PDA

View Full Version : It doesn’t matter who is right only who is left.


Michał Nycz
03-31-2008, 10:07
Dedykuję aurorze i Tomowi, ale zapraszam wszystkich.
Co zrobić z tytułową grą słowną?
Czy można oddać aluzję do prawej i lewej strony?
Czy zastąpić to po polsku inną aluzją (choćby do filmu) - "Nie liczy się prawo, lecz pięść" ;)
http://www.youtube.com/watch?v=fLDqzGV2aZI&feature=related
Czekam na propozycje. :)

pozdrawiam,
M

Edit: Aluzja jest tu chyba nieco chybionym słowem. Raczej właśnie "gra słów".
No i zapomniałem dodać, że zdanie opisuje wojnę. Przepraszam.

aurora
03-31-2008, 17:52
It doesn’t matter who is right only who is left.

Nieważne, kto jest czysty. Liczy się, kto jest czerwony.

Nieważne, kto jest prawy. Ważne, kto jest po lewej. - to pomysł moich współlokatorek

Nieważne, kto jest prawy. Ważne, kto jest lewy.;)

Nieważne, kto jest czerwony - ważne, kto jest czysty.;);)

aurora
04-01-2008, 00:08
Nieważne, kto był ofiarą, gdy po drugiej stronie padło mniej.

Nie liczy się, kto był ofiarą, gdy po drugiej stronie padło mniej.

Historia nie pamięta ocalonych dusz, ale ocalałe ciała (skóry).

aurora
04-01-2008, 07:52
Nieważne, kto został napadnięty - ważne, kto został.

Michał Nycz
04-01-2008, 12:52
Nieważne, kto został napadnięty - ważne, kto został.

A może Nieważne, kto napadnięty został - ważne, kto się ostał. ?:p

Tom z Sopotu
04-01-2008, 17:43
Piękne zdanie! Czyżby nie dało się ocalić pierwotnego sensu? Szlag... Muszę pokombinować. Pierwsze (wiem, niedoskonałe, bo bazujące bardziej na próbie ocalenia formy niż treści - chociaż może...?) skojarzenie:

Nieważne, kto miał prawo, ale kto zgarnął lewy.

:-)

Pomyślę jeszcze.

Tom z Sopotu
04-01-2008, 17:55
Nie, chyba jednak niczego bliższego oryginałowi na razie nie wymyślę. Wydaje mi się, że ta propozycja stanowi zresztą odpowiedź na pytanie "Czy można oddać aluzję do prawej i lewej strony?" i mimo wszystko zarazem zachowuje główny podtekst, w którym chodzi o to, że ważne jest, kto zwycięża, a nie kto ma rację.
Może ewentualnie jeszcze, żeby wykorzystać większą bliskość znaczeniową między "mieć" a "wziąć" niż "zgarnąć", wygładziłbym (nie wiem jednak, czy nie ryzykując niezrozumiałości tej karcianej nomenklatury):

Nieważne, kto miał prawo, ale kto wziął lewy.

Tom z Sopotu
04-02-2008, 11:25
Przyszło mi jeszcze przez noc do głowy, żeby "prawo" na "prawa" zamienić. Albo jeszcze uwydatnić strony: "Nieważne kto był prawy, ale kto zdobył lewy", ale to jakoś już sztucznawo brzmi, niestety.

A swoją drogą, ciekawe czy istnieje jakaś gra słów wykorzystujaca dziwną właściwość słówka "left", które w różnych formach, zależnie od sposobu użycia może oznaczać swoje własne przeciwieństwo ("opuścić" i "pozostać") - to by było dopiero wyzwanie dla tłumacza! :-)

Michał Nycz
04-02-2008, 12:39
Zdanie, które przytoczyłem na początku pochodzi z gry Medieval II Total War (totalwar.com). Wypowiadał je mongolski generał - po wyjściu patcha poprawili drugą część zdanie na "only who wins" - pewnie gra słowna była zbyt wysublimowana. Ja tam wolałem pierwszą wersję.
To co teraz?:(

Tom z Sopotu
04-02-2008, 12:48
No to gorzej. Dokonkretyzowanie sytuacji ogranicza metaforykę. Mongołowie pewnie nie grali w karty. ;-) Ciekawe, jak się to zdanie tłumaczy na mongolski.

