PDA

View Full Version : Ważne Pytanie


malakaj16
07-04-2008, 12:12
Czy ktos sie orientuje jaki język (europejski) jest lub będzie za 3-5 lat deficytowym jesli chodzi o biura tłumaczeń...? ZCzy warto jako drugi jęz. po angielskim uczyś się np. francuskiego czy jakiegoś mniej popularnego języka.

Czy osoba posiadająca CAE lub CPE ma szanse na zatrudnienie jako tłumacz jęz. angielskiego?
I czy jest wogole zapotrzebowanie na język ang. jesli chodzi o pracę tłumacza.

Z góry wielkie dzięki za odp.

pzdr. kamil

Vila_Slovinka
07-07-2008, 15:25
moim zdaniem deficytowe są wszystkie języki małych państw (np. macedoński, słoweński itd.), teraz modny jest rumuński, może warto w niego zainwestować?

malakaj16
07-08-2008, 11:27
Najbardziej interesuje mnie portugalski. Czy według Ciebie warto się go uczyć, w perspektywie pracy tłumacza?

Tom z Sopotu
07-08-2008, 11:32
Jak już celujesz w Półwysep Iberyjski, to weź się za język baskijski - ten na pewno zawsze będzie deficytowy! :)

malakaj16
07-09-2008, 12:19
A czy mogłbyś po krótce odpowiedzieć mi na drugą część mojego pytania (chodzi o CAE i CPE).
Chciałbym pójść w kierunku tłumaczeń, narazie jestem na etapie CAE z ang.

Czy uważasz, że w biurach tłumaczeń jest zapotrzebowanie na jęz. baskijski?
A co sądzisz o norweskim, szwedzkim, duńskim?

Tom z Sopotu
07-09-2008, 12:56
Niestety, nie jestem zawodowym tłumaczem, nie mam pojęcia. O baskijskim wiem stąd, że mam Basków w rodzinie. Sądzę jednak, że jak dotąd zapotrzebowanie nie było wielkie - kto wie jednak, co przyniosą najbliższe lata; migracje w ramach UE, tendencje separatystyczne Kraju Basków itd. Zmniejszać się to zapotrzebowanie raczej nie będzie.

kasiaw
01-16-2009, 12:13
Ja osobiście bardzo polecam język francuski. Był on swego czasu bardzo popularny, ale teraz przebił go zdecydowanie hiszpański. W ciągu kilku lat będzie mnóstwo osób ze znajomością języka hiszpańskiego, dlatego może ten język to nie jest najszczęśliwszy wybór. Język francuski to piękny język, aczkolwiek nie jest łatwo się go nauczyć. Ostatnimi czasy jednak klasy w liceum czy nawet grupy na studiach z językiem francuskim nie są aż tak oblegane jak kiedyś, więc może francuski to dobry wybór:)

NoOne3
01-16-2009, 12:39
To nie jest takie proste, nie wystarczy sobie policzyć ilu studentów uczy się jakiego języka.

To jest rachunek trochę ekonomiczny. Popyt i podaż.
Angielski jest w obecnych realiach lingua franka [citation needed :P] i pomimo rzeszy ludzi parających się jego tłumaczeniem popyt na dobrze wykształconych tłumaczy w tym języku raczej się nie załamie.
Z kolei mieszkających w Polsce tłumaczy na język Navajo można zapewne policzyć na palcach obu dłoni niezbyt zręcznego stolarza, co nie znaczy, że można oczekiwać boomu na tego typu tłumaczenia.

michalina
01-16-2009, 13:56
Z kolei mieszkających w Polsce tłumaczy na język Navajo można zapewne policzyć na palcach obu dłoni niezbyt zręcznego stolarza, co nie znaczy, że można oczekiwać boomu na tego typu tłumaczenia.

Właśnie w mojej kuchni jest taki jeden niezbyt zręczny stolarz, który próbuje skończyć mi meble. Policzyłam, palców ma dziesięć :) Ale utnę mu łeb tasakiem, jak mi tych mebli wreszcie nie zrobi ;)

titopa
01-17-2009, 20:28
Stawiałabym na języki skandynawskie (szwedzki, duński, norweski). Ponadto na holenderski i estoński. Na rynku jest bardzo duże zapotrzebowanie na tłumaczy tych języków. Zwłaszcza na tłumaczy przysięgłych.

