PDA

View Full Version : Alicja w krainie...


Tom z Sopotu
03-06-2008, 23:50
Prośbę mam (gdzieś w środku postu).
Tak mnie naszło - ciąg zdarzeń: oglądałem dziś film "Gra", podczas napisów końcowych poleciał utwór Jefferson Airplane "White rabbit", co przypomniało mi o "Alicji w Krainie Czarów", a konkretnie jak siedziałem przed laty w jakimś schronisku w Bieszczadach, zaś z radia dobiegał wywiad z autorką nowego przekładu książki. Rzecz zainteresowała mnie o tyle, że tłumaczka wspomniała o licznych ukrytych w książce znaczeniach, zwłaszcza matematycznych (autor był wybitnym matematykiem). Stwierdziła, że nie było dotąd kongenialnego przekładu na polski, a już na pewno nie jest nim popularne, ale dość abstrakcyjne tłumaczenie Słomczyńskiego. Opowiadała, ile czasu i wysiłku kosztowały ją niektóre fragmenty książki, by przełożyć je zachowując wszystkie znaczenia.
Przypomniawszy sobie o tym, pomyślałem że chciałbym to właśnie tłumaczenie przeczytać, bo zwłaszcza w kulturze anglosaskiej mnóstwo jest odniesień do "Alicji" (a przyszło mi przez moment do łba, by np. przetłumaczyć wspomnianą piosenkę - sami zobaczcie, jakie do dziś ona niesie skojarzenia, włącznie z "Matriksem" - wiadomo, "follow the white rabbit", ale nie tylko).

Niestety, nie pamiętam nazwiska tłumaczki, ani roku w którym słyszałem wywiad (był to zapewne rok wydania tej wersji).
Czy ktoś z Was jest mi w stanie pomóc w namierzeniu przekładu, którego szukam? Nie musicie wskazywać, gdzie dostać tę książkę, ale czy po podanych przeze mnie szczegółach jesteście w stanie przynajmniej wskazać, która z tłumaczek popełniła ten właśnie przekład?

Poniżej informacje o polskich tłumaczeniach z Wikipedii (same w sobie warte przeczytania) - o ostatnich dwóch, autorstwa kobiet, akurat jest najmniej, dużo za to o tłumaczeniu Stillera, które w sumie również wydaje się warte przeczytania.

Powstało do tej pory siedem polskich przekładów całości książki. Nie jest to duża liczba w porównaniu np. z 34 tłumaczeniami niemieckimi. Alicję... tłumaczyli:

Adela S. (1910) – Pierwsze tłumaczenie (a może adaptacja?) książki. Stiller w przedmowie do swojego tłumaczenia Alicji pisze o nim tak: "Nie wiem nic o najwcześniejszej wersji Adeli S. Wydana w 1910 roku znikła doszczętnie i ślad jej istnienia pozostał tylko w bibliografii. Już w roku 1927 firma Gebethner i Wolff zamówiła nowy przekład, widocznie uznawszy tamten za bezużyteczny". Biblioteka Narodowa faktycznie nie posiada go w swoich zbiorach. Nie jest nawet znane pełne nazwisko tłumaczki.

Maria Morawska (1927) – Tym wspomnianym wyżej, zamówionym przez Gebethnera i Wolffa przekładem było tłumaczenie Marii Morawskiej. Książka nosiła tytuł Ala w krainie czarów. Ukazała się trzy razy przed wojną, później w 1947 i ostatni raz w 1997 roku. Tekst Morawskiej na ogół nie jest wierny oryginałowi (na karcie tytułowej pierwszego wydania widniał zresztą napis "wolny przekład z angielskiego"). Tłumaczka zastępuje często tekst Carrolla własnym, co "nadaje całości odcień jakby parodii". Zaletą tego tłumaczenia były jednak wiersze, przełożone przez znanego tłumacza i poetę Antoniego Lange.

Antoni Marianowicz (1955) – Antoni Marianowicz popełnił nieco translatorskich błędów, np. w pierwszym zdaniu pierwszego rozdziału przetłumaczył bank jako ławkę zamiast brzeg (skojarzenie z niemieckim die Bank – ławka – w późniejszych wydaniach ten błąd został poprawiony). Tłumaczenie Marianowicza odbiega od oryginalnego tekstu, szczególnie dotyczy to wierszy – ponieważ w oryginale są to parodie wiktoriańskich wierszyków dla dzieci, tłumacz nawiązał do podobnych polskich, jak Chory kotek Stanisława Jachowicza czy piosenka Jasne słoneczko późno dziś wstało. To tłumaczenie Alicji... miało najwięcej wznowień, jest to jednak przynajmniej częściowo skutkiem dłuższej obecności na rynku od tłumaczeń późniejszych.

