PDA

View Full Version : Praca licencjacka/ tłumaczenia audiowizualne


WhiteRose
01-22-2010, 16:47
Witam!
Tematem mojej pracy jest przekład audiowizualny - humor sytuacyjno-słowny w 'Epoce Lodowcowej'.
Wydaje mi się, że temat nie jest taki zły... do momentu... no właśnie. Zaczęłam pisać i coś mi to opornie idzie. Cytaty, które mój promotor kazał 'wyhaczyć' podzieliłam właściwie tylko na dwie grupy: direct translation i partial equivalence. Niestety w 'epoce' nie ma zastosowania techniki ommition, nie wspominając o teorii relewancji, którą nie mogę się posłużyć. No okej... I co dalej? Dr podał mi kilka dalszych podziałów, np.
w wersji oryg. występuje humor syt. i słowny, natomiast w polskiej tylko sytuacyjny. Właściwie to sama się zastanawiam, czy jest możliwy taki podział. Mam jeszcze kilka przykładów.
Czy powinnam głównie skupić się na tłumaczeniu tego humoru pod względem kultury?
Co jeszcze powinnam uwzględnić?

Pozdrawiam!

darkliquoredeyes
01-22-2010, 19:22
Niestety w 'epoce' nie ma zastosowania techniki ommition nie wspominając o teorii relewancji, którą nie mogę się posłużyć. No okej... I co dalej? Dr podał mi kilka dalszych podziałów, np.
w wersji oryg. występuje humor syt. i słowny, natomiast w polskiej tylko sytuacyjny. właściwie to sama się zastanawiam, czy jest możliwy taki podział.

Po pierwsze: ta technika nazywa się "omission" w poprawnej angielszczyźnie - zwracam uwagę od razu, abyś nie utrwalała sobie i nie miała potem tego typu błędów w pracy. Zapewne wynikają one z szybkości pisania, ale u nas za takie "przekręcanie" wyrazów praca była automatycznie odrzucana przez promotora bez dalszego czytania dopóki się nie poprawi.

Po drugie: według mnie każdy podział na kategorie badawcze jest dobry, o ile masz odpowiednią liczbę przykładów do przeanalizowania w każdej z nich. A im bardziej oryginalny podział, tym lepiej.

juki
03-09-2014, 13:46
Witam, czy ktoś może pisał jakieś prace z tej dziedziny? Ja zdecydowałam się pisać coś o problemach w tłumaczeniu gier językowych w "Seksie w wielkim mieście". Mój promotor jest wybitnie niepomocny i nie widziałam żadnej pracy opierającej się o analizę seriali, filmów itp. chociaż wiem, że dużo już takich powstało.
Czy macie jakieś wskazówki? Czego się trzymać? Na czym się skupić? Każda rada będzie mile widziana. :-)

annme
03-20-2014, 18:15
Znalazłam coś takiego, mam nadzieję, że Ci pomoże: http://pure.au.dk/portal/files/14202/The_translation_of_puns.doc

Może nie powinnaś sugerować się całkowicię tą pracą, ale myślę, że znajdziesz w niej kilka wskazówek i przede wszystkim będziesz mogła zajrzeć do Literatury przedmiotu, z której autor korzystał.

anet.a
04-10-2014, 20:34
Również pisałam pracę na podobny temat (paronimia, homonimia i dwuznaczności językowe w tłumaczeniu danego filmu). To od czego zaczęłam to dokładna analiza filmu w poszukiwaniu przykładów (upewnij się, że masz ich wystarczająco dużo, w moim przypadku wymagane było min. 15). Dobrym motywem przewodnim są też odniesienia do kultury (myślę, że w "Seksie w wielkim mieście" może ich być całkiem sporo).

Jak już zdecydujesz się na jakiś konkretny temat, wszystkie przykłady opisz dokładnie, w którym momencie występują, czemu są trudne w przekładzie, jak zostało to przetłumaczone w wersji wyemitowanej, czy zostało coś pominięte oraz jaki jest twój pomysł na tłumaczenie. Możesz też dodać do pracy print screen'y.

Oczywiście dodatkowo: wstęp, krótki opis filmu/serialu, czynniki zewnętrzne i wewnętrzne, trochę teorii, opinia ogólna i podsumowanie.

