PDA

View Full Version : Tłumacz bez wykształcenia?


aga2525
02-07-2014, 13:47
Jak uważacie, czy osoba mieszkająca za granicą kilkadziesiąt lat, wychowana np. w Polsce a na stałe mieszkająca w np. Wielkiej Brytanii, może zajmować się tłumaczeniem, choćby ustnym? Czy osoba potrafiąca płynnie komunikować się w obcym języku może pracować jako tłumacz, mimo braku wykształcenia w tym kierunku?

Guargh
02-07-2014, 14:05
Jak uważacie, czy osoba mieszkająca za granicą kilkadziesiąt lat, wychowana np. w Polsce a na stałe mieszkająca w np. Wielkiej Brytanii, może zajmować się tłumaczeniem, choćby ustnym?

Dlaczego "choćby"? O wiele bardziej martwiłbym się brakiem wykształcenia kierunkowego u tłumacza ustnego niż pisemnego.

A co do samego pytania powiedziałbym, że decyduje rynek - jeśli taki człowiek ma liczne grono zadowolonych klientów, to czy papier z uczelni ma takie duże znaczenie?

estrellafugaz1
02-07-2014, 15:21
Myślę, że jednak kwalifikacje są ważna. Nie wystarczy dobrze znać język obcy, żeby nazywać się pełnoprawnym tłumaczem...

PiotrZ
02-07-2014, 18:17
Gdyby wykształcenie nie było potrzebne to każdy by był tłumaczem :D pieczątka robi swoje.

estrellafugaz1
02-07-2014, 19:51
gdyby wykształcenie nie było potrzebne to każdy by był tłumaczem :D pieczątka robi swoje

i nie byłoby sensu studiować i ciągle się dokształcać :)

kuba285
02-09-2014, 11:50
i nie byłoby sensu studiować i ciągle się dokształcać :)

Na studiach, z mojego doświadczenia przynajmniej, za dużo się o tłumaczeniach nie nauczy. Przez większość czasu największy nacisk jest kładziony na literaturę, historie itp. Jeśli chodzi o tłumaczenia to najwyżej można trochę poćwiczyć tłumaczenie pisemne, ale jeszcze nie spotkałem się z zajęciami z przekładu ustnego czy choćby z przedstawieniem odrobiny teorii na ten temat. Tak naprawdę pierwszy kontakt z poważnym tłumaczeniem ustnym miałem jako wolontariusz na konferencji i muszę przyznać, że rzut na głęboką wodę w tym wypadku to dobry sposób żeby się czegoś nauczyć.

Athriya
02-09-2014, 13:03
Na studiach, z mojego doświadczenia przynajmniej, za dużo się o tłumaczeniach nie nauczy. Przez większość czasu największy nacisk jest kładziony na literaturę, historie itp. Jeśli chodzi o tłumaczenia to najwyżej można trochę poćwiczyć tłumaczenie pisemne, ale jeszcze nie spotkałem się z zajęciami z przekładu ustnego czy choćby z przedstawieniem odrobiny teorii na ten temat. Tak naprawdę pierwszy kontakt z poważnym tłumaczeniem ustnym miałem jako wolontariusz na konferencji i muszę przyznać, że rzut na głęboką wodę w tym wypadku to dobry sposób żeby się czegoś nauczyć.

Miałam na studiach przekład administracyjny, biznesowy, teorię przekładu.. nawet zajęcia o wykorzystaniu komputera w pracy tłumacza. Ale niestety, nawet gdy wzięto pod uwagę, że takie zajęcia mogą się przydać, to wciąż było za mało. Nie było wzmianki o CATach, o innym oprogramowaniu, które może być przydatne. Jest tego po prostu za dużo. Owszem, z zajęć z dobrym wykładowcą możesz wynieść konkretne słownictwo z danej dziedziny.. Ale dokształcać się i tak trzeba, bo żadne studia nie dadzą nam tego, co najzwyklejsza praktyka.

megane
02-09-2014, 13:59
Ja mam trochę inne spojrzenie na ten problem...

Moim zdaniem, taka osoba może wykonywać tłumaczenia, ale w ograniczonym zakresie. W tym biznesie, jak w każdym innym, są zlecenia łatwe, które nie wymagają specjalistycznej wiedzy translatorycznej czy innej (np. prosta korespondencja biznesowa, krótkie teksty ogólne), ale są i takie, których może podjąć się tylko osoba z odpowiednim wykształceniem i co najważniejsze - doświadczeniem.

W każdym zawodzie znajdziemy osoby, które - odpowiedzialnie - podejmuje się tylko prostych zadań, np. mechanik samochodowy, który naprawia tylko proste silniki czy księgowy, który obsługuje tylko małe, jednoosobowe firmy,gdzie księgowość jest bardzo prosta.

