PDA

View Full Version : adaptacja kulturowa dubbingu


novelty
10-19-2008, 17:44
czesc, pisze prace mgr ona powyższy temat. Czy może ktoś znający się na trakslatoryce mógłby mi udzielić kilku wskazówek, jakich ważnych aspektów w pracy nie pominąć? Myślałam o odniesieniu się do filmów pełnometrażowych (Shrek itp.),a właściwie o uczynieniu z filu tła dla pracy i popchnięciu jej w stronę językoznawczą. Jeśli ktoś mógłby mi doradzić jakieś książki, artykuły czy przydatne strony (chyba przede wszystkim te po ang.) bylabym wdzięczna.

adam
10-19-2008, 22:04
Novelty, na tym forum toczyła sie już pewna dyskusja na temat tematu pracy magisterskiej z przekładu. Przybliż nam, czym konkretnie chciałabyś się zająć (np. o jakim filmie/filmach piszesz), co myślisz, na pewno wdamy się w dyskusję (mniemam, że konstruktywną). Pozdrawiam

michalina
10-19-2008, 22:34
O, kolejna praca magisterska na tym forum. Adaptacja kulturowa dubbingu, czyli co? Czy przyjął się w naszej kulurze dubbing i czy jest ceniony? Nie do końca chyba rozumiem tak sformułowany temat :(

halmak
10-19-2008, 22:36
Zajrzyj też tam, jeśli jeszcze nie czytałaś :) http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=771

novelty
10-19-2008, 23:20
będę porównywać ścieżki dialogowe ze Shreków, Asterixa i Obelixa-Misja Kleopatra, Uciekających kurczaków, Epoki lodowcowej itd. z polskimi wersjami zdubbingowanymi) i wskazywać fragmenty charaterystyczne ze względu na ich kulturowe zakorzenienie- w tym adaptację nazewnictwa , tłumaczenie przez dodanie czy pominięcie jakichś fragmentów dialogu ze względu właśnie na to, że nie byłyby zrozumienae przez odbiorców w danym kraju.
Mam wątpliwości, czy znajdę odpowiednią ilość materiałów do takiej obszernej pracy,że już nie wspomnę o literaturze,od kilku dni czegoś szukam ,ale niewiele zostało o tym napisane

moped
10-20-2008, 08:33
O, ciekawy temat, nie martwiłbym się raczej o ilość materiału, a jeśli, to jak już o jego nadmiar. Dość sporo filmów chcesz analizować równolegle, rozumiem że pracę podzielisz więc na problematykę- rozdział o pominięciach, rozdział o dodaniach, rozdział o nazewnictwie,rozdział o nieprzekładalności, itp., itd. Nad książkami do Twojej pracy zastanowię się jeszcze...

novelty
10-20-2008, 08:59
To bardzo pocieszające, co mówisz:) Myślałam o skorzystaniu z Questii, bo z polskich pozycji właściwie znalazałm na razie tylko jedną książkę teresy tomaszkiewicz o przedkładzie audiowizualnym- dziś postaram się ją zdobyć. Właśnie wydaje mi się, że w zależności od tego, jak sprawy się potoczą ze zdobywaniem materiału empirycznego z analizy, tak zbuduję rozwinięcie pracy- a żeby to wiedzieć, muszę zacząć analizować powyższe filmy, ale jeszcze nie wszystkie zdobyłam w oryginalnych wersjach. Większość oglądałam, ale zbyt dawno i dlatego pamiętam tylko jednostkowe zmiany w przedkładzie, które zauważyłam. Byłabym bardzo wdzięczna za pomoc od kogoś, kto naprawdę się na tym zna, bo chciałabym, żeby moja praca była jak najbardziej profesjonalna;)

michalina
10-20-2008, 17:22
Napisz, jakie filmy na pewno weźmiesz pod uwagę, jak na coś wpadnę z nimi związanego, dam znać :)