Maciej Słomczyński (1965) – pierwszy przekład zgodny z oryginałem, bez własnych dodatków. Charakteryzuje go stosunkowo duża liczba anglicyzmów. W przedmowie do drugiego wydania tłumacz wyjaśniał, że miał na celu przybliżenie Alicji... dorosłemu czytelnikowi, jest to jednak drugie co do popularności polskie tłumaczenie.

Robert Stiller (1986) – Stiller, przekonany, że żaden z wcześniejszych przekładów nie oddaje ducha i litery oryginału "przez 10 lat czekał, aż Słomczyński poprawi swoje niedociągnięcia" i "brak wdzięku", aż wreszcie zdecydował się na własne tłumaczenie, korzystając z doświadczeń wszystkich poprzednich tłumaczeń (oprócz Adeli S.) oraz Annotated Alice Gardnera. Jako pierwszy w swoim przekładzie opatrzył książkę przypisami wyjaśniającymi niuanse umykające bez dokładnego poznania epoki wiktoriańskiej i genezy książki. Jego tłumaczenie również jest popularne, szczególnie wydanie dwujęzyczne Alicji, nie udało mu się jednak wyprzeć przekładu Słomczyńskiego i skierowanego bardziej do dzieci tłumaczenia Marianowicza. Ostre potępianie wszystkich poprzednich tłumaczeń zapewne nie przysporzyło Stillerowi popularności wśród czytelników.

Jolanta Kozak (1999) – Tłumaczenie Jolanty Kozak wydano dotąd tylko raz. Tłumaczka uwspółcześnia język utworu, dzięki czemu ma być łatwiejszy w odbiorze przez dzieci, jednocześnie trzymając się treści oryginału..

Iwona Libucha (2000) – Najnowszą wersję tłumaczenia, autorstwa Iwony Libuchy, również wydano tylko raz.

???

Tom z Sopotu
03-06-2008, 23:56
Dla pełniejszego obrazu moich myślowych perypetii, zapodaję też wyrosły z "Alicji" i kultury hippisów kawałek - "White Rabbit" Jefferson Airplane:

http://www.youtube.com/watch?v=Quhj6PEboCU

One pill makes you larger
And one pill makes you small
And the ones that mother gives you
Don't do anything at all
Go ask Alice
When she's ten feet tall

And if you go chasing rabbits
And you know you're going to fall
Tell 'em a hookah smoking caterpillar
Has given you the call
Recall Alice
When she was just small

When men on the chessboard
Get up and tell you where to go
And you've just had some kind of mushroom
And your mind is moving low
Go ask Alice
I think she'll know

When logic and proportion
Have fallen sloppy dead
And the White Knight is talking backwards
And the Red Queen's "off with her head!"
Remember what the door knob said:
"FEED YOUR HEAD
FEED your head"

Moim zdaniem, po latach nadal rewela (muza, bo co o tekście myśleć, jeszcze nie wiem)! :-)

Tom z Sopotu
03-10-2008, 15:40
No niemożliwe! NIKT nie czytał "Alicji" w innym tłumaczeniu niż Słomczyńskiego??? A może w ogóle nikt tu nie czytał "Alicji"?! ;-)

Klempicz
03-10-2008, 16:04
No niemożliwe! NIKT nie czytał "Alicji" w innym tłumaczeniu niż Słomczyńskiego??? A może w ogóle nikt tu nie czytał "Alicji"?! ;-)

Tylko oryginał :( A za młodu nie pamiętam :/

Pozdrawiam!

Tom z Sopotu
03-10-2008, 16:09
Cholera, skoro nawet wśród tłumaczy z tym ciężko, wygląda na to, że sprawa pozostanie dla mnie zagadką na wieki...
Powiem szczerze, że nie czuję się na siłach ze zrozumieniem przeczytać oryginału, jeśli to tak trudna pod względem podtekstów książka.

padma
04-03-2008, 10:04
Ja czytałam tłumaczenie Stillera i wydaje mi się nieco lepsze niż Słomczyńskiego. Było to jednak sporo lat temu i musiałabym je odszukać, aby porównać raz jeszcze. Tłumaczenie Stillera uważa się za najwierniejsze i zachowujące najwięcej oryginalnych smaczków i aluzji. Zresztą, jak słusznie zauważyłeś, Stiller opatrzył swoje tłumaczenie przypisami i pamiętam, że bardzo mnie te przypisy fascynowały.