Najważniejsze, aby taki tłumacz bez formalnych kwalifikacji znał swoje możliwości i nie podejmował się zadań, które przerastają jego kwalifikacje.

Nie stawiajmy wszystkich w jednym szeregu, bo to krzywdzące.

A to wszystko piszę ja, tłumacz przysięgły po nowym egzaminie, z blisko 20-letnim doświadczeniem w tłumaczeniu komercyjnym i konkretnych wykształceniem.

ikarina
02-09-2014, 18:33
Moim zdaniem wykształcenie pomaga, tak samo jak doświadczenie ale nie ogranicza pracę w tym zawodzie. Znam osoby, które nie mają żadnego wykształcenia związanego z tłumaczeniami a są lepsi od tych co mają takie wykształcenie i kilkuletnie doświadczenie. Jeśli tłumaczenia to czyjaś pasja to będzie on jednym z najlepszych. Osoba, która (z różnych powodów) zajęła się tłumaczeniami i traktuje to jak pracę (bo w końcu każdy musi pracować) może mieć kilkuletnie doświadczenie, przebyte kursy i szkolenia i nie będzie jednym z najlepszych.

Uważam też, że nie jest ważne jakie się ma wykształcenie albo ile lat doświadczenia, ponieważ zawsze trzeba mieć na uwadze swoje umiejętności (w każdym zawodzie), aby wiedzieć czy wykonany jakieś zlecenia.

Ponadto myślę, że najważniejszą sprawą w byciu tłumaczem to znać bardzo dobrze dany język, rozumieć go, zdać sobie sprawę, że ten język przedstawia osobny świat, który trzeba poznać i wiedzieć jak go przedstawić innym osobom, aby też go poznały. Reszty można się nauczyć.

OlaO101
02-17-2014, 10:21
Uważam, że można być tłumaczem nie mając wykształcenia w tym kierunku, a znając język. Ten po studiach wcale nie musi być dobrym tłumaczem.

MariaGrapa
02-17-2014, 11:17
Obecnie stawiam pierwsze kroki w tłumaczeniach zarówno ustnych jak i pisemnych i powiem szczerze, że trochę czuję czuję niedosyt, że nie posiadam wykształcenia kierunkowego. Jeśli uda mi się "rozwinąć skrzydła", to zmobilizuję się to tego, aby zdobyć takie wykształcenie obok doświadczenia w pracy. Zresztą zawód ten wymaga ciągłego dokształcania. :p

Dark0408
02-17-2014, 11:50
Zawód tłumacza, jak każdy inny, wymaga ciągłej edukacji i bycia na bieżąco z tematyką i zmianami. Są ludzie, którzy uczą się sami dla siebie i potrafią bardzo dobrze władać i operować zdobytą wiedzą w danym zakresie. Jednakże w praktyce wszystko wymaga potwierdzenia dlatego warto zrobić jakieś kursy potwierdzające znajomość języka na danym poziomie albo zweryfikować wiedzę poprzez podejście do egzaminu w celu zdobycia certyfikatu na konkretnym poziomie. Wspomniana cierpliwość- jest niezbędna; ponadto błyskotliwość, komunikatywność, dobra znajomość języka polskiego/gramatyki, dobra dykcja/ sposób wysławiania się, szybkość i precyzyjność w przypadku natłoku zadań. Również precyzyjność w wykonywaniu zadań, szybkość czytania i przyswajania wiedzy.

miiilki
02-17-2014, 13:01
Aby być prawdziwym specjalistą w danej dziedzinie, dobrze jest połączyć filologię z drugim kierunkiem, z zakresu którego będziemy się specjalizować. Po samych studiach filologicznych może i potrafimy dobrze władać językiem, ale często nie znamy się na tym, co tłumaczymy.

nonna
02-17-2014, 21:39
Tłumaczenia ogólne, jeśli osoba ma predyspozycje, nie powinien sprawiać problemu. Jednak jeśli chodzi o tłumaczenie specjalistyczne, to bez wiedzy w danej dziedzinie ani rusz, moim zdaniem nie można być specjalistą od wszystkiego.

grmonika
02-18-2014, 23:32
Jeśli chodzi o tłumaczenia ogólne - wydaje mi się, że można być dobrym tłumaczem, nie kształcąc się konkretnie w tym kierunku. Ale nie wydaje mi się to możliwe w przypadku tłumaczeń specjalistycznych. Tutaj tłumacz powinien posiadać też jakąś wiedzę.

Theruth87
02-22-2014, 09:58
Wielu jest specjalistów w danej dziedzinie bez wykształcenia - w tych tylko gdzie wykształcenie nie jest elementem obowiązkowym.

