PDA

View Full Version : Wymowa obcojęzycznych nazw własnych


zentho
03-19-2008, 14:52
Hipermarkety powstają w Polsce niczym grzyby po deszczu, ale równie szybko pojawiają się trudności w wymowie ich nazw...

Nazwa centrum handlowego „Auchan” jest ponoć fonetycznym zapisem nazwy Haut Champs (wysokie łąki), ponieważ w tej właśnie dzielnicy jej właścicieł założył pierwszy sklep. Prawidłowa wymowa to zatem [oszõ].

„Géant” wymawiamy [żeă], akcentując ostatnią sylabę. Wyraz odmienimy: Géanta [żeanta], Géantowi [żeantowi], Géantem [żeantem], Géancie [żeanće].

„Carrefour” – pochodzi z francuskiego i oznacza skrzyżowanie (wybudowano go na skrzyżowaniu pięciu ulic), zatem powinno być wymawiane jako [karFUR] (nie [kerFUR!]), z akcentem na ostatniej sylabie. Dopełniacz tej nazwy brzmi Carrefoura, nie Carrefouru, miejscownik Carrefourze.

W przypadku hipermarketu „Real” obowiązuje spolszczona wymowa, na dodatek hasło reklamowe „Tylko w Real” jest błędne, właściwa forma gramatyczna to „w Realu”...

Nastręczające problemów nazwy są równie często zastępowane zabawnymi uproszczeniami, tak więc Auchan zostaje niespodziewanie „oszołomem”, Leroy Merlin - „lirojem”, Géant - „żanem”, Carrefour – „kalafiorem”.

Obce wyrazy podnoszą w oczach klientów rangę obiektów, nazwa jest ich walorem marketingowym, ale czy nie byłoby łatwiej zastąpić obco brzmiące nazwy polskimi?

Tom z Sopotu
03-19-2008, 15:16
Za to portugalska "Biedronka" zdaje się w każdym kraju przyjmuje nazwę w lokalnym języku, przez co tworzy pozór "swojskości", wielu ludziom wydaje się, że to rodzima sieć sklepów. Też cwany myk. :-)

Klempicz
03-19-2008, 15:17
W przypadku hipermarketu „Real” obowiązuje spolszczona wymowa, na dodatek hasło reklamowe „Tylko w Real” jest błędne, właściwa forma gramatyczna to „w Realu”...

Nastręczające problemów nazwy są równie często zastępowane zabawnymi uproszczeniami, tak więc Auchan zostaje niespodziewanie „oszołomem”, Leroy Merlin - „lirojem”, Géant - „żanem”, Carrefour – „kalafiorem”.


My zawsze z bratem czy żoną idziemy " do Rila" :D

Pzdr

Tom z Sopotu
03-19-2008, 15:19
A mój znajomy natomiast (z wykształcenia romanista, ze specjalizacją język francuski) wymawia zawsze konsekwentnie nazwę "Geant" tak, jak się ją pisze: g-e-a-n-t. :-)

Klempicz
03-19-2008, 15:27
W tym przypadku to jeszcze pół biedy. Gorsze są półzapożyczenia, które nie wiadomo skąd się wzięły... Takie "fał-si-di" (VCD) jest już chyba nie do wyplenienia... Ja tam mówię albo "fał-ce-de" albo "wisidi" :)

Pozdrawiam!

Tom z Sopotu
03-19-2008, 15:46
W tym przypadku to jeszcze pół biedy. Gorsze są półzapożyczenia, które nie wiadomo skąd się wzięły... Takie "fał-si-di" (VCD) jest już chyba nie do wyplenienia... Ja tam mówię albo "fał-ce-de" albo "wisidi" :)

A Czesi na bazie takiego skrótu stworzyli nowy wyraz. Sam słyszałem, jak na płytę CD mówili "cedeczko". :-)

Klempicz
03-19-2008, 15:51
A Czesi na bazie takiego skrótu stworzyli nowy wyraz. Sam słyszałem, jak na płytę CD mówili "cedeczko". :-)

No a czym się to różni od naszego "masz jakieś nowe sidiki"? :)

Pozdrawiam!

Tom z Sopotu
03-19-2008, 16:35
No a czym się to różni od naszego "masz jakieś nowe sidiki"?

