PDA

View Full Version : Implanty zamiast nauki słówek


cassidy_89
05-04-2010, 13:52
Witam,

Przeglądając artykuły na forum mlinuga natrafiłam na jeden bardzo krótki, ale intrygujący artykuł pt. "Implanty zamiast nauki słówek". Dołączam link do artykułu--> http://mlingua.pl/articles,show,pol,15,1 oraz do tekstu zródłowego--> http://blogs.zdnet.com/emergingtech/?p=63&tag=content;col1

Artykuł ten przedstawia najnowsze rozwiązanie techniczne dotyczące tłumaczenia symultanicznego, które za pomocą elektrod przymocowanych to skóry twarzy, na podstawie ruchu mięśni twarzy, rejestruje wypowiadane słowa i tłumaczy, w tym przypadku było to tłumaczenie z języka mandaryńskiego na angielski.

Autor tego urządzenia, Stan Jou jak i naukowcy twierdzą, że za jakieś dziesięć lat owe elektrody mogłyby byc wszczepiane pod skórę, co umożliwiłoby w ten sposób komunikowanie się w różnych jezykach bez konieczności uczenia się ich.

Urządzenie to z założenia jest oparte na systemie sztucznej inteligencji, która z pośród ogromu informacji dobiera odpowiednie struktury tak, aby tłumaczenie było poprawne. Oczywiście system ten nie jest jeszcze doskonały, ale naukowcy twierdzą, iż będzie on udoskonalany.

Co o tym sądzicie? Myślicie, że rozpowszechnienie takiego urządzenia na szeroką skalę mogłoby przyczynić się do zmniejszenia zapotrzebowania na pracę tłumaczy??

cassidy_89
05-04-2010, 14:03
Podczas wykładu prowadzonego przez Alexa Waibela prowadzonego po angielsku i tłumaczonego na język hiszpański, gdzie tekst hiszpański ukazywał się na ekranie, odnotowano kilka błędów w transkrypcji np. :

- 'mate' zamiast 'might'
- 'put tension' zamiast 'potentially'
- 'sum' zamiast 'some'

Świadczy to o tym, że system nie jest idealny, aczkolwiek w dobie dzisiejszych postępów technologicznych, wydaje mi się, że to tylko początkowe niedopracowanie.

cassidy_89
05-04-2010, 14:11
Ogólnie to rozwiązanie wydaje się być bardzo na rękę wszystkim co nie lubią lub nie mają daru do uczenia się jezyków. Bez wątpienia komunikowanie się byłoby o wiele prostsze nawet pomimo tych sporadycznych błędów. Zastanawiam się jednak na jakiej zasadzie to wszystko by działało, gdyż elektrody rejestrujące mowę to jedno, a co z jakąś bazą danych i głośniczkami, o których wspomina artykuł?? Dla mnie to jak na razie czysta abstrakcja ;)

cassidy_89
05-05-2010, 10:36
Wizja możliwości porozumiewania się wszystkimi językami, jakimi tylko chcemy, przypomina trochę scenę "sprzed wieży Babel" Z jednej strony zaciera granice, ale czy z drugiej nie ingerowałaby za bardzo w nasze życie??

cassidy_89
05-05-2010, 10:45
Ciekawa jestem tylko jak bardzo ten system, to urządzenie rozszerzyłoby swoje możliwości. Czy pozwalałoby właśnie posługiwać się dowolnym językiem w dowolnej chwili, czy byłoby to bardziej ograniczone i skomplikowane. Wydaje mi się jednak, że sama osobiście nie dałabym sobie wszczepić żadnych implantów i wolałabym raczej probować swoich sił w komunikowaniu się obcym językiem, mniej lub bardziej udolnie, ale zawsze świadomie, świadomie robiąc błędy. :)

gosiac
05-17-2010, 17:01
Muszę przyznać, że pomysł jak i samo "urządzenie" są bardzo ciekawe. Nauka nieubłaganie biegnie na przód i jak najbardziej należało się spodziewać, że "dotknie" ona także dziedzinę jaką jest tłumaczenie. Takie rozwiązanie ma zapewne swoje plusy i minusy. Samo przymocowanie elektrod do twarzy w celu rejestrowania wypowiadanych słów i ich tłumaczenia, nie wydaje się być czymś strasznym. Aczkolwiek wszczepianie ich pod skórę nie jest chyba zbyt dobrym pomysłem.

gosiac
05-17-2010, 17:09
Co o tym sądzicie? Myślicie, że rozpowszechnienie takiego urządzenia na szeroką skalę mogłoby przyczynić się do zmniejszenia zapotrzebowania na pracę tłumaczy??