RWojcik
02-22-2014, 12:50
Uważam, że sama płynna znajomość języka nie czyni z kogoś tłumacza. Według mnie przygotowanie kierunkowe być może nie jest niezbędne, ale jest bardzo potrzebne. U mnie na lingwistyce było wiele zajęć zarówno teoretycznych, jak i praktycznych z tłumaczeń, że nie wyobrażam sobie tłumacza bez takiego przygotowania. Oczywiście, jeśli ktoś znający płynnie jezyk będzie od razu zdobywał doświadczenie jako tłumacz i faktycznie będzie rzetelnie wykonywał zawód to dlaczego nie.

andaluzyt
02-24-2014, 14:23
Sama znajomość języka nie świadczy o byciu dobrym tłumaczem. Oczywiście są przypadki ludzi, którzy radzą sobie świetnie bez przygotowania kierynkowego, ale to raczej zalezy już od osobistych talentów.
Bez przygotowania do tłumaczenia, czesto tłumaczenie staje się wręcz niezrozumiałe...

czerrybomb
03-16-2014, 15:00
Wydaje mi się, że wykształcenie jest ważne, aczkolwiek nie najważniejsze.
Gdyż opierając się tylko i wyłącznie na wykształceniu Polak chcący być tłumaczem, powinien skończyć dwa kierunki Filologię angielską i polską .

listewnikmariusz
03-16-2014, 21:04
Teoretycznie wszystko jest dozwolone. Nie ma żadnych barier prawnych, żeby tego zakazać. Moim zdaniem to jednak za mało. Wykształcenie jest potrzebne, choć niekoniecznie muszą to być studia filologiczne. Mogą to być np. studia specjalistyczne w języku obcym.

monikarepetowska@wp.pl
03-16-2014, 22:39
Również tak uważam - taka osoboa może być o wiele lepszym tłumaczem, niż osoba z wykształceniem docelowym, ponieważ ma to co u nas na studiach brakuje - ciągły kontakt z językiem, osłuchanie się z nim, oraz ogrom doświadczenia co do jego użycia. Jeśłi chodzi o tłumaczenia pisemne sądzę, że już trzeba mieć skończone studia.

projectile
03-16-2014, 22:55
Mieszkam w Islandii i tu przekonałam się że tłumacz wcale nie musi mieć wykształcenia. Co chwilę widzę jak na polskim forum ktoś daje ogłoszenie że potrzebuje tłumacza i że oczywiście zapłaci. Sama kilka razy zdecydowałam się komuś tłumaczyć podczas wizyty w banku czy w urzędzie, a nie mam odpowiedniego wykształcenia.

Chom
03-17-2014, 16:57
Ja w ogóle podchodzę z dużą pokorą do mojej wiedzy. Wiem, że większość jeszcze przede mną :) na razie, dopóki nie jestem w pełni wykształcona, sama siebie nie uważam za pełnoprawnego tłumacza.

A czy samouk może być dobrym tłumaczem - o, tak, może. Podziwiam takich ludzi.

Salladyn
03-19-2014, 12:28
Mówi się, że jeśli tylko chcemy to wszystkiego się nauczymy i ja w to wierzę. Byłem w Anglii i uważam że akurat tam ta zasada się sprawdza, często dostajesz od ludzi/firm szanse nawet jeśli nie jesteś w danym zawodzie wykształcony czy doświadczony (nie twierdzę, że jest to reguła, ale na pewno jest o to dużo łatwiej) co u nas w Polsce jak sam się przekonałem, jest prawie niemożliwe sądząc chociażby po stawianych wymaganiach. Oczywiście warto jest mieć wiedzę czy w ogóle wykształcenie bo to pomaga przede wszystkim nam samym w pracy, ale liczą się tez dobre chęci i wiara we własne umiejętności.

mide
03-19-2014, 16:39
Niestety kierunkowe wykształcenie nie czyni dobrego tłumacza. Uważam, że osoba, która sama się dokształca, rozwija, zdobywa niezbędne do tej pracy kwalifikacje i doświadczenie może być bardzo dobrym tłumaczem. Jednak niezbędny jest ciągły kontakt z językiem i chęć do stałego rozwoju w tym kierunku.

agnikla
03-23-2014, 19:14
Myślę ze można być tłumaczem i to dobrym. Często osoby znające realia obu krajów potrafią bardziej zrozumieć contekst, sytuacje, implikacje, idiomy itp. Myślę że oczywiście studia pomagają, ale można być dobrym tłumaczem bez nich.

skrzymka
03-23-2014, 19:28
W Wielkiej Brytanii na przykład można zrobić zwykły kurs na tłumacza ustnego, żadnych studiów specjalnych mieć nie trzeba. Oczywiście wymagana jest dobra znajomość języka, to oczywiste ale żadnego formalnego wykształcenia nie wymagają mimo że tłumaczy się na policji, w sądzie itp. Niestety już nie zdążyłam takiego kursu sama zrobić wiec jak to dalej dokładnie wygląda niestety nie wiem :(

Gregorski
03-24-2014, 07:24
Myślę, że raczej tak. Przecież nie chcesz być jak rozumię lingwistą a tłumaczem. Pytanie tylko, na jak dobrze znasz Polski i jak dobrze potrafisz przełożyć z jednego języka na drugi.