Tom z Sopotu
04-03-2008, 11:56
Muszę zatem przeczytać tłumaczenie Stillera, ale chętnie prównałbym jeszcze z jakimś innym. Najchętniej z tym, którego autorkę słyszałem w radiu. Tylko jak je namierzyć?

A swoją drogą właśnie wczoraj przeczytałem artykuł Barańczaka na temat tłumaczenia Szekspira i on (Barańczak znaczy, nie Szekspir) strasznie się w nim przejechał po Słomczyńskim, twierdząc wprost, że nie rozumie rozpowszechnionej opinii o tymże, jako znakomitym tłumaczu. Jak widać, nie jest w tym zdaniu odosobniony, to już kolejna druzgocąca opinia na temat jakości przekładów Słomczyńskiego.

Gosia
04-16-2008, 12:38
to już kolejna druzgocąca opinia na temat jakości przekładów Słomczyńskiego.

hmm, zaciekawiło mnie to krytyczne podejście do Słomczyńskeigo. Nie jestem znawcą przekładów Szekspira, bo jako anglista czytałam głównie wersje oryginalne (za wyjątkiem przekładu sonetów autorstwa Barańczaka), ale ciekawi mnie, co Tomie wyczytałeś dyskredytującego Słomczyńskiego jako tłumacza. Bardzo będę wdzięczna za przekazanie przewoniej myśli chociaż.

a swoją drogą, to czy nie uważacie, że tłumacz też człowiek i być może pan Stanisław z panem Maciejem nie lubili się zbytnio i ciężko im chwalić wzajemnie swoje dokonania na przykład?

Pozdrawiam,
Gosia

Gosia
04-16-2008, 12:40
Odnośnie przekładu Alicji... to być może kluczem do rozwiązania zagadki będzie Tomie jeśli przypomnisz sobie przed ilu laty byłeś w Bieszczadach :)

Zuzia
04-20-2008, 14:19
Zapewne chodzi Ci o tłumaczenie Jolanty Kozak, piewszy raz wydane w 1997 roku, drugie wydanie, nieco zmienione, jest z 1999 roku.

Tom z Sopotu
04-24-2008, 21:10
hmm, zaciekawiło mnie to krytyczne podejście do Słomczyńskeigo. Nie jestem znawcą przekładów Szekspira, bo jako anglista czytałam głównie wersje oryginalne (za wyjątkiem przekładu sonetów autorstwa Barańczaka), ale ciekawi mnie, co Tomie wyczytałeś dyskredytującego Słomczyńskiego jako tłumacza. Bardzo będę wdzięczna za przekazanie przewoniej myśli chociaż.
a swoją drogą, to czy nie uważacie, że tłumacz też człowiek i być może pan Stanisław z panem Maciejem nie lubili się zbytnio i ciężko im chwalić wzajemnie swoje dokonania na przykład?

Nie wykluczam, że i tak być mogło.
Co zaś się tyczy uwag krytycznych, to pierwsze już w tym wątku zasygnalizowalem (powyżej, w pierwszym moim poście, opinia Stillera na temat "Alicji" w przekładzie Słomczyńskiego). Barańczak natomiast napisał dużo o Słomczyńskim jako tłumczu Szekspira (acz od razu podkreślam, że ja w tej sprawie własnej opinii nie mam - czytałem recenzje krytyczne zarówno wobec "Szekspirów" Słomczyńskiego, jak i Barańczaka). Mogę tylko zacytować fragmenty z barańczakowego "Od Shakespeare'a do Szekspira":

"Przekład Słomczyńskiego dyskwalifikuje od samego poczatku jego - niewiarygodna wręcz u tak rutynowanego tłumacza - niechlujność i niepoprawność językowa (...) Jeśli ktoś chciałby wykoncypować sztucznie ilustrację tego, do jakiego pomieszania znaczeń i funkcji składniowych najprostszej wypowiedzi może dojść, gdy tłumacz po prostu nie myśli w trakcie pracy - nie wymyśliłby lepszego przykładu niż te trzy linijki Słomczyńskiego" (o "Hamlecie" - wybaczcie, ale całości eseju nie chce mi się przepisywać, odsylam do źródła w celu zapoznania się ze stosownymi fragmentami utworu).

"Słomczyński niczego nie absolutyzuje, bo na niczym mu specjalnie nie zależy. Jest tłumaczem pracującym bezmyślnie - oto najprostsza definicja jego metody. Przekładom tłumaczy w rodzaju Chwalewika, Iwaszkiewicza lub Sity można zarzucić różne niedostatki, są one jednak przynajmniej po części wynikiem konsekwentnego trzymania się raz obranej koncepcji tłumaczenia Szekspira. Słomczyński natomiast tłumaczy od linijki do linijki bez żadnej z góry powziętej koncepcji, planu czy estetycznej strategii, nie przywiązując specjalnej wagi ani do ideału Wierności, ani Zrozumiałości, ani Poetyckości, ani Sceniczności - w efekcie wszystkie cztery cierpią, żeby tak rzec, na zmianę, ale w sumie w równym stopniu.

