PDA

View Full Version : Tłumaczenia: Polski --> English (Tuwim, Brzechwa, Fredro, Herbert)


paczemoj
09-23-2010, 02:10
W sumie nie wiem co napisać. Może:

Ostatnio polubiłem tłumaczyć polskich poetów na angielski. Ogólnie, dodam, jestem lekko zakochany (shh!) w waszym języku bo (1) jest ładny i (2) macie tylu dobrych pisarzy! Ale wielu z nich nie istnieje tutaj w angielskim świecie. Aż przykre. Bardziej do rzeczy, nie jestem tłumaczem ani z wykształcenia ani z zawodu. Mam po prostu takie hobby. Panuję lepiej nad angielskim niż nad polskim, który wciąż postrafi mi się wyślizgnąć z rąk...

Zacząłem od Tuwima, bo go lubię. Ten pierwszy wiersz, ten o kotku, po prostu uwielbiam. Trudno się tłumaczyło i, jak widać, wiele zatracone, ale mam nadzieję, że przynajmniej trochę tego czegoś ("Tuwimowstwa"?) zostało ocalone:


Kitten
by Julian Tuwim

Looks the kitten, oh so sad.
“What, dear kitten, hurts so bad?”
Says the kitten: “bowl of milk.
Was all full, but now is dry,
Lack of milk sure makes me cry.”

Sighs the kitten: “purr.”
“What’s the matter, kitten, sir?”
“I was dreaming of a river,
Riverrun with milk and cream,
Flowing all the way downstream."

Kitten tongue: soft and pink.
“Drink, dear kitten, drink,” I think.
…as all curled up, with half-closed eyes,
Asleep—and dreaming drinks once more,
Milky dreams; and kitty snores.


Kotek
Julian Tuwim

Miauczy kotek: miau!
- Coś ty, kotku, miał?
- Miałem ja miseczkę mleczka,
Teraz pusta już miseczka,
A jeszcze bym chciał.

Wzdycha kotek: o!
- Co ci, kotku, co?
- Śniła mi się wielka rzeka,
Wielka rzeka pełna mleka
Aż po samo dno.

Pisnął kotek: piii...
- Pij, koteczku, pij!
...Skulił ogon, zmrużył ślipie,
Śpi - i we śnie mleczko chlipie,
Bo znów mu się śni.


Kotek śpi i pije mleczko, a co robi ptaszek?


Bird
by Julian Tuwim

Bird on a branch did settle:
Chirp-chirping and a-flapping,
Sharp beak in soft feather wrapping,
Shrub was a shower of petals.

Then with a swish it took flight,
As branch left a-swinging,
Shuddering, joyously singing,
Its song: “fool bird, you delight!”


Ptak
Julian Tuwim

Na gałązce usiadł ptak:
Zaszczebiotał, zatrzepotał
Ostry dzióbek w piórka otarł,
Rozkołysał cały krzak.

Potem z świstem frunął w lot!
A gałązka rozhuśtana
Jescze drży, uradowana,
Że ją tak rozpląsał trzpiot


Po Tuwimie podszedłem do Brzechwy. Smutny wiersz.


The Road
by Jan Brzechwa

I walk the road unloved,
I walk alone—my shoes, my mud.

Full of bitter grief and sorrow,
Without a goal or guide to follow,

My heart: unease that burns and scars,
My home is close, yet home so far.

I see myself, so sad and poor,
Aimlessly down the road some more,

Of no use to anyone, I roam,
Come and go, but never home,

How much of life is left for me to touch?
Who knows. Too little or too much?

Snow to the left and snow to the right,
To the right a tree, to the left a distant light,

So I just walk along the road—walk, not run,
Abandoned and unloved by everyone,

No goodbyes ever spoken, no smiles await,
Darkness hangs over the nearby gate,

And I, waiting for this evening to fall,
Walk—a poet! How funny it’s all…


Droga
Jan Brzechwa

Niemiłowany idę drogą,
Idę sam jeden - bez nikogo,

Pełen żałości i goryczy
Idę bez celu sam i niczyj.

Złe niepokoje serce pieką,
Dom niedaleko, lecz daleko,

A ja tak smutnie i ubogo
Idę bez celu, idę drogą,

I niepotrzebny już nikomu
Idę i wracam - nie do domu.

Ileż mi życia pozostało?
Nie wiem. Za dużo czy za mało?

Śnieg jest na prawo i na lewo,
Na lewo słup, na prawo drzewo,

A ja tak idę sobie drogą
Niemiłowany przez nikogo.

Nikt mnie nie żegnał, nikt nie czeka,
I wisi ciemność niedaleka,

A ja, czekając aż się zmierzchnie,
Idę - poeta! Jak to śmiesznie...