DmytroBasiuk
03-24-2014, 13:46
Ja też myślę że może. Nie mam wykształcenia tłumacza, a tłumaczyłem już Amerykanina na konferencji chrześcijańskiej. - Jak by wszystko było OK dzięki Bogu

kala.kf
03-24-2014, 13:50
Ja nie kojarzę ze swoich studiów jakiejś wielkiej nauki z zakresu tłumaczeń,dużo teorii o tekstach,średnio przydatnej,dużo tłumaczeń,niewiele czegokolwiek związanego z warsztatem tłumaczenia,więc bez studiów też się pewnie da tłumaczyć.

Hanczur
04-02-2014, 11:11
Na studiach, z mojego doświadczenia przynajmniej, za dużo się o tłumaczeniach nie nauczy. Przez większość czasu największy nacisk jest kładziony na literaturę, historie itp. Jeśli chodzi o tłumaczenia to najwyżej można trochę poćwiczyć tłumaczenie pisemne, ale jeszcze nie spotkałem się z zajęciami z przekładu ustnego czy choćby z przedstawieniem odrobiny teorii na ten temat. Tak naprawdę pierwszy kontakt z poważnym tłumaczeniem ustnym miałem jako wolontariusz na konferencji i muszę przyznać, że rzut na głęboką wodę w tym wypadku to dobry sposób żeby się czegoś nauczyć.

Ja studiuję obecnie na uczelni w Opolu i muszę przyznać, że zajęcia z tłumaczeń ustnych oraz sądowych i przysięgłych, czy literackich naprawdę dużo dają. Uczelnia nawet ubiegała się o kabiny tłumaczeniowe, niestety z pewnych względów projekt nie przeszedł. Także, zależy też jaka uczelnia.

RWojcik
04-02-2014, 13:26
Ja studiuję obecnie na uczelni w Opolu i muszę przyznać, że zajęcia z tłumaczeń ustnych oraz sądowych i przysięgłych, czy literackich naprawdę dużo dają. Uczelnia nawet ubiegała się o kabiny tłumaczeniowe, niestety z pewnych względów projekt nie przeszedł. Także, zależy też jaka uczelnia.

Ja studiuję lingwistykę stosowaną w Lublinie i generalnie zajęcia dają dużo wiedzy merytorycznej, ale co najważniejsze dużo tłumaczymy (zarówno ustnie jak i pisemnie), uczymy się obsługi narzędzi CAT, tworzenia napisów do filmów, czy też tłumaczymy w kabinach (akurat u nas są kabiny :P). Więc dokładnie, zależy jaka uczelnia.

Moim zdaniem największym problemem tłumacza bez wykształcenia może być to, że mimo znajomości języków będzie przyjmował złe strategie tłumaczeniowe, a także to, że jego tłumaczenia nie były nigdy weryfikowane i nigdy nie dostał konkretnej informacji jakie błędy popełnia, a co robi dobrze.

mafu
04-04-2014, 13:56
Wydaje mi się, że osoby takie jak Ty są częściej lepsze w tłumaczeniach od kogoś z dyplomem. Jednak kogoś, kto zatrudnia tłumacza na pewno przekona bardziej dyplom niż informacja o "tylko" zamieszkaniu z danym kraju.

Paprotka
04-06-2014, 16:13
Prawda jest taka, że wielu z nas wydaje się, że właśnie taka osoba często jest o wiele lepszym tłumaczem niż ktoś po studiach kierunkowych, rzeczywistość natomiast jest zupełnie inna - papier, pieczątka mają pierwszeństwo na rynku, niestety.

blessya
04-07-2014, 14:20
A ja uważam, że mimo wszystko wykształcenie jest ważne. Nawet jeśli ktoś zaczyna stawiać pierwsze kroki w tłumaczeniach bez studiów kierunkowych, powinien pomyśleć o dokształceniu się.