novelty
10-20-2008, 18:16
shrek, shrek2, shrek the third, shrek the halls, asterix i obelix:misja kleopatra na pewno, prawdopodobnie Magadaskar. Na razie tyle, ponieważ nie znam za dobrze wersji oryginalnych innych filmów o podobnym profilu- kieruje się głównie tymi, do których dialogi pisał bartosz wierzbięta-jest ich mnóstwo,ale nie wszystkie oglądałam oczywiście:) Chciałabym się odwołać do takich, w których jest dużo zmian wprowadzonych w polskiej wersji, bo żarty ''były'' typowo amerykańskie, francuskie czy brytyjskie i polski odbiorca by ich nie podchwycił. A propos- dobrze byłoby odwołać się jeszcze do jakiejś produkcji brytyjskiej, ale chyba nic takiego nie widziałam.

ramadam
10-25-2008, 14:17
Czy nie lepiej trochę ograniczyć filmowy materiał? Wydaje mi się, że sporo filmów ( = zbyt wiele) wybrałaś i możesz się zamotać.

michalina
10-25-2008, 21:42
Czy nie lepiej trochę ograniczyć filmowy materiał? Wydaje mi się, że sporo filmów ( = zbyt wiele) wybrałaś i możesz się zamotać.

Zgodzę się z Ramadamem- może np. tylko Shreki albo tylko asterixy? Shreki lepsze...

adam
10-25-2008, 22:09
A propos- dobrze byłoby odwołać się jeszcze do jakiejś produkcji brytyjskiej, ale chyba nic takiego nie widziałam.

Wydaje mi się, że niepotrzebnie chcesz dodatkowo mieszać. Skup się na produkcjach amerykańskich i już. I chyba rzeczywiście listę tytułów nieco ogranicz :)

Tom z Sopotu
10-26-2008, 00:48
Wydaje mi się, że niepotrzebnie chcesz dodatkowo mieszać. Skup się na produkcjach amerykańskich i już. I chyba rzeczywiście listę tytułów nieco ogranicz :)

Ale czemu tak arbitralnie się domagacie tego ograniczenia? Wszystko zależy od sposobu ujęcia tematu, konstrukcji pracy i nakładu wysiłku. Nie wiecie, jak ta praca ma dokładnie wyglądać, a ja na przykład wyobrażam sobie taką, której duża liczba tytułów nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie.

szerlok
10-26-2008, 19:41
Ale czemu tak arbitralnie się domagacie tego ograniczenia? Wszystko zależy od sposobu ujęcia tematu, konstrukcji pracy i nakładu wysiłku. Nie wiecie, jak ta praca ma dokładnie wyglądać, a ja na przykład wyobrażam sobie taką, której duża liczba tytułów nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie.

Kurczę, a czemu zaraz "arbitralnie" i "domagacie"? Przecież zwyczajnie postulują swoje wątpliwości i udzielają rad - nie widzę żeby ktokolwiek się czegokolwiek domagał. Z pozostałą cz. Twojej wypowiedzi jak najbardziej się zgadzam :)

adam
10-26-2008, 22:12
Ale czemu tak arbitralnie się domagacie tego ograniczenia? Wszystko zależy od sposobu ujęcia tematu, konstrukcji pracy i nakładu wysiłku. Nie wiecie, jak ta praca ma dokładnie wyglądać, a ja na przykład wyobrażam sobie taką, której duża liczba tytułów nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie.

I będzie to... doktorat :) o nieprzyzwoitej objętości, albo praca pisana po łebkach :)

novelty
10-27-2008, 12:01
pewnie masz rację,ale chodzi o to,ze ja bede się głównie odnosić to różnic kulturowych-nie bede omawiać szczegółowo całych fraz pod względem zastosowanych metod przekładu( np.ze polski odpowiednik zdania Who are you" brzmi :Kim jesteś" i dokonano pominięcia ''you'':) nie jestem studentką filologii i na pewno nie zrobiłabym tego lepiej niż tłumacz. Ale faktycznie myślę o ograniczeniu się tylko do produkcji amerykańskich.

