie z autostrady są horrendalne. Stawki za przejazd odcinkiem z Konina do Nowego Tomyśla są najwyższe w Europie, a od stycznia jeszcze wzrosły. Ustala je prywatna spółka i jeszcze przez kolejnych 19 lat, dopóki nie wygaśnie koncesja, może je podwyższać praktycznie bez ograniczeń. Stąd wątpliwości, czy przy podpisywaniu przez poprzednie rządy umów koncesyjnych zagwarantowano interesy państwa i samych Polaków – mówi portalowi tvp.info osoba znająca kulisy sprawy.

Z początkiem tego roku spółka Autostrada Wielkopolska po raz kolejny podniosła opłaty za przejazd A2 między Koninem a Nowym Tomyślem – do 60 zł za 150-kilometrowy odcinek, czyli 40 groszy za kilometr. Tłumaczyła to kosztami utrzymania drogi i koniecznością spłaty zaciągniętych przez siebie kredytów. Na najdroższej autostradzie w Polsce jeszcze przez 20 lat warunki ustalać będą Kulczykowie."

Ode mnie jeszcze: wszyscy powinniśmy zainteresować się polityką. Największą bolączką Polski obecnie jest brak zainteresowania młodzieży polityką. Przyjmujemy słabo płatne zlecenia, przyjmujemy najdroższe ceny na świecie lub w Europie i zrezygnowani myślimy, że nic tego nie zmieni. Największym plusem jest jednak, że na tle Europy klasyfikujemy się pod tym względem w czołówce. Młodzież w Europie Zachodniej jest o wiele bardziej nieświadoma.

A prokuratura powinna się również zająć innymi sprawami: kilka lat temu głośne było, że polskie służby działały na korzyść niemieckiego inwestora (przekazując informacje podczas negocjacji) przy prywatyzacji Enei. Podobnie doszło do ujawnienia tajemnicy państwowej (i tajnych polskich instalacji) przez Bronisława Komorowskiego podczas prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej.

O tych wszystkich sprawach relacjonował S.P. Andrzej Lepper, bardzo często wyśmiewany w mediach (np. głośna sprawa Talibów w Klewkach). Po latach okazało się, że faktycznie tak było. Z jednym dodatkowym aspektem, pieniądze strony amerykańskiej zniknęły i nikt ich nie szuka.
A odnośnie śmierci Leppera, w chwili obecnej nie trzeba już chodzić do prokuratury po materiały ze śledztwa, ukazała się książka "Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera" Wojciecha Sumlińskiego (na końcu najcenniejsze są kopie dokumentów ze sprawy). Dzięki tej książce tysiące osób mogą uzyskać dostęp do materiałów ze śledztwa i przekonać się jak faktycznie przebiegało 'samobójstwo' i ile dodatkowych śmierci temu towarzyszyło.

Agapur93 04-09-2018 15:30

Prędzej określiłabym siebie jako euroentuzjastkę niż eurosceptyczkę. Bezpieczeństwo poszczególnych krajów (pod niemalże każdym względem) zdecydowanie wzrasta, gdy ich relacje oparte są na współpracy. Integracja jest ważna również z ekonomicznego punktu widzenia. Pojedyncze kraje (może poza Niemcami) nic nie znaczyłyby w światowej gospodarce. UE jako "twór" wygląda w różnych statystykach o wiele lepiej i może stanowić konkurencję, wyzwanie, a przynajmniej coś z czym trzeba się liczyć dla Chin i USA. Po drugie - doceniam swobodne podróżowanie, łatwiejszy wyjazd na stałe do innego kraju, pracę bez pozwoleń, łatwiejszy dostęp do usług medycznych poza Polską na wakacjach, itp.

EWELINA24 04-19-2018 16:10

Uważam, że Unia Europejska powinna zostać rozwiązana, gdyż nie ma na celu intergracji tylko zaspokojenie interesów naszego zachodniego sąsiada. To, czego nie dokonał Hitler siłą, Unii udało się po dobroci. Wystarczy tylko spojrzeć na to kto jest największym beneficjentem Unii, kto uzyskał podczas jej istnienia najwięcej pieniążków. Ktoś kiedyś powiedział, że w momencie zagrożenia jednego kraju kończą się wszelkie unie, wszystkie traktaty tracą moc i to jest święta prawda. Zdecydowanie przeciw "integracji". Gdyby taka faktycznie miała szanse zaistnieć - czemu nie.
<<[url]https://www.youtube.com/watch?v=A9jxbvbaoW4[/url]>>
[url]https://www.youtube.com/watch?v=MoqsKno5PiY[/url]
[url]https://www.youtube.com/watch?v=5Q3ZSJzmA9A[/url]