Arctic
05-13-2014, 23:02
Oczywiście, że można tłumaczyć bez wykształcenia, tak samo jak naprawiać samochody czy leczyć ludzi. Uważam, że tylko osoba z odpowiednim wykształceniem i predyspozycjami może profesjonalnie wykonywać poważne tłumaczenia ustne. Oczywiście nie mam tu na myśli, jak ktoś wspomniał w tym wątku, sytuacji pomocy komuś w banku. Pytanie z pierwszego postu w tym wątku (Czy można tłumaczyć bez wykształcenia?) mogła zadać tylko osoba właśnie bez tego wykształcenia. Każdy kto ukończył dobre studia z translatoryki i poważnie podchodzi do tej naprawdę trudnej profesji wie, że gruntowna wiedza teoretyczna to solidny fundament bez którego dużo nie zbudujesz.

tyomyeky
05-14-2014, 12:52
Przecież tutaj chodzi tylko o znajomość języka. Jeśli taka osoba (bez wykształcenia) zna język obcy na bardzo zaawansowanym poziomie, to odpowiedź brzmi "Tak, może wykonywać takie tłumaczenia". O wiele gorsza jest sytuacja, w której tłumacz po studiach zna wszystkie teorie i prawidłowości zawodu, ale z językiem u niego kiepsko.

DianaM
05-16-2014, 08:44
Oczywiście może być tłumaczeń, pozostaje tylko pytanie czy byłaby dobrym tłumaczem. Dla takich osób i tak mimo wszystko polecam różne kursy dotyczące tłumaczenia, warto zapoznać się z tym, co to jest za praca, jakie są metody i techniki itp. Znajomość języka nie sprawia od razu, że ktoś jest lub nie dobrym tłumaczem.

moloko9
05-16-2014, 16:43
W Wielkiej Brytanii na przykład można zrobić zwykły kurs na tłumacza ustnego, żadnych studiów specjalnych mieć nie trzeba. Oczywiście wymagana jest dobra znajomość języka, to oczywiste ale żadnego formalnego wykształcenia nie wymagają mimo że tłumaczy się na policji, w sądzie itp. Niestety już nie zdążyłam takiego kursu sama zrobić wiec jak to dalej dokładnie wygląda niestety nie wiem :(


Moja koleżanka go właśnie kończy, a trwał jeden rok. Po ukończeniu zapisujesz się do agencji tłumaczy i oni Cię wysyłają na tłumaczenia, bardzo przeróżne. Ostatnio koleżanka musiała iść na tłumaczenie do jakiegoś ośrodka dla ludzi starszych gdzie zwalniali dyscyplinarnie polską sprzątaczke i było całe zebranie. Wszystko trwało 3 godziny, a koleżanka tylko się przywitała, bo okazała się, że ta Pani sprzątaczka mówi bardzo dobrze po angielsku, a tłumacz był potrzebny tylko formalnie, bo to przez NHS. Stawka godzinowa tłumacza wynosi 20 funtów. Wiem, że w Londynie można robić po levelu 1, inne specjalistyczne kursy translatorskie.

psuchozebrski
05-17-2014, 00:00
Na Wyspach podejście do tłumaczeń jest dosyć luźne. Będąc po studiach licencjackich spełniałem wszystkie warunki by tłumaczyć nawet rozprawy sądowe w Irlandii. Kwestią jest praktyczna znajomość języka.

I to prawda że na "zwykłych" studiach filologicznych materiał jest obszerniejszy niż sama translatoryka - na to trzeba zrobić specjalizację, a najlepiej studia drugiego stopnia, przynajmniej w naszym kraju.

dysthymia
06-17-2014, 18:13
Podstawą jest na pewno język. Często nawet słyszę opinie moich znajomych o tym, że mogłabym i nawet teraz bez studiów zacząć coś tłumaczyć ale jednak takiej osobie polecałabym tłumaczenia pisemne chociaż to też zależy kto w czym lepiej się czuje.

jz166
06-17-2014, 21:55
W Polsce panuje zacofanie na rynku usług tłumaczeniowych, które polega na tym, że w zasadzie wszystkie firmy, które robią tłumaczenia pisemne chcą zatrudniać tylko filologów lub lingwistów z doświadczeniem. To jest anachronizm, który wynika, jak sądzę, ze ślepej wiary, że tylko ludzie po takich studiach potrafią dobrze tłumaczyć. Oczywiście jest to kompletna bzdura, ale w końcu rekrutują ludzie po takich studiach, którzy myślą, że tylko tacy jak oni sami się nadają.

psuchozebrski
06-30-2014, 07:27
Wydaje mi się, że tak. Osoba mająca na co dzień bezpośredni kontakt z żywym językiem może być naprawdę dobrze przygotowana do uczenia lub tłumaczeń. Choć lepiej by znała też "szkolne" podstawy, np. gramatyki.

judyta.b
07-01-2014, 20:58
Bez wykształcenia można tłumaczyć, pewnie, ale tak jak już ktoś wspomniał na pierwszej stronie wątku - nie należy przeceniać swoich umiejętności. Niektórzy z forumowiczów pisali, że mieszkając kilka lat za granicą sami się przekonali, że wykształcenie nie jest konieczne, bo sami spróbowali 'pobawić' się w tłumacza podczas rozmowy w banku czy urzędzie. Jednak tłumaczenie takich wizyt nie wymaga zbytniej wiedzy o języku. Jeśli móimy o tłumaczeniu 'pełną parą' - tam bałabym się iść i 'udawać' tłumacza bez chociażby żadnego przeszkolenia...