Tom z Sopotu
10-27-2008, 12:15
I będzie to... doktorat :) o nieprzyzwoitej objętości, albo praca pisana po łebkach :)

Jest też trzecie wyjście: można wziąć kilka szczegółowych zagadnień, a następnie zanalizować je na przykładzie pojedynczych wyjątków z dużej liczby filmów (choćby dla szerszego porównania, jak sobie z danym rodzajem problemu poradziło iluś tam różnych tłumaczy). A taka praca nie musi być ani nadmiernie szczegółowa, ani napisana po łebkach. Zagadnień może być, powiedzmy, 5. Filmów, z których czerpiemy przykłady na każde z nich, novelty wymieniła 6. 5 x 6 daje raptem 30 przykładów. Zależnie od szczegółowości analizy każdego z nich (a przecież nie trzeba długo analizować każdego z nich, skoro stanowią one tylko ilustrację całościowo omówionego w jednym miejscu zagadnienia), praca może zająć od kilkunastu do kilkudziesięciu stron. Moja praca magisterska miała stron ponad 120 i nie uważam, żeby była nadmiernie rozwlekła czy zbyt szczegółowa.

Może przesadziłem z "arbitralnie" i "domagać się", ale kiedy powtórzyły się dobre rady, żeby się ograniczyć, uznałem to za jakiś rodzaj środowiskowego nacisku, zupełnie dla mnie niezrozumiełego w świetle mojego powyższego wywodu.

Mufka
10-27-2008, 16:27
nie jestem studentką filologii i na pewno nie zrobiłabym tego lepiej niż tłumacz. Ale faktycznie myślę o ograniczeniu się tylko do produkcji amerykańskich.

Novelty, zdradź na jakim kierunku pisze się tak pracę, dobrze?

daphne
10-27-2008, 16:45
Filmoznawstwo? Kulturoznawstwo?

novelty
10-27-2008, 19:54
dziennikarstwo;)

Tom z Sopotu
10-27-2008, 23:12
dziennikarstwo;)

A to przy okazji tak offtopicznie zapytam: uważasz, że ma sens studiowanie dziennikarstwa? Pewnie tak, bo inaczej postawiłoby to pod znakiem zapytania racjonalność twoich życiowych wyborów, ale jak byś to uzasadniła? Pytam, bo jestem dziennikarzem z zawodu, choć dziennikarstwa nie studiowałem.

novelty
10-28-2008, 08:35
uważam, ze nie ma sensu, dlatego studiuję coś jeszcze

Tom z Sopotu
10-28-2008, 12:51
uważam, ze nie ma sensu, dlatego studiuję coś jeszcze

A, rozumiem. I pochwalam. Dzięki za szczerość. :)

daphne
10-31-2008, 13:35
Jeszcze nie spotkałam dziennikarza (a paru ich znam) - czy to po studiach dziennikarskich czy nie, który by uważał, że studiowanie dziennikarstwa ma sens :)

Tom z Sopotu
10-31-2008, 14:23
Jeszcze nie spotkałam dziennikarza (a paru ich znam) - czy to po studiach dziennikarskich czy nie, który by uważał, że studiowanie dziennikarstwa ma sens :)

Nasuwa się więc oczywiste pytanie: PO CO są te studia? Tzn. pomijam osoby, które na ich uruchomieniu zarabiają, bo te zapewne w tym choćby widzą ich sens, ale jaki z nich pożytek dla studentów?

michalina
10-31-2008, 18:02
Nasuwa się więc oczywiste pytanie: PO CO są te studia? Tzn. pomijam osoby, które na ich uruchomieniu zarabiają, bo te zapewne w tym choćby widzą ich sens, ale jaki z nich pożytek dla studentów?