Raz, że wydaje mi się, że u nas mniej ludzi tak mówi (w moim towarzystwie nikt), a dwa, że chyba nawet na wystawie sklepu muzycznego w Nahodzie widziałem taki napis z ceną, a tego (chyba) w Polsce nie masz. :-)

Klempicz
03-20-2008, 09:56
w moim towarzystwie nikt

:):):) Co sugerujesz? Że jestem kryptohiphopowcem? :D A wracając do tematu - faktycznie, w Polsce nie funkcjonuje to jako słowo pisane (chociaż nie dam głowy, że nie można się tu i ówdzie natknąć na napis "sidiki" bądź "cidiki" w oknie sklepu np. dla DJ-ów).

Pozdrawiam!

Tom z Sopotu
03-20-2008, 12:03
Co sugerujesz? Że jestem kryptohiphopowcem? :D

A gdzieżbym śmiał! ;) :D

zentho
03-21-2008, 12:21
A mój znajomy natomiast (z wykształcenia romanista, ze specjalizacją język francuski) wymawia zawsze konsekwentnie nazwę "Geant" tak, jak się ją pisze: g-e-a-n-t. :-)

Czyli jak najbardziej świadoma forma buntu.

To upraszczanie wymowy nie występuje tylko w języku polskim - spróbujcie się domyślić, jak Amerykanie wymawiają "IKEA" ;)

Klempicz
03-21-2008, 12:42
To upraszczanie wymowy nie występuje tylko w języku polskim - spróbujcie się domyślić, jak Amerykanie wymawiają "IKEA" ;)

Tu się nie muszę domyślać, od żony bez przerwy słyszę "ajkia" :)

Pozdrawiam!

blueberrygood
03-21-2008, 12:48
To upraszczanie wymowy nie występuje tylko w języku polskim - spróbujcie się domyślić, jak Amerykanie wymawiają "IKEA" ;)

To znaczy? Wymawiają AJKIJA. Nie rozumiem tutaj uproszczenia... :confused:

zentho
03-21-2008, 13:52
Wymawiają zgodnie z regułami fonetyki języka angielskiego,ponieważ tak jest łatwiej, nie trzeba zachodzić w głowę, w jakim kraju powstała sieć i jaka w związku z tym powinna być wymowa jej nazwy.

Tom z Sopotu
03-21-2008, 15:52
I Polacy również do nazwy IKEA stosują reguły swojego języka. Np. odmieniają "tę Ikeę" przez przypadki - a posłuchajcie którejkolwiek reklamy tych sklepów - IKEA zawsze jest nieodmienna, tak chcą Szwedzi. Czyli w oczach twórców tej sieci za bardzo lepsi od Amerykanów nie jesteśmy. :-)

mrówkojad
03-21-2008, 16:09
I Polacy również do nazwy IKEA stosują reguły swojego języka. Np. odmieniają "tę Ikeę" przez przypadki - a posłuchajcie którejkolwiek reklamy tych sklepów - IKEA zawsze jest nieodmienna, tak chcą Szwedzi.

To także polityka marketingowa. Tak naprawdę słowo IKEA to akronim - skrót utworzony z pierwszych liter imienia, nazwiska oraz nazw farmy i parafii, skąd pochodzi założyciel sieci. Skrótowce często bywają nieodmienne, ale zawsze można posłużyć się odmienionym rzeczownikiem "sieć", którym poprzedzimy słowo IKEA. To raczej nie spowoduje straty wartości marketingowej ;)

zentho
03-28-2008, 11:31
Ostatnio słyszałam nową wersję wymowy nazwy Géant - „Żygant” :)

Fatalny jest też według mnie pomysł nadawania polskim prywantym firmom pseudoangielskich nazw. Wymyślne nazwy świadczą dość często o zwykłej nieznajomości języków obcych. Dobierane są na zasadzie przypadku, brak im logicznego uzasadnienia – mają po prostu przyciągnąć klienta, sugerując być może jakieś powiązania z zagranicznymi firmami...Czyżby jakieś kompleksy?

Tom z Sopotu
03-31-2008, 13:49
Fatalny jest też według mnie pomysł nadawania polskim prywantym firmom pseudoangielskich nazw. Wymyślne nazwy świadczą dość często o zwykłej nieznajomości języków obcych. Dobierane są na zasadzie przypadku, brak im logicznego uzasadnienia – mają po prostu przyciągnąć klienta, sugerując być może jakieś powiązania z zagranicznymi firmami...Czyżby jakieś kompleksy?