Wiolanta
07-02-2014, 17:40
Zauważyłam, że firmy chcą zatrudniać osoby nawet po licencjacie, co odróżnia tę branżę od innych. To miłe, że nie ceni się papierka a umiejętności, bo przecież tutaj jest się sprawdzanym na każdym kroku. Jak się posiada umiejętności to tytuł magistra czy doktora jest całkowicie zbędny.

kalaallit
07-03-2014, 18:04
Mysle, ze duzo zalezy od rodzajow tlumaczen. Duzo umiejetnosci nie potrzeba, zeby tlumaczyc przy wizycie w urzedzie, co najwyzej slownictwo (ktore czesto szybciej sie nabywa mieszkajac w obcym kraju, niz studiujac w Polsce), za to wolalabym zrobic przynajmniej kurs - bo 5-letnie studia to moze przesada, jesli sie jezyk juz zna - na np. tlumaczenia kabinowe. Co do tlumaczen pisemnych, to instrukcje czy dokumenty tez nie sa skomplikowane w obsludze, za to przed wzieciem sie za literackie dobrze jest sie nauczyc o lokalizacji, tworzeniu tekstow bez powtorzen, byciu "niewidzialnym" w stylu itp. Na pewno przesada jest wymaganie studiow do tlumaczenia ulotek czy klientow banku.

megane
07-03-2014, 19:56
Ok, to kilka przykładów z praktyki zawodowego tłumacza:
- kilkudziesięciostronicowe umowy oparte na prawie anglosaskim/polskim,
- opinie prawne
- analizy prawne i finansowe,
- sprawozdania finansowe,
- pełnomocnictwa
- analizy polityczne i ekonomiczne

Czy aby na pewno osoba po szkole średniej ma odpowiednią wiedzę o świecie i ogólnie sprawność myślenia logiczno-analitycznego, aby tłumaczyć takie rzeczy? Oczywistym jest, że tłumacz zawodowy nie tłumaczy na ogół tekstów ogólnych, bo takie bez trudu rozumie większość prezesów, sekretarek czy innych osób w firmach. Tłumacz zajmuje się właśnie takimi tekstami, których nie jest w stanie zrobić zwykły użytkownik języka obcego, nawet jeśli zna go bardzo dobrze.

Analogicznie, aby komuś opatrzyć ranę czy zrobić zastrzyk, nie trzeba mieć wykształcenia medycznego, ale operację czy nawet prosty zabieg wykonuje tylko lekarz.

Kierowca nie będący mechanikiem dokona prostych napraw przy samochodzie, ale remontu silnika na pewno nie przeprowadzi. Nie powinien też wykonywać napraw, jeśli nie jest pewien, że zrobi to dobrze, bo po prostu może nawet nie mieć świadomości pewnych komplikacji.

Człowiek po studiach, jeśli z nich korzystał poważnie, na ogól widzi więcej, rozumie więcej i potrafi więcej problemów rozwiązać prawidłowo i samodzielnie. Po prostu myśli szerzej, bo ma szerszą wiedzę i tzw. obycie w różnych sprawach. A to jest podstawa zawodowego tłumaczenia.

Katja
07-03-2014, 23:13
Ok, to kilka przykładów z praktyki zawodowego tłumacza:
- kilkudziesięciostronicowe umowy oparte na prawie anglosaskim/polskim,
- opinie prawne
- analizy prawne i finansowe,
- sprawozdania finansowe,
- pełnomocnictwa
- analizy polityczne i ekonomiczne

Czy aby na pewno osoba po szkole średniej ma odpowiednią wiedzę o świecie i ogólnie sprawność myślenia logiczno-analitycznego, aby tłumaczyć takie rzeczy? Oczywistym jest, że tłumacz zawodowy nie tłumaczy na ogół tekstów ogólnych, bo takie bez trudu rozumie większość prezesów, sekretarek czy innych osób w firmach. Tłumacz zajmuje się właśnie takimi tekstami, których nie jest w stanie zrobić zwykły użytkownik języka obcego, nawet jeśli zna go bardzo dobrze.

Analogicznie, aby komuś opatrzyć ranę czy zrobić zastrzyk, nie trzeba mieć wykształcenia medycznego, ale operację czy nawet prosty zabieg wykonuje tylko lekarz.

Kierowca nie będący mechanikiem dokona prostych napraw przy samochodzie, ale remontu silnika na pewno nie przeprowadzi. Nie powinien też wykonywać napraw, jeśli nie jest pewien, że zrobi to dobrze, bo po prostu może nawet nie mieć świadomości pewnych komplikacji.

