PDA

View Full Version : Sztuczne jęzki


MKLM
10-16-2016, 21:41
Widziałam kilka postów na temat poszczególnych języków, ale nigdzie zbiorczego więc pomyślałam, że mógłby to być dobry pomysł. Co myślicie o nauce języków wymyślonych np. na potrzeby książki czy serialu - klingoński, elficki itp.? Warto uczyć się czegoś w gruncie rzeczy nieprzydatnego? Jakie są wasze opinie? :)

Aleksa94
10-16-2016, 21:57
Nigdy nie wiadomo, co się w życiu przyda :). Jeśli interesują cię takie języki, nie widzę nic złego w tym, by się ich nauczyć.

aneta95p
10-20-2016, 20:32
Jeśli ktoś jest naprawdę zakręcony na tym punkcie, to dlaczego nie? ;) Oczywiście pod warunkiem, że ma sporo wolnego czasu i dużo motywacji. :D

franciss
10-23-2016, 00:34
Zgadza się. Czas na naukę jest podstawowym warunkiem. A zalet takiej nauki jest bardzo wiele. Wydaje mi się, że przede wszystkim rozwijamy się językowo. Używanie sztucznych języków daje możliwość bezpośredniej obserwacji, jak bardzo różnią się one od języków naturalnych.

Beatte
11-01-2016, 19:28
Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, czy nauka takiego języka nie okaże się przydatna. ;) Na pewno zależy to od konkretnego przypadku, ale mimo wszystko sztuczne języki zazwyczaj rządzą się regułami zaczerpniętymi z języków już istniejących, co może być pomocne, jeśli kiedyś zapragniemy ich się uczyć. Myślę, że na poznawaniu różnych zależności w ramach języka (nawet sztucznego) można tylko skorzystać - a jeśli będzie to nam dodatkowo sprawiać przyjemność, to tym większe korzyści w stosunku do wysiłku.

bearovski
11-02-2016, 12:29
Uczenie się języków sztucznych to tylko geekowskie hobby, natomiast ich tworzenie jest sztuką.

Język Toki pona, dla przykładu, ma całkiem spore grono aktywnych użytkowników, ze względu na swój bardzo skromny zasób słownictwa. Entuzjaści twierdzą, że to filozoficzny język, zarzucający ograniczenia języków naturalnych. Jak dla mnie, ograniczenia w tym języku są na każdym kroku, dlatego trzeba się namęczyć, aby przekazać najprostszą informację. Jednak jestem w stanie takie wytłumaczenie przyjąć - języki sztuczne służą rozrywce oraz rozważaniom: co by było, gdyby język wyglądał tak? Gdyby nie miał liczebników większych od 2, gdyby nie miał liczby mnogiej, gdyby miał 59 przypadków?

MartaMarta
11-03-2016, 21:04
W tej tematyce bardzo ciekawym zagadnieniem są systemy językowe. Polecam sobie o tym poczytać nie tlyko o językach sztucznych ale ogólnie jak to wygląda na świecie. Tutaj znalazłam fajne opracowanie jakby ktoś był zainteresowany :) https://notatek.pl/wyklad-systemy-jezykowe

Maawi
11-04-2016, 01:53
To ja się wyłamię - uważam, że nauka języków sztucznych to strata czasu. Jasne, że brzmi to fajnie jak zagadasz do kogoś w Sindarinie, ale głównym celem każdego języka jest komunikacja - z kim się komunikować w tak rzadko używanym języku? Jeśli jest się aktywnym członkiem bardzo żywotnego fandomu, to znajdzie się kilku podobnych zapaleńców, ale nawet wtedy trzeba sobie zdawać sprawę, że poświęcamy czas i energię na coś, co nie przyniesie nam żadnych korzyści poza odrobiną rozrywki.
Niemniej jednak, jeśli dla kogoś nauka języka jest dobrą zabawą, czemu nie. Osobiście wybrałabym np. francuski zamiast klingońskiego, ale co kto lubi...

maszynka
11-08-2016, 17:02
Wydaje mi się, że esperanto jest najlepszym przykładem na to, że tworzenie sztucznych języków jest skazane na klęskę i zwykle oznacza stratę czasu. Najbardziej znany jest chyba wśród studentów filologii, a poza tym to język raczej ignorowany, a jego użytkowników można zamknąć w jednym województwie.