Płeć męska zyskiwała dotychczas urlop od armii :)

Monia z Po-nia
10-31-2008, 18:06
A czy gdzieś w Polsce uczą, a jeśli tak, to na jakim szczeblu edukacji, praktycznych umiejętności, np.: redagowania tekstu, retoryki, pisania kreatywnego itp.?

Ja dopiero liznęłam trochę tego tematu na studiach podyplomowych i tyczyło to się jedynie języka angielskiego. I pomyślałam sobie: kurczę - czemu w liceum nie mogliśmy się nauczyć, jak napisać sensowny list urzędowy, poznać zasad skutecznej argumentacji, pobawić się trochę tym językiem?
Tylko ta Bogurodzica, Pozytywizm, rozdarta sosna, Medaliony...Ech...

Przepraszam za offtop, ale chyba i tak już się takowy zrobił ;-)

Tom z Sopotu
10-31-2008, 18:58
A czy gdzieś w Polsce uczą, a jeśli tak, to na jakim szczeblu edukacji, praktycznych umiejętności, np.: redagowania tekstu, retoryki, pisania kreatywnego itp.?

Ja dopiero liznęłam trochę tego tematu na studiach podyplomowych i tyczyło to się jedynie języka angielskiego. I pomyślałam sobie: kurczę - czemu w liceum nie mogliśmy się nauczyć, jak napisać sensowny list urzędowy, poznać zasad skutecznej argumentacji, pobawić się trochę tym językiem?
Tylko ta Bogurodzica, Pozytywizm, rozdarta sosna, Medaliony...Ech...

Przepraszam za offtop, ale chyba i tak już się takowy zrobił ;-)


No właśnie - WIEDZY niezbędnej dziennikarzowi można dostarczyć w ciągu rocznych lub nawet semestralnych zajęć w dowolnej szkole, średniej lub wyższej. UMIEJĘTNOŚCI natomiast żadna szkoła nie dostarczy. Studia dziennikarskie może dają teorię (i pewien jestem, że studenci dziennikarstwa bez problemu zagną na niej mnie, gościa z 10-letnią praktyką dziennikarską), ale talentu ani praktyki nie zastąpią.
Kiedyś natomiast obowiązywała w tym zawodzie zasada, że dziennikarz musi mieć wyższe studia z innego zakresu - po prostu znać się na czymś zawodowo, np. na ekonomii, prawie, czymkolwiek - byleby nie był w KAŻDEJ dziedzinie dyletantem, jak spora część (większość?) dzisiejszych żurnalistów.

arek.mikrut
01-31-2009, 11:46
A może tak powrócić do tematu pisania pracy o zielonych stworkach :)? Sam pisałem pracę porównawczą, ale licencjat. I pisałem to o...hip-hopie... Może niekoniecznie porównawczą, ale w każdym razie ująłem w niej różne aspekty dubbingu, subtitli i voice-overu. Polecam ksiąkę Tomaszkiewicz "Przekład Audiowizualny" (chyba tak się nazywała) oraz Davida Katana tytuł coś z kulturą...chyba "Translating Cultures". Obie są dość obszern, ale naprawdę sporo można z nich wyciągnąć. W tym roku zaczynam pisac pracę mgr też o hip-hopie, żeby kontynuować swoją "zajawkę" :) i będę chciał porównać pod względem kulturowym i językowym filmy "Rhyme and Reason" opowiadający o początkach amerykańskiego rapu, "Beyond Beats and Rhymes" mówiący o zmaskulinizowaniu rapu z polskim filmem "Blokersi". Chcę również odnieść się trochę do jednej z części trlogii "Beef" oraz piosenki Pezeta pt. "Slang", która napisana została na bazie kawałka Big L "Slang", gdzie artyści wyjaśniają znaczenie różnych slangowych słów np. "zastanawiać się to rozkminiać" albo "stary to tata, jarać to bakać" :) Może więc, novelty, będę mógł posłużyć jakimiś wskazówkami lub samemu się od Ciebie czegoś dowiedzieć?

