PDA

View Full Version : PKP English


Klempicz
04-03-2008, 12:40
W miniony weekend miałem okazję podróżować pociągiem i wreszcie spisałem kwiatki w tłumaczeniach "kolejowych" (o których gdzieś już tu wcześniej wspominałem). Oto przykłady:


UWAGA - zabrania się wrzucania do wc przedmiotów twardych, np. butelek, puszek itp oraz środków higieny osobistej.
ATTENTION - throwing into wc hard things e.g. cans, botles or personal hygienic agents is forbidden. (pisownia oczywiście oryginalna)

HAMULEC RĘCZNY - w razie potrzeby kręcić w prawo aż do odczucia oporu. Nieuzasadnione użycie będzie karane.
HAND BRAKE - in case of need turn right as far as it resist. Groudless use will be punished.

Automatyczne otwieranie drzwi zostaje przerwane w przypadku wystąpienia przeszkody. W celu zamknięcia drzwi należy ręcznie ustawić je w położeniu całkowitego otwarcia.
Automatic opening of the door stops if an obstacle is encountered. To close the door set it manually to the fully open position.

:D:D:D

Pozdrawiam!

blueberrygood
04-03-2008, 12:43
W dodatku był to pociąg InterCity... ;)

Tom z Sopotu
04-03-2008, 13:26
Ale mimo wszystko widzę, że nadciąga nowe! Dotąd niewyjaśnioną zagadką dla mnie było, dlaczego - także w wagonach wyprodukowanych po upadku komuny - napisy informacyjne w polskich pociągach wciąż, jakby z rozpędu, tłumaczone są tylko na takie języki, jak rosyjski (którego znajomość spada w niemal wszystkich krajach byłego bloku w zastraszającym tempie), francuski (którym mówi w ogóle raczej nikła część europejczyków), czy niemiecki (stosunkowo w naszym regionie popularny, ale bez przesady). Natomiast angielski (którego wcześniejsze złośliwe pomijanie mogło być jedynie wynikiem antyamerykańskiej polityki w komunizmie), jeden z najpopularniejszych na świecie i najbardziej "uniwersalnych" języków, nadal nie znajduje poparcia w kręgach decyzyjnych PKP. Ale - jak się okazuje - nowe, nie bez problemów wprawdzie, toruje już sobie drogę na kolejowych szlakach - że się takim nieudolnym kalamburem posłużę. ;)

blueberrygood
04-03-2008, 13:53
Też się zastanawiałam dlaczego np. w Poznaniu na dworcu, Pani ogłasza informacje tylko po polsku i po niemiecku :eek: Języka angielskiego również nie można było posłuchać w pociągu do Warszawy!!!!! Ale niemiecki był... :mad:

Jagoda
04-03-2008, 15:55
Mnie już nic nie zdziwi, po tym, jak na Okęciu ze 4 lata temu kobity w informacji nie potrafiły dogadać się z facetem, który pytał po angielsku o przyczynę opóźnienia lotu. Wśród pań się zakotłowało, okazało się, że ta z angielskim poszła do domu i została tylko z rosyjskim :).

Tom z Sopotu
04-03-2008, 16:08
Pocieszam się tym (nawiązując do fragmentu innego wątku na tym forum), że w takiej np. Francji nie znalazłaby się pewnie i żadna z rosyjskim (hiszpańskim, niemieckim - niepotrzebne skreślić). Francuzi jak nikt inny wychodzą z założenia, że to wszyscy pozostali powinni znać francuski. ;) A jak już który Francuz zna jakimś cudem angielski, to i tak go nie zrozumiesz, bo żaden prawdziwy Francuz nie splami się próbą mówienia po angielsku z prawidłowym akcentem. :)

jsawiuk
04-04-2008, 00:52
Pocieszam się tym (nawiązując do fragmentu innego wątku na tym forum), że w takiej np. Francji nie znalazłaby się pewnie i żadna z rosyjskim (hiszpańskim, niemieckim - niepotrzebne skreślić). Francuzi jak nikt inny wychodzą z założenia, że to wszyscy pozostali powinni znać francuski. ;) A jak już który Francuz zna jakimś cudem angielski, to i tak go nie zrozumiesz, bo żaden prawdziwy Francuz nie splami się próbą mówienia po angielsku z prawidłowym akcentem. :)

O przepraszam, na lotnisku pod Paryżem pan celnik mówił nawet po polsku. Nie jakoś szczególnie płynnie, ale udało mu się wytłumaczyć nam, że statyw do aparatu jest narzędziem niebezpiecznym i dlatego musi zostać umieszczony w luku bagażowym (gdzie niestety poległ). A pani w recepcji hotelu śmigała po angielsku jak francuska śmigająca dobrze po angielsku :)
A pociągi jeszcze się nauczą języka, dajmy im następne 15-20 lat i się poprawią (przynajmniej pod względem gramatyki, na inne zmiany nie liczę).