Jeżeli ktoś ma fioła na punkcie konkretnego świata i uczenie się zmyślonego języka sprawia mu przyjemność, nie mam oczywiście nic przeciwko. Uważam jednak, że wiązanie większych nadziei ze sztucznie stworzonym językiem to płonne nadzieje, nikt raczej nie będzie szukał tłumacza czarnej mowy ;)

A teraz odwróćmy spojrzenie na tę kwestię: niezależnie od tego, czy jestem fanką Tolkiena, czy nie, nieodmiennie powala mnie na kolana fakt, że facet samodzielnie stworzył języki, których można normalnie używać – i to tylko na potrzeby kilku książek! Z przyszłością czy nie, miał facet łeb i cierpliwość...

bearovski
11-09-2016, 21:16
Wydaje mi się, że esperanto jest najlepszym przykładem na to, że tworzenie sztucznych języków jest skazane na klęskę i zwykle oznacza stratę czasu. Najbardziej znany jest chyba wśród studentów filologii, a poza tym to język raczej ignorowany, a jego użytkowników można zamknąć w jednym województwie.

Jeżeli ktoś ma fioła na punkcie konkretnego świata i uczenie się zmyślonego języka sprawia mu przyjemność, nie mam oczywiście nic przeciwko. Uważam jednak, że wiązanie większych nadziei ze sztucznie stworzonym językiem to płonne nadzieje, nikt raczej nie będzie szukał tłumacza czarnej mowy ;)

A teraz odwróćmy spojrzenie na tę kwestię: niezależnie od tego, czy jestem fanką Tolkiena, czy nie, nieodmiennie powala mnie na kolana fakt, że facet samodzielnie stworzył języki, których można normalnie używać – i to tylko na potrzeby kilku książek! Z przyszłością czy nie, miał facet łeb i cierpliwość...

Przepraszam, ale nie wiesz, co mówisz. Esperanto jest klęską? Powiedz to ludziom, dla których jest to pierwszy język i który WPŁYNĄŁ niejako na ich życie (jeżeli uznać hipotezę S-W za słuszną). Może nie spełnił pierwotnego założenia, ale za jego sprawą powstała kultura esperancka, będąca czymś więcej niż samym językiem. Jest to język najbardziej znany nawet wśród laików, dlaczego tylko wśród studentów filologii? Studenci filologii słyszeli też o masie innych języków sztucznych.

Dwa, czy kierujesz się takim chorym pragmatyzmem w każdej dziedzinie życia? Jeżeli tak, to każdy człowiek powinien mieć na swoim koncie Nobla, aby dopiero poczuć spełnienie w życiu. Są na świecie języki naturalne, wymierające, których użytkowników można policzyć na palcach dwóch rąk. Starasz się zatem powiedzieć, że język z małą ilością mówiących jest mniej wartościowy od angielskiego, czy francuskiego ("ach, bo przecież po angielsku się dogadam, nie po klingońsku"). Uwaga, język sztuczny służy rozrywce, otworzeniu się na myślenie oraz zaspokojeniu zmysłu estetyki. NIE JEST inwestycją w przyszłość proponowaną w reklamie prestiżowej uczelni! (Chociaż niektórzy zarabiają niemało na ich tworzeniu).

Kolejna kwestia. Tolkien to oczywiście wielki umysł, który stworzył wiele języków, a nawet ich dialektów, ale nie można mówić, że jedyni ludzie, którzy wymyśli sobie języki to jakiś tam Zamenhof i Tolkien. Wiele osób, w dodatku anonimowych, stworzyło już bardziej lub mniej zaawansowane języki, które zdobyły uznanie w społeczności. Sukcesem języka sztucznego nie jest to, że przejmie rolę języka naturalnego w komunikacji, tylko to, że podoba się ludziom, fanom wymyślonego uniwersum, lub po prostu zwykłym osobom, którym koncept danego conlangu wydaje się atrakcyjny.

a897295
11-10-2016, 00:08
Mnie z kolei ciekawi kwestia czy języki programowania, wg was, mogą/ powinny zasługiwać na miano języków sztucznych?

zuzannasol5
11-10-2016, 04:32
Myślę, że wszystko zależy od celu i motywacji. Jeśli uczymy się języków po to, żeby znaleźć pracę z nimi związaną, to jasne, że elficki nie będzie najlepszym wyborem. To są języki, których uczy się z pasji, dla czystej przyjemności i poszerzenia horyzontów. Jeśli kogoś to interesuje, to nie uważam, żeby to było "nieprzydatne". Albo inaczej: nie wszystko w życiu musi być przydatne. :)

Anitta
11-10-2016, 20:38
A co z łaciną? To w sumie aktualnie też sztuczny język :P

a897295
11-15-2016, 23:07
Wg mnie "sztuczny" to nie to samo co "martwy". Kiedyś używało się łaciny nie tylko do pisania, ale też mówienia, a język sam w sobie powstał i kształtował się na drodze naturalnego rozwoju, nie został wymyślony przez jedną osobę w celach eksperymentalnych.