Trudno jest powiedzieć jaka będzie rola tłumacza w przyszłości. Zapewne będzie to zależało od doskonałości danego urządzenia. Jeżeli byłoby ono powszechnie dostępne, na pewno większość ludzi skorzystałaby z niego. Nauka języka zajmuje lata, a i tak nie jesteśmy w stanie nauczyć się go perfekcyjnie. Zatem takie urządzenie to łatwe i przyjemne rozwiązanie, bez żadnego wysiłku. Wydaje mi się, że zapotrzebowanie na tłumaczy, w tym wypadku, mogłoby się zmniejszyć :(

gosiac
05-17-2010, 17:19
Wizja możliwości porozumiewania się wszystkimi językami, jakimi tylko chcemy, przypomina trochę scenę "sprzed wieży Babel" Z jednej strony zaciera granice, ale czy z drugiej nie ingerowałaby za bardzo w nasze życie??

Na świecie istnieje ogromne "zapotrzebowanie na języki obce". Chociaż coraz więcej ludzi się ich uczy, to i tak jest to jeszcze za mało. Jest to kwestia nie tylko zdolności językowych lecz także sytuacji finansowej. Perspektywa porozumiewania się wszystkimi językami otworzyłaby przed nami ogromne możliwości. Sami określalibyśmy jak bardzo może ona ingerować w nasze życie. Widzę tutaj jednak o wiele więcej plusów niż minusów ;)

light
05-17-2010, 17:52
Witam,

Przeglądając artykuły na forum mlinuga natrafiłam na jeden bardzo krótki, ale intrygujący artykuł pt. "Implanty zamiast nauki słówek". Dołączam link do artykułu--> http://mlingua.pl/articles,show,pol,15,1 oraz do tekstu zródłowego--> http://blogs.zdnet.com/emergingtech/?p=63&tag=content;col1

Artykuł ten przedstawia najnowsze rozwiązanie techniczne dotyczące tłumaczenia symultanicznego, które za pomocą elektrod przymocowanych to skóry twarzy, na podstawie ruchu mięśni twarzy, rejestruje wypowiadane słowa i tłumaczy, w tym przypadku było to tłumaczenie z języka mandaryńskiego na angielski.

Autor tego urządzenia, Stan Jou jak i naukowcy twierdzą, że za jakieś dziesięć lat owe elektrody mogłyby byc wszczepiane pod skórę, co umożliwiłoby w ten sposób komunikowanie się w różnych jezykach bez konieczności uczenia się ich.

Urządzenie to z założenia jest oparte na systemie sztucznej inteligencji, która z pośród ogromu informacji dobiera odpowiednie struktury tak, aby tłumaczenie było poprawne. Oczywiście system ten nie jest jeszcze doskonały, ale naukowcy twierdzą, iż będzie on udoskonalany.

Co o tym sądzicie? Myślicie, że rozpowszechnienie takiego urządzenia na szeroką skalę mogłoby przyczynić się do zmniejszenia zapotrzebowania na pracę tłumaczy??

Myślę, że nic nie zastąpi roli tłumacza, który nie tylko przekłada tekst ale także dopasowuje go do danego kontekstu i produkuje efekt końcowy w odpowiednim rejestrze a także tonie.
Taka sztuczna inteligencja może i jest przydatna, ale myślę, że na poziomie komunikacji, owszem, sprawdziłaby się, co innego jeśli chodzi o tłumaczenie.

light
05-17-2010, 17:59
Muszę przyznać, że pomysł jak i samo "urządzenie" są bardzo ciekawe. Nauka nieubłaganie biegnie na przód i jak najbardziej należało się spodziewać, że "dotknie" ona także dziedzinę jaką jest tłumaczenie. Takie rozwiązanie ma zapewne swoje plusy i minusy. Samo przymocowanie elektrod do twarzy w celu rejestrowania wypowiadanych słów i ich tłumaczenia, nie wydaje się być czymś strasznym. Aczkolwiek wszczepianie ich pod skórę nie jest chyba zbyt dobrym pomysłem.