Od Brzechwy do Fredry. Krótkie i o miłości.


To Sophia
by Aleksander Fredro

Our love, dear Sophia, even time cannot thieve,
Beside you, Sophia, in immortality I believe:
When I hold and I touch, and I kiss and caress you,
I die and I live—only to die again, anew.


Do Zosi
Aleksander Fredro

Naszej miłości, Zosiu, czas nam nie zabierze,
Przy tobie, piękna Zosiu, w nieśmiertelność wierzę:
Kiedy cię mam w objęciu i na łonie pieszczę,
Konam i znowu żyję, aby konać jeszcze.


Ostatni przystanek: Zbigniew Herbert. Ten wiersz był już tłumaczony kilka razy. Kilka razy na tym forum, raz przez Miłosza. Cztery linijki zostawiłem jak Miłosz je przetłumaczył. Zresztą, napiszę parę słów po wierszu...


Pebble
by Zbigniew Herbert

the pebble is a creature,
ideal,

a self equal to itself,
guarding its own borders,

filled precisely,
with stone pebblessence,

with a smell reminiscent of nothing,
it frightens nothing, arouses no desires,

its fervour and its cold,
are righteous and dignified,

i feel a heavy remorse,
when I hold it in my hand,
and its noble body
is permeated by false warmth,

—Pebbles will not be tamed,
till the end they will gaze upon us,
through quiet eye so clear.


Kamyk
Zbigniew Herbert

kamyk jest stworzeniem
doskonałym

równy samemu sobie
pilnujący swych granic

wypełniony dokładnie
kamiennym sensem

o zapachu który niczego nie przypomina
niczego nie płoszy nie budzi pożądania

jego zapał i chłód
są słuszne i pełne godności

czuję ciężki wyrzut
kiedy go trzymam w dłoni
i ciało jego szlachetne
przenika fałszywe ciepło

-- Kamyki nie dają się oswoić
do końca będą na nas patrzeć
okiem spokojnym bardzo jasnym


Ponieważ wiersz był już przetłumaczony i widzę, że było lekko "niemiło", podam tok myślenia, linia po linii:

The pebble is a creature,
Ideal,

Creature / creation: Creature, dlatego że personifikuje (potem kamyki mają oczy) i dlatego że creature jednak znaczy po angielsku to co jest stworzone -- nie musi być żywe. Więc słowo jest pięknie wieloznaczne. Ideal / perfect: Zastanawiałem się nad tym i wciąż nie wiem czy wolę Ideal czy Perfection. Ale Ideal jest "krótsze" i przez to lepiej brzmią następne linijki. Też: ideał nie musi być perfekcją samą w sobie, ale do czegoś konkretnego jest.

A self equal to itself,
Guarding its own borders,

Pierwsza część to raczej moja fanaberia i dopasowanie do rytmu. Druga połowa to już inna sprawa. Miłosz był raczej anty-nacjonalistą i myślę, że specjalnie i ideologicznie przetłumaczył "pilnujący swych granic" jako "mindful of its limits".

Filled completely,
With stone pebblessence,

Completely / exactly: znów wybór, ale wolę complete-ly niż exact-ly bo czasownik complete znaczy skończyć, a exact wymusić coś na kimś. Kamyki nie wymuszają. Może to głupi powód. EDIT: wybrałem opcję-3, precisely. Pebblessence: essence brzmi podobnie do sens i sense, a essence może znaczyć sens jako meaning: np. "The essence of the book is...". Jeśli chodzi o sprawę pebble i stone, to nie wiedziałem co wybrać, a chciałem oba. Stworzyłem słowo.

With a smell reminiscent of nothing,
It frightens nothing, arouses no desires,

s: jeden desire czy wiele? Dodałem s, bo wydaje mi się, że angielskie desires lepiej odzwierciedlają sens. Te linijki wyjątkowo niezgrabne wydają mi się u Miłosza.

Its fervour and its cold,
Are righteous and dignified,

Fervor i righteous i dignified: niejedno słowo tu pasuje. Może być np. ardor, zealousness, just, good, etc. Poza kilkoma skreśleniami (zealous kojarzy się z czymś niedobrym lub nawiedzionym), wybrałem co mi lepiej brzmiało.

I feel a heavy remorse,
When I hold it in my hand,
And its noble body
Is permeated by false warmth,

Jak Miłosz. Nie widzę niczego do poprawy. Szkoda tylko, że sam nie mogłem na to wpaść!

—Pebbles will not be tamed,
Till the end they will gaze upon us,
Through quiet eye so clear.

