View Full Version : A może w drugą stronę?
Czyli z naszego na obce? :) Próbowałem kiedyś coś przetłumaczyć z polskiego na angielski i, oczywiście, odkryłem, że to o niebo trudniejsze. Więc trochę z przymrużeniem oka i gwoli rozrywki zamieszczam i oferuję uścisk dłoni temu, kto odgadnie, czym toto było w oryginale :)
Zadanie jest o tyle trudniejsze, ze tekst jest troche zmieniony, bo tłumaczony był na potrzeby pewnej internetowej gry, w którą byłem kiedyś zaangażowany przez jakiś czas. W grze tej odgrywałem rolę pirata (czy mężczyźni nigdy nie dorastają? ;) ), więc piosenka w wersji angielskiej jest o piracie, ale po polsku dotyczy innej grupy społecznej.
Pirate
Pirate! - they say, ‘tis fine with me,
My own law is what I obey,
I am a man whose will is free,
I never cared what the codes say.
Steered by devil or by the Lord,
What real difference does it make?
My will is like my rusty sword,
Bend it too much and it will break.
Learn to use the sword to the ends
that agree with the sword’s true heart,
'Cos if you swing with unskilled hands,
Your own kisser it shall slap hard!
Chorus:
As old as the world is my story,
And lousy as only it can be,
I’m not a gun for hire, sorry,
And you won’t make no courtier of me
Their flattery got on my nerves,
They even praised my every flaw,
Yarr, I replied, I will not serve,
I’m a pirate and never will bow!
I want liquor, dance, dainty food,
And a lovely gal for trophy,
Someone to raid in somber mood
And on weekends - philosophy.
But no drink and no sage clever,
offer heavens I’d desire,
Nor hells I’d fear; And I’ll never
To a family life retire.
It’s my headache and my error,
My French disease, guts and coin glance,
And my, finally, soul in terror,
When Grim Reaper calls for his dance!
Chorus:
As old as the world is my story
And lousy as only it can be,
I’m not a gun for hire, sorry,
And you won’t make no courtier of me.
Evil? – might be. Good- but why?
Yes, I am vain, but I’m not mad,
Let me live in my sin and so die,
And the Saints will also be glad.
Ciekaw jestem, czy ktoś jeszcze tłumaczył coś literackiego z polskiego na obce i moze sie podzielic wrazeniami?
Toż to 'Warchoł' Kaczmarskiego :D
Gratuluję pomysłu i pozdrawiam.
Witam po długiej przerwie :)
Ponieważ mam jak widać za dużo wolnego czasu, przetłumaczyłem jeszcze jedno.. Tak, wiem że dobre tłumaczenie powinno zachowywać renesansowy styl, ale że słabo u mnie z szesnastowieczną angielszczyzną, to nie zachowuję.
Jan Kochanowski
John Loverson ;)
Tak nas Panie obdarzasz, wżdy nam zawsze mało -
Za nic mamy - co mamy, więcej by się chciało.
A przecież ni nam życia ni geniuszu starcza
By skorzystać z bogactwa samej duszy skarbca.
Za to ciało gnębimy, jakby wieczne było:
Krwią wojenny trud płaci, potem zrasza miłość
Aż i w końcu niezdatne do snu ni kielicha;
Trzeszczy, cieknie i śmierdnie, wzdyma się i wzdycha.
Nie zachwycą już nas wtedy szczodre dary boże.
Bośmy kochać to nawykli, z czego czerpać możem.
Późno mądrość przychodzi
Czego pragnąć się godzi.
Ale próżno żałować
Czego nie szło zachować.
Lord, you're giving us plenty but we still want more
of that what we cannot have, what we have we scorn
Not keen to care for more than full pockets and bowls,
and turn towards the riches of the eternal soul.
So we torment the body as if it was immortal,
Scattering its sweat in love and its blood in wartime,
Until finally it's not good for sleeping nor drinking,
Only capable of cracking, leaking and stinking.