Zgadzam się, jak tak dalej pójdzie to zaczniemy "produkować" cyborgi, wszczepiając w ciało najróżniejsze urządzenia, by osiągnąć swój cel. Taki "tłumacz" może i miałby dużą wiedzę - znajomość słownictwa, ale co ze strukturami gramatycznym, kontekstem kulturowym, itp? Myślę, że urządzenie nie byłoby w stanie rozpoznać je lepiej niż człowiek. Pomijając już fakt, że jest to działanie wbrew naturze. Dlatego myślę, że zapotrzebowanie na tłumaczy nie spadnie z tego powodu, co najwyżej zapotrzebowanie na takie urządzenie, które chcieliby kupić tłumacze, idący na łatwiznę.

light
05-17-2010, 18:09
"Własną wersję tłumacza symultanicznego przedstawił również Stan Jou, jeden ze studentów Alexa Waibela. Opracował on system, dzięki któremu komputer przekładał tekst, analizując jedynie ruchy mięśni twarzy i krtani za pośrednictwem elektrod umieszczonych na skórze."
Chciałabym zobaczyć efekt takiego tłumaczenia, czy był tak dobry jakby przetłumaczył to człowiek, pomijając pomyłki. Drugim problemem jest szybkość działania urządzenia... Jednak podchodzę sceptycznie do tego wynalazku.

oksi89
05-17-2010, 20:17
Muszę przyznać, że pomysł jak i samo "urządzenie" są bardzo ciekawe. Nauka nieubłaganie biegnie na przód i jak najbardziej należało się spodziewać, że "dotknie" ona także dziedzinę jaką jest tłumaczenie. Takie rozwiązanie ma zapewne swoje plusy i minusy. Samo przymocowanie elektrod do twarzy w celu rejestrowania wypowiadanych słów i ich tłumaczenia, nie wydaje się być czymś strasznym. Aczkolwiek wszczepianie ich pod skórę nie jest chyba zbyt dobrym pomysłem.

Faktem jest, że nauka, technologia posuwają się na przód, jednak temat implantów wszczepianych pod skórę wydaje mi się być dość kontrowersyjnym. Możliwe, że sam zabieg może zostać przeprowadzony w sposób bezbolesny lecz to, co będziemy później nosić w sobie pozostaje ciałem obcym. Nie jestem pewna czy sama osobiście zdecydowałabym się na wszczepienie sobie podobnego urządzenia.

oksi89
05-17-2010, 20:31
Podczas wykładu prowadzonego przez Alexa Waibela prowadzonego po angielsku i tłumaczonego na język hiszpański, gdzie tekst hiszpański ukazywał się na ekranie, odnotowano kilka błędów w transkrypcji np. :

- 'mate' zamiast 'might'
- 'put tension' zamiast 'potentially'
- 'sum' zamiast 'some'

Świadczy to o tym, że system nie jest idealny, aczkolwiek w dobie dzisiejszych postępów technologicznych, wydaje mi się, że to tylko początkowe niedopracowanie.

Prace związane z dopracowywaniem działania wspomnianych implantów będą z pewnością nadal przeprowadzane, jednakże zastanawiam się na ile skuteczne będą owe urządzenia, jeśli chodzi np. o idiomy. Czy w przypadku związków wyrazowych nie będzie działało to w taki sposób, że tłumaczone będę poszczególne, pojedyncze wyrazy? W takiej sytuacji będziemy mieć do czynienia z tłumaczeniem dosłownym, a nie wydaje mi się,żeby maszyna była w stanie ocenić jak w danym momencie należy coś przetłumaczyć.

oksi89
05-17-2010, 21:00
Chciałabym nawiązać jeszcze do swojej wcześniejszej wypowiedzi dotyczącej problemów jakie mogą mieć urządzenia (implanty) podczas tłumaczeń. Zastanawiające jest w jaki sposób poradzą one sobie np.ze slangiem. Tłumaczenie slangu potrafi sprawić spore problemy nawet tłumaczom. Jak zatem mają poradzić sobie z tym maszyny?

Agusia_8978
05-17-2010, 22:53
Po zapoznaniu się z powyższymi opiniami mogę śmiało stwierdzić, że wizja posługiwania się tego typu urządzeniami wydaje się być bardzo kusząca , aczkolwiek powinniśmy zastanowić się nie tylko nad plusami lecz również minusami takiego rozwiązania, które jak dorze zauważyłam budzi wiele kontrowersji i obaw. Owszem doceniam fakt,iż implanty pozwolą zaoszczędzić wiele cennego czasu spędzonego na nauce obcych słówek, kolokacji, wyrażeń lecz nie przygotują za nas gotowej wypowiedzi , dlatego rola tłumacza wydaje się być niezbędna.

