PDA

View Full Version : Goldeneye


KatarzynaK
05-20-2008, 10:48
Uprzejmie proszę o ocene i uwagi na temat mojego tłumaczenia:
Goldeneye

Q Branch

Bond makes his way to Q’s test lab. The room is full of technicians working on all sorts of
gadgets. Q himself wheels up in a wheelchair with a cast on his left leg.

Bond: Morning, Q. Sorry about the leg. Skiing?

A rocket fires from the cast, exploding in a bright flash.

Q: Hunting!

Across the room a parachute discharges from a BMW. Q and 007 walk toward the car.

Q: Right! Now pay attention, 007. First, your new car. BMW. Agile five-forward gears,
all points radar. Self-destruct system, and naturally, all the usual refinements.

As Q talks, James opens the car door. Jeez, this car is sweet! Blue BMW Z3 Roadster
convertible. Ouch! James proceeds to bug the technician working on the car. He is, of
course, not listening to Q.

Q: Now this, I’m particularly proud of: behind the headlights - Stinger missiles.

Bond is now listening...

Bond: Excellent! Just the thing for unwinding after a rough day at the office.

Q: Need I remind you, 007, that you have a license to kill - NOT to break the traffic laws.

Bond: I wouldn’t think of it.

Q: Good! Right, let’s get on to more practical methods.

They walk to a table. Bond disappears off-screen. Q picks up a belt.

Q: A typical leather belt. Male size 34, buckle - notch.

We see Bond now, he’s playing with a laptop, not listening as usual.

Q: Are you finished?

James quickly closes the laptop, pauses...

Bond: Yes.

Q: Good! A typical leather belt...

Bond: Q! I’m familiar with that device.

Q: Not one with a 75-foot repelling cord built into the buckle. Fire, and out shoots a
petong followed by a high tensile wire designed to support your weight.

Bond: I see. And what if I need additional support?

Q: It’s tested for one, 007.

Behind them, a guy in a white lab coat enters a fake phone booth. An air-bag thing
inflates, trapping the guy inside.
Bond and Q couldn’t care less. Q picks up an envelope Bond has been carrying with him. An
x-ray of the envelope appears on a monitor. Looks like a plane ticket. British Airways.

Q: Flight 878 to St. Petersburg.

Q taps a mirrored table.

Q: X-ray document scanner.

He takes out a ‘clickey pen’ (ya know the kind you have to click to use).

Q: A pen. This is a class-4 grenade. Three clicks arms the four second fuse, another three
disarms it.

As he talks, Q demonstrates the clicks. Bond grabs the pen and clicks it three times.

Bond: How long did you say the fuse was?

Q grabs it back, and disarms it.

Q: Oh, grow up 007.

Bond: Who said the pen was mightier than the sword?

Q: Thanks to me, they were right!

Q walks toward a test dummy while the man stuck in the telephone booth is being wheeled
away.

Q: Look, let’s ask Fred here to demonstrate for us.

He clips the pen in “Fred’s” pocket as the guy trapped in the phone booth is wheeled
away.

Q: Here we are. Sorry about this Fred...

Q clicks the pen three times.

Q: 1...2...3!

He cowers with his hands over his ears while James looks on. Fred explodes - of course -
his top half scattered around the room.

Q: Don’t say it!

Bond: The writing’s on the wall?

Q: Along with the rest of him.

Bond smirks. Never a dull moment.

Q: Now, 007 do try and...

Q is interrupted by a technician being launched across the room by a blast of air. Nothing
interesting to these guys. Bond picks up a sub sandwich and begins to inspect it, looking
for knives to shoot from it or something.

Q: Do try and return some of this equipment in pristine order...

Q notices what James is doing.

Q: Don’t touch that!

Q grabs the sub.

Q: That’s my lunch!


Tłumaczenie:

Goldeneye

Wydział naukowo- rozwojowy Q Branch

Bond wchodzi do laboratorium Q. Pomieszczenie jest pełne techników pracujących nad różnego rodzaju gadżetami. Sam Q podjeżdża na wózku inwalidzkim; ma lewą nogę w gipsie.

Bond: Witaj, Q. Przykro mi z powodu twojej nogi. Narty?

Z gipsu odpala się rakieta i eksploduje. Eksplozji towarzyszy jasny błysk.

Q: Polowanie!

W innej części laboratorium z BMW wystrzelony zostaje spadochron. Q i 007 idą w kierunku samochodu.

Q: Dobra! Zwróć teraz uwagę, 007. Po pierwsze, twój nowy samochód. BMW. Zwrotny, ma pięć biegów przednich, wszystko rejestruje radar. System autodestrukcji, i oczywiście wszystkie standardowe udoskonalenia.

