PDA

View Full Version : Tłumaczenie na angielski trylogii Chęcińskiego


agunya
10-13-2008, 18:14
Co o tym myślicie?
O Samych Swoich, Nie ma mocnych, Kochaj albo rzuc?
Widzieliscie angielskie napisy? Myslicie, ze da sie przelozyc ten film na angielski?
Czy wchodzimy tutaj w temat nieprzekladalnosci?

adam
10-13-2008, 18:23
Zastanawiam się, czy jesteśmy w stanie oddać w jakikolwiek sposób specyficzny sposób mówienia Pawlaka i Kargula. Chodzi o ten niepowtarzalny zabużański, wschodni akcent. I jeszcze jedno... wiele tekstów w tym filmie ma wyraźne odwołania do politycznej sytuacji Polski tuż po odzyskaniu niepodległości- nie znając kontekstu historycznego abglojęzycznemu odbiorcy trudno będzie zrozumieć i pośmiać się z, chociażby z wypisywanych na murze haseł "trzy razy tak".

agunya
10-13-2008, 18:50
Chodzi mi konkretnie o trzecią częśc, czyli "Kochaj albo rzuc", z Chicago :)
Chciałabym się skupic na tej części, ponieważ będę na ten temat pisała pracę mgr i przyznam, że wszelkie komentarze będą mi ogromnie potrzebne :)

michalina
10-13-2008, 21:45
A w środę na dwójce "Nie ma mocnych" :) chyba po 20

agunya
10-13-2008, 22:34
Mi trzeba kochaj albo rzuc. I to jeszcze z napisami angielskimi :)

michalina
10-14-2008, 11:50
Czy w ogóle posiadasz ten film z napisami angielskimi? Istnieje taki? Biorąc pod uwagę scenariusz... Polonia amerykańska tłumaczenia mieć powinna :)

agunya
10-14-2008, 12:28
Nie wiem, byc moze uda mi sie zalatwic z Polonii, a jesli nie, to znalazlam kasete VHS Kochaj albo rzuc (ang: Big Deal :D) w USA. W Polsce niestety brak. Wiec bede z USA sciagac ostatecznie.

Tom z Sopotu
10-14-2008, 12:43
Jestem przekonany, że TV Polonia musiała to kiedyś puszczać z napisami angielskimi, więc gdzieś w Polsce też musi być taka wersja.

agunya
10-14-2008, 13:37
A co myslicie o samym temacie? Aspekty komiczno-kulturalne dadza sie przelozyc czy nie?

adam
10-14-2008, 15:05
http://www.empik.com/sami-swoi-nie-ma-mocnych-kochaj-albo-rzuc-film,372963,p
Widocznie można dostać w Polsce z tłumaczeniem angielskim :)

Tom z Sopotu
10-14-2008, 15:15
A co myslicie o samym temacie? Aspekty komiczno-kulturalne dadza sie przelozyc czy nie?

Moim zdaniem, nie w filmie. Nie w tym filmie w każdym razie. W dialogu jest za mało czasu, żeby naświetlić background, a bez szerszego tła społecznego/politycznego/ekonomicznego/kulturowego spora część treści pozostanie niezrozumiała dla osoby "niewtajemniczonej". Jedyne wyjście - ale nie wiem, jak by się to w tym filmie sprawdziło - to postawić na inne aspekty; sytuacja prowincjuszy ze Wschodu, którzy zjawiają się nagle w kompletnie odmiennym świecie jednego z największych, najnowocześniejszych miast Zachodu, nosi w sobie też inne aspekty komiczne - można by spóbować je podkreślić, nawet odchodząc od literalnosci przekładu, żeby zastąpić lukę wynikającą z niezrozmienia. Ale to trudna robota, tłumacz powinien równie dobrze funkcjonować w obu światach, żeby sobie z tym dobrze poradzić. Ja na przykład nie wiem, co będzie tu śmieszyło Amerykanina, a co nie. Moja ulubiona scena z tego filmu (który zresztą uważam za najsłabszy z serii) pochodzi ze sceny, kiedy Kargul z Pawlakiem w trakcie kolejnej kłótni szarpią się na łóżku, a na to wchodzi Dymna, ich wnuczka, z czarną Pawlaczką-Amerykanką. Przypominam sobie z pamięci, więc mogę coś przekręcić, ale Dymna gniewnie tłumaczy dziadkom, jak to swoją kłótnią zniweczyli wszystko, co mówiła swej kuzynce o Polsce - że socjalizm to sprawiedliwość, pokój, przyjaźń i takie tam. Na to dziadkowie zamierają, a Pawlak, z takim nagłym zaciekawieniem: "Uwierzyła?" Mnie, osobę, która pamięta jeszcze komunę wraz z jej zakłamaniem, kwestia ta niezmiernie bawi po dziś dzień. Ale nie jestem pewien, czy jest w niej cokolwiek zabawnego dla Amerykanina. Ba! Nie wiem nawet, czy współczesna polska młodzież jest w stanie wyłapać humor tej aluzji.