Ulamiaz86
01-31-2009, 15:19
Myślę, że w takiej pracy należy też uwzględnić odbiorców filmów dubbingowanych (które pierwotnie produkowano dla najmłodszych; teraz są one skierowane jakby do "ogółu"). Dlatego tłumacz stoi przed nie lada wyzwaniem: musi nie tylko przetłumaczyć dialogi z obcego języka, ale zadecydować o zastosowaniu właściwych środków stylistycznych (po uwzględnieniu aspektów kulturowych, językowych i cywilizacyjnych charakteryzujących oba teksty i dokonać adaptacji kulturowej) by dzięki temu osiągnać jak najpełniejszy efekt komunikacyjny (czyli dotrzeć do szerokiej widowni).Więcej na ten temat:
http://www.dubbing.pl/index2.php?option=com_content&do_pdf=1&id=91

michalina
01-31-2009, 20:27
W tym roku zaczynam pisac pracę mgr też o hip-hopie, żeby kontynuować swoją "zajawkę" :) i będę chciał porównać pod względem kulturowym i językowym filmy "Rhyme and Reason" opowiadający o początkach amerykańskiego rapu, "Beyond Beats and Rhymes" mówiący o zmaskulinizowaniu rapu z polskim filmem "Blokersi". Chcę również odnieść się trochę do jednej z części trlogii "Beef" oraz piosenki Pezeta pt. "Slang", która napisana została na bazie kawałka Big L "Slang", gdzie artyści wyjaśniają znaczenie różnych slangowych słów np. "zastanawiać się to rozkminiać" albo "stary to tata, jarać to bakać" :) Może więc, novelty, będę mógł posłużyć jakimiś wskazówkami lub samemu się od Ciebie czegoś dowiedzieć?

Brzmi naprawdę super, podziwiam pomysł. Wstaw może słowa którejś z tych piosenek z tłumaczeniem, zwłaszcza ową "Slang"...

arek.mikrut
02-01-2009, 01:19
Mogę podać kilka przykładów, np: Check it, my weed smoke is my lye = Trawa to siuwaks, możesz mówić kiepy o szlugach; Cocaine is nose candy, cigarettes is bones = Jarasz to bakasz, koka to posyp albo nosy lub katar / Trawa to siuwaks, możesz mówić kiepy o szlugach ; Your old man is your dad = Gówno to kaka, stary to tata. To tyle z przykładów, list dialogowych jeszcze nie przetłumaczyłem, bo dopiero będe pisał wstęp ;) A co do kultury to zgadzam się z przedmówczynią przedmówczyni - każdy z odbiorców ma swoje "world maps" czy jak to nazywał Katan. Każdy postrzega świat ze swojej własnej perspektywy. Dlatego też tak ważnym jest obrać sobie "target audience" jak pisał jeden z autorów artykułu umieszczonego w Venuttim. Trzeba zwrócić uwagę na to, czy odbiorcami filmu będą ludzie starsi, czy młodzież (jak w przypadku dokumentów rapowych). 60-cio letniej pani nie potraktujemy przecież słownictwem "ziomy fristajlowały na ośce"... :)

joannamitula
02-02-2009, 19:58
Jeśli chodzi o teorię dubbingową to jest taka książka Topics in Audiovisual Translation pod redakcją Pilar Orero wydawnictwa Benjamins i tam jest taki rozdział pt "Translation in Bilingual Contexts", który jest o normach w dubbingu.

arek.mikrut
02-03-2009, 14:55
Tak, książka bardzo dobra i zawiera wiele ciekawych artykułów. Sam z niej swego czasu korzystałem i zapewne zajrzę do niej jeszcze niejeden raz przy pisaniu pracy mgr :) A tak wracając jeszcze do adaptacji kulturowej, bardzo spodobał mi się ostatnio zasłyszany komentarz odn filmu Madagaskar2: "Ty, ale ten film jest kozacki, tyle odniesień do polskiej kultury, ale ten reżyser to łeb ma!".... Autorowi tego komentarza usiłowałem wytłumaczyć, że to nie reżyser, ale tłumacz odwala tę robotę, ale kolega nie chciał dać się przekonać :)