Tom z Sopotu
04-07-2008, 13:19
O przepraszam, na lotnisku pod Paryżem pan celnik mówił nawet po polsku. Nie jakoś szczególnie płynnie, ale udało mu się wytłumaczyć nam, że statyw do aparatu jest narzędziem niebezpiecznym i dlatego musi zostać umieszczony w luku bagażowym (gdzie niestety poległ). A pani w recepcji hotelu śmigała po angielsku jak francuska śmigająca dobrze po angielsku :)

Miałeś zatem szczęście, ale może to dlatego, że zetknąłeś się z osobami, których profesja niejako wymuszała znajomość innych języków. Moje natomiast zetknięcia z przypadkowymi Francuzami, którym starałem się zadać po angielsku lub łamanym hiszpańskim tak złożone i podchwytliwe pytania, jak "gdzie znajdę kierownika tego kempingu?", "jak dojechać do hotelu?", albo "czy ktoś z was mówi po angielsku?", sprowadzały się - nawet u ludzi z pozoru wyglądających na dość inteligentnych - do bezradnego wzruszania ramionami (które po maksymalnym uproszczeniu moich pytań i bogatym wspomaganiu się gestykulacją doprowadziło mnie do wniosków, że Francuzi nie zrozumieliby po angielsku nawet słowa "yes", a kto wie, może również "no", bo wymawia się je przecież całkowicie inaczej niż w ich ojczystym języku), a w skrajnym wypadku do panicznej ucieczki przede mną (biegiem, mówię sero!) około trzydziestki dorosłych mężczyzn, zagadniętych o znajomość obcych języków.
Jako że podczas tego samego wyjazdu odwiedziłem również sąsiednie Hiszpanię (gdzie "uliczna" znajomość obcych języków nie jest rewelacyjna, ale występuje przynajmniej chęć porozumienia) i Niemcy (gdzie z dogadaniem się po angielsku nie ma większych problemów), różnica mentalna wydała mi się drastyczna. Nawet w Polsce ludzie rozumieją przynajmniej początek pytania typu "where is..."! Przeciętny Francuz (z moich subiektywnych obserwacji przynajmniej) nie ma natomiast pojęcia, o czym w przybliżeniu może być mowa i słucha tylko bezrefleksyjnie, co też to za przedziwne dźwięki wydobywają się z naszych ust. Jest też druga opcja: Francuz wie, o czym mowa, ale ostentacyjnie i ze wstrętem odmawia używania jakiegokolwiek innego języka niż langue française. Sam nie wiem, która z tych opcji świadczy o nim gorzej.

excelsior
04-12-2008, 14:45
Witam wszystkich fachowców! Przez 5 lat byłem pracownikiem drużyn konduktorskich w PKP Intercity (konduktor, kier.poc.) i doskonale wiem jak kiepska jest znajomość języka obcego przez obsługę pociągów EC i IC. Przyjmowani są ludzie z kolejowych rodzin (mama w biurze, tata maszynista) bez predyspozycji do wykonywania tego zawodu. Znajomość języków, które deklarują młodzi konduktorzy czy kasjerzy, nie jest weryfikowana. Wtedy właśnie wychodzi jak wychodzi.:(
Wielokrotnie rozwiązywałem wszelkie problemy anglojęzycznych podróżnych co spowodowało, że zawodowy angielski mam na przyzwoitym poziomie, wygłaszałem profesjonalne (czytaj - formalne i przesadnie grzeczne) komunikaty w języku angielskim niemieckim i czeskim.
Wiem że to rzadkość, sam nie byłem lubiany przez kolegów za zapowiadanie po angielsku, a nie po angielskiemu. Powodem tak złego stanu rzeczy jest system wynagrodzeń na pkp. Młody konduktor przez pierwszy rok zarabia ok 1600 zł netto…:eek:
Po 5 latach może zarabiać do 2500 zł. netto i to tylko mając “dobre trasy” i dwie niedziele w miesiącu.
Zmęczyła mnie jazda, siedzę teraz w centrali PKP IC na Grójeckiej i odpowiadam na complaints in English.
Na kolei nie ma fachowców. Nie mówiąc już o znajomości języków. Teksty z toalety są przykładem braku zaangażowania i zrobienia czegoś "na odwal się". Sam mam problemy z tłumaczeniem polskiej odpowiedzi na skargę anglojęzyczną. Zamiast skupić się na tym co klienta interesuje, piszą bezsensowne formułki powielane z pisma na pismo, zawierające przepisy i uregulowania z podaniem punktów, paragrafów i pozycji dziennika ustaw. I to tak ma być i mam tłumaczyć słowo w słowo.:mad: A przyczyny opóźnienia pociągu np. nie podają...
Polish Rail regrets any inconvenience caused thereby :D
Pozdrawiam z pola walki z betonem kolejowym o nowoczesną polską kolej pasażerską!

Tom z Sopotu
04-13-2008, 23:26
Wczoraj wracałem z Warszawy do Sopotu pociągiem intercity i mam dwie obserwacje:
1) w kasach biletowych na dworcu Warszawa Centralna od lat wielu nadal nikt nie dostrzega problemu w tym, że kasjerki wciąż ani w ząb nie kumają słowa po angielsku - jak, nie przymierzając, we Francji - choć klientów obcojęzycznych mnóstwo;
2) tego, co było napisane w toalecie tego pociągu - chyba również po angielsku - sam nie zrozumialem ani w ząb - ale to pewnie moja wina, trza się było języków uczyć!) ;)

Petro
04-14-2008, 13:00
Polecam napisy na wschodniej granicy Unii Europejskiej. Wszystkie wersje: rosyjska, ukraińska i angielska są godne uwagi.