Barańczak podkreśla też, że nie jest pierwszym krytykiem, ktory "oznajmia publicznie, że nie potrafi zrozumieć, na czym się opiera rozpowszechniona opinia o Słomczyńskim jako znakomitym tłumaczu": "Wyprzedziła mnie m.in. Anna Staniewska swoim niezmiernie wnikliwym i fachowym artykulem "Maciej Slomczyński vs. William Shakespeare" - pisze.

Tom z Sopotu
04-24-2008, 21:10
Zapewne chodzi Ci o tłumaczenie Jolanty Kozak, piewszy raz wydane w 1997 roku, drugie wydanie, nieco zmienione, jest z 1999 roku.

Hmmm, poszukam, dzięki...

Gosia
05-12-2008, 12:54
Robert Stiller (1986) – Stiller, przekonany, że żaden z wcześniejszych przekładów nie oddaje ducha i litery oryginału "przez 10 lat czekał, aż Słomczyński poprawi swoje niedociągnięcia" i "brak wdzięku", aż wreszcie zdecydował się na własne tłumaczenie, korzystając z doświadczeń wszystkich poprzednich tłumaczeń (oprócz Adeli S.) oraz Annotated Alice Gardnera. Jako pierwszy w swoim przekładzie opatrzył książkę przypisami wyjaśniającymi niuanse umykające bez dokładnego poznania epoki wiktoriańskiej i genezy książki. Jego tłumaczenie również jest popularne, szczególnie wydanie dwujęzyczne Alicji, nie udało mu się jednak wyprzeć przekładu Słomczyńskiego i skierowanego bardziej do dzieci tłumaczenia Marianowicza. Ostre potępianie wszystkich poprzednich tłumaczeń zapewne nie przysporzyło Stillerowi popularności wśród czytelników.

Witam!

Pogubić się można w tych sprzecznych opiniach. W Gazecie Wyborczej na przykład można było przeczytać:

"Słomczyński nie był poetą, ani człowiekiem teatru, czuł jednak i rozumiał Szekspira jak nikt. Angielski był jego ojczystym językiem (jego matka była Angielką), uczył się czytać na anglojęzycznej Biblii i dziełach Szekspira w oryginale. Do pracy translatorskiej podchodził niezwykle poważnie, studiował kontekst historyczny, odwołania literackie, obyczaje, nawet żarty z epoki. Porównywał różne wersje tekstu. Była to praca tytana, zwłaszcza że nie było wtedy jeszcze komputerów i wszystko trzeba było spisywać na fiszkach."
(http://serwisy.gazeta.pl/kolekcje/1,76603,3729203.html)

To Słomczyński w końcu miał dar do wnikliwego oddania znaczeń i kontekstów, czy nie miał? Wydaje mi się po przeczytaniu jego biografii, że jednak miał ten dar, a ponadto jakiś zatarg osobisty z Panem Stanisławem, który tak surowo oceniał efekty pracy Pana Macieja.

Barańczak podkreśla też, że nie jest pierwszym krytykiem, ktory "oznajmia publicznie, że nie potrafi zrozumieć, na czym się opiera rozpowszechniona opinia o Słomczyńskim jako znakomitym tłumaczu": "Wyprzedziła mnie m.in. Anna Staniewska swoim niezmiernie wnikliwym i fachowym artykulem "Maciej Slomczyński vs. William Shakespeare" - pisze.

Powyższy argument do mnie nie przemawia, jako że nigdy nie byłam zwolenniczką zasady, że większość ma rację.
Takie różnice zdań potwierdzają jedynie jak delikatnym tworzywem są teksty i jak złożonym zadaniem jest ich tłumaczenie :)

Chyba poczytam sobie Szekspira Słomczyńskiego żeby się przekonać, czy mam rację nie potępiając Słomczyńskiego za Barańczakiem...

Pozdrawiam,
Gosia

Klempicz
05-12-2008, 13:46
"Słomczyński nie był poetą, ani człowiekiem teatru, czuł jednak i rozumiał Szekspira jak nikt. Angielski był jego ojczystym językiem (jego matka była Angielką), uczył się czytać na anglojęzycznej Biblii i dziełach Szekspira w oryginale. Do pracy translatorskiej podchodził niezwykle poważnie, studiował kontekst historyczny, odwołania literackie, obyczaje, nawet żarty z epoki. Porównywał różne wersje tekstu. Była to praca tytana, zwłaszcza że nie było wtedy jeszcze komputerów i wszystko trzeba było spisywać na fiszkach."