Ulamiaz86
02-03-2009, 15:22
Tak, książka bardzo dobra i zawiera wiele ciekawych artykułów. Sam z niej swego czasu korzystałem i zapewne zajrzę do niej jeszcze niejeden raz przy pisaniu pracy mgr :) A tak wracając jeszcze do adaptacji kulturowej, bardzo spodobał mi się ostatnio zasłyszany komentarz odn filmu Madagaskar2: "Ty, ale ten film jest kozacki, tyle odniesień do polskiej kultury, ale ten reżyser to łeb ma!".... Autorowi tego komentarza usiłowałem wytłumaczyć, że to nie reżyser, ale tłumacz odwala tę robotę, ale kolega nie chciał dać się przekonać :)
...i to właśnie mnie denerwuje, że ludzie nie doceniają w ogóle pracy tłumacza. A to właśnie dzięki takim tłumaczom jak Wierzbięta (dla mnie mistrz dubbingowego przekładu) powstają takie "kozackie" dubbingi. Tłumacze dokonujący przekładów audiowizualnych mają nie lada orzech do zgryzienia, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie kulturowe. Tekst musi być zrozumiały dla polskiego widza, dostosowany do naszych realiów. Często w oryginale zdarzają się fragmenty nieprzekładalne na nasz język czy kulturę.Wtedy musi zastąpić je takimi, które będą czytelne dla polskiego widza. Wierzbięta przy "Madagaskar 2" (i wielu innych produkcjach) wykonał naprawdę kawał dobrej roboty.

mmanka
02-03-2009, 16:13
...i to właśnie mnie denerwuje, że ludzie nie doceniają w ogóle pracy tłumacza. A to właśnie dzięki takim tłumaczom jak Wierzbięta (dla mnie mistrz dubbingowego przekładu) powstają takie "kozackie" dubbingi. Tłumacze dokonujący przekładów audiowizualnych mają nie lada orzech do zgryzienia, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie kulturowe. Tekst musi być zrozumiały dla polskiego widza, dostosowany do naszych realiów. Często w oryginale zdarzają się fragmenty nieprzekładalne na nasz język czy kulturę.Wtedy musi zastąpić je takimi, które będą czytelne dla polskiego widza. Wierzbięta przy "Madagaskar 2" (i wielu innych produkcjach) wykonał naprawdę kawał dobrej roboty.

Ja bym się raczej starała przyzwyczaić do sytuacji, ze praca tłumacza jest niezauważona, a przynajmniej niedoceniona w pośredni sposób. jednak każdy tłumacz ma chyba taką świadomość, że pozostaje w cienie i iei czeka na oklaski, chociaż takich wybitnych tłumaczy jak pan wyżej wymieniony - raczej należałoby.

co do adaptacji - jakie elementy uważacie za już nieprzekładalne? Jakiś konkret?

joannamitula
02-03-2009, 16:57
"Ty, ale ten film jest kozacki, tyle odniesień do polskiej kultury, ale ten reżyser to łeb ma!".... Autorowi tego komentarza usiłowałem wytłumaczyć, że to nie reżyser, ale tłumacz odwala tę robotę, ale kolega nie chciał dać się przekonać :)

Bardzo mnie rozbawiła ta opinia. Jeśli dowiedziałabym się, że film zrobiony został w USA i jest zdubbingowany, to chyba trudno by mi było stwierdzić, że jest tam dużo odniesień do kultury polskiej z inicjatywy autora. To chyba logiczne, że to rola tłumacza!