Anna P 07-06-2018 16:46

Mówi się, że dzięki Unii Europa przeżywa obecnie najdłuższy w swej historii okres pokoju. Jest to ważny argument przemawiający na korzyść tej instytucji. Ma ona swoje problemy, ale dobrze, że nikt ich nie próbuje rozwiązać drogą zbrojną. Z tego powodu skłaniam się w stronę euroentuzjazmu.

filip970622 08-12-2018 21:46

Jestem jak najbardziej za integracją Europy. Narody powinny czerpać od siebie to co najlepsze i wspólnie rozwiązywać problemy. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele zyskujemy na możliwości swobodnego przemieszczania się między krajami Unii.

izabelapoz 09-22-2018 19:03

Jestem za tym, aby kraje współpracowały na płaszczyźnie gospodarczej, wymieniały się surowcami (o ile żaden kraj za bardzo na tym nie straci), ale jednocześnie mogły zachować swoją odrębność kulturową i decydować o wewnętrznych sprawach. Każdy kraj posiada swoją odrębną kulturę i powinien ją pielęgnować. Np. język polski jest moim zdaniem bardzo bogaty i można nim wiele wyrazić, rozwijał się przez lata i nie chciałabym, aby zastąpił go angielski.

BangtanGirl 09-26-2018 18:18

Zdecydowanie jestem euroentuzjastką. Kraje powinny ze sobą współpracować w każdej możliwej dziedzinie, żeby każdemu z nas żyło się łatwiej, bezpieczniej i radośniej. Pewnie moje marzenie o globalnej współpracy i pokoju to tylko marzenie, ale i tak mam nadzieję, że kiedyś wszyscy będziemy się traktować z szacunkiem, słuchać siebie nawzajem i darzyć siebie nawzajem miłością, zamiast nieustannie się kłócić albo bić się i co najstraszniejsze: rozlewać krew.

bolly_wood 10-11-2018 16:20

Jestem euroentuzjastką. Mieszkałam kilka lat w Wielkiej Brytanii, więc tym bardziej boli mnie Brexit.

BlueDavid 01-05-2019 18:42

Idea jest dobra, ale obecna sytuacja w Unii Europejskiej nie wróży niczego dobrego.

bfree 03-23-2019 14:42

Cytat:

Zamieszczony przez Anna P (Post 579520)
Mówi się, że dzięki Unii Europa przeżywa obecnie najdłuższy w swej historii okres pokoju. Jest to ważny argument przemawiający na korzyść tej instytucji. Ma ona swoje problemy, ale dobrze, że nikt ich nie próbuje rozwiązać drogą zbrojną. Z tego powodu skłaniam się w stronę euroentuzjazmu.

W jaki sposób liczysz najdłuższy okres pokoju? Mamy obecnie do czynienia

1. prawie z rozpadem integralnym Hiszpanii,

2. prawie wojną domową we Francji (protesty żółtych kamizelek są bliźniaczo podobne to protestów na Majdanie i w Damaszku, które doprowadziły do wojen odpowiednio na Ukrainie i w Syrii, a to rozlało się na Irak)


3. piszesz, jakby Francja i Wielka Brytania nie spowodowały wojny w Libii (pod pretekstem zakazu lotów). Libia była jednym z najbogatszych krajów (największe zapasy złota na świecie, Libia pomagała krajom w regionie w obszarze rolnictwa i zapewnienie wody - realizowała największy projekt na świecie, ale i inne, np.
Kod HTML:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_Sztuczna_Rzeka
)


4. Wczorajsza wizyta w Berlinie znanego w Niemczech youtubera doprowadza do walk ulicznych. Czy to jest normalne? Wcześniej, przejeżdżając przez Niemcy robiłem przystanek w okolicach Berlina (A10) - najczęściej żeby pozwiedzać - czy to w Berlinie (Pergamonmuseum czy Museuminsel), czy też Poczdamie (Charlottenburg). Od kilku lat nie da rady. Handel ludźmi, narkotykami i prostytucja. Podejrzani ludzie chodzą nawet nie z nożami, a jakimiś maczetami. Przystanek robię dopiero po polskiej stronie, gdzieś w okolicach Gniezna - zupełnie inny świat (w pozytywnym znaczeniu).