Michał Nycz
04-07-2008, 23:31
Trzeba znaleźć jakiegoś historyka.
Myślę, że nie ma się co czepiać Mongołów jako takich, ale raczej szukać po prostu gry słownej ze średniowiecznym smaczkiem.:p
Zaproponowana zabawa jest oczywiście sztuką dla sztuki - w polskiej wersji gry pozostawiono angielskie dźwięki, ale tacy Francuzi i Niemcy przetłumaczyli sobie wszystko. :)

Tom z Sopotu
04-08-2008, 13:02
Trzeba znaleźć jakiegoś historyka. Myślę, że nie ma się co czepiać Mongołów jako takich, ale raczej szukać po prostu gry słownej ze średniowiecznym smaczkiem.:p

No niestety, w wypadku mojej propozycji jest różnica, czy to Mongołowie, czy np. średniowieczni Normanowie. Bo w średniowieczu karty były już znane np. w Europie, i "wzięcie lew" mogło być tu spokojnie metaforą zwycięstwa, natomiast u Azjatów - niekoniecznie. Przyznam, że nie mam pomysłu na uniwersalne, ponadkulturowe rozwiązanie, które zachowywałoby w miarę wiernie wszystkie płaszczyzny tej gry słów. I tak sam jestem zaskoczony, że udało się znaleźć jakiekolwiek. :)

Michał Nycz
04-08-2008, 14:02
No niestety, w wypadku mojej propozycji jest różnica, czy to Mongołowie, czy np. średniowieczni Normanowie. Bo w średniowieczu karty były już znane np. w Europie, i "wzięcie lew" mogło być tu spokojnie metaforą zwycięstwa, natomiast u Azjatów - niekoniecznie.
Nie, no tu masz oczywiście rację.
Przyznam, że nie mam pomysłu na uniwersalne, ponadkulturowe rozwiązanie, które zachowywałoby w miarę wiernie wszystkie płaszczyzny tej gry słów. I tak sam jestem zaskoczony, że udało się znaleźć jakiekolwiek. :)
Właśnie o takie rozwiązanie mi chodziło, gdy pisałem o średniowiecznym smaczku.
A co do kart, czy w średniowieczu funckjonowało już sformułowanie "wzięcie lew" ?
Bo jeśli włożysz je w usta Rogera I , to musisz być pewien, że on właśnie tak by powiedział, prawda?

Tom z Sopotu
04-08-2008, 14:46
A co do kart, czy w średniowieczu funckjonowało już sformułowanie "wzięcie lew" ? Bo jeśli włożysz je w usta Rogera I , to musisz być pewien, że on właśnie tak by powiedział, prawda?

Nie mam pojęcia, czy istniało, ale w tym samym stopniu nie wiem, czy w ówczesnym angielskim istniało wyrażenie "to be left". Kto wie, czy możliwość stworzenia takiej gry słów nie pojawiła się w angielskim np. dopiero około XVIII wieku i Roger I nie mógł również w ten sposób się wyrazić. Ta wypowiedź została stworzona na potrzeby współczesnego odbiorcy, nie ma w niej nawet śladu archaicznej stylizacji, więc chyba podobnie powinno być z tłumaczeniem. W tym sensie chyba jednak pewien być nie muszę. ;)

Michał Nycz
04-08-2008, 20:24
Zgoda.:) Zagalopowałem się.

Edit:

Ale też ...

Ta wypowiedź została stworzona na potrzeby współczesnego odbiorcy, nie ma w niej nawet śladu archaicznej stylizacji, więc chyba podobnie powinno być z tłumaczeniem. W tym sensie chyba jednak pewien być nie muszę.
Myślisz, że dzieciaki będą kojarzyły grę słowną, którą stworzyłeś? Nie przeczę, jest ambitna - pytanie, czy nie aż nazbyt.

Tom z Sopotu
04-08-2008, 21:27
Myślisz, że dzieciaki będą kojarzyły grę słowną, która stworzyłeś? Nie przeczę, jest ambitna - pytanie, czy nie aż nazbyt.

Zgoda - pewnie nie będą (ale też pamiętaj, że tworząc ją nie wiedziałem, że to na potrzeby dzieciaków), bo kto dziś jeszcze gra w karty? To jest niestety taki typ wyrażenia, który potrzebuje sekundy na zastanowienie, zanim się zajarzy, o co chodzi. Tak czy owak, lepszego pomysłu nie mam.

Michał Nycz
04-15-2008, 13:51
http://pl.youtube.com/watch?v=YgNJ_7lnhxU&feature=related

Czy to nie jest puszczanie oka do fanów Star Treka*? A jeśli tak, to czy mamy prawo odwołać się do funkcjonującego tłumaczenia frazy Today is a good day to die! ?