Will not / cannot: "will not" nie dadzą się plus will jako wola (ich wola taka, żeby się nie dać oswoić). Uważam, że to bogatsze słowo w tym kontekście niż "cannot". Gaze / look: ponieważ oko (w następnej linijce) jest pojedyncze (eng: "eye"), chciałem to podkreślić używając słowa, które brzmi podobnie do eyes ("g-ejz" / "ajz"). Look jest prostsze, może poza moim dziwactwem lepsze. Zakończenie wzbudza kontrowersje. Miłosz przetłumaczył: "with a calm and very clear eye". Według mnie, Herberta "okiem spokojnym bardzo jasnym" jest stylizacją, ponieważ tak się nie pisze (chyba, jednak to wasz język!). Raczej: "okiem spokojnym i bardzo jasnym" albo ostatecznie "okiem spokojnym, bardzo jasnym". Therefore: chciałem oddać to stylizowane brzmienie po angielsku. Użyłem through (a nie with), żeby można było odczuć przenikliwość kamyczego spojrzenia. Clear / bright: slowo jasne można różnie tłumaczyć, ale chyba chodzi tutaj o clear.


Dziękuje!
...przepraszam za bredzenie.

isabel22
10-13-2010, 17:24
Musisz byc świadomy,że tłumaczenie poezji jest bardzo trudnym zadaniem, wymaga nie tylko doskonałej znajomości języka obcego, ale również języka ojczystego.Dlatego warto najpierw opanować język ojczysty. Uważam,że zanim ktokolwiek zabierze się za tłumaczenie poezji, powinien najpierw opanować tłumaczenie prozy. Ja może nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale kilka tekstów w swoim życiu juz przetlumaczyłam i wiem o czym mówię. Zawód tłumacza jest bardzo trudny i wymaga ogromnej wiedzy z różnych dziedzin, dlatego my-tłumacze nieustannie musimy się kształcić.

isabel22
10-13-2010, 17:28
Po przetłumaczeniu kilkunastu wierszy ( w tym wierszy Wisławy Szymborskiej i Jana Pawła II) doszłam do wniosku,że aby byc dobrym tłumaczem poezji, samemu trzeba być poetą. Tłumaczenie tego typu utworow jest sztuką samą w sobie, dlatego uważam,że z tym trzeba się urodzić i nie każdy tłumacz, nawet z pozoru najlepszy, się do tego nadaje.Zazdroszczę ludziom, którzy dostali taki dar od losu.

isabel22
10-13-2010, 17:36
Ja bardzo lubię tłumaczyć wiersze, w których jest dużo rymów, chociaż jest z tym dużo pracy, bo trzeba szukać rymujących się słów, to sprawia mi to dużo przyjemności. Świetne są wierszyki dla dzieci, tak jak ten przetłumaczony przez Ciebie "Kotek" Juliana Tuwima, bardzo mi się podoba i obiecuję,że jak będę miała wolną chwilę, to postaram się sama go przetlumaczyć, może uda mi się coś ulepszyc:)

isabel22
10-13-2010, 17:44
Gratuluję podjęcia próby przetłumaczenia wiersza Aleksandra Fredry pt."Do Zosi", chociaż z przykrością muszę stwierdzić,że twoja wersja nie bardzo mi się podoba:( Myślę,że nie oddaje sensu, jaki autor chcial przekazać, zastanow sie jeszcze raz nad tym tłumaczeniem, może uda ci się je ulepszyć. JA osobiście bałabym się podjąć tego wyzwania, chociaż miałam już okazję tłumaczyc wiersze naszej noblistki, jednak z marnym skutkiem:(

isabel22
10-13-2010, 17:52
Zastanawia mnie jeszcze jedno, dlaczego w wersji polskiej wiersza Zbigniewa Herberta każdy wers zaczyna się małą literą, a w twoim tlumaczeniu pierwsze słowo każdego wersu jest napisane wielką literą? Musisz pamiętać, żę ważna jest zarówno treść jak i forma.

Mrówka_Zet
10-14-2010, 15:26
Zastanawia mnie jeszcze jedno, dlaczego w wersji polskiej wiersza Zbigniewa Herberta każdy wers zaczyna się małą literą, a w twoim tlumaczeniu pierwsze słowo każdego wersu jest napisane wielką literą? Musisz pamiętać, żę ważna jest zarówno treść jak i forma.

Hm nie sądzę aby w tym wypadku było to problemem. Owszem, istnieją wiersze gdzie forma jest tak samo ważna jak treśc, jednakże w większości przypadków uważam, że to właśnie uchwycenie treści, rytmiki wiersza jest o wiele ważniejsze.

paczemoj
10-14-2010, 16:28
isabel, dziękuję za odpowiedzi.