Kiedy mówi Q, James otwiera drzwi samochodu. Jezu, ten samochód jest super! Niebieski kabriolet BMW Z3 Roadster. Au! James zaczyna denerwować technika, który pracuje nad samochodem. Oczywiście, nie słucha Q.

Q: Z tego jestem najbardziej dumny: za reflektorami umieszczone zostały pociski typu Stinger.

Teraz Bond słucha...

Bond: Doskonale! Coś dla relaksu po ciężkim dniu pracy w biurze.

Q: Chyba nie muszę ci przypominać, 007, że masz licencję na zabijanie, a NIE na łamanie zasad ruchu drogowego.

Bond: Nawet mi to przez myśl nie przeszło.

Q: I dobrze! W porządku, przejdźmy do rzeczy bardziej praktycznych.

Podchodzą do stołu. Bonda nie widać w kadrze. Q bierze do ręki pasek.

Q: Typowy, skórzany pasek. Męski, rozmiar 75, metalowa sprzączka.

Teraz widać Bonda, bawi się laptopem, jak zwykle nie słucha.

Q: Skończyłeś?

Bond szybko zamyka laptop, waha się...

Bond: Tak.

Q: Dobrze! Typowy, skórzany pasek...

Bond: Q! Znam to urządzenie.

Q: Nie to z długim na 23 metry przewodem wbudowanym w sprzączkę. Odpalasz i wystrzela hak wraz z wysoce rozciągliwym drutem by podtrzymywać twoją wagę.

Bond: Rozumiem. A co jeśli będę potrzebował dodatkowego wsparcia?

Q: Był przetestowany pod kątem jednej osoby, 007.

Za nimi widać mężczyznę w białym fartuchu laboratoryjnym, wchodzącego do atrapy budki telefonicznej. Otwiera się poduszka powietrzna. Mężczyzna zostaje uwięziony wewnątrz.
Bond i Q nie zbyt się tym przejmują. Q bierze do ręki kopertę, którą ma przy sobie Bond. Na monitorze pojawia się wnętrze prześwietlonej rentgenem koperty. Jest to bilet lotniczy British Airways.

Q: Lot nr 878 do St. Petersburga.

Q uderza palcami o lustrzany stół.

Q: Rentgenowski skaner dokumentów.

Wyciąga “długopis na pstyczek” (ten, w którym wciskasz „pstyczek” aby pisać).

Q: Ten długopis to granat 4 klasy. Trzy wciśnięcia aktywują w cztery sekundy zapalnik, kolejne trzy go rozbrajają.

Kiedy mówi, Q demonstruje wciśnięcia. Bond chwyta długopis i wciska go trzy razy.

Bond: Ile sekundowy miał być ten zapalnik?

Q odbiera Bondowi długopis i go rozbraja.

Q: Mógłbyś w końcu dorosnąć, 007.

Bond: Kto powiedział, że pióro jest potężniejszym orężem od miecza?

Q: Dzięki mnie mieli rację!

Q idzie w kierunku manekina, podczas gdy mężczyzna uwięziony w budce telefonicznej zostaje wywieziony.

Q: Spójrz, poprośmy Freda, niech zademonstruje.

Przypina długopis do kieszeni “Freda” w momencie, gdy wywożą faceta w budce.

Q: Proszę bardzo. Przepraszam cię, Fred...

Q trzy razy wciska długopis.

Q: 1...2...3!

Zatyka uszy, a Bond dalej obserwuje. Fred oczywiście eksploduje; jego górna połowa rozpryskuje się po laboratorium.

Q: Nic nie mów!

Bond: Nieszczęście wisi w powietrzu?

Q: Wraz z jego resztkami.

Bond uśmiecha się znacząco. Ani chwili spokoju.

Q: Teraz, 007 ty spróbuj i...

Q przerywa, gdy techniczny zostaje wystrzelony z pomocą silnego podmuchu powietrza. Nie budzi on szczególnego zainteresowani tych panów. Bond bierze do ręki imitację kanapki i ogląda ją, dopatrując się noży, które miałyby z niej wystrzelić lub czegoś podobnego.

Q: Naprawdę, wypróbuj niektóre z tych urządzeń, a potem oddaj je w nieskazitelnym stanie.

Q zauważa, co robi James.

Q: Nie dotykaj tego!

Q chwyta imitację kanapki..

Q: To mój lunch!

Klempicz
05-20-2008, 12:14
Witam! Generalnie bardzo ładnie, jest kilka słabych i kilka mocnych stron:

Q: Dobra! Zwróć teraz uwagę, 007

"Pay attention" przetłumaczyłbym tu raczej jako "Teraz się skup, 007"

Zwrotny, ma pięć biegów przednich

Słowo "przednich" jest tu chyba zbędne...

wszystko rejestruje radar

Tu chodzi o coś innego - zobaczymy jak zinterpretują to inni.

oczywiście wszystkie standardowe udoskonalenia

Nie wiem, jakoś mi to tu nie pasuje... Może "bajery" albo coś w tym stylu?