Agusia_8978
05-17-2010, 23:05
Nawiązując do mojej wcześniejszej wypowiedzi pragnę również dodać,że znając złośliwość rzeczy martwych można spdziewać się,że prędzej czy później urządzenie to ulegnie usterce, co może doprowadzić do uszkodzenia naszego ciała, umysłu.Warto więc gruntownie przemyśleć użycie implantów, by później nie żałować.;)

Agusia_8978
05-17-2010, 23:36
Zgadzam się, jak tak dalej pójdzie to zaczniemy "produkować" cyborgi, wszczepiając w ciało najróżniejsze urządzenia, by osiągnąć swój cel. Taki "tłumacz" może i miałby dużą wiedzę - znajomość słownictwa, ale co ze strukturami gramatycznym, kontekstem kulturowym, itp? Myślę, że urządzenie nie byłoby w stanie rozpoznać je lepiej niż człowiek. Pomijając już fakt, że jest to działanie wbrew naturze. Dlatego myślę, że zapotrzebowanie na tłumaczy nie spadnie z tego powodu, co najwyżej zapotrzebowanie na takie urządzenie, które chcieliby kupić tłumacze, idący na łatwiznę.

Całkowicie się z Tobą zgadzam. Również kwestia zastosowania implantów budzi we mnie mieszane uczucia. Owszem, nie przeczę,że program ten może w znacznym stopniu usprawnić pracę tlumaczy, mam tu na myśli słówka i wyrazenia,które często uciekają nam z pamięci. Tak więc użycie implantów okazuje się być bardzo przydatne podczas tłumaczenia ustnego zarówno symultanicznego jak i konsekutywnego. Niemniej jednak uważam, że urządzenie to można w pewnym stopniu porównać do popularnych translatorów,które wielokrotnie nie oddają sensu tłumaczonego tekstu. Właśnie dlatego uważam, iż implanty nie zastąpią tłumacza, którego zadaniem jest uchwycenie sensu, kontekstu wypowiedzi , a następnie przekazanie go w jak najbardziej efektywny sposób, zachowując przy tym zgodnośc z oryginałem.:rolleyes:

Agusia_8978
05-18-2010, 09:45
Witam,

Przeglądając artykuły na forum mlinuga natrafiłam na jeden bardzo krótki, ale intrygujący artykuł pt. "Implanty zamiast nauki słówek". Dołączam link do artykułu--> http://mlingua.pl/articles,show,pol,15,1 oraz do tekstu zródłowego--> http://blogs.zdnet.com/emergingtech/?p=63&tag=content;col1

Artykuł ten przedstawia najnowsze rozwiązanie techniczne dotyczące tłumaczenia symultanicznego, które za pomocą elektrod przymocowanych to skóry twarzy, na podstawie ruchu mięśni twarzy, rejestruje wypowiadane słowa i tłumaczy, w tym przypadku było to tłumaczenie z języka mandaryńskiego na angielski.

Autor tego urządzenia, Stan Jou jak i naukowcy twierdzą, że za jakieś dziesięć lat owe elektrody mogłyby byc wszczepiane pod skórę, co umożliwiłoby w ten sposób komunikowanie się w różnych jezykach bez konieczności uczenia się ich.

Urządzenie to z założenia jest oparte na systemie sztucznej inteligencji, która z pośród ogromu informacji dobiera odpowiednie struktury tak, aby tłumaczenie było poprawne. Oczywiście system ten nie jest jeszcze doskonały, ale naukowcy twierdzą, iż będzie on udoskonalany.

Co o tym sądzicie? Myślicie, że rozpowszechnienie takiego urządzenia na szeroką skalę mogłoby przyczynić się do zmniejszenia zapotrzebowania na pracę tłumaczy??

Moim zdaniem wizja przyświecająca naukowcom, którzy dokonali tego niewątpliwie przełomowego odkrycia daje pewne możliwości, lecz budzi również obawy czy aby nowoczesna technologia jest do końca bezpieczna?Uważam, że pomimo wielu prób mających na celu udoskonalenie tego urządzenia to jednak nie zastąpi ono człowieka, gdyż implanty to tylko maszyny, które nie są w stanie myśleć tak racjonalnie jak człowiek ,o czym świadczą błędy typu 'some' zamiast 'sum' czy też 'diverse' zamiast 'divorce'.Pragnę także dodać,że wyzwanie jakie stawia przed nami nowoczesna technologia budzi obawy co do stworzenia sztucznej inteligencji, która jest tylko zaprogramowanym urządzeniem niezdolnym do twórczego myślenia.

Agusia_8978
05-18-2010, 09:58
Faktem jest, że nauka, technologia posuwają się na przód, jednak temat implantów wszczepianych pod skórę wydaje mi się być dość kontrowersyjnym. Możliwe, że sam zabieg może zostać przeprowadzony w sposób bezbolesny lecz to, co będziemy później nosić w sobie pozostaje ciałem obcym. Nie jestem pewna czy sama osobiście zdecydowałabym się na wszczepienie sobie podobnego urządzenia.