*wg. mnie tak.

Tom z Sopotu
04-15-2008, 14:31
Czy to nie jest puszczanie oka do fanów Star Treka*?
*wg. mnie tak.

Hmmm... Być może nie jestem wystarczająco oblatany w "Star Treku", ale dlaczego to miałoby być puszczanie oka akurat w stronę jego fanów? :confused:

Michał Nycz
04-15-2008, 20:27
http://en.wikiquote.org/wiki/Star_Trek:_The_Next_Generation

Repeated lines:


Worf: Today is a good day to Die!

Tom z Sopotu
04-15-2008, 20:50
Ejże - nie odważę się wprawdzie stwierdzić, że to zdanie jest starsze niż "Star Trek" (mało jest rzeczy starszych niż "Star Trek" ;) ), ale kto wie. Raczej jest starsze niż Worf. Ja je np. pamiętam z ust młodego jeszcze wówczas Kiefera Sutherlanda w filmie "Flatliners" (u nas chyba chodził jako "Linia życia"), ale wiem, że to nie był pierwszy raz, kiedy słyszałem tę frazę - ona już wtedy funkcjonowała jako cytat. Czyżby ze "Star Treku"? :) Jest na to szansa - nie wiem, w którym odcinku Worf po raz pierwszy używa tego powiedzonka, ale pierwsze epizody "The next generation" mogły się chyba pojawić krótko przed "Flatlinerami" - film jest jakoś z 1990 roku, zaczynałem wtedy studia, o ile pamętam. Myślę, że ten cytat musiał już wtedy funkcjonować od jakiegoś czasu.

Tom z Sopotu
04-15-2008, 20:56
Przy okazji - o ile kojarzę, pojawiła się w "Star Treku" także postać nazwiskiem Pulaski. Postaci o tym nazwisku zresztą wcale często pojawiają się w amerykańskich filmach (słynny musical "Hair" chociażby). Wygląda na to, że wedle Amerykanów jest to jakieś popularne nazwisko, na pewno najpopularniejsze z polskich nazwisk w Ameryce. Tymczasem nie wiem, czy w Polsce w ogóle ono występuje - był oczywiście ów jeden słynny Pulaski, może miał też jakichś przodków o tym nazwisku (i najwyraźniej sam narobił strasznie dużo dzieci w Ameryce ;) ), ale podejrzewam, że to była tylko jakaś epizodyczna odnoga rodu Puławskich na przykład, wypadek przy pracy jakiegoś urzędnika, ktory źle zapisal nazwisko ze słuchu. No bo czy kto słyszał kiedy o jakimś innym jeszcze rzeczywistym, nie filmowym Pułaskim, prócz tego co to walczył o wolność naszą i waszą? :D

Michał Nycz
04-15-2008, 22:42
http://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Pu%C5%82aski
http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Pu%C5%82aski
http://pl.wikipedia.org/wiki/Franciszek_Ksawery_Pu%C5%82aski
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Ferdynand_Pu%C5%82aski

za http://www.poles.org/Gorzynski.html
The Pulaski family of Pulazie in the Bielsk lands uses the Slepowron [literally - Blind Crow] crest as its seal.

Michał Nycz
04-15-2008, 22:50
http://company.yellowpages.pl/Polska/mazowieckie/Wyszkow/128714/index.html

http://www.zascianek.pl/Galeria/lukaszp/

http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/4210447

Tom z Sopotu
04-16-2008, 11:14
No dobra, pod naporem argumentów wycofuję się. :) Tzn. częściowo - bo popularność tego nazwiska w amerykańskich filmach wskazywałaby, że powinno to być nazwisko bardziej popularne niż Kowalski (kojarzę jednego tylko Kowalskiego z amerykańskiego filmu), czy Malinowski (w ogóle nie kojarzę).

Michał Nycz
04-18-2008, 19:43
A Sipowicza kojarzysz?
http://tbn0.google.com/images?q=tbn:23gjfSJszAYXbM:http://content.answers.com/main/content/wp/en/thumb/0/01/200px-Sipowicz-head.jpg
http://en.wikipedia.org/wiki/Andy_Sipowicz
http://www.urbandictionary.com/define.php?term=Sipowicz

Tom z Sopotu
04-24-2008, 12:56
Kojarzę, ale Sipowicz jest jeden, a Pułaskich dziesiątki! Skąd???