Bond i Q nie zbyt się tym przejmują

niezbyt!!!

“długopis na pstyczek”

Chyba pstryczek?


Bond: Kto powiedział, że pióro jest potężniejszym orężem od miecza?
Q: Dzięki mnie mieli rację!

Dzięki mnie miał rację! Ten, kto tak powiedział. To typowe zastąpienie "he/she" neutralnym "they", jednak nie należy tego tłumaczyć na polski jako "oni".

Bond: Nieszczęście wisi w powietrzu?
Q: Wraz z jego resztkami.

PIĘKNIE!!! http://smilies.vidahost.com/cwm/cwm3d/3dbiggrin3.gif

Q: To mój lunch!

Ładniej i po polsku: "drugie śniadanie"...

Pozdrawiam!http://smilies.vidahost.com/contrib/blackeye/double0smile.gif

Tom z Sopotu
05-20-2008, 12:34
Podpisuję się pod uwagami Klempicza. I też się zachwyciłem tym "nieszczęściem, co wisi w powietrzu" - żaden z tłumaczy Bondów w TV nie poradził sobie z tym równie dobrze - tego fragmentu byłem najbardziej ciekaw. No i jeszcze chciałbym zwrócić uwagę na detal - lokalizacja numeracji rozmiaru paska, bo jak rozumiem, to nie pomyłka, tylko przeliczenie? Jeśli tak, to brawa za dbałość o szczegóły!

asikora
05-27-2008, 17:43
Zgadzam się z poprzednimi wypowiedziami. Tłumaczenie naprawdę dobre. Jeszcze jeden szczegół mi przeszkadza.

Jeez, this car is sweet!
Jezu, ten samochód jest super!

Jezusa bym już w to nie mieszała :) Dobre i często stosowane rozwiązania to rany lub wow (łał: ), lub no no!

Pozdrawiam

anna banaczkowska
05-28-2008, 23:47
witam,
rzeczywiście poradziłąś sobie bardzo fajnie z tłumaczeniem, sama miałam tę część do przetłumaczenia i muszę przyznać, że Twoja podoba mi się bardziej :)
zgadzam się z paroma powyższymi uwagami :
oczywiście wszystkie standardowe udoskonalenia
bardziej tu pasują gadżety lub wymienione przez Administratora BAJERY

bardzo mi się też podoba kawałek
Bond: Kto powiedział, że pióro jest potężniejszym orężem od miecza?
:D

zastanawiam się nad komentarzem dotyczącym słowa lunch na miejsce, którego zaproponowano drugie śniadanie...propozycja rzeczywiście ładna i bardziej polska, ale dłuższa...poza tym słowo lunch jest szeroko sotowane w języku polskim.

pozdrawiam serdecznie

annakr
06-12-2008, 20:02
witaj pusz :)

ogólnie podoba mi się twoje tłumaczenie, dialog dynamiczny, lekko się czyta.

tylko jedna uwaga:

Naprawdę, wypróbuj niektóre z tych urządzeń, a potem oddaj je w nieskazitelnym stanie.
lepiej brzmi "w nienaruszonym stanie"

jane
06-13-2008, 11:01
Bond: Nieszczęście wisi w powietrzu?
Q: Wraz z jego resztkami.

Suuuuper!
Probowalam to sobie wyobrazic :D :D :D

Michał Nycz
06-13-2008, 11:10
Czy ja wiem. W sumie to łatwiej wyobrazić sobie ten (http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Rembrandt-Belsazar.jpg) paluszek, który przywołuje wersja Aurory.
Brakuje tej wersji nieco spójności logicznej. Ratuje ją tylko kontekst sytuacyjny - wiadomo, że resztki należą do Freda - ale to też tylko częściowo. Jak już zdaje się gdzieś napisałem, jest to rozwiązanie, które akceptuję
z pewnym niedosytem

pozdrawiam,
M

Jata
06-14-2008, 22:19
Podoba mi się Twoje tłumaczenie, zastanawia mnie tylko fragment:

"James proceeds to bug the technician working on the car"

w większości tłumaczeń jest wersja "zaczyna drażnić" albo "denerwować", a czy nie chodzi o "to bug" w znaczeniu "zakładać podsłuch"?

Po za tym podpisuję sie pod uwagami Klempicza, oprócz ostatniej.
Moim zdaniem slowo "lunch" jest powszechnie używane i nie ma aż takiej potrzeby zamieniać je na "drugie śniadanie".