a897295
11-15-2016, 23:15
Inną ciekawostką, która mi się przypomniała jest Lincos - sztuczny język stworzony do nawiązania łączności z cywilizacjami pozaziemskimi za pomocą radia, który bazuje podobno na liczbach :D
Jak widać twórcy sztucznych języków starają się, aby w jak najprostszy sposób można było przekazać jak najwięcej treści. Chyba ciężko byłoby powiedzieć coś takiego o łacinie... ;)

mbied
02-07-2017, 13:10
Języki sztuczne moim zdaniem pomimo braku zastosowania w prawdziwym życiu (mówię o językach fikcyjnych) dalej rozwijają zdolność uczenia się języków i uczą schematów. Często takie języki są tworzone przez lingwistów i pokazują różne ciekawe możliwości.
Poza tym niektóre z nich są nie aż tak sztuczne. Np. dzięki podstawowej znajomości sindarin (elficki tolkiena) da się zrozumieć niektóre słowa w gaelickim/walijskim, a dzięki temu że znałam zasady fikcyjnego pisma quenya (też tolkien) od razu załapałam jak zaznaczać samogłoski w starym piśmie mongolskim.

tewlwolow
02-07-2017, 21:40
Inną ciekawostką, która mi się przypomniała jest Lincos - sztuczny język stworzony do nawiązania łączności z cywilizacjami pozaziemskimi za pomocą radia, który bazuje podobno na liczbach :D
Jak widać twórcy sztucznych języków starają się, aby w jak najprostszy sposób można było przekazać jak najwięcej treści. Chyba ciężko byłoby powiedzieć coś takiego o łacinie... ;)

Każdy język naturalny dąży do maksymalnej prostoty, nie można winić tu łaciny, że się starała, jak mogła! :D

Archol
02-13-2017, 14:29
Uwaga, język sztuczny służy rozrywce, otworzeniu się na myślenie oraz zaspokojeniu zmysłu estetyki.

Lepiej bym tego nie ujął. Język jest systemem służącym do wymiany informacji, jasne. Ale tak jak niektórzy widzą piękne róże tam gdzie inni widzą po prostu krzak, jest pewna niemała grupa ludzi, którzy widzą w języku nie tylko środek komunikacji — ale również brzmiącą melodię.
Jest pewna anegdota z życia króla conlangerów — Tolkiena. Otóż poznawszy już w swoim życiu grekę, łacinę, język fiński i szereg języków germańskich, stwierdzi pewnego poranka, że w nocy przyśnił mu się język. Nie byle jaki język, była to ponoć najpiękniejsza mowa, jaką autor fantastyki słyszał. Brzmiał on jak fuzja języka fińskiego, z domieszką greki, angielskiego, łaciny i paru innych języków romańskich. Wiecie już, do czego zmierzam? Tolkienowi język ów wydał się być tak cudownym, że postanowił stworzyć świat, żeby móc go ożywić. Tak oto, jeśli wierzyć ludziom zajmującym się biografią Tolkiena, miało narodzić się Śródziemie. Nie dla historii o jakimś niziołku czy kawałku biżuterii — ale po to, aby marzenie o języku Quenya mogło się ziścić.
Tolkien był wizjonerem, poliglotą, który widział w języku coś więcej niż tylko tworzywo, jego postać chyba najdobitniej pokazuje, że język może być również dziełem sztuki. Oczywiście, nie chodzi tu wyłącznie o brzmienie, o estetykę melodii. Język sztuczny odpowiada też na pytania z kategorii "co by było gdyby": gdyby było 60 przypadków, gdyby nie było nosówek, gdyby języka tego używał gatunek z planety X, etc., etc... Językowe nerdy to już taki dziwny rodzaj człowieka :)

karna95
02-27-2017, 16:21
Moja koleżanka dla zabicia czasu tłumaczyła język minionków na polski. Dużo czasu to zajęło i skończyło fajnym efektem, ale ja osobiście bym się w takie coś nie bawiła.

agawa
05-29-2017, 19:36
Wszystkie języki są piękne, a te sztuczne mają szczególny urok, ponieważ powstały na określonych zasadach. Bez wyjątków (lub z niewielką ich ilością), jasną gramatyką i określoną strukturą. Brzmienie każdy może sobie stworzyć takie, na jakie ma ochotę.
Nauka takich języków (z fantasy) może i nie jest praktyczna, ale kto mówi, że musi być?
Za to sztuczne języki, które powstały realnie do komunikacji nigdy nie dostały swojej szansy, ale nie powiedziałabym, że nie odniosły sukcesu. Esperanto mimo wszystko znane jest na całym świecie.

Ze swojej strony chciałabym podać wam pod dyskusję język medžuslovjanski - którym z założenia nikt nie musi mówić, ale za to rozumieją go w dużym procencie wszyscy Słowianie. Sztuczny, mało znany, ale jakże praktyczny.

A tak podsumowując - zawsze lepiej umieć niż nie umieć, prawda? :D