Człowiek po studiach, jeśli z nich korzystał poważnie, na ogól widzi więcej, rozumie więcej i potrafi więcej problemów rozwiązać prawidłowo i samodzielnie. Po prostu myśli szerzej, bo ma szerszą wiedzę i tzw. obycie w różnych sprawach. A to jest podstawa zawodowego tłumaczenia.

Hmm... a co z osobami po studiach wyższych, ale niefilologicznych? Lekarz, informatyk, matematyk, kulturoznawca może zdecydowanie lepiej sobie poradzić z książką specjalistyczną, niż tłumacz, który nie będzie znał danej tematyki.

megane
07-04-2014, 07:42
No ale o tym właśnie napisałem. Nigdzie nie mówię, że chodzi tylko o studia filologiczne. Wręcz przeciwnie: uważam, że lepszymi tłumaczami są specjaliści z różnych dziedzin umiejący tłumaczyć, niż filolodzy, którzy specjalistami to mogą być w zasadzie tylko od literatury.:)

annacos
07-04-2014, 19:09
Studia, mimo wszystko, dają pewne podstawy do tłumaczenia, więc jak najbardziej są potrzebne, aby móc wykonywać ten zawód.

Katja
07-04-2014, 20:09
No ale o tym właśnie napisałem. Nigdzie nie mówię, że chodzi tylko o studia filologiczne. Wręcz przeciwnie: uważam, że lepszymi tłumaczami są specjaliści z różnych dziedzin umiejący tłumaczyć, niż filolodzy, którzy specjalistami to mogą być w zasadzie tylko od literatury.:)

Widać nie doczytałam. :D

Choć ogólnie mogę sobie wyobrazić, że osoba tylko po szkole średniej dokształca się i ma taki zasób wiedzy, że poradzi sobie w branży tłumaczeniowej. Ale to pewnie nadal będą wyjątki.


@up
Jakaś wiedza językoznawcza jest potrzebna, ale moim zdaniem nie trzeba kończyć od razu filologii, jeśli chodzi o niektóre rodzaje tłumaczeń. Sorry, ale "zwykły" anglista najprawdopodobniej polegnie przy pracy z wyższej matematyki, gdzie wchodzimy na duży stopień abstrakcji. Tutaj na miejscu tłumacza wybitnie widzę np. doktora, czy profesora algebry.

Dania
07-08-2014, 21:07
Sądzę, że taka osoba jest w stanie poradzić sobie przy dość nieformalnych tłumaczeniach ustnych, np podczas swobodnych rozmów osób z różnych krajów. Jednak tłumaczenia ustne, takie jak symultaniczne i konsekutywne, to zupełnie inny rodzaj pracy. W tych tłumaczeniach znajomość języka to tylko część wymaganych umiejętności. Nie wystarczy znać dobrze język, by być w stanie tłumaczyć tekst jednocześnie słuchając mówcy, jak w przypadku tłumaczenia symultanicznego, czy zapamiętać kilkuminutowe przemówienie i przetłumaczyć je, dopiero gdy mówca odda głos, jak w przypadku tłumaczenia konsekutywnego. Aby stać się dobrym tłumaczem ustnym, trzeba naprawdę dużo trenować, by na przykład w symultance nadążać za mówcą (który potrafi naprawdę szybko mówić), czy w konsekutywce być w stanie zanotować (a potem odczytać) wszystko co najważniejsze w całym kilkuminutowym fragmencie przemówienia.

kutla
07-15-2014, 14:25
Najlepszą szkołą jest życie, żeby być dobrym tłumaczem, nie potrzeba mieć skończonych studiów, jednak bez dokumentu potwierdzającego nasze umiejętności jak chociażby dyplom czy ukończony kurs nie można przeskoczyć pewnego poziomu. Na studiach spotykamy się z bardzo okrojoną wersją przedmiotów związanych z przekładem, na nich nie mamy możliwości dowiedzieć się tego czego dowiedzielibyśmy się w prawdziwym starciu z tłumaczeniem. Bardzo dobra znajomość języka, ogrom materiałów, które są dostępne (książki, artykuły itd.), możliwość odbycia praktyk to wszystko może poszerzyć lub uzupełnić nasze braki, ale ciągle będzie nam brakowało pieczątki.

megane
07-15-2014, 16:36
Racja, że można być dobrym tłumaczem bez studiów, jednak nie ma wątpliwości, że studia "wyrabiają" człowiek w wielu tematach, uświadamiają w wielu kwestiach, uczą dystansu do siebie i otaczające rzeczywistości, uczą pokory, a przede wszystkim dają nieco szerszy obraz świata.

