PDA

View Full Version : Manito


Tom z Sopotu
04-09-2008, 10:53
Wczoraj po raz n-ty obejrzałem sobie fragemty "Desperado", bo akurat leciał na AXN. I zauważyłem, że kolejny tłumacz poległ na tej samej kwestii, co jego poprzednicy. Pod sam koniec filmu, kiedy dwaj antagoniści stają naprzeciwko siebie i okazuje się, że są braćmi, Bucho zwraca się do głównego bohatera słowem "Manito!". Widziałem już różne wersje - jedni tłumacze w ogóle tchórzliwie uciekają przed tłumaczeniem tego słówka i pomijają ten fragment, inni wstawiają tam jakiś okrzyk zdziwienia, idąc pewnie drogą skojarzeń z Wielkim Manitoo - o, Boże! ;) - (ten wczorajszy przełożył to na coś w rodzaju "A niech mnie!"), spotkałem się nawet z wersją, w której zostało to uznane za imię bohatera (które konsekwentnie przez cały film nie pada ani razu). Tymczasem mi się wydaje, przy całej mojej dość pobieżnej znajomości hiszpańskiego - więc poprawcie mnie, jeśli błądzę - że sprawa jest prosta jak drut i nie wiedzieć czemu tłumacze na to wciąż nie mogą wpaść. Moim otóż zdaniem "manito" to po prostu skrót od "hermanito", które jest z kolei zdrobnieniem od "hermano" (czyli "brat"). "Manito" byłby więc takim odpowiednikiem słówka "bro" w języku angielskim, lub czymś w rodzaju (wymyślam na poczekaniu) jakiegoś czułego skrótu od "braciszka", np.: "Ciszku!".
"Czy to takie takie trudne?" - zapytam, nawiązując do innej kwestii Bucho z tego samego filmu. ;)
Ale może się mylę. Może "manito" znaczy coś zupełnie innego?

jsawiuk
04-09-2008, 20:52
Urbandictionary mówi, że się nie mylisz. Zdrobnienie "Ciszku" nie byłoby jednak zrozumiałe w zasadzie przez nikogo.
Moja propozycja zależy od tego, czy słowo pada w momencie, gdy dowiadujemy się, że Bucho to brat Bohatera, czy już o tym wiemy.
W pierwszym przypadku wrzuciłbym po prostu "braciszka", bo to najmniejsze zdrobnienie "brata" w polskim. Hiszpański ma więcej stopni zrobnienia, mogę sobie np. wyobrazić jeszcze bardziej zrobniałą formę "manitito" czy, która pewnie byłaby zrozumiała.
W drugim wypadku zostawiłbym "Manito", choć wiem, że nie byłoby zrozumiałe dla widza polskiego. Nadawałoby jednak latynoskiego smaczku, pasującego do przerysowanego latynoskiego machismo tego filmu. No ale wtedy jakieś Tomy z Sopotu czepiałyby się na forum, że tłumacz nie wiedział ;)

Swoją drogą ciekawe, dlaczego w żadnym tłumaczeniu nie było dobrej wersji. Mnie znalezienie znaczenia zajęło jakieś 40 sekund :)

Tom z Sopotu
04-11-2008, 16:30
No ale wtedy jakieś Tomy z Sopotu czepiałyby się na forum, że tłumacz nie wiedział ;)

Masz rację, czepiałyby się. ;) Ale sytuacja jest taka, że dowiadujemy się, kim są dla siebie obaj antagoniści zaraz w następnym zdaniu bodajże, albo dwa zdania później, więc pasuje raczej Twoja pierwsza propozycja.