Po szczegółowym zapoznaniu się z artykułami poświęconymi implantom, mającym ułatwić nam posługiwanie się wieloma językami, mogę śmiało stierdzić, że wizja wszczepienia implantów pod skórę, do ust czy też do krtani nie jest dość przyjemnym uczuciem i swoją drogą ciekawa jestem czy ktokolwiek jest zainteresowany propozycją wszczepienia ciała obcego, tylko po to aby móc władać wieloma językami na raz. Moim zdaniem lepiej zostać przy tradycyjnych rozwiązaniach, bo to czego się nauczymy, zdobędziemy ciężą pracą zostanie nam na zawsze i możemy mieć pewność,że nikt nam tego nie odbierze.

papke14
05-18-2010, 16:48
Muszę przyznać, że pomysł jak i samo "urządzenie" są bardzo ciekawe. Nauka nieubłaganie biegnie na przód i jak najbardziej należało się spodziewać, że "dotknie" ona także dziedzinę jaką jest tłumaczenie. Takie rozwiązanie ma zapewne swoje plusy i minusy. Samo przymocowanie elektrod do twarzy w celu rejestrowania wypowiadanych słów i ich tłumaczenia, nie wydaje się być czymś strasznym. Aczkolwiek wszczepianie ich pod skórę nie jest chyba zbyt dobrym pomysłem.


Myślę, że to rozwiązanie, które dla Nas moze się wydawać nieco abstrakcyjne i absurdalne, za kilka lat będzie chlebem powszednim. Świat rozwija się na tyle szybko i dynamicznie, a także stara się skracać czas jakichkolwiek czynności, że wywiera na ludzi ogromną presję i coraz częściej znajomość jednego lub nawet 2 języków obcych może się okazać niewystarczająca. A ludzie chcąc się utrzymać na powierzchni, nie zawahają się skorzystać z nawet najbardziej drastycznych metod, w tym wszczepiania implantów pod skórę. Poza tym, uważam, że gatunek ludzki jest na tyle leniwy, iż mając do wyboru lata nauki i wiedzę "podana na tacy"(w postaci implantów) wybierze tą drugą opcję. Tak więc według mnie jest to tylko kwestia czasu, choć sama jestem zwolenniczką bardziej tradycyjnych metod tłumaczeniowych.

gosiac
05-18-2010, 16:53
Po szczegółowym zapoznaniu się z artykułami poświęconymi implantom, mającym ułatwić nam posługiwanie się wieloma językami, mogę śmiało stierdzić, że wizja wszczepienia implantów pod skórę, do ust czy też do krtani nie jest dość przyjemnym uczuciem i swoją drogą ciekawa jestem czy ktokolwiek jest zainteresowany propozycją wszczepienia ciała obcego, tylko po to aby móc władać wieloma językami na raz. Moim zdaniem lepiej zostać przy tradycyjnych rozwiązaniach, bo to czego się nauczymy, zdobędziemy ciężą pracą zostanie nam na zawsze i możemy mieć pewność,że nikt nam tego nie odbierze.

Właśnie o to chodzi - aby czerpać przyjemność i satysfakcję z nauki języka.Ponadto, ludzie nie są nieomylni. Wymyślając tego typu "wynalazki" mogą popełnić gdzieś po drodze jakiś błąd. Nie możemy wymagać, że dany wynalazek będzie perfekcyjny. Czyli wszystko sprowadza się do tego, że człowiek jest niezastąpiony ;)

papke14
05-18-2010, 17:23
Choć człowiek jest niezastąpiony, wynalazki tego typu mają liczne zalety, o których nie należy zapominać. Po pierwsze stosowanie elektrod oraz wszczepnianie implantów znacznie oszczędza cza, którego w czasach obecnych wciąż mamy za mało. Poza tym, w sytuacji, gdy musimy nagle wyjechać do obcego kraju, którego jezyka nie znamy, i nie mieliśmy się wcześniej okazji nauczyć, takie elektrody również mogą byc bardzo przydatne, jako że ułatwiają komunikację.Stosowanie takich rozwiązań w różnego rodzaju instytucjach międzynarodowych, jak np.Biuro do Spraw Uchodźców, znacznie ułatwiłoby pracę urzędnikom oraz ludziom stojącym w długich kolejkach spowodowanych barierami językowymi. Elektrody mogą więc być bardzo pomocne, jednakże w sytuacjach bardziej formalnych , gdzie liczy się dokladność oraz znajomość kontekstu, tłumacz tradycyjny wydaje się być bardziej adekwatnym wyborem.

light
05-18-2010, 17:47
Wizja możliwości porozumiewania się wszystkimi językami, jakimi tylko chcemy, przypomina trochę scenę "sprzed wieży Babel" Z jednej strony zaciera granice, ale czy z drugiej nie ingerowałaby za bardzo w nasze życie??