To Słomczyński w końcu miał dar do wnikliwego oddania znaczeń i kontekstów, czy nie miał? Wydaje mi się po przeczytaniu jego biografii, że jednak miał ten dar, a ponadto jakiś zatarg osobisty z Panem Stanisławem, który tak surowo oceniał efekty pracy Pana Macieja.

Poczytaj sobie tutaj: http://serwistlumacza.com/content/view/25/32/

http://smilies.vidahost.com/otn/shocked/tdo12.gif

Pozdrawiam!

Tom z Sopotu
05-12-2008, 14:57
To Słomczyński w końcu miał dar do wnikliwego oddania znaczeń i kontekstów, czy nie miał? Wydaje mi się po przeczytaniu jego biografii, że jednak miał ten dar, a ponadto jakiś zatarg osobisty z Panem Stanisławem, który tak surowo oceniał efekty pracy Pana Macieja.

Czy miał dar, sam pewności nie mam - powtarzam tylko opinie innych, bo sam nie analizowałem tych tłumaczeń. Ale Staniewskiej o zatarg osobisty ze Słomczyńskim nikt chyba nie podejrzewa, przeciwnie nawet, a jej tekst jest dla niego druzgocący, argumenty w nim zaś zawarte trudno chyba byłoby zbić.

Powyższy argument do mnie nie przemawia, jako że nigdy nie byłam zwolenniczką zasady, że większość ma rację.

Z kontekstu wynika raczej, że jest wprost przeciwnie - większość ma o Słomczyńskim jak najlepsze zdanie, a to opinie Barańczaka czy Staniewskiej należą do wyjątków. Jeśli większość nie ma racji, to powinnaś się z nimi zgodzić. ;)

Gosia
05-12-2008, 15:50
Poczytaj sobie tutaj: http://serwistlumacza.com/content/view/25/32/

http://smilies.vidahost.com/otn/shocked/tdo12.gif


Poczytałam, no i nie zajmuję stanowiska więcej w tej kwestii.
Faktycznie argumenty są silne. Wydawało mi się nieprawdopodobne, aby wydawnictwo postawiło tak wysoką stawkę na niewłaściwego gracza... No ale przecież czasy były "specyficzne"...

Pozdrawiam,
Gosia

adam
10-30-2008, 21:16
Tom, wiesz juz o czyje tłumaczenie chodziło? Mam chrześniaczkę Alicję i kupię jej na gwiazdkę książkę :) A może polecisz najlepsze tłumaczenie?

Tom z Sopotu
10-31-2008, 00:03
Tom, wiesz juz o czyje tłumaczenie chodziło? Mam chrześniaczkę Alicję i kupię jej na gwiazdkę książkę :) A może polecisz najlepsze tłumaczenie?

Niestety - od zakończenia powyższej dyskusji nie posunąłem się o krok do przodu w tej kwestii i wiem tyle, co ostatnio.

Sienkiewicz
11-05-2009, 14:14
Nie jestem pewna czy temat jest nadal aktualny ale...

Wydaje mi się, że chodzi tutaj o tłumaczenie Jolanty Kozak (choć sama go nie czytałam).

Co do pozostałych to znam tłumaczenia Słomczyńskiego, Marianowicza i Stillera [zajmowałam się porównywaniem tych przekładów z oryginałem - praca licencjacka]. Przekład Marianowicza należałoby raczej nazwać adaptacją, natomiast pozostałe dwa są do siebie bardziej "zbliżone" [tłumacze chcieli zbliżyć się jak najbardziej do oryginału - choć Stillerowi wyszło to nieco lepiej].

Jednak bez względu na to jak bardzo tłumacze by chcieli, wydaje mi się niemożliwością przekazać wszystkich aluzji zawartych w Alicji... Tak więc polecam książkę, która mi bardzo ułatwiła pracę, ukazując wszystkie aluzje [obecnie nawet rodowity czytelnik mógłby nie wyłapać niektórych z nich] i nawiązania do życia autora - niestety jest ona w języku angielskim:

"The Annotated Alice" edited by Martin Gardner [The definitive Edition]

Jest to oryginalna wersja Alicji... [obu części] opatrzona na marginesie notatkami [bardzo szczegółowymi] pana Gardnera.

Tom z Sopotu
11-05-2009, 19:47
Dzięki, rozejrzę się zatem za tym. Inna rzecz, że nadal chętnie dowiedziałbym się, co to za tłumaczenie.