Z całą pewnością, ale bywa też tak, że coś po angielsku po prostu faktycznie może brzmieć lepiej (zgrabniej, krócej, efektowniej) i z góry niczego bym nie zakazywał. To może nie jest najbardziej wyrazisty przykład, bo mnie to ani ziębi, ani grzeje specjalnie, ale ostatnio wynikł spór na temat nazwy stadionu, który ma powstać w Gdańsku. Mimo wszystko uważam, że z marketingowego punktu widzenia nieco lepiej brzmi zwięzła i dobitna Baltic Arena niż rozlazła i bezpłciowa Arena Bałtycka. Ale kopii o to bym nie kruszył.

Polska zaściankowość jednak często właśnie wtedy jest najbardziej widoczna, kiedy chce się zabłysnąć obcojęzycznym "szlifem". Czym innym jest bowiem nagminne dodawanie do nazw firm końcówki "-ex" (obok końcówki "-pol" najbardziej mnie śmieszącej) ? W zestawieniu z czymś zwykle siermiężnie swojskim daje to niezamierzony efekt komiczny: "Józefex", "Młotex", Warzywex". No i "Władekpol". :D

Z drugiej strony, nadający swym firmom polskojęzyczne nazwy właściciele też się powinni czasem zastanowić, jak one brzmią w obcych (przynajmniej tych najpopularniejszych) językach. Np. z lubością nadawana w Polsce rozmaitym sklepom czy kantorom wymiany walut nazwa "Fart" musi bowiem nieustannie budzić salwy śmiechu wśród anglojęzycznych turystów. Hurtownia "Pierd". :-)

Klempicz
03-31-2008, 15:17
Z drugiej strony, nadający swym firmom polskojęzyczne nazwy właściciele też się powinni czasem zastanowić, jak one brzmią w obcych (przynajmniej tych najpopularniejszych) językach. Np. z lubością nadawana w Polsce rozmaitym sklepom czy kantorom wymiany walut nazwa "Fart" musi bowiem nieustannie budzić salwy śmiechu wśród anglojęzycznych turystów. Hurtownia "Pierd". :-)

Ba, w drugą stronę jak się okazuje też to działa - vide niemiecka firma oświetleniowa OSRAM, która beztrosko wkroczyła na polski rynek nie zmieniając nazwy... Aż dziw bierze, że w czasach rozwydrzonej globalizacji, gdzie prowadzone są szczegółowe badania dotyczące rynków lokalnych (celem uniknięcia podobnych niezręczności, a czasem wręcz poważnych nietaktów) taka firma jak OSRAM tego nie dopilnowała... Chociaż z drugiej strony rozmawiałem na ten temat ze znajomymi niedawno i daliby się pokroić za to, że OSRAM to firma polska, która chciała zwrócić na siebie uwagę kontrowersyjną nazwą. Więc może celowe działanie, chwyt marketingowy? No ale właścicieli budek FART już bym o taką zmyślność nie podejrzewał...

Pozdrawiam!

Tom z Sopotu
03-31-2008, 16:56
Ba, w drugą stronę jak się okazuje też to działa - vide niemiecka firma oświetleniowa OSRAM, która beztrosko wkroczyła na polski rynek nie zmieniając nazwy... Aż dziw bierze, że w czasach rozwydrzonej globalizacji, gdzie prowadzone są szczegółowe badania dotyczące rynków lokalnych (celem uniknięcia podobnych niezręczności, a czasem wręcz poważnych nietaktów) taka firma jak OSRAM tego nie dopilnowała...

Podejrzewam, że w tym akurat wypadku, firma postanowiła bazować na datującej się chyba jeszcze sprzed wojny rozpoznawalności marki. OSRAM było znane, także w Polsce, od dawna jako czołowy producent żarówek i pewnie postanowili zaryzykować, licząc że pozytywne skojarzenia przeważą nad negatywnymi.

Swoją drogą, muszę pogrzebać w papierach - w piśmie "New Scientist" był kiedyś cały kącik, w którym czytelnicy przytaczali nazwy firm i produktów o nazwach po angielsku budzących dziwne skojarzenia, gdzieś to mam zebrane. Jedyne co w tej chwili pamiętam, to wietnamska bodajże restauracja z żarciem na telefon, o nazwie "Fuk mi" - dzwonicie, pracownik restauracji podnosi słuchwakę i mówi... :D

Angela_Krk
01-24-2012, 22:30
A ja mam problem, jak wymawiać "H&M" czy "C&A". Z tego, co kojarzę większość ludzi czyta "H&M" jako /ha-ent-em/ (w tym ja), co jest bardzo dziwną polsko-angielską wersją :) Co ciekawe, jest to szwedzka firma odzieżowa (nie mam pojęcia, jak wymawia się litery H i M po szwedzku ;) ) i skrót pochodzi o nazwisk Hennes i Mauritz.
Jakie jest rozwiązanie? Na /ha-i-em/ chyba już nikogo nie namówimy to próbować w całości po angielsku /eɪtʃ- ənd - em/?