Jeśli chodzi o bibliografię to m.in:
- Katia Spanakaki, Translating humour for subtitling
- Teresa Tomaszkiewicz, Przekład audiowizualny
- http://www.jostrans.org/issue01/art_bogucki_pl.php

Powodzenia :)

Monika2510
04-13-2014, 12:01
Witaj,

ja aktualnie jestem w połowie pisania mojej pracy licencjackiej o domestykacji i forenizacji w jednej z bajek animowanych, czyli to można też podłączyć pod problemy/zabiegi językowe użyte w tłumaczeniu.

Też byłam zagubiona, jako że nigdy wcześniej nie pisałam czegoś takiego, a wzorów prac nie widziałam. Mogę Ci poradzić, przede wszystkim pójść do swojej biblioteki uniwersyteckiej i tam są pracę osób z zeszłych lat do wglądu (przynajmniej większość można obejrzeć, bo niektórzy nie wyrażają zgody), następnie wybierasz podobne tematy prac z listy, prosisz o wgląd i możesz już obejrzeć z czym to się je.

Pierwsza część pracy polega na wyjaśnieniu od strony tłumaczeniowej, na czym twoja praca się skupia. Jeśli masz gry językowe, to o nich piszesz, piszesz też, co to jest tłumaczenie audiowizualne i jakie są jego techniki itd.

Druga część jest analityczna i wtedy analizujesz przykłady, które wyszukasz w serialu. Weź sobie oryginalną płytę z oryginalnymi napisami czy też lektorem, zależy na czym się skupisz w swojej pracy, BO JAK WIADOMO TE DWIE RZECZY się od siebie różnią i wtedy porównujesz co było fajnie/inaczej przetłumaczone na polski ;)

Z autorów książek dotyczących tego tematu mogę polecić: Teresę Tomaszkiewicz, Arkadiusza Belczyka i Łukasza Boguckiego.

evel
04-19-2014, 15:01
Ja też piszę pracę na podobny temat. To, co dla mnie jest zdecydowanie najgorsze, to fakt, że jest naprawdę mało materiałów na temat tłumaczenia audiowizualnego. Może jest to spowodowane faktem, że takie tłumaczenie do lat 90-tych ubiegłego wieku nie było w ogóle uznawane za tłumaczenie. Piszę pracę w języku hiszpańskim, więc zdecydowana większość materiałów, które posiadam też jest po hiszpańsku, ale książka Frederica Chaume - Cine y traducción zdecydowanie jest warta polecenia dla zainteresowanych.

magdalenamurczek
05-01-2014, 17:41
Innym przydatnym podręcznikiem może okazać się: Audiovisual Translation Language Transfer on Screen- Jorge Díaz Cintas and Gunilla Anderman

vampire17
05-06-2014, 13:56
Przede wszystkim, zanim napiszesz teorię przygotuj sobie przykłady i sprawdź na czym polegają problemy w tłumaczeniu. Wykładowcy często narzekają na to, że ktoś najpierw napisał teorię, a potem się okazało, że przygotowanie teoretyczne wcale nie miało związku z praktyką, a przynajmniej niewiele. Przydatne też będzie znalezienie skryptu dialogów. Ze słuchu czasem ciężko wszystko wyłapać, co postacie mówią. Co do analizy, musi być szczegółowa, nie tylko pod względem leksykalnym, ale też układ słów w zdaniu, interpunkcja czy stylistyka. Wszystko ma znaczenie przy analizowaniu tłumaczenia.

olal1988
05-06-2014, 18:23
Jeśli chodzi o pozycje do bibliografii, to wybitnie pomocna jest T.Tomaszkiewicz "Przekład audiowizualny" oraz Pisarska-Tomaszkiewicz "Współczesne tendencje przekładoznawcze". Warto też przejrzeć kilka numerów "Przekładańca", bo być może będzie tam artykuł o interesującym Cię zagadnieniu. I jeszcze polecam stronę AVTLab, ponieważ tam zamieszczane są odnośniki do najnowszych audiowizualnych publikacji.

greeneyed23
05-10-2014, 19:12
Witam wszystkich,
Jestem nowa na forum i piszę pracę o przekładzie humoru w "Epoce lodowcowej", więc postanowiłam podpiąć się pod ten temat. Mam dosyć podstawowe pytanie dotyczące strategii. Mianowicie, o jakim tłumaczeniu można mówić, jeżeli tłumacz wdraża do tekstu wiele modyfikacji, czy można wtedy mówić o ekwiwalencji, skoro ogólne znaczenie i informacja, jaka płynie z dialogu, jest podobna? Nigdzie nie mogę znaleźć podobnych przykładów.