mala_z_Aarhus
01-18-2009, 09:54
Od dwoch lat we Wroclawiu probuje znalezc prace lub umowy zlecenie, jako tlumacz jezyka dunskiego.
Nie jestem tlumaczem przysieglym, poniewaz nie wiem i nie moge okreslic jakie jest prawdziwe zapotrzebowanie na tlumacza i troche irytuje mnie wydanie okolo 70tys kr dun na kurs i egzamin tlumacza przysieglego i pozniej szarpanie sie, aby przezyc. W Polsce wysokosc kwoty wydaje mi sie zblizona, zwlaszcza, iz musialabym dojezdzac z Danii do Poznania lub Gdanska, zanim na stale przeprowadzilabym sie do Polski.
Mialam plan wrocic do kraju, ale na chwile obecna nie jestem przekonana, ze sensowne bylo robienie studiow magisterskich w Danii, uczenie sie jezyka i takie tam.
Nie wiem, czy finansowo sprostam przeprowadzce do innego miasta w Polsce niz Wroclaw, np Krakow, gdzie rzeczywiscie mialam propozycje pracy w j.dunskim, ale jako windykator. :( Juz widze, jak dzwonie i zmuszam nieplacacego rat Dunczyka do oddania sprzetu komputerowego itd. Skoro zamykaja ta czesc firmy w Danii i przenosza do Europy Wschodniej, to slowo nedskæring - oszczednosc - na drugie dno. Po prostu trudno jest uzyskac pieniadze. To nie bylo to.
Obecnie zaczelam sie uczyc chinskiego, chociaz w Aarhus nie ma kursow z kantonskiego, to ciesze sie chociaz mandarynskim. Tutaj w Danii powstaja nawet specjalne klasy liceum i szkol podstawowych, w ktorych uczy sie chinskiego. Uwaza sie to za najlepsza inwestycje w przyszlosc.

Ja myslalabym o arabskim....Znajac swoje ograniczenia w fakcie bycia kobieta nie widzialam sensu nauki tego jezyka, ale jak spotykam sie z kilkoma Dunczykami pracujacymi jako tlumacze w Arabii Saudyjskiej i Omanie, nie widze, aby cierpieli na biede. Ostatnio narzekali, iz mogliby pracowac 24 godz na dobe i nadal nie ogarneli wszystkich zlecen. Lubia tez tamtejszy system podatkowy.

adam
01-18-2009, 11:12
Stawiałabym na języki skandynawskie (szwedzki, duński, norweski). Ponadto na holenderski i estoński. Na rynku jest bardzo duże zapotrzebowanie na tłumaczy tych języków. Zwłaszcza na tłumaczy przysięgłych.

Choć trzeba podkreślić, że Szwedzi i Norwegowie dosć dobrze na ogół władają angielskim, w kontaktach biznesowych raczej nie ma problemu z dogadaniem się.

szerlok
01-18-2009, 14:39
Choć trzeba podkreślić, że Szwedzi i Norwegowie dosć dobrze na ogół władają angielskim, w kontaktach biznesowych raczej nie ma problemu z dogadaniem się.

No a w kontekście tego, co napisała koleżanka z Aarhus to tylko się cieszyć, że się za duński nie zabrało.

solenero
01-18-2009, 18:34
Mala_z_Aarhus, załamka? Zaskoczył mnie Twój post, nie sądziłam, że tłumacz duńskiego boryka się z takimi problemami. Wydawać by się mogło, że znajomość duńskiego jest deficytowa, a jednak... Życzę powodzenia i nie załamuj się. Najważniejsze, że masz cel i plany. Pozdr.!

Przemilenka
04-17-2009, 13:56
Ja osobiście bardzo polecam język francuski. Był on swego czasu bardzo popularny, ale teraz przebił go zdecydowanie hiszpański. W ciągu kilku lat będzie mnóstwo osób ze znajomością języka hiszpańskiego, dlatego może ten język to nie jest najszczęśliwszy wybór. Język francuski to piękny język, aczkolwiek nie jest łatwo się go nauczyć. Ostatnimi czasy jednak klasy w liceum czy nawet grupy na studiach z językiem francuskim nie są aż tak oblegane jak kiedyś, więc może francuski to dobry wybór:)

Mnie się wydaje, że francuski to właśnie nie jest najszczęśliwszym wyborem. Z tego co się orientuję (mam znajomych romanistów), to niestety zapotrzebowanie na ten język raczej maleje, na rynku pracy jest ciężko. Na pewno jest to piękny język, ale nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby w niego inwestować- zwłaszcza jeśli ktoś się nastawia na tłumaczenia. Wydaje mi się, że jakimś pomysłem mogą być języki skandynawskie, ale nie wiem jakie jest zapotrzebowanie na rynku.

mala_z_Aarhus
04-19-2009, 18:15
Po 4 miesiacach od zamieszczenia tego postu moge powiedziec jedno: Nie udalo mi sie dostac zadnego zlecenia. 3 razy mialam tlumaczenia probne, ktore wypadly wspaniale, ale niestety stawka sie nie spodobala.
Wkurza mnie to. Nie mam ochoty tlumaczyc za darmo, a to wlasnie chyba jest oczekiwane.
Jesli nadal tak pojdzie norweski zostawie w cholere, podobnie jak niderlandzki i chinski. Nie widze sensu swojej nauki.