Moim zdaniem różnice narodowościowe zawsze pozostaną, mimo wprowadzenia implantów, które pomogłyby porozumiewać się. Już dziś świat jest globalną wioską, w której językiem służącym do porozumiewania się jest angielski lub hiszpański. Bardzo dużo osób zna te języki na poziomie pozwalającym na swobodną komunikację. Niemniej wszystko zależy jak zaawansowany byłby mechanizm i czy pozwalałby na mówienie w tylko jednym języku czy w wielu. Czy z powodzeniem zastąpiłby lata nauki, które są potrzebne, by zostać dobrym tłumaczem. Gdyby byłby na tyle dobry, myślę, że wiele osób chętnie zaopatrzyłoby się w niego, nawet gdyby wiązało się to z ryzykiem narażenia zdrowia.

papke14
05-19-2010, 19:25
Urządzenie to z założenia jest oparte na systemie sztucznej inteligencji, która z pośród ogromu informacji dobiera odpowiednie struktury tak, aby tłumaczenie było poprawne. Oczywiście system ten nie jest jeszcze doskonały, ale naukowcy twierdzą, iż będzie on udoskonalany.

Co o tym sądzicie? Myślicie, że rozpowszechnienie takiego urządzenia na szeroką skalę mogłoby przyczynić się do zmniejszenia zapotrzebowania na pracę tłumaczy??

Według mnie w najbliżych dziesięcioleciach nie mamy się czym martwić, gdyż nawet po wprowadzeniu na rynek trudno będzie przekonac ludzi mających juz doświadczenia ze stron takich jak translatica itd., które mają problemy z tłumaczeniem niektórych struktur i wyrażeń, że maszyna może byc lepsza od tradycyjnych tłumaczy. Oczywiście, wraz z uplywem czasu, po wprowadzaniu ciągłych ulepszeń, coraz więcej ludzi będzie wyposażac się w owe maszyny mimo, iż będzie się to wiązało z ingerencją w ciało. Warto poruszyć jeszcze kwestię kosztów takiego sprzętu...co o tym sądzicie?

gosiac
05-20-2010, 00:17
Mnie zastanawia "zakres wiedzy" takiego urządzenia. Wiadomo, że język ciągle się zmienia, przybywa nowych słówek, zmieniają się struktury gramatyczne, stosowanie różnych zwrotów itd. Podejrzewam, że tego typu urządzenie będzie posiadało "znajomość języka" tylko do pewnego poziomu, a co z najnowszym słownictwem itp? Jak będzie można coś takiego zaktualizować?

oksi89
05-20-2010, 10:36
Choć człowiek jest niezastąpiony, wynalazki tego typu mają liczne zalety, o których nie należy zapominać. Po pierwsze stosowanie elektrod oraz wszczepnianie implantów znacznie oszczędza cza, którego w czasach obecnych wciąż mamy za mało. Poza tym, w sytuacji, gdy musimy nagle wyjechać do obcego kraju, którego jezyka nie znamy, i nie mieliśmy się wcześniej okazji nauczyć, takie elektrody również mogą byc bardzo przydatne, jako że ułatwiają komunikację.Stosowanie takich rozwiązań w różnego rodzaju instytucjach międzynarodowych, jak np.Biuro do Spraw Uchodźców, znacznie ułatwiłoby pracę urzędnikom oraz ludziom stojącym w długich kolejkach spowodowanych barierami językowymi. Elektrody mogą więc być bardzo pomocne, jednakże w sytuacjach bardziej formalnych , gdzie liczy się dokladność oraz znajomość kontekstu, tłumacz tradycyjny wydaje się być bardziej adekwatnym wyborem.

Jak słusznie zauważyłaś, implanty mogą okazać się bardzo przydatne w sytuacjach, gdy potrzebna jest podstawowa znajomość języka obcego w celu porozumienia się. Wydaje mi się jednak, że w przypadku zawodu tłumacza nie zdałoby to egzaminu na piątkę. Aby przetłumaczyć na przykład poezję potrzeba jednak znacznie więcej niż tylko podstawowej znajomości języka.

oksi89
05-20-2010, 11:00
Ja również zastanawiałam się nad problemem związanym z aktualizacją danych podobnego urządzenia. W każdym języku zachodzą nieustanne zmiany, co w przypadku braku "odświeżania owych urządzeń" mogłoby okazać się przyczyną wielu nieporozumień. Każdy słownik, urządzenie takie, jak np. implant potrzebuje aktualizacji. Nie podlega wątpliwości, że skoro naukowcy stworzyli podobny implant, to wymyślą tez sposób na to, by aktualizować zawarte w nim dane. Obawiam się jednak, że proces ten okaże się być bardzo kosztownym.