agunya
10-14-2008, 15:37
Jak się dokładnie przyjrzysz opisowi, zobaczysz, że napisy angielskie są tylko do Samych Swoich :)

agunya
10-14-2008, 15:49
Moim zdaniem, nie w filmie. Nie w tym filmie w każdym razie. W dialogu jest za mało czasu, żeby naświetlić background, a bez szerszego tła społecznego/politycznego/ekonomicznego/kulturowego spora część treści pozostanie niezrozumiała dla osoby "niewtajemniczonej". Jedyne wyjście - ale nie wiem, jak by się to w tym filmie sprawdziło - to postawić na inne aspekty; sytuacja prowincjuszy ze Wschodu, którzy zjawiają się nagle w kompletnie odmiennym świecie jednego z największych, najnowocześniejszych miast Zachodu, nosi w sobie też inne aspekty komiczne - można by spóbować je podkreślić, nawet odchodząc od literalnosci przekładu, żeby zastąpić lukę wynikającą z niezrozmienia. Ale to trudna robota, tłumacz powinien równie dobrze funkcjonować w obu światach, żeby sobie z tym dobrze poradzić. Ja na przykład nie wiem, co będzie tu śmieszyło Amerykanina, a co nie. Moja ulubiona scena z tego filmu (który zresztą uważam za najsłabszy z serii) pochodzi ze sceny, kiedy Kargul z Pawlakiem w trakcie kolejnej kłótni szarpią się na łóżku, a na to wchodzi Dymna, ich wnuczka, z czarną Pawlaczką-Amerykanką. Przypominam sobie z pamięci, więc mogę coś przekręcić, ale Dymna gniewnie tłumaczy dziadkom, jak to swoją kłótnią zniweczyli wszystko, co mówiła swej kuzynce o Polsce - że socjalizm to sprawiedliwość, pokój, przyjaźń i takie tam. Na to dziadkowie zamierają, a Pawlak, z takim nagłym zaciekawieniem: "Uwierzyła?" Mnie, osobę, która pamięta jeszcze komunę wraz z jej zakłamaniem, kwestia ta niezmiernie bawi po dziś dzień. Ale nie jestem pewien, czy jest w niej cokolwiek zabawnego dla Amerykanina. Ba! Nie wiem nawet, czy współczesna polska młodzież jest w stanie wyłapać humor tej aluzji.


Właśnie dlatego wybrałam tę cześc - żeby skupic się na nieporozumieniach powstałych między tymi prowincjuszami ze Wschodu a ludźmi z wielkiego świata :)
Częśc pierwsza i druga jest raczej nieprzetlumaczalna. Widzialam przyklady Samych Swoich na youtube. Odpadłam. Fragment: "Kargul, podejdź do do płota, jako ja podchodzę" po ang: "Come to the fence. Do as I say" rozwalił mnie absolutnie. Doszłam do wniosku, że język, gwara jakim się posługują jest nijak przetłumaczalny na angielski.
Będę pisac w pracy własnie o tym komizmie slowno-sytuacyjnym wynikającym ze zgrzytu dwóch totalnie różnych rzeczywistosci. Będe to pisac na podstawie tlumaczenia juz zrobionego. Nie twierdze, ze ono jest dobre :) moim zadaniem będzie ocena tego tlumaczenia, mogę je rowne dobrze potraktowac jako do niczego niepodobne i zle i zaproponowac swoje rozwiazania badz dowieśc, ze tych rozwiazan nie ma, czyli wkroczyc w temat nieprzekladalnosci. To sie okaze :)

Tom, uważasz, że w żadnych filmie nie da się przełożyc aspektów komicznych i kulturowych?

michalina
10-14-2008, 19:32
Problem polega chyba na tym, że w trylogii Chęcińskiego komizm wynika przede wszystkim z tekstu, po pierwsze wypowiedzianego gwarą, po drugie w odniesieniu do historii (szerzej można by nazwać ów kontekst kontekstem kulturowym)... i to moze być nieprzetłumaczalne. Sytuacji komicznych czystych, pozbawionych odwołań do sytuacji politycznej, ustrojowej, kulturowej, itp w tych filmach jest raczej niewiele.

Tom z Sopotu
10-14-2008, 22:11
Tom, uważasz, że w żadnych filmie nie da się przełożyc aspektów komicznych i kulturowych?

Pewnie nie w żadnym - w tym.

agunya
10-14-2008, 22:13
no totym bardziej bede miala co tworzyc :)

adam
10-15-2008, 17:53
Jak się dokładnie przyjrzysz opisowi, zobaczysz, że napisy angielskie są tylko do Samych Swoich :)

Rzeczywiście, nie zauważyłem. Przepraszam serdecznie :)