Instead of God's wonders we learn how to love the measly,
little pleasures that we know well and can get most easily.
In life, the wisdom comes late
of what is small, what is great,
but there's no use in weeping,
for what was beyond our keeping.
Alternatywnie, ale za dużo sylab niestety:
But it is futile to weep
for things impossible to keep
Przypomina pergamin i cielęca skóra
Że i drzewiej wiedziano - co teraz skrobią pióra.
Krom grosiwa i jadła i chybkiej obłapki
Zawżdy człeka kusiły te same zagadki:
Po swojemu się każdy ze Stwórcą pasował,
A co siebie nadręczył, innym krwi popsował,
Własnym myślom nie ufał, życie sobie zbrzydził,
Bał się swojego strachu i wstydu się wstydził,
Lubo jako my się cieszył - czym? - nie miał pojęcia
I umierał taki mądry jak był w czas poczęcia.
Żak profesorom krzywy
Martwych nie słucha żywy,
Nie wyciągają wnuki
Z życia dziadów nauki.
Ancient tomes, scrolls, scriptures and tablets of clay
Tell us that they knew all we discover today:
Besides money, a good feast and a stolen kiss,
Man has always been tempted by the same mysteries.
Each of us in his own way tries to wrestle God,
We hurt our own selves and spill each other's blood,
Blaming cruel life for all that there is to blame,
Afraid of our own fear, ashamed of our shame.
Ever between pain and pleasure we keep being torn,
till we die just as wise as at the time we were born.
What's written will not be read,
The living hear not the dead,
And the son does not bother,
learn from the life of the father.
Kto cnotami znudzony, nieufny nadziei,
Swoich kroków niepewny - do dworu się klei.
Tam wśród podobnych sobie może się wyszumieć
A przy tym w nic nie wierzyć, niczego nie umieć:
Prałat karci opojów - sam jeszcze czerwony,
Złodziej kluczem potrząsa do skarbca Korony,
Kanclerz wspiera sojusze na ościennym żołdzie,
Mędrcy przed głupotą łby schylają w hołdzie.
Wiem - bo byłem sekretarzem u Króla. Do czasu
Nim wolałem się pokłonić władzy Czarnolasu.
Dwór ma swoje zalety:
Po komnatach - kobiety,
W radach szlachta zasiada
Jeno nie ma z kim gadać.
He who is bored with virtue and eager to thwart
all of his aspirations, quickly joins the court.
There among other dandies he can enjoy living
with nothing to commit to, nothing to believe in.
Drunkards are frown by prelates fond of fire-water,
While thieves hold the golden keys to the royal coffers,
Pacts are signed by chancellors payed with foreign fees,
The wise before the foolish get down on their knees.
I know, I was king's assistant till tired of strife,
I decided my sole master shall be country life.
The court does have its charms
Women have open arms
There are ballrooms to walk through
But there's no-one to talk to
Kto i bawić się umiał i nie bał się myśleć
Temu starość nie straszna pod lipowym liściem.
Miło dumać wśród brzęku pszczół nad bytowaniem -
Czy się zboża wykłoszą, a czy kuśka stanie,
Czy w powszechnej niezgodzie kraj się znów pogrąży.
Czy się księgę ostatnią w druku ujrzeć zdąży,
Która gwiazoa na niebie - (moja) ta co spada,
Czy ta nad widnokręgiem, co jutrzenką włada?
Tylu bliskich i dalekich dzień po dniu odchodzi
A ja żyję w lat bogactwie, co mi schyłek słodzi...
Im mniej cię co dzień, miodzie -
Tym mi smakujesz słodziej:
I słońcem i księżycem,
Rozkoszą nienasyceń,
Szczodrością moich dni
- Dziękuję ci.
He, who knew how to both think and cherish life's pleasures,
does not fear his old age, spent in calm and leisure.