:)

Kamyk jest już poprawiony. Nie wiem dlaczego tyle tych dużych liter. Może mi Word "powiększył". Little ones are more humble. Dzięki za zwrócenie uwagi.

Jeśli chodzi o Zosię: zastanawiam się nad sensem i dochodzę do tego samego sensu co mam. Może mi pomożesz lepiej zrozumieć wiersz?

Mrówka_Zet
10-14-2010, 16:34
Kierując słowa do autora wątku - naprawde podziwiam wysiłek, jaki został włożony w przekład tych wierszy. Tłumacz nie musi byc poetą (choc niewątpliwe jest to pomocne), aby przetłumaczyc wiersz. Co jest niezbędne natomiast, to duża wrażliwośc, a także (niewątpliwie) znajomośc twórczości danego poety.

paczemoj
10-14-2010, 16:46
Kilka nowych tłumaczeń, mniej lub więcej "wiernych":

:)


Love
by Andrzej Bursa

just do it so that there’s no baby
just do it so that there’s no baby
This nonexistent newborn
is the apple of our love’s eye
we buy it clothes at the pharmacy
and in tobacco shops
likewise postcards of mountains and lakes
generally taking more care of it than if it existed
but despite this
____…aaa
____it cries all the time hysterically
that’s when we have to tell it a little story
about precise pincers
whose touch doesn’t hurt at all
and doesn’t leave a mark
then it calms down
not for long
____unfortunately.


tylko rób tak żeby nie było dziecka
tylko rób tak żeby nie było dziecka
To nieistnijące niemowlę
jest oczkiem w głowie naszej miłości
kupujemy mu wyprawki w aptekach
i w sklepikach z tytoniem
tudzież pocztówki z perspektywą na góry i jeziora
w ogóle dbamy o niego bardziej niż jakby istniało
ale mimo to
____...aaa
____płacze nam ciągle i histeryzuje
wtedy trzeba mu opowiedzieć historyjkę
o precyzyjnych szczypcach
których dotknięcie nic nie boli
i nie zostawia śladu
wtedy się uspokaja
nie na długo
____niestety.


Untitled
by A.E. Odyniec

Life passes on the wings of a bird,
Feeling like a flower diminishes:
Love youthful, while you still prefer the word
Youth, with a smile, hopes and wishes.
And whether sparkle times of gold,
Or tears of sorrow flow,
Both, in your time of growing old,
Loveliest flowers will bestow.


Sokolim lotem życie przemija,
Jak kwiat uczucie więdnieje:
Kochaj młodzieńcze, póki ci sprzyja
Młodość, z uśmiechem nadzieje.
A czy to błyśnie pogoda złota,
Czy łzy żałości popłyną,
Obie na drodze twego żywota
Najmilsze kwiaty rozwiną.


Adoration (fragment)
by Adam Asnyk

Bloodless I shall not cease to love you!
Above nor in the subterrain disgrasp the truth
About your beauty—
For you were not a bare and barren hope,
No passing bubble, no binding duty,
But life itself and of immeasurable scope,
Love eternal, truly.


Umarły jeszcze będę wielbić ciebie!
I nie zapomnę pod ziemią czy w niebie
O twej jasności -
Boś ty mi była nie próżnym marzeniem,
Nie bańką zmysłów tęczowej nicości,
Lecz byłaś ducha ożywczym pragnieniem
Wiecznej miłości!


Storm (or Love)
by Julian Tuwim

Shut memories, comes the storm,
Wind, the curtain flies.
Comes storm, the dark clouds form,
Looking through my own eyes.

Close eyes, let fall the night
On gong-filled tempestuous skies.
Curtains soar ghostly tonight.
Close windows. Anguish arrives.

‘tween memory and glass—grimly
Thoughts drafting, clear eyes—cross streets
Prides drone and funeral pennants, dimly.
Close life. Open death. Lightning, lightning repeats.


Zamknij pamięć, bo idzie burza,
Wiatr firanki nadyma.
Idzie burza, niebo się zachmurza
I patrzy moimi oczyma.

Zamknij oczy, żeby noc opadła
Na burzliwe, na huczące dalekim gongiem
Wieją firanki jak widziadła.
Zamknij okno. Rozpacz nadciąga.

Między oknem i pamięcią — przeciągiem
Ciemne myśli, jasne oczy — a przez ulicę
Dumy szumne i żałobne chorągwie.
Zamknij życie. Otwórz śmierć. Już błyskawice.


The Slouch
by Jan Brzechwa

By the TV sits a slouch,
Spends his whole days on the couch.

“Oh, I certainly take exception!
What a dirty misconception!
For who sits by the television?
Who eats breakfast with precision?
Who today was getting going,
Ably watching grasses growing?
And who just now has spilt his tea—
“Oh! You see, you see!”