joannamitula
02-03-2009, 17:03
Mam jeszcze artykuł na temat tłumaczenia filmów i tam jest trochę o domestication w dubbingu:
http://accurapid.com/journal/32film.htm

Tom z Sopotu
02-03-2009, 17:28
Autorowi tego komentarza usiłowałem wytłumaczyć, że to nie reżyser, ale tłumacz odwala tę robotę, ale kolega nie chciał dać się przekonać :)

Boszsz, widzę, że masz szalenie bystrych znajomych! ;) Z kim Ty się zadajesz? :D

arek.mikrut
02-03-2009, 22:39
No wiesz, staram się poszerzać znajomości i tym samym swoje horyzonty, ale jak widać czasem to ja muszę być tym Kolumbem :D

martula191
02-04-2009, 12:59
Z własnego doświadczenia wiem, że w praktyce im bardziej polski dialog odchodzi od oryginału tym jest lepszy – nie jest to wprawdzie reguła, ale te filmy, które takich różnic miały najwięcej cieszyły się największą popularnością. Powyższy fragment pochodzi z wywiadu, ktorego udzielił pan Wierzbięta dla Stopklatki.
Myśle, że jego uwagi mogą przydać się przy pisaniu pracy...:)
http://www.dubbing.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=61&Itemid=74

Ulamiaz86
02-04-2009, 16:36
Ja ze swojej strony mogę jeszcze polecić książkę Krzysztofa Hejwowskiego "Kognitywno-komunikacyjna teoria przekładu", w której autor porusza m.in. zagadnienie (nie)przekładalności kulturowej i podaje przykłady technik stosowanych przy tłumaczeniu tekstów nacechowanych kulturowo.

joannamitula
02-04-2009, 18:56
Uwielbiam dialogi w Shreku, ale jak tak sobie pomyślę, to właściwie tłumaczenie Pana Wierzbięty jest bardziej nowym dziełem niż tłumaczeniem. Tam jest tyle odniesień do amerykańskiej kultury, że mam wrażenie, że to, co powstało, jest czymś zupełnie różnym od oryginału. Na przykład takie piosenki śpiewane przez Osła - na pewno nie zostały przetłumaczone, ale wzięte z "polskiego podwórka". Wiem, że dzieci, do których film jest częściowo kierowany, nie mają takiej wiedzy, żeby zrozumieć wszystkie żarty gdyby były odniesione do amerykańskiej kultury, ale szkoda mi, że tak wiele zostało utracone.

mmanka
02-04-2009, 23:24
skoro już polecamy sobie pozycje ksiazkowe, to dla przyjemnosci i bardzo dobrych przykładów kulturowych mozna przeczytać "Mity przekładoznawstwa" Lipińskiego. Autor omawia tam przede wszytskim tlumaczenia literckie, ale ta sama problematyka powtarza sie przecież w filmach:)

martula191
02-05-2009, 04:33
Wychodzi na to, że jednak łatwiej jest zrobić dobre tłumaczenie filmu przy dużym użyciu odniesień do kultury odbiorcow, niż starając się zachować jak najwięcej z oryginału. Może jest tak dlatego, że film taki jak np. Shrek ma bawić dużą rzeszę ludzi, ma być 'lekki, prosty i przyjemny' a odniesienia do obcej kultury wymagaja troche wysiłku umysłowego, nie są zautomatyzowane. To co jest dla \amerykanina czy Francuza oczywiste, nie musi być takie dla Polakow i na odwrot.

mmanka
02-05-2009, 08:21
Wychodzi na to, że jednak łatwiej jest zrobić dobre tłumaczenie filmu przy dużym użyciu odniesień do kultury odbiorcow, niż starając się zachować jak najwięcej z oryginału. Może jest tak dlatego, że film taki jak np. Shrek ma bawić dużą rzeszę ludzi, ma być 'lekki, prosty i przyjemny' a odniesienia do obcej kultury wymagaja troche wysiłku umysłowego, nie są zautomatyzowane. To co jest dla \amerykanina czy Francuza oczywiste, nie musi być takie dla Polakow i na odwrot.