degu
01-25-2012, 11:05
Niemcy wymawiają wszystko po niemiecku - to też jakiś sposób: H&M nie mowią and tylko und, podobnie C&A, na perfumerię Douglas mówią Duglas, ale moim faworytem jest pasta Colgate, na którą mówią dokładnie tak, jak jest napisana [kolgate]

smerfetka_31
01-25-2012, 21:02
A mój znajomy natomiast (z wykształcenia romanista, ze specjalizacją język francuski) wymawia zawsze konsekwentnie nazwę "Geant" tak, jak się ją pisze: g-e-a-n-t. :-)

Idąc tym tropem, moja znajoma chodzi do Ałchana (Auchan) i Liroja (Leroy Merlin) :)

Zgadzam się z tym, że obco brzmiąca nazwa sklepu czy hipermarketu "podnosi" jego rangę. Wielu ludzi kupując w sklepach, których nazwa nie jest polska w ten sposób manifestuje swój snobizm. Weźmy na przykład sklep obuwniczy Gino Rossi, znam osoby, które są przekonane o tym, że obuwie jest włoskiego pochodzenia i nie zdają sobie sprawy z faktu, iż sieć tak naprawdę jest polska.

EK2412
02-26-2012, 23:03
Myślę, że oryginalna wymowa może być dla wielu ludzi bardzo trudna. Może warto by więc rzeczywiście obok oryginalnego logo z nazwą umieścić polski odpowiednik, jeśli nazwa brzmi bardzo obco. Mi samej często jest wstyd, bo nie wiem, jak wymówć np. jakąś francuską, czy niemiecką nazwę. A przecież to trochę bez sensu, bo żyjemy przecież w Polsce.:)

annamackiewicz
03-04-2012, 21:17
Ostatnio słyszałam nową wersję wymowy nazwy Géant - „Żygant” :)

Fatalny jest też według mnie pomysł nadawania polskim prywantym firmom pseudoangielskich nazw. Wymyślne nazwy świadczą dość często o zwykłej nieznajomości języków obcych. Dobierane są na zasadzie przypadku, brak im logicznego uzasadnienia – mają po prostu przyciągnąć klienta, sugerując być może jakieś powiązania z zagranicznymi firmami...Czyżby jakieś kompleksy?

Mnie się wydaje, że to właśnie zabieg marketingowy, który ma przyciągnąć klienta. A wiedzieliście, że "Reserved" to polska marka, "Cropp Town" oraz "Home&You" także i założyli je dwaj gdańszczanie? :)

kramer
03-05-2012, 09:29
Jakie jest rozwiązanie? Na /ha-i-em/ chyba już nikogo nie namówimy to próbować w całości po angielsku /eɪtʃ- ənd - em/?

A z jakiej racji po angielsku skoro wiemy, że to szwedzka firma? Jeśli nas interesuje poprawna wymowa to prawdopodobnie ją znajdziemy w szwedzkiej telewizji.

No i "poprawna wymowa" znaczy tutaj raczej wymowa jakiej życzy sobie producent. Przypomina mi się niemiecka marka piwa Jever. Nazwę miasta, w którym stoi browar wymawia się [ˈjeːfɐ], choć w reklamie piwa usłyszymy [ˈjeːvɐ]. Z tego co widzę w podglądzie, zapis fonetyczny nie skopiował się poprawnie. Jeśli kogoś to interesuje to może sobie sprawdzic poprawny zapis na Wikipedii (http://de.wikipedia.org/wiki/Jever_%28Bier%29).

marmac
03-22-2012, 00:30
Moim zdaniem powinniśmy wypowiadać te nazwy albo po polsku, czyli np. "ha i em" albo w języku ojczystym danego wyrażenia. Francuzi np. wymawiają wszystko po francusku, "asz e em", ale najlepsze, co słyszałam to Nicolas Cage [Nikola Każ], chociaż temat nazwisk można by już podpiąć pod inny wątek.

pro95
03-22-2012, 03:43
A ja mam problem, jak wymawiać "H&M" czy "C&A". Z tego, co kojarzę większość ludzi czyta "H&M" jako /ha-ent-em/ (w tym ja), co jest bardzo dziwną polsko-angielską wersją :) Co ciekawe, jest to szwedzka firma odzieżowa (nie mam pojęcia, jak wymawia się litery H i M po szwedzku ;) ) i skrót pochodzi o nazwisk Hennes i Mauritz.
Jakie jest rozwiązanie? Na /ha-i-em/ chyba już nikogo nie namówimy to próbować w całości po angielsku /eɪtʃ- ənd - em/?