By the TV sits a slouch,
Spends his whole days on the couch.

“Excuse me, sir! But if you care,
Just this morning? Brushed my hair!
And then later lost a button,
Eating, chewing, licking mutton,
In the evening smoked some pot,
Or, I guess, that means jack squat?

By the TV sits a slouch,
Spends his whole days on the couch.

Didn’t go to school, because he’s too lazy,
Didn’t do his homework, his vision was hazy,
He didn’t tie his shoes, it was way too much work,
He didn’t say “hello”, my God what a jerk!
Didn’t feed his dog, the bowl was too distant,
Tried to feed his bird, but he just wasn’t persistent,
Meant to drink milk, but that involved pouring,
Was supposed to go to bed—didn’t—already snoring,
And in his dreams, that poor dumb bloke,
He worked so hard that he awoke.


Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.

"O, wypraszam to sobie!
Jak to? Ja nic nie robię?
A kto siedzi na tapczanie?
A kto zjadł pierwsze śniadanie?
A kto dzisiaj pluł i łapał?
A kto się w głowę podrapał?
A kto dziś zgubił kalosze?
O - o! Proszę!"

Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.

"Przepraszam! A tranu nie piłem?
A uszu dzisiaj nie myłem?
A nie urwałem guzika?
A nie pokazałem języka?
A nie chodziłem się strzyc?
To wszystko nazywa się nic?"

Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.

Nie poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało,
Nie odrobił lekcji, bo czasu miał za mało,
Nie zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty,
Nie powiedział "dzień dobry", bo z tym za dużo roboty,
Nie napoił Azorka, bo za daleko jest woda,
Nie nakarmił kanarka, bo czasu mu było szkoda.
Miał zjeść kolację - tylko ustami mlasnął,
Miał położyć się - nie zdążył - zasnął.
Śniło mu się, że nad czymś ogromnie się trudził.
Tak zmęczył się tym snem, że się obudził.


Parallel Lines
by Jan Brzechwa

I love you,
from fear of loneliness.

I look into your eyes,
I touch your arms,
I listen to your breathing.

We are together,
but we are chasing rainbows.
Each of us,
chasing our own personal rainbow.

We pass in doors,
like two parallel lines,
which will intersect only in infinity.
We live beside each other,
on two separate orbits.

We sit together at the table,
we eat soup,
but we are chasing rainbows,
Each of us,
chasing our own personal rainbow.

I look into your eyes,
but don’t see them.
I touch your arms,
without feeling them.

It seems to me, I’m thinking,
It seems to me, I’m flying,
but I am like a microbe,
sealed up in my own
tiny
water droplet.

Your world
is enclosed in its own
tiny water droplet.

We circle near one another—
animalcula,
of an immense,
incomprehensible,
cosmos.

I love you,
from a fear of loneliness.
You are indispensible,
I need you,
so that, from time to time,
you pronounce,
thoughtlessly,
my name.


Kocham cię
z lęku przed samotnością.

Patrzę w twoje oczy,
dotykam twoich rąk,
wsłuchuję się w twój oddech.

Jesteśmy razem,
ale myślimy o niebieskich migdałach.
Każde z nas
myśli o własnych niebieskich migdałach.

Wymijamy się w drzwiach
jak dwie równoległe linie,
które przetną się w nieskończoności.
Żyjemy obok siebie
na dwóch odrębnych orbitach.

Siadamy razem do stołu,
jemy zupę,
ale myślimy o niebieskich migdałach.
Każde z nas
myśli o własnych niebieskich migdałach.

Patrzę w twoje oczy,
lecz ich nie widzę.
Dotykam twoich rąk,
lecz ich nie czuję.

Zdaje mi się, że myślę,
zdaje mi się, że fruwam,
ale jestem jak mikrob
zasklepiony w swojej
małej
kropelce wody.

Twój świat
zamknięty jest w innej
małej kropelce wody.

Krążymy obok siebie—
drobnoustroje
wielkiego,
niezrozumiałego
wszechświata.

Kocham cię
z lęku przed samotnością.
Jesteś mi niezbędna,
jesteś mi potrzebna,
abyś od czasu do czasu
wymawiała
bezmyślnie
moje imię.