Michał Nycz
04-25-2008, 19:22
Dochodzę do wniosku, że to po prostu chęć twórców, by nazwisko bohatera budziło skojarzenia. A Pułaski chyba łatwiej wymówić niż Kościuszko.

Tom z Sopotu
04-26-2008, 01:53
Najśmieszniejsze zaś, że jeśli o skojarzenia chodzi, to Amerykanom wydaje się, że nazwiska kończące się na "-ski", to nazwiska typowo rosyjskie, a nie polskie. W czasie zimnej wojny dodawanie takiej końcówki do rozmaitych wyrazów było bodaj najczęstszym narzędziem antysowieckich dowcipów. No ale poziom wiedzy przeciętnego Amerykanina o świecie poza granicami jego państwa jest wręcz anegdotyczny, cóż się dziwić...

Michał Nycz
04-26-2008, 08:15
http://wiadomosci.wp.pl/kat,38214,wid,9858979,prasaWiadomosc.html?P%5Bpage %5D=1

Kiedy przerażona zagładą World Trade Center wstąpiła do baru na Manhattanie, aby dodać sobie otuchy kieliszkiem Bloody Mary, przypadkowo usłyszała rozmowę dwóch dobrze ubranych dżentelmenów. "Dziś jest tak samo jak w Pearl Harbor", westchnął jeden. "A co właściwie stało się w Pearl Harbor?", zapytał jego przyjaciel. "Wtedy Wietnamczycy zbombardowali port i przez to wybuchła wojna w Wietnamie", popisał się historyczną wiedzą zatroskany obywatel. :D

Petro
04-27-2008, 11:30
Co do tytułowej linijki, pozwolę sobie zaproponować:

Nieważne, kto był górą - ważne, kto dziś leży w dole

Zmienia trochę sens, ale jest chyba bardziej przejrzyste od karcianych skojarzeń.

Tom z Sopotu
04-27-2008, 18:21
Ano właśnie, bo temat nam się nieco zofftopił... :-) Jest w tym coś, pewnie do kontekstu z mongolskim generałem pasuje bardziej. Ale czy do każdego innego też?

Michał Nycz
04-27-2008, 19:59
Hmm, to ja proponuję coś nieco bardziej neutralnego:
Nie liczy się jak grasz, lecz to czy wygrasz.

Tom z Sopotu
10-04-2008, 17:07
Zdanie, które przytoczyłem na początku pochodzi z gry Medieval II Total War (totalwar.com). Wypowiadał je mongolski generał - po wyjściu patcha poprawili drugą część zdanie na "only who wins" - pewnie gra słowna była zbyt wysublimowana. Ja tam wolałem pierwszą wersję.
To co teraz?:(

Pisząc tekst nowej piosenki, zajrzałem do wikipedii i znalazłem tam takie cóś:
Karty do gry – papierowe lub plastikowe przybory do gier karcianych. Data ich wynalezienia nie jest znana. Prawdopodobnie znano je w Chinach już przed X wiekiem.
(http://pl.wikipedia.org/wiki/Karty_do_gry)

Właściwie więc chyba nie ma przeszkód, by średniowieczny mongolski generał mógł powiedzieć: "Nieważne, kto miał prawa, ale kto wziął lewy". :)

michalina
10-05-2008, 16:46
Właściwie więc chyba nie ma przeszkód, by średniowieczny mongolski generał mógł powiedzieć: "Nieważne, kto miał prawa, ale kto wziął lewy". :)

No tak, pytanie tylko, czy mongolski generał grywał w karty? A może był hazardzistą? ;)

Tom z Sopotu
10-05-2008, 18:20
No tak, pytanie tylko, czy mongolski generał grywał w karty? A może był hazardzistą? ;)

To nie jest istotne. Ważne, że mój sposób tłumaczenia tej frazy nie będzie anachronizmem.

Michał Nycz
10-11-2008, 16:39
Tom, brawo. Czapki z głów.:)

Tom z Sopotu
10-30-2008, 16:48
A dzięki tej dyskusji oraz resztkom po tłumaczeniu "Shape of my heart" napisałem całkiem nowy tekst piosenki. Dzięki! :)

michalina
10-30-2008, 19:32
A dzięki tej dyskusji oraz resztkom po tłumaczeniu "Shape of my heart" napisałem całkiem nowy tekst piosenki. Dzięki! :)

??? Żebyśmy wiedzieli, za co dziękujesz ;)

Tom z Sopotu
10-31-2008, 00:13
??? Żebyśmy wiedzieli, za co dziękujesz ;)

Za inspirację! :)