5. Jest dokładnie odwrotnie. EU jest eksporterem konfliktów. To na Ukrainie byli ministrowie spraw zewnętrznych Francji i Niemiec. Przypomnę, że Ukraina oddała swój arsenał atomowy w zamian za gwarancje bezpieczeństwa ze strony EU. Gdzie one teraz są? W czarnej dziurze...


6. Atak na Libię spowodował, że cała Afryka ruszyła w stronę Europy. Libia nie kontroluje granic, ich straż
przybrzeżna została uziemiona, dlatego przemytnicy tam pakują ludzi na łodzie i pontony i nikt ich nie niepokoi. A jeszcze lepiej, niektóre organizacje humanitarne tam wysyłają swoje statki (pod wybrzeże Libii) i ratują ludzi pływających na pontonach (tylko dlaczego nie najbliżej na brzeg, czyli na wybrzeże Libii?) zabierając ich na Maltę lub do portów we Włoszech lub Hiszpanii.

bfree 03-23-2019 15:05

Cytat:

Zamieszczony przez filip970622 (Post 582606)
Jestem jak najbardziej za integracją Europy. Narody powinny czerpać od siebie to co najlepsze i wspólnie rozwiązywać problemy. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele zyskujemy na możliwości swobodnego przemieszczania się między krajami Unii.

Drogi Filipie, tylko że to nie jest integracja, a kolonizacja. Odpowiedz mi, ile działa firm niemieckich w Polsce (żeby nie było, że czepiam się Niemiec, to mogą być też francuskie), a ile jest takich polskich sieci jak E. Leclerk czy Real w Niemczech, czy Francji? Nie ma żadnej i dobrze wiesz dlaczego, bo nie ma czegoś takiego, jak swoboda przepływu kapitału. Rynek niemiecki i francuski są dobrze chronione poprzez przeróżne koncesje i pozwolenia.


Dochodzi do tego, że dwie firmy (Bauer i Axel Springer) kontrolują około 90% tytułów w Polsce. Jak jakiś dziennikarz coś napisze nie po linii, to dochodzi do zmiany dziennikarza, korektora, szefa działu lub nawet dyrektora (np. sprawa Cezarego "Trotyl" Gmyza - a dodam, że opisany trotyl w Smoleńsku został potwierdzony). A tak przy okazji wszystkie te tytuły atakowały zaciekle s.p. Leppera, a to że 'pierdzieli' głupoty o talibach w Klewkach (też potwierdzone) lub ataki poprzez tzw. seksaferę:


Kod HTML:

https://www.facebook.com/watch/?v=909438895906058

bfree 03-24-2019 14:50

Cytat:

Zamieszczony przez bfree (Post 602985)
Dochodzi do tego, że dwie firmy (Bauer i Axel Springer) kontrolują około 90% tytułów w Polsce. Jak jakiś dziennikarz coś napisze nie po linii, to dochodzi do zmiany dziennikarza, korektora, szefa działu lub nawet dyrektora (np. sprawa Cezarego "Trotyl" Gmyza - a dodam, że opisany trotyl w Smoleńsku został potwierdzony).

Dzisiejsze 'sensacyjne' (o których wiadomo już od kilku lat) doniesienia:


Kod HTML:

https://www.wprost.pl/kraj/10201887/brytyjskie-laboratorium-wykrylo-trotyl-na-wraku-tupolewa-sensacyjne-doniesienia-sieci.html

Wiktoria潘珊 04-06-2019 12:49

Zdecydowanie jestem euroentuzjastką. Z czysto gospodarczego punktu widzenia, tylko jako Unia Europejska jesteśmy w stanie konkurować gospodarczo z takimi krajami jak Chiny czy USA.

EwaS 05-25-2019 20:12

W duchu zbliżających się wyborów, moblilizuję szanownych użytkowników forum do głosowania jutro:) Zdecydowanie jestem euroentuzjastką. Obecność w Unii Europejskiej to nie tylko dostęp do funduszy, jak zapewne przewaga społeczeństwa tak to utożsamia, ale również wiele możliwości wymiany kapitału, know-how, przynależność do wspólnoty, zawsze lepiej być elementem liczącej się grupy, niż samotnie dryfującym statkiem.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:59.

Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.