About Translating Poems
by Zbigniew Herbert

Like a blundering bee
that sat on a flower
until its frail stem bent down
he pushes through rows of petals
like pages of dictionaries
striving toward centre
where the aroma and sweetness are
and though he’s got a cold
and though he lacks taste
still he strives
till he smacks his head
against the yellow pistil

and that’s that
too hard to penetrate
through to the flowery calicle
to the roots
so the bee gets out
so proud
and buzzes loudly:
I’ve been to the centre

and to those
who don’t quite believe
he shows his nose
all yellow pollen


Jak trzmiel niezgrabny
siadł na kwiecie
aż zgięła się łodyga wiotka
przeciska się przez rzędy płatków
podobnych słownikowym kartkom
do środka dąży
gdzie aromat i słodycz jest
i choć ma katar
i brak mu smaku
jednak dąży
aż bije głową
w żółty słupek

i tu już koniec
trudno wniknąć
przez kielich kwiatów
do korzeni
więc trzmiel wychodzi
bardzo dumny
i głośno brzęczy:
byłem w środku

tym zaś
co mu nie całkiem wierzą
nos pokazuje
z żółtym pyłem


The valley that was promised
by Edward Stachura

The bear’s sadness
is the hunter’s silver rifle
going down into the tremble
of the valley that was promised

The bear’s complaint
is music of the golden horn
and great is the mourning
of the valley that was promised

The bear’s death
is the falling of my head,
on the thankless composition,
of the valley that was promised


Smutek niedźwiedzia
jest srebrną strzelbą myśliwego
schodzącego w kołysanie
obiecanej doliny

Skarga niedźwiedzia
to muzyka złotego rogu
i żałoba wielka
obiecanej doliny

Śmierć niedźwiedzia
to spadanie mojej głowy
na niewdzięczną kompozycję
obiecanej doliny


Romantishizzle (fragment)
by Adam Mickiewicz

Słuchaj, dzieweczko!
- Ona nie słucha -
To dzień biały! to miasteczko!
Przy tobie nie ma żywego ducha.
Co tam wkoło siebie chwytasz?
Kogo wołasz, z kim się witasz?
- Ona nie słucha. -


Yo, girl!
- that bitch don’t listen -
The weather is dope! City is crazy!
Ain’t not one nigga playin’ you.
What’s that you got there?
Who you textin’, who you callin’?
- that bitch don’t listen -

;)

Mrówka_Zet
10-14-2010, 16:47
Twoje wersja"Do Zosi" podoba mi się właśnie najbardziej i nie rozumiem zarzutu jakoby tłumaczenie różniło się pod względem znaczeniowym z oryginałem. Przekład jest bardzo zgrabny:)

Mrówka_Zet
10-14-2010, 16:52
Kilka nowych tłumaczeń, mniej lub więcej "wiernych":


Romantishizzle (fragment)
by Adam Mickiewicz

Słuchaj, dzieweczko!
- Ona nie słucha -
To dzień biały! to miasteczko!
Przy tobie nie ma żywego ducha.
Co tam wkoło siebie chwytasz?
Kogo wołasz, z kim się witasz?
- Ona nie słucha. -


Yo, girl!
- that bitch don’t listen -
The weather is dope! City is crazy!
Ain’t not one nigga playin’ you.
What’s that you got there?
Who you textin’, who you callin’?
- that bitch don’t listen -

;)

Genialne, naprawdę:D Świetny pomysł. Mogłoby uczestniczyc w akcji "Niech Ameryka pozna Mickiewicza", najlepiej na antenie MTV:P

paczemoj
10-14-2010, 16:57
Mrówko Zet, bardzo miłe słowa.

:)

Dziękuję.

aleksandra_okragly
10-14-2010, 21:14
na samym początku chciałam zaznaczyć, że bardzo doceniam wysiłek tłumacza i to że stara się promować polską kulturę.
Chciałabym się odnieść do tłumaczenia wiersza "Kotek" Juliana Tuwima. Muszę przyznać, że tłumaczenie zaproponowane przez autora bardzo mi podoba, niemniej jednak wydaje mi się, że wiersz został napisany jakby od nowa, trochę po swojemu. Dodane są fragmenty, których nie ma w oryginale, jednakże tłumaczenie jest tak zgrabne i wdzięczne, że muszę przyznać iż sama nie wymyśliłabym niczego lepszego. Tak więc pozostaje mi tylko pogratulować autorowi talentu.

aleksandra_okragly
10-14-2010, 21:18
Genialne, naprawdę:D Świetny pomysł. Mogłoby uczestniczyc w akcji "Niech Ameryka pozna Mickiewicza", najlepiej na antenie MTV:P

Przyłączam się do słów przedmówcy, pomysł naprawdę rewelacyjny, tłumaczenie bardzo mi się podoba, tak samo jak nowe, świeże spojrzenie na Mickiewicza i jego twórczość

aleksandra_okragly
10-14-2010, 21:25
Gratuluję podjęcia próby przetłumaczenia wiersza Aleksandra Fredry pt."Do Zosi", chociaż z przykrością muszę stwierdzić,że twoja wersja nie bardzo mi się podoba:( Myślę,że nie oddaje sensu, jaki autor chcial przekazać, zastanow sie jeszcze raz nad tym tłumaczeniem, może uda ci się je ulepszyć. JA osobiście bałabym się podjąć tego wyzwania, chociaż miałam już okazję tłumaczyc wiersze naszej noblistki, jednak z marnym skutkiem:(