teraz dopiero sie zastanowilem nad tym. ja to mowie HA-EN-EM. chyba dlatego, ze Niemcy tez wymawiaja HA na poczatku i sie osluchalem tak. zaluje, ze nie zwrocilem uwagi jak w Norwegii mowia.

a Anglicy jak to mowia? z tym bywa roznie. tak jak z HSBC. i wieloma innymi.
polecam artykul:
http://www.bbc.co.uk/news/magazine-11642588

picadilly
05-05-2012, 20:08
Z H&M to jeszcze nie taki problem, ale z C&A już jest gorzej - z niemiecka można powiedzieć [ce-und-a], z angielska [si-end-ej]. W polskiej wymowie [ce-i-a] jeszcze tego nie słyszałam.

Rozumiem, że zagraniczne marki wchodzące na polski rynek zostawiają oryginalną nazwę w większości wypadków, bo to ma znaczenie marketingowe. Rozumiem też, że polskie firmy z nadzieją na rozwój na rynkach zagranicznych wybierają nazwy "uniwersalne". Ale zgadzam się, że nazywanie każdej małej firmy, jednoosobowej działalności, sklepiku osiedlowego z angielska, niemiecka to już albo snobizm, albo brak kreatywności.

Swoją drogą polski "Reserved" wśród moich znajomych to "rezerwat", produkty z "Tesco" to tescowe produkty albo teskaczowe. Jest też "oszołom", "liroy" i "karfiur". Chyba jest tak, że im sklep popularniejszy, częściej odwiedzany tym bardziej przekręcana i spolszczana jest jego nazwa.

Iverling
05-06-2012, 17:24
W reklamach na Carrefour natrętnie mówią "karfur".

anna2506
05-06-2012, 21:45
W ramach tego tematu, zresztą bardzo ciekawego, pozwolę sobie wkleić link do pewnego filmiku na ten temat:
http://www.joemonster.org/filmy/15017/Wojciech_Cejrowski_o_obcych_nazwach

Ja sama przyłapałam się na mówieniu [si-end-ej] na C&A, wiedząc przecież, że firma jest niemiecka :) Mnóstwo jest nazw, które biednego konsumenta mogą przyprawić o zawrót głowy, Jacqueline Riu czy Bijou Brigitte to jeszcze "pikusie";) Nie mam pojęcia, czy poprawnie wymawiam "Leroy Merlin" - ratuję się "lirojem".

Swoją drogą, zastanawiam się, czy znajdą się polscy rodzice, którzy swoje dziecko ubierają w "five-ten-fifteen" (sklepy 5-10-15) :D
A przez ten natłok anglojęzycznych nazw, moja mama swojego czasu uparcie mówiła o lodach "Grykan" (czyli o polskich Grycanach).

walkatee
05-06-2012, 22:41
A przez ten natłok anglojęzycznych nazw, moja mama swojego czasu uparcie mówiła o lodach "Grykan" (czyli o polskich Grycanach).

Otóż to! Też znam ludzi, którzy mówią Grykan :) Po zastanowieniu stwierdzam, że na H & M mówię "ha em" i podobnie na C & A - po prostu "ce a", bez andów czy undów :D

Ineczka
06-25-2012, 15:50
[QUOTE=walkatee;147367]Otóż to! Też znam ludzi, którzy mówią Grykan :) Po zastanowieniu stwierdzam, że na H & M mówię "ha em" i podobnie na C & A - po prostu "ce a", bez andów czy undów :D[/QUOTEKi

Kiedyś też, nie wiedzieć czemu, mówiłam "ha end em", co jest dość nielogiczną mieszanką. Ale może dlatego ludzie tak mówią, że chcą niby powiedzieć po polsku, ale znak & kojarzy im się przede wszystkim z angielskim "and" i dlatego tak wychodzi. Obecnie mówię na ten sklep albo "haem", albo po szwedzku [ho: o em]. Na sklep C & A mówię natomiast całkowicie po angielsku, nawet nie wiedziałam, że to niemiecka firma.

piotrpoch
07-01-2012, 15:49
Podobnie jest ze sklepem odzieżowym "Diverse" Wszyscy mówią "diwers" zamiast np. "Dajwers" bo to chyba głopio brzmi po polsku - Idę do "Dajwersa" - skoro jest napisane "diverse"