jsawiuk
04-23-2009, 10:31
Z językami deficytowymi jest niestety pewien problem, który znam też od strony biur tłumaczeń (sam tłumaczę z angielskiego zawodowo, więc tego problemu nie mam). Otóż problem w tym, że po długich przygotowaniach do zostania tłumaczem deficytowego języka może się okazać, że ktoś w Twojej okolicy wpadł na ten sam pomysł. A rynek na mało popularne języki jest w sumie tak niewielki, że jedna osoba spokojnie "obskoczy" niewielkie miasto z przyległościami.
Bo przecież niezależnie jak niszowy będzie język, w którym będziesz chciał/a pracować, to nie jesteś jedyną osobą, która ten język zna, zawsze może się znaleźć ktoś, kto stworzy konkurencję, tańszą, szybszą albo lepszą.
Widziałem nie raz ludzi chodzących od biura do biura (w Łodzi) z CV, próbujących się zaczepić jako tłumacz np. fińskiego czy litewskiego. I wszędzie słyszeli niestety, że jest już tłumacz tego języka w Łodzi, więc nie ma potrzeby szukać drugiego. Szczególnie w kryzysie, kiedy zleceń jest generalnie mniej.
Może się też oczywiście okazać, że taki problem nie powstanie i znajdziesz niszę w swoim mieście albo jakimś ogólnopolskim biurze, ale takie ryzyko zawsze istnieje.

Przemilenka
05-03-2009, 18:07
A jak myślicie, czy jest sens inwestowania np. w język japoński? Czy tak jak z chińskim, o którym ktoś wyżej wspomniał- nie ma szans? Kilka razy zabierałam się do odświeżenia mojej znajomości tego języka, bo wcale nie wydawał mi się taki trudny, ale zawsze rezygnowałam z tego pomysłu, bo wydawało mi się, że i tak nie nauczę się go na tyle dobrze, żeby móc tłumaczyć:/ Ale może warto?

TomsiaPiotr
05-04-2009, 22:35
Podobno w Polsce jest stosunkowo wielu specjalistow od japonskiego, a zlecen nie ma za duzo. Sam sie zdziwilem, ale w programie PRACA na tvn tak mowili:).

aina
05-04-2009, 22:59
Z tego co ja słyszałam to właśnie z takimi rzadkimi językami jest tak, że nawet jeśli nie ma wielu specjalistów, to zlecenia są tak rzadkie, chociaż opłacalne ;)
W każdym razie...dobre na dorobienie sobie, ale trudno z tego wyżyć
A co do japońskiego to konkretnie nie wiem jaka jest sytuacja.

Enigma
07-05-2009, 17:21
a co powiecie o niemieckim? Warto?
Po przeczytaniu tego tematu trochę się obawiam, czy znajdę pracę po studiach. Skoro znajomość języka niszowego nie zapewnia pracy, to co dopiero z takim niemieckim, który niszowym nie jest.

arbuckle
04-15-2010, 13:41
Witam: jestem nowym forumowiczem ale od razu mam pytanie do znawcуw twуrczo¶ci VOO VOO o 2 tytuіy piosenek, ktуre nie znalazіy siк na pіycie z pierwszej sesji Maіego Wu Wu. Bardzo proszк o pomoc i z gуry dziekujк

skwara
04-17-2010, 23:23
Ja osobiście bardzo polecam język francuski. Był on swego czasu bardzo popularny, ale teraz przebił go zdecydowanie hiszpański. W ciągu kilku lat będzie mnóstwo osób ze znajomością języka hiszpańskiego, dlatego może ten język to nie jest najszczęśliwszy wybór. Język francuski to piękny język, aczkolwiek nie jest łatwo się go nauczyć. Ostatnimi czasy jednak klasy w liceum czy nawet grupy na studiach z językiem francuskim nie są aż tak oblegane jak kiedyś, więc może francuski to dobry wybór:)

Miałam na zajęciach, że jest to nieprawda odnośnie tego, że hiszpański jest popularniejszy od francuskiego. Obecnie o wiele, wiele więcej osób uczy się francuskiego niż hiszpańskiego i prędko się to nie zmieni:)

skwara
04-17-2010, 23:32
A jak myślicie, czy jest sens inwestowania np. w język japoński? Czy tak jak z chińskim, o którym ktoś wyżej wspomniał- nie ma szans? Kilka razy zabierałam się do odświeżenia mojej znajomości tego języka, bo wcale nie wydawał mi się taki trudny, ale zawsze rezygnowałam z tego pomysłu, bo wydawało mi się, że i tak nie nauczę się go na tyle dobrze, żeby móc tłumaczyć:/ Ale może warto?

Jakiś czas temu przerzucałam oferty pracy. Zdecydowanie największe zapotrzebowanie było na język chiński. Było to około pół roku temu i myślę, że tak szybko zmianie nie uległo:P Słyszałam też, że często jest tak że firmy potrzebują tłumaczy, którzy znają dwa lub trzy języki - angielski koniecznie oraz chiński.
Osobiście myślę, że bardziej opłaca się nauka języków bardziej znanych tudzież popularnych. Im więcej ludzi się nimi posługuje, tym większe prawdopodobieństwo znalezienia pracy, zlecenia. Dlatego na pewno dobrym pomysłem będzie francuski, hiszpański (http://pl.wikipedia.org/wiki/Najcz%C4%99%C5%9Bciej_u%C5%BCywane_j%C4%99zyki_%C5 %9Bwiata) Ale to tylko moje prywatne zdanie:)

Mania
05-08-2010, 08:55
A jak to wygląda z włoskim? Podoba mi się baaardzo. Czy jest jakieś zapotrzebowanie na włoski ?