Nie bardzo rozumiem zarzut, bo jak dla mnie tłumaczenie to doskonale oddaje zamysł autora , wydaje mi się ono wierne, a przy okazji bardzo spójne. Muszę przyznać, że nie jestem zbyt wybornym krytykiem i może nie mnie oceniać jakość tłumaczenia , bo miałam niewiele okazji do tłumaczenia poezji, raczej wolę tłumaczyć prozę, niemniej jednak jako laikowi podoba mi się to co zaproponował autor

aleksandra_okragly
10-14-2010, 21:35
Chciałabym się odnieść co tłumaczenia wiersza "Ptak", a mianowicie do fragmentu "Że ją tak rozpląsał trzpiot
" który w Twoim tłumaczeniu brzmi "fool bird, you delight!”
Nie uważasz że epitet "fool" ma w tym wypadku trochę zbyt pejoratywny wydźwięk? Ja bym raczej użyła rzeczownika "trifler", ale to tylko moja subiektywna sugestia

aleksandra_okragly
10-14-2010, 21:52
Co więcej chciałabym również pogratulować autorowi wątku znajomości języka, czytając Twoje tłumaczenia aż ciężko uwierzyć, że nie jesteś rodowitym użytkownikiem języka polskiego, bo widać że dajesz sobie z nim doskonale radę i powiem szczerze, że chciałabym czytać angielską poezję z taką samą łatwością jak Tobie przychodzi czytanie poezji polskiej

cziqitka89
10-15-2010, 08:31
Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem Twoich umiejętności, tym bardziej, że nie nie jesteś z wykształcenia tłumaczem. Chociaż jakby się nad tym zastanowić to może właśnie dlatego Twoje tłumaczenia są takie wdzięczne ;) Już na pierwszy rzut oka widać, że naprawdę lubisz tłumaczyć poezję i wkładasz w to dużo serca.
Gratuluję :)

cziqitka89
10-15-2010, 08:40
Z wielką przyjemnością przeczytałam Twoje tłumaczenie wiersza Tuwima "Kotek" jest to jeden z moich ulubionych wierszy z dzieciństwa :D Moim zdaniem to, że nie starałeś się tłumaczyć wiersza dokładnie, tylko pozwoliłeś sobie na improwizację, jest w tym wypadku na plus, bo wiersz mimo, iż został troszeczkę zmieniony to wywołuje we mnie podobne odczucia jak oryginał, a myślę, że to w tłumaczeniu poezji jest najważniejsze i zarazem najtrudniejsze. Naprawdę jestem pełna podziwu dla Twoich umiejętności :)

cziqitka89
10-15-2010, 08:49
Nie bardzo rozumiem zarzut, bo jak dla mnie tłumaczenie to doskonale oddaje zamysł autora , wydaje mi się ono wierne, a przy okazji bardzo spójne. Muszę przyznać, że nie jestem zbyt wybornym krytykiem i może nie mnie oceniać jakość tłumaczenia , bo miałam niewiele okazji do tłumaczenia poezji, raczej wolę tłumaczyć prozę, niemniej jednak jako laikowi podoba mi się to co zaproponował autor

Ja również nie zgodzę się z zarzutem jakoby Twoje tłumaczenie wiersza Do Zosi nie oddawało zamysłu autora. Mi się bardzo podoba i wydaje mi się, że doskonale oddaje sens oryginału. Chociaż wiadomo, że z poezją jest tak, że każdy może ją interpretować na swój sposób ;) Ja jednak czytając oryginalny wiersz i Twoje tłumaczenie dochodzę do tych samych wniosków i nie widzę żadnych niespójności.

cziqitka89
10-15-2010, 09:00
Kierując słowa do autora wątku - naprawde podziwiam wysiłek, jaki został włożony w przekład tych wierszy. Tłumacz nie musi byc poetą (choc niewątpliwe jest to pomocne), aby przetłumaczyć wiersz. Co jest niezbędne natomiast, to duża wrażliwośc, a także (niewątpliwie) znajomośc twórczości danego poety.