Jeśli chodzi o zmniejszenie zapotrzebowania na zawód tłumacza, mnie również wydaje się, że na razie nie ma się czego obawiać. Zaakceptowanie podobnego urządzenia z pewnością zajmie ludziom sporo czasu. Następnie dochodzi jeszcze kwestia finansowa. Wszczepianie implantów będzie wiązało się z niemałymi kosztami i nie wydaje mi się, żeby każdego było na to stać.

light
05-20-2010, 13:34
Ciekawa jestem czy takie implanty byłyby bezpieczne i w jaki sposób by działały, co do ceny to zgodzę się, na pewno byłaby niemała. Każdy musiałby sobie sam przekalkulować, czy stać go na to i czy koszt implantów zwróciłby się po długim czy krótszym czasie. Grupą docelową mogliby być np. politycy, którzy zamiast zatrudniać tłumacza, mogliby wszczepić sobie implanty, oraz tłumacze, od których wymaga się znajomości np. dwóch języków. Zazwyczaj jest tak, że jeden język znamy lepiej, drugi gorzej, implanty mogłyby być czymś w rodzaju "wspomagania" tłumacza, który wcześniej zapoznał się z gramatyką języka, jednak nie zna tak wielu słówek.

papke14
05-20-2010, 15:38
Mnie zastanawia "zakres wiedzy" takiego urządzenia. Wiadomo, że język ciągle się zmienia, przybywa nowych słówek, zmieniają się struktury gramatyczne, stosowanie różnych zwrotów itd. Podejrzewam, że tego typu urządzenie będzie posiadało "znajomość języka" tylko do pewnego poziomu, a co z najnowszym słownictwem itp? Jak będzie można coś takiego zaktualizować?

Słuszna uwaga. Do zjawisk wymienionych przez gosiac dorzuciłabym jeszcze sformułowania slangowe, żargon a także regionalizmy. Ciekawe jak z tym by sobie omawiane urządzenie poradziło? Zastanawia mnie też sytuacja, w której maszyna nie może odnaleźć odpowiedniego ekwiwalentu...co wtedy? Czy bedzie "na siłe" starała się przetłumaczyć dane sformułowanie czy też dowiemy się, że: NIE MA TAKIEGO SŁOWA. Należaloby się bardziej zagłębić w mechanizmy jej działania i wtedy ocenić jej przydatność.;)

papke14
05-21-2010, 15:49
Zamieszczam jeszcze tekst pokazujący jakie blędy może owa maszyna popełnić, jezeli nie zostanie ona szczegółowo dopracowana.
Przykład:
Tekst oryginalny (pochodzi z angielskiej wikipedii):
Translation is the action of interpretation of the meaning of a text, and subsequent production of an equivalent text, also called a translation, that communicates the same message in another language. The text to be translated is called the source text, and the language it is to be translated into is called the target language; the final product is sometimes called the "target text."
tekst po przetłumaczeniu na polski:
Tłumaczenie jest działanie interpretacji w rozumieniu tekstu, a kolejnych produkcji równoważny tekst, zwane również tłumaczeniem, że przekaże tę samą wiadomość w innym języku. Tekst do przetłumaczenia nazywa się tekstem źródłowym, a język ma być przetłumaczone na język nazywa języku docelowym; produkcie końcowym jest często nazywany "cel tekstu."

Dodaję też link http://pl.wikipedia.org/wiki/Tłumaczenie_automatyczne , pod którym znajdziecie trochę informacji o tlumaczeniu maszynowym, które wydaje się być podobne do tego powiązanego z implantami i elektrodami.

dudekd
05-22-2010, 01:16
"Autor tego urządzenia, Stan Jou jak i naukowcy twierdzą, że za jakieś dziesięć lat owe elektrody mogłyby byc wszczepiane pod skórę, co umożliwiłoby w ten sposób komunikowanie się w różnych jezykach bez konieczności uczenia się ich."