Tłumacz, inaczej niż większość zawodów, musi mieć wiedzę, chociażby bardzo ogólna, a bardzo wielu dziedzin. Nawet jeśli specjalizuje się tylko w konkretnej dziedzinie, to prędzej czy później w jego ulubionych tekstach trafi się coś z innej dziedziny. Studia uczą też samodzielności w zdobywaniu wiedzy, korzystaniu z dostępnych źródeł wiedzy, analizowania i logicznego myślenia. A bez tego tłumacz sobie nie poradzi.

Sharara
07-15-2014, 22:11
Zgadzam się że specjalista z danej dziedziny może być lepszym tłumaczem niż filolog. Mimo wszystko jednak musiałby skończyć jakąś podyplomówkę czy coś takiego w zakresie tłumaczeń. Do żadnego zawodu nie da się podejść tak z biegu bez szkolenia.

aczajkowska
07-16-2014, 13:50
Studia filologiczne dziś wydają mi się nieco przereklamowane jeśli chodzi o kształcenie tłumaczy. Może nie wszędzie tak jest, ale studia, z którymi się zetknęłam oferują bardziej zapoznanie się z podstawami kilku dziedzin, tu trochę tłumaczeń pisemnych, tu ustnych, jakieś wprowadzenie do audiowizualnych, bez jednej, konkretnej i pogłębionej specjalizacji. Taki model może być dobry dla kogoś, kto jeszcze nie do końca wie, którą gałęzią tłumaczeń chce się zająć w przyszłości, ale na pewno nie pomaga w kształceniu specjalisty w żadnej z dziedzin.

megane
07-16-2014, 18:19
Tak jest dokładnie. Cały czas powtarzam, że po filologii to można najwyżej (przynajmniej na początku) tłumaczyć teksty ogólne, ew. literackie (jeśli ktoś to czuje), ale na pewno nie specjalistyczne. Filolog jest (czy raczej - powinien być) specjalistą od literatury/historii/realiów danego kraju/krajów obszaru), nie jest natomiast fachowcem od prawa czy finansów.

Studia specjalistyczne plus podyplomowe z tłumaczeń - tak zrobiłem i nie narzekam. :)

Sharara
07-16-2014, 21:56
Na jakie studia by się nie poszło jeżeli chce się zostać tłumaczeń to trzeba zrobić podyplomówkę. Filologia może i wprowadza w ten zawód ale do niego nie przygotowuje porządnie i rzetelnie. Dużo większy nacisk kładzie się na metodykę z tego co zauważyłam na mojej uczelni. Także jeżeli ktoś jest z góry zainteresowany konkretnym tłumaczeniem specjalistycznym to wydaje mi się że rzeczywiście lepiej iśc na studia specjalistyczne i dopiero podyplomówkę robić z tłumaczeń.

KKK
09-30-2014, 21:24
Myślę, że można być dobrym tłumaczem po filologi, jeżeli tłumaczy się teksty z dziedziny, którą się interesuje. Nie jestem pewna, czy bez jakiegokolwiek wykształcenia filologicznego da się oficjalnie tłumaczyć (tzw. pracować lub współpracować z jakąś firmą lub biurem tłumaczeń.

mireczka
10-01-2014, 20:55
Myślę, że można być dobrym tłumaczem po filologi, jeżeli tłumaczy się teksty z dziedziny, którą się interesuje. Nie jestem pewna, czy bez jakiegokolwiek wykształcenia filologicznego da się oficjalnie tłumaczyć (tzw. pracować lub współpracować z jakąś firmą lub biurem tłumaczeń.
No właśnie: można?Bo czytając tutaj różne wątki na forum i ogólnie informacje w internecie wychodzi mi, że żeby iść na podyplomówkę trzeba mieć skończone jakiekolwiek studia,ale to właśnie studia filologiczne najlepiej do niej przygotowują...A może jest tu ktoś, kto zrobił takie studia podyplomowe nie będąc po filologii?

Jakub Ł
10-02-2014, 15:22
Myślę, że pytanie na początku wątku zostało postawione w nieco zbyt ogólny sposób - ktoś może być świetnym tłumaczem podczas biznesowych spotkań, rozmawiając z ludźmi w cztery oczy i wykorzystując nie tylko znajomość języka ale i zdolności interpersonalne, ktoś może świetnie rozumieć pewne dziedziny nauki czy techniki - gdzie nieraz może zdarzyć się, że dany termin trzeba wręcz "wymyślić" we własnym języku, ktoś wreszcie musi posiadać solidny warsztat filologiczny, żeby zapewnić tłumaczenie prozy na odpowiednim poziomie. Jeśli jeden tłumacz miałby znać się perfekcyjnie na wszystkich rodzajach tłumaczeń, musiałby mieć naprawdę szczególne predyspozycje - a do każdego typu "translatorskiej roboty" inna kombinacja studiów może okazać się bardziej przydatna, zbędna lub niezbędna.