It's nice to ponder future, lying on a meadow,
Will I be proud of harvests? And of my libido?
Will the country once again fall in disarray?
Will they print my last book before I pass away?
Is that falling star mine? or should I call my own
rather the star that rises with the break of dawn?
People I know die every day, friends as well as foes,
And I still live a sweet, rich life reaping what I sowed.
The less honey I eat,
The more I find it sweet,
So with sun and with moonlight,
with longings that are delight,
with all my days, here, now
- I thank and bow.
Komentarze oczywiście mile widziane.
Klempicz
12-19-2007, 15:09
Witam,
bardzo ładne tłumaczenie - i bardzo odważne... Sam kiedyś myślałem o tłumaczeniu Kaczmarskiego na angielski, ale stchórzyłem :/ Duże gratulacje i prośba o dalsze tłumaczenia!! Jedno co zauważyłem czytając i "Warchoła", i "Jana Kochanowskiego" to pewne niedociągnięcia w rymach - mówię tu o opieraniu rymów na pisowni (tak mi się wydaje). Oto przykład:
Besides money, a good feast and a stolen kiss,
Man has always been tempted by the same mysteries.
Pozornie wszystko jest OK, ale "kiss" wcale nie rymuje się z "mysteries" - w "kiss" jest krótkie "i" (wymawiane bardzo podobnie do polskiego "y") oraz na końcu (w wymowie) - "s". W "mysteries" zaś "ie" czyta się jako długie "i" ("ii" wymawiane z naciskiem), a na końcu wyrazu (w wymowie) - "z". A więc wychodzi "-ys" i "-iiz". Myślę, że na to warto w przyszłości zwrócić uwagę.
Pozdrawiam!
Tom z Sopotu
12-20-2007, 12:34
Akurat tego bym się nie czepiał. Rym nie musi - a zaryzykuję nawet twierdzenie, że nie powinien - być zbyt dokładny. W tym wypadku - moim zdaniem - mieści się w granicach normy. Sam (fakt, że w języku polskim) używam znacznie bardziej kontrowersyjnych rymów i uważam, że wychodzą nieźle. Nadmierna dokładność to ryzyko częstochowszczyzny.
Klempicz
12-20-2007, 13:37
Nie zgadzam się. To jasna sprawa, że rym zbyt dokładny to częstochowszczyzna. Te wyrazy jednak po prostu się nie rymują - tu nie chodzi o sam rym, ale też rytm i akcent słowa (to dzięki temu można czasem ryzykować "rymowanie" wyrazów brzmieniowo odległych - dzięki temu, że ich rytm i akcent się zgadzają - albo chociaż jedna z tych składowych).
Pozdrawiam!!
PS. Nie czepiam się... :mad:
Dziękuję za komentarze :) Nie odbieram krykyki jako "czepiania się", ale jako potrzebne mi informacje zwrotne od zawodowców. W przeciwienstwie do Was, nie jestem muzykiem; nie jestem też z zawodu tłumaczem ani z wykształcenia anglistą i tu np to widać. Tak, tego typu bledy wynikają po prostu z tego, że źle wymawiam dane słowa.
Klempicz, a co jest nie ok w 'Warhole'?
Z tym 'mysteries' i 'kiss' jest to jeszcze kwestia akcentów moim zdaniem..jak sobie nucę to 'kys' i 'iiz' to nawet mi się to, niedokładnie ale jednak, rymuje, jesli zaakcentuję te sylaby. Ale jesli poprawnie wymówić 'mysteries' z akcentem na 1szą sylabę, to już brzmi bez sensu.
Tłumaczenie nie było łatwe, szczególnie w takich momentach jak "się pokłonić władzy czarnolasu", "pod lipowym liściem", gdzie te nawiązania trzeba było jakoś ominąć nie zmieniając bardzo sensu. No i oczywiście, ta nieszczęsna "kuśka", na którą nie miałem lepszego pomysłu niż XIXwieczne, freudowskie "libido"...
