PDA

View Full Version : Last Christmas


Klempicz
01-14-2008, 17:24
Historia poniższego paszkwilu jest taka: dwa lub trzy dni przed świętami siedziałem w fotelu i zaczynał mnie ogarniać tak zwany nastrój świąteczny (choć według reklam telewizyjnych, witryn sklepowych i wystroju centrów handlowych powinien mnie ogarnąć najpóźniej w połowie listopada :) ). Już, już, czułem się błogo, kiedy w telewizji zobaczyłem aż za bardzo znajomy obrazek... Narty, kominek, tleniona fryzura... Nie wytrzymałem i popełniłem poniższy tekst. Wykonałem go zresztą dzień później, na naszym ostatnim koncercie przed Bożym Narodzeniem ku uciesze gawiedzi... Nie jest to oczywiście tłumaczenie :D, dlatego zamieszczam (trochę poniewczasie, przyznaję) w dziale "Humor".


Zeszłoroczny śnieg
(na melodię znanego szlagieru „Last Christmas” zespołu WHAM! i George’a Michaela)

Co roku powraca świąt czar
I choć wkrąg trzaska mróz, w sercach ciepło jest nam,
Tylko jasny trafia mnie szlag
Gdy słyszę wciąż tę piosenkę...

Nagle gaśnie choinki blask,
Wzbiera bezsilna złość, nie smakuje już karp.
Piosnkę starczy usłyszeć raz
Aby nie móc się już uwolnić.

Pan Jurek (po angielsku to Dżordż),
Śpiewa, że pewnej z dam w święta serce swe dał,
Jednak babsztyl niewdzięczny ten
Owym gestem niewdzięcznie wzgardził…

Jurek (choć przepełnia go żal)
Wiele sił w sobie ma, bierze się w końcu w garść
I w tym roku w świąteczny czas
Podaruje swe serce innej.

Temat bardzo piękny, to fakt,
Lecz dlaczego co rok jak zły sen wraca wciąż?!
Ile jeszcze upłynie lat?
Strasznego ma chłopak pecha…

Jurku! Przerwij zaklęty krąg,
Miłość swoją już znajdź! Nie psuj nam więcej świąt…
Serce twoje ma dość już bab,
Może uda ci się z facetem?...

Pozdrawiam!

Tom z Sopotu
01-21-2008, 15:39
Hehehehe, a ja też poniewczasie zauważyłem ten wpis. Jakże prawdziwe to! Jest wprawdzie jeszcze kilka innych tytułów, które zasługują na podobne potraktowanie, jako że wracają co roku ku naszej zgubie (pierwsze z brzegu: "I'm dreaming of the white Christmas", czy "Christmas time, mistletoe and wine") - nie bez przyczyny setnie ubawiło mnie zdanie z którejś książki Nicka Hornby'ego, o tym jak to pewne zagrożenie "nadciągało z ponurą nieuchronnością świątecznego przeboju Cliffa Richarda"... :-)))