mLingua | Forum Tłumaczy

mLingua | Forum Tłumaczy (http://forum.mlingua.pl/index.php)
-   Źródła informacji dla tłumaczy (http://forum.mlingua.pl/forumdisplay.php?f=6)
-   -   Slang, wulgaryzmy, język potoczny w tłumaczeniach (http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=27421)

Judyta Łepkowska 08-23-2013 17:15

Cytat:

Zamieszczony przez ruzinka (Post 324677)
Jesli tłumaczenie wulgaryzmow ma oddac 'sens' tekstu to tłumaczmy je. Jesli zostajemy poproszeni o ich złagodzenie to równiez tak zróbmy. Moim zdaniem nalezy sie dostosowac do sytuacji. Jedyne czego nie nalezy robic to zmieniac istoty i znaczenia tekstu.


Z łagodzeniem też nie wolno przesadzic, bo wyjdzie kuriozalnie. :D

ruzinka 08-23-2013 23:03

Cytat:

Zamieszczony przez Judyta Łepkowska (Post 324817)
Z łagodzeniem też nie wolno przesadzic, bo wyjdzie kuriozalnie. :D

No święta prawda. Trzeba znać umiar we wszystkim. Ale założyłam że nie trzeba tego zaznaczać inteligentnym tłumaczom ;).

marszy 08-26-2013 13:07

Kiedyś podczas tłumaczeń ustnych musiałam tłumaczyć różne dowcipy, w których pełno było wulgaryzmów. Jakoś wybrnęłam, ale przyznam szczerze, że nie czułam się z tym komfortowo... Widocznie muszę się jeszcze dużo nauczyć :).

Arya_92 09-04-2013 17:45

Uważam, że w pracy tłumacza w tym wypadku liczy się profesjonalne podejście. Tłumacz pracuje ze słowami, a wulgaryzmy również do nich się zaliczają, nie można ich zatem w żaden sposób ignorować. Często słowa te niosą istotne przesłanie w tłumaczonym tekście- mogą oddawać rodzaj relacji między osobami prowadzącymi dialog, zawierać informacje o otoczeniu z jakiego wywodzi się bohater filmu czy książki, itp. Zwykle nawet za wulgaryzmami kryje się jakieś przesłanie, a tłumaczowi nie wolno przecież zmieniać zamierzeń autora. Sprawa może wyglądać trochę inaczej gdy w grę wchodzi tłumaczenie filmu do telewizji, np. pod lektora. Duzo zależy wtedy na przykład od tego o której godzinie dany film jest emitowany i czy mogą oglądać go dzieci. W takich wypadkach zdarza się, że zleceniodawca zwraca uwagę by ograniczyc użycie takich zwrotów lub zastosować w zamian inne określenia, które będą brzmiały nieco łagodniej.

sylwia91ch 09-07-2013 14:48

Podstawowa kwestia: kto będzie odbiorcą naszego tłumaczenia? Badamy grunt i poziom bezpieczeństwa okazuje się jasny. Możemy pozwolić sobie na surowe przekleństwa? Jeśli tak, to wiadomo. Jeśli nie, to można przecież ładnie je złagodzić, używając mniej wulgarnych sformułowań.
Pułapka przykładowo czyha na nas w "Trafnym wyborze" J.K. Rowling. Jako nastolatka przeczytałam serię Harry' ego Pottera. Kiedy jestem na studiach- otwieram "Trafny wybór" i co? Oczy więdną. Dobra robota autora/tłumacza? Wiadomo, tłumacz zmieniać treści nie może i nie powinien. Ale rzeczywiście, stosownie do ostrzeżeń autorki - powieść jest dla dorosłych.

wojciechm 09-07-2013 17:08

Moim zdaniem, jeżeli autor oryginalnego tekstu użył takich, a nie innych wulgaryzmów to zrobił to w jakimś celu, a nam jako tłumaczom nie pozostaje nic innego jak przenieść to na inny język. W innym wypadku pojawia się sytuacja jak w filmach z lektorem: na ekranie dwóch przestępców sypię gęsto wszelkimi fuckami, a my dostajemy coś jak 'kurczę blade'.

MonikaKr 09-08-2013 22:56

Moim zdaniem należy tłumaczyć wulgaryzmy w takiej formie, jak zostały przedstawione przez autora. Jednak w kwestii np. filmów, które są puszczane w telewizji, w zupełności rozumie, kiedy tłumaczą pewne zwroty w sposób bardziej łagodny.

Hollyhock 09-16-2013 00:36

Cytat:

Zamieszczony przez MonikaKr (Post 331113)
Moim zdaniem należy tłumaczyć wulgaryzmy w takiej formie, jak zostały przedstawione przez autora. Jednak w kwestii np. filmów, które są puszczane w telewizji, w zupełności rozumie, kiedy tłumaczą pewne zwroty w sposób bardziej łagodny.

Kwestia filmów jest bardzo ciekawa, bo od tłumacza wymaga się by język był bardziej kulturalny, za to wulgaryzmy w "Psach" czy innych polskich filmach już nie przeszkadzają. Nie uważacie, że to tak trochę hipokryzja ze strony zleceniodawców?

lociek26 11-09-2013 15:27

Jeśli chodzi o tłumaczenie wulgaryzmów to uważam, że nie powinno się ich unikać. Są one często częścią języka grupy społecznej, której członkowie są bohaterami utworów. Ukulturalnianie ich na siłę może mieć komiczne efekty. Dlatego też tłumacząc wulgaryzmy moim zdaniem nie powinno się wystrzegać ich polskich odpowiedników, pamiętając przy tym, żeby odpowiednio tłumaczyć "stopień" danego wulgaryzmu. Pozwoli to uniknąć zarówno nadmiernej ekspresyjności, jak też swego rodzaju cenzury językowej.

monikadej 11-09-2013 16:55

Cytat:

Zamieszczony przez MonikaKr (Post 331113)
Moim zdaniem należy tłumaczyć wulgaryzmy w takiej formie, jak zostały przedstawione przez autora. Jednak w kwestii np. filmów, które są puszczane w telewizji, w zupełności rozumie, kiedy tłumaczą pewne zwroty w sposób bardziej łagodny.

Film jest przeznaczony dla konkretnej grupy widzów - dorosłych lub dla wszystkich. Jeżeli to ta pierwsza grupa to film wyświetlany powinien być w odpowiednich godzinach. Dlatego też nie widzę sensu pomijania wulgaryzmów w tłumaczeniu - kulturę oryginału czy też jej brak powinno się oddać także w produkcie docelowym.

Trzeba też niestety wziąć pod uwagę drugą stronę medalu (który zdarza się niezwykle rzadko, ale jednak) - większa ilość i śmiałość wulgaryzmów w tłumaczeniu niżeli w oryginale. Miało to miejsce w przypadku Romea i Julii Słomczyńskiego na przykład. Tutaj efekt jest prawie tak samo śmieszny, jak i przy łagodzeniu wulgaryzmów.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:37.

Powered by: vBulletin Version 3.7.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.