Biorąc pod uwagę twoja wypowiedź i cytat z wywiadu p. Wierzbięty można by się posunąć aż do stwierdzenia, ze trzeba całkowicie odejść od oryginału i stworzyć analogiczna wersje w języku docelowym, uwzględniając tylko kulturę języka docelowego.

martula191
02-05-2009, 11:41
Chyba nie całkowicie, ale na pewno w duzej częsci. Z tego co przeczytałam wynika, że najważniejsze dla odniesienia sukcesu w dubbingu jest 'smykałka'. Oryginał trzeba 'tylko' zrozumiec, klucz tkwi w dobrych tekstach po polsku. A więc niestety to jest chyba działka dla ludzi, ktorzy mają 'to coś'- no coż nie każdy musi pisac teksty do filmow.....:)

arek.mikrut
02-06-2009, 17:12
Tylko nie zawsze to jest możliwe...na przykład w mojej pracy licencjackiej opierałem się na zasadzie definitional development czyli na dopisywaniu wyjaśnień do nieznanych zwrotów. Jeśli np oglądamy film o rapie, ciężko by było Nowy Jork zamienić na Warszawę...albo Queens Bridge na Wolę... :/ bo wtedy film straciłby sens, a widz zostałby oszukany przez zafałszowanie informacji.

joannamitula
02-08-2009, 13:02
A nie uważacie, że postępowanie na zasadzie "bycie konsekwentnym" może być czasem błędne? To ma sens w przypadku takiej ogólnej teorii, którą się stosuje, ale wydaje mi się, że zdarzyłyby się przypadki kiedy można by zostawić odniesienie do obcej kultury i wszystko byłoby zrozumiałe.

marti1987
02-18-2009, 17:34
Piszę właśnie pracę o tlumaczeniu filmów animowanych i potrzebna mi książka "Topics in Audiovisual Translation". Obdzwoniłam chyba już wszystkie księgarnie, ale żadna nie ma jej na stanie i dostawa może wynosić kilka tygodni, a potrzebna mi ona jest najpóźniej do końca tego tygodnia, a na google.books jest poucinana. Zauważyłam, że ktoś tu polecał tą książkę. Mam pytanie, czy ktoś z was ma może tę książkę w wersji pdf? Bardzo mi na niej zależy.

salamandra
02-21-2009, 13:32
Co do 'bycia konsekwentnym' to oczywiście w teorii jest to zasada pierwszorzędna. Jednak w zyciu, jak to w życiu, często trzeba robić wyjątki i odstępować od reguł. Biorąc pod uwagę odniesienia kulturowe i konsekwecję co do ich 'udomowienia' lub pozostawiania tak, jak jest w oryginale, można czasem odstąpić od reguły ale tylko jeśli jest się absolutnie pewnym, że będzie to zrozumiałe dla odbiorców i nie zakłóci porządku reszty tłumaczenia.

joannamitula
02-23-2009, 11:01
Piszę właśnie pracę o tlumaczeniu filmów animowanych i potrzebna mi książka "Topics in Audiovisual Translation". Obdzwoniłam chyba już wszystkie księgarnie, ale żadna nie ma jej na stanie i dostawa może wynosić kilka tygodni, a potrzebna mi ona jest najpóźniej do końca tego tygodnia, a na google.books jest poucinana. Zauważyłam, że ktoś tu polecał tą książkę. Mam pytanie, czy ktoś z was ma może tę książkę w wersji pdf? Bardzo mi na niej zależy.

Zarejestruj się na stronie scribd, i tam trzeba wpisać tytuł i można sobie ściągnąć.

marti1987
02-24-2009, 12:50
Zarejestruj się na stronie scribd, i tam trzeba wpisać tytuł i można sobie ściągnąć.

Dzięki :) Właśnie się zarejestrowałam.