PDA

View Full Version : Ciężki los tłumacza symultanicznego


Kaha90
09-07-2013, 12:37
Nie bez kozery mówi się, że zawód tłumacza symultanicznego jest jednym z najbardziej stresujących zawodów. W swojej karierze nie raz, a pewnie nawet systematycznie znajduje się w trudnej sytuacji, często wydawałoby się, że nawet bez wyjścia, ale jakoś sobie musi poradzić...

Załączam krótki filmik a propos ;). Co prawda w tym wypadku tłumacz chyba nie do końca dał radę, no bo przecież jak tu przerwać prezydentowi.. :P?

http://www.tvn24.pl/wideo/z-anteny/i-jak-tu-przerwac-prezydentowi-ciezki-los-tlumacza,859392.html?playlist_id=12972

Może co niektórzy, bardziej doświadczeni, podzielili by się jakimiś radami? Może znajdowali się w takiej lub podobnej sytuacji? Co tu zrobić kiedy jest się pod podwójną presją bycia na wizji i pracując dla prezydenta?

AdamWicz
09-22-2013, 20:32
No z takim Bronkiem to ciężko. Chyba pozostaje tylko zaopatrzyć się w notesik i zapisywać, co prezydent mówi i na koniec jego wypowiedzi podać tłumaczenie.

kevinmoore
09-23-2013, 00:29
Jak to tak oglądam i się zastanawiam, przecież wystarczyło szeptać gościowi do ucha tłumaczenie tego co mówi Komorowski, trochę elastyczności ;) nie widzę w tym nic stresującego :p

agilla
10-07-2013, 11:36
Oprócz tego, że tłumacz zachował ,,zimną krew'', jak zostało to ujęte w opisie pod filmikiem, to jeszcze zachował uśmiech na twarzy, a to niezwykle ważne. Choć faktycznie mógł wykazać się odrobiną elastyczności :) Swoją drogą to nie pierwszy raz, kiedy spotykam się z problemem, że osoby mówiące nie robią pauzy dla tłumacza. Warto takie kwestie delikatnie poruszyć przed wystąpieniem i ustalić przebieg tłumaczenia. Może wtedy podobna wpadka by się nie przydarzyła.

malgorzata85
10-07-2013, 20:36
No z takim Bronkiem to ciężko. Chyba pozostaje tylko zaopatrzyć się w notesik i zapisywać, co prezydent mówi i na koniec jego wypowiedzi podać tłumaczenie.

Jak to by jednak wyglądało? Tłumacz Pana prezydenta na wizji z notatnikiem w ręku? :)
Tłumacz miał ciężki orzech do zgryzienia, ale dobrze chociaż, że zachował uśmiech na twarzy.
A Pan prezydent...myślę, że przez lekki stres pewnie zapomniał w ogóle o tym tłumaczu... Czy tłumaczowi wypada w ogóle przed rozmową na wizji ustalać cokolwiek z (w tym przypadku) głową państwa?