Zgadzam się ze stwierdzeniem, iż tłumacz nie musi być poetą aby przetłumaczyć wiersz. Niemniej jednak uważam, że aby dobrze przetłumaczyć wiersz i oddać w pełni jego sens tłumacz musi mieć w sobie coś z poety ;) Tym "czymś" jest oczywiście wrażliwość, ale także kreatywność, ogromna wyobraźnia i łatwość posługiwania się słowem. Natomiast problemem z jakim często boryka się "tłumacz-poeta" jest chęć ulepszenia tłumaczonego utworu i dodania do niego czegoś od siebie co bardzo często prowadzi do powstania zupełnie nowego wiersza.

cziqitka89
10-15-2010, 09:09
Kilka nowych tłumaczeń, mniej lub więcej "wiernych":

The Slouch
by Jan Brzechwa

By the TV sits a slouch,
Spends his whole days on the couch.

“Oh, I certainly take exception!
What a dirty misconception!
For who sits by the television?
Who eats breakfast with precision?
Who today was getting going,
Ably watching grasses growing?
And who just now has spilt his tea—
“Oh! You see, you see!”

By the TV sits a slouch,
Spends his whole days on the couch.

“Excuse me, sir! But if you care,
Just this morning? Brushed my hair!
And then later lost a button,
Eating, chewing, licking mutton,
In the evening smoked some pot,
Or, I guess, that means jack squat?

By the TV sits a slouch,
Spends his whole days on the couch.

Didn’t go to school, because he’s too lazy,
Didn’t do his homework, his vision was hazy,
He didn’t tie his shoes, it was way too much work,
He didn’t say “hello”, my God what a jerk!
Didn’t feed his dog, the bowl was too distant,
Tried to feed his bird, but he just wasn’t persistent,
Meant to drink milk, but that involved pouring,
Was supposed to go to bed—didn’t—already snoring,
And in his dreams, that poor dumb bloke,
He worked so hard that he awoke.


Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.

"O, wypraszam to sobie!
Jak to? Ja nic nie robię?
A kto siedzi na tapczanie?
A kto zjadł pierwsze śniadanie?
A kto dzisiaj pluł i łapał?
A kto się w głowę podrapał?
A kto dziś zgubił kalosze?
O - o! Proszę!"

Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.

"Przepraszam! A tranu nie piłem?
A uszu dzisiaj nie myłem?
A nie urwałem guzika?
A nie pokazałem języka?
A nie chodziłem się strzyc?
To wszystko nazywa się nic?"

Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.

Nie poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało,
Nie odrobił lekcji, bo czasu miał za mało,
Nie zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty,
Nie powiedział "dzień dobry", bo z tym za dużo roboty,
Nie napoił Azorka, bo za daleko jest woda,
Nie nakarmił kanarka, bo czasu mu było szkoda.
Miał zjeść kolację - tylko ustami mlasnął,
Miał położyć się - nie zdążył - zasnął.
Śniło mu się, że nad czymś ogromnie się trudził.
Tak zmęczył się tym snem, że się obudził.



I znowu jeden z moim ulubionych wierszy z czasów dzieciństwa :D
Twoje tłumaczenie bardzo przypadło mi do gustu, jednak widzę, że sporo w nim pozmieniałeś ;) Można oczywiście zarzucić Ci, że momentami zbytnio odbiegłeś od oryginału jednak myślę, że nie wpłynęło to negatywnie na oddanie sensu wiersza, a wręcz przeciwnie :) Zarówno forma jak i treść wiersza świetnie ze sobą współgrają i oddają klimat "lenistwa" bohatera utworu.

Mrówka_Zet
10-15-2010, 22:04
Kontynuując wątek kadzenia autorowi wątku... :P Widać ogrom pracy włożony w tłumaczenie i Twoja praca bardzo mi się podoba. Nie poddawaj się, masz duży talent i inwencję (co pokazuje świetne "Do Zosi":) ). Podoba mi się Twoja dbałość o szczegóły, jak choćby w wierszu Brzechwy, który bardzo dobrze oddaje nastrój lenistwa i zastoju :)

paczemoj
10-15-2010, 23:05
Jeszcze raz, dziękuję za miłe słowa poparcia.

:)

Nie poddam się. Nawet kiedy mi tłumaczenia nie wychodzą, to uwielbiam je tworzyć. Często czytając po polsku myślę: "How would I write this in English, how would I translate the tone, how would I figure out the rhyme, how would I transpose the image?" Jak mam gdzie, to zapisuję. Fragmenty, zdania. Lubię "gubić" się w słowach, in any language.

aleksandro, masz rację, że "fool" ma pejoratywne konotacje. "Trzpiot" to jedno ze słów z którym miałem największe kłopoty. Twój pomysł ("trfiler") bardzo mi się podoba. Może "winged trifler" zamiast "fool bird"? Albo "bird trifler", "triflewing", "winged trifle delight"?

:)