She picked a hair off my shoulder and says, "If you have an extra mating dance, at least pick a female with the same color pelt."
I thought "Whoa. She's gonna go praying mantis on me."

Wyrwała mi włosa z nosa i mówi : "Kochany, jak chcesz się gzić na prawo i lewo, to chociaż wybieraj laski tej samej rasy."
Myślę se: o nie, nie będzie mi ruda małpa właziła na łeb!

Czy powinnam te instancje analizować osobno, czy można wyróżnić jakąś wspólną technikę? Bardzo proszę o pomoc i z góry dziękuję.

vampire17
05-10-2014, 22:50
Cóż, moim zdaniem najogólniej można by to nazwać reconceptualization czyli przedstawienie podobnej sytuacji przy użyciu innych nawiązań. Użycie wizerunku małpy zamiast modliszki jest chyba tego dobrym przykładem, tak samo włos z nosa a włos z ramienia, oba pokazują, że postacie są sobie dość bliskie. Zamiast nawiązania do futra nawiązanie do rasy też jest przykładem zmiany koncepcji, do przedstawienia podobnej sytuacji.

greeneyed23
05-11-2014, 12:10
A czy można by na to spojrzeć jak na adaptację, skoro np. Tomaszkiewicz w swojej książce opisuje wdrażanie takich potocznych zwrotów, jak w tym przypadku "ruda małpa" czy "gzić", jako właśnie adaptację polonizacyjną?
Niestety nie mogę liczyć na żadną pomoc od swojego promotora. Muszę jeszcze dodać, że nie opisywałam w rozdziale teoretycznym takiej strategii jak reconceptualisation, więc raczej nie mogę się teraz na nią powołać.

evel
05-12-2014, 09:56
Polecam jeszcze książkę Belczyka - Tłumaczenie filmów, w której jest rozdział o humorze i grach słów z przykładami angielskimi. Może akurat będzie przydatna :)

vampire17
05-12-2014, 17:40
A czy można by na to spojrzeć jak na adaptację, skoro np. Tomaszkiewicz w swojej książce opisuje wdrażanie takich potocznych zwrotów, jak w tym przypadku "ruda małpa" czy "gzić", jako właśnie adaptację polonizacyjną?
Niestety nie mogę liczyć na żadną pomoc od swojego promotora. Muszę jeszcze dodać, że nie opisywałam w rozdziale teoretycznym takiej strategii jak reconceptualisation, więc raczej nie mogę się teraz na nią powołać.

Co do adaptacji to nie wiem, bo książki Tomaszkiewicz nie czytałem w całości, tylko wybrane rozdziały i nie pamiętam takiego zabiegu.
Z tych właśnie powodów nie rozumiem dlaczego ludzie upierają się, żeby najpierw pisać teorię, a później brać się za praktykę. Mnie się to zawsze nielogiczne wydawało. Skąd można wiedzieć na co się natkniesz w swojej analizie? Oczywiście jakaś podstawa teoretyczna jest potrzebna w analizie, żeby wiedzieć na co w niej zwracać uwagę, ale jak się już napisze teorię, to się człowiekowi raczej nie chce do niej wracać i ją zmieniać, więc fajne przykłady się odrzuca. :/

Kryspin
01-13-2016, 11:25
A może warto byłoby przygotować na podstawie tej analizy własną teorię? Tj. ponazywać zabiegi, albo połączenia zabiegów we własnym zakresie. Wyjście z nową teorią, albo modyfikacja dotychczasowych w pracy magisterskiej zawsze jest wysoko punktowana.
A tak przy okazji tego tematu, dla rozrywki - przypomina mi się artykuł, który kiedyś czytałem, o lektorze i napisach w filmach: potlumaczeni.pl/lektor-niepotrzebny-od-zaraz/. Jak się zna angielski, to film z napisami jest świetną zabawą. Wtedy dopiero wyłapuje się te wszystkie różnice, jak "włos z nosa" i "ruda małpa". Lektor to zasłania.