Tu mam też wątpliwość:
I know, I was king's assistant till tired of strife,
I decided my sole master shall be country life.
'Shall' mi fajnie brzmi, bo ma taki archaiczny posmak, ale czy nie powinno to być 'should', żeby zachować poprawność gramatyczną?
Tom z Sopotu
12-30-2007, 22:47
Nie zgadzam się. To jasna sprawa, że rym zbyt dokładny to częstochowszczyzna. Te wyrazy jednak po prostu się nie rymują - tu nie chodzi o sam rym, ale też rytm i akcent słowa (to dzięki temu można czasem ryzykować "rymowanie" wyrazów brzmieniowo odległych - dzięki temu, że ich rytm i akcent się zgadzają - albo chociaż jedna z tych składowych).
OK, może po prostu nie zwróciłem uwagi, jak się poprawnie akcentuje "mysteries" - jeśli akcent pada na pierwszą sylabę, to rymu faktycznie nie ma, przyznaję.
Tom z Sopotu
01-15-2008, 18:08
Nagle obrodziło tłumaczeniami z polskiego na angielski w sąsiednich wątkach, a co ciekawe jakąś szczególną atencją koledzy tłumacze darzą Zbigniewa Herberta, bo chyba niczyje inne wiersze się już od pewnego czasu nie pojawiają. No i koledzy proszą przy tym o ocenę. Zastanawiam się jednak, do jakiego stopnia większość z nas jest w ogóle w stanie rzetelnie ocenić te tłumaczenia. Ja jestem wobec nich niemal bezradny - cóż bowiem mogę ocenić? Poprawność gramatyczną? Odwzorowanie oryginału? Być może, ale już - nie myśląc po angielsku, a przede wszystkim nie wychowawszy się w kulturze anglojęzycznej, z jej wszelkimi odniesieniami kulturowymi, z "wrodzoną" znajomością wszelkich niuansów języka, odcieni znaczeniowych słów - ileż mógłbym powiedzieć o jakości tych przekładów? Nie wiem nawet, czy jestem w stanie ocenić, jak te tłumaczenia po angielsku "płyną", w sensie melodii języka. Czy Wy jesteście w stanie to wszystko zrobić? Czy macie w sobie taką pewność, że poznaliście ten język na wskroś i przenikacie przez wszystkie jego warstwy? Jeśli tak, to podziwiam i zazdroszczę, bo sam nieprędko wezmę się za tłumaczenie w tę stronę.
W innym wątku tutaj pojawiło się zdanie tłumaczki Joanny Guze na ten temat:
"Mam też przekonanie, może banalne, że tłumacz musi lepiej znać swój język niż ten, z którego tłumaczy. Mój język daje mi sto możliwości co do znaczenia jakiegoś słowa. Francuskie słowo też może mieć sto znaczeń, lecz tylko dla Francuza. Dla mnie w najlepszym słowniku może mieć pięć. No, w przypadku czasowników, może 20."
I w tym punkcie się z nią zgadzam. Tłumaczenie np. na angielski kusi, ale wolę tłumaczyć na polski. Pozostałym powodzenia życzę! :-)
Dobrze, że mnie wyprzedziłeś, Tom. Jakbym napisał to, co planowałem, to by mnie Klempicz zbanował.
Swoją drogą ciekawy fenomen - nagle i znikąd pojawia się x nowych użytkowników i każdy tłumaczy Herberta na angielski :/
Zostawcie dziadka Herberta w spokoju, bo wuja Exul się z wami policzy! ;-)
Tom z Sopotu
01-16-2008, 16:49
Już się następny pojawił, oczywista tłumacz znów inny. Może by który mod wrzucił te wszystkie Herberty do jednego wątku, zatytułowanego np. "Jak Herbert wychodzi po angielsku" ;)? Bo już spod nich pozostałych tematów prawie nie widać...
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.