Fakt, urządzenie niezmiernie ciekawe. Co nie zmienia faktu ,że na pewno nie będzie tanie, przynajmniej nie na początku. Implant powinien być mały, wszczepiony pod skórę tak ,żeby nie był widoczny, nie przeszkadzał itd...

dudekd
05-22-2010, 01:21
Nawiązując do mojej wcześniejszej wypowiedzi pragnę również dodać,że znając złośliwość rzeczy martwych można spdziewać się,że prędzej czy później urządzenie to ulegnie usterce, co może doprowadzić do uszkodzenia naszego ciała, umysłu.Warto więc gruntownie przemyśleć użycie implantów, by później nie żałować.;)

Już sobie wyobrażam "serwisowanie" takiego cuda... Elektronika lubi się psuć. Zwłaszcza coś nowego i nie przetestowanego dogłębnie. Nawet jeśli za 10 lat będą robić już takie "implanty" to ja bym jednak poczekał z wszczepieniem sobie czegoś takiego. :D Nie wiem jak Wy, ale dla mnie wizja kolejnej operacji/zabiegu żeby naprawić jakąś usterkę, a potem jeszcze raz żeby znowu urządzenie zamontować pod skórą brzmi po prostu strasznie. :D

dudekd
05-22-2010, 01:26
Właśnie o to chodzi - aby czerpać przyjemność i satysfakcję z nauki języka.Ponadto, ludzie nie są nieomylni. Wymyślając tego typu "wynalazki" mogą popełnić gdzieś po drodze jakiś błąd. Nie możemy wymagać, że dany wynalazek będzie perfekcyjny. Czyli wszystko sprowadza się do tego, że człowiek jest niezastąpiony ;)

Dwa,że popularność takich wynalazków na pewno ograniczać będzie wiara/personalne przekonania potencjalnego nabywcy. Ulepszanie człowieka w ten sposób na pewno będzie budzić kontrowersje,to jest nieuniknione. Co do możliwości popełnienia błędu przez taki sprzęt... pewnie początkowe modele będą ich robić całkiem sporo, ale już każda kolejna generacja na pewno będzie przynosić znaczący postęp. Tak jak jest to z komputerami, ich moc obliczeniowa zwiększa się x2 każdego roku...

dudekd
05-22-2010, 01:30
Ja również zastanawiałam się nad problemem związanym z aktualizacją danych podobnego urządzenia. W każdym języku zachodzą nieustanne zmiany, co w przypadku braku "odświeżania owych urządzeń" mogłoby okazać się przyczyną wielu nieporozumień. Każdy słownik, urządzenie takie, jak np. implant potrzebuje aktualizacji. Nie podlega wątpliwości, że skoro naukowcy stworzyli podobny implant, to wymyślą tez sposób na to, by aktualizować zawarte w nim dane. Obawiam się jednak, że proces ten okaże się być bardzo kosztownym.

Jeśli chodzi o zmniejszenie zapotrzebowania na zawód tłumacza, mnie również wydaje się, że na razie nie ma się czego obawiać. Zaakceptowanie podobnego urządzenia z pewnością zajmie ludziom sporo czasu. Następnie dochodzi jeszcze kwestia finansowa. Wszczepianie implantów będzie wiązało się z niemałymi kosztami i nie wydaje mi się, żeby każdego było na to stać.

Nawet jeśli proces aktualizacji danych nie byłby kosztowny sam w sobie, to jakoś sytuacja w której siedzę z wtyczką w głowie jest zdecydowanie niepokojąca. ;)

Mówiąc zaś poważnie w pełni zgadzam się z faktem,że tłumacz nie ma się czego obawiać. Zanim dojdzie do spopularyzowania takich urządzeń upłyną bardzo długie lata.

dudekd
05-22-2010, 01:40
Wizja możliwości porozumiewania się wszystkimi językami, jakimi tylko chcemy, przypomina trochę scenę "sprzed wieży Babel" Z jednej strony zaciera granice, ale czy z drugiej nie ingerowałaby za bardzo w nasze życie??

Wizja ciekawa, owszem...

Tylko całkowicie nieprawdopodobna. Nie jestem żadnym specjalistą w tych sprawach, ale wydaje mi się ,że maszyna będzie miała ogromne problemy w doścignięciu człowieka w (udanym) tłumaczeniu z jednego języka na drugi, co dopiero mówić o możliwość komunikowania się w każdym języku(czy też większości) świata.

Zakładając jednak,że uda się nam stworzyć sztuczną inteligencję zdolną do władania każdym językiem, to czy nie wydaje się Wam to igraniem z ogniem? Jeśli stworzenie takiej maszyny/implantu uda się, to tak naprawdę stworzymy coś co przewyższy nas w kwintesencji człowieczeństwa..? Czy dalej to będzie tylko użyteczny gadżet, czy coś zdecydowanie więcej. Tak ,czy inaczej, taka maszyna ingerowałaby w nasze życie jak żadna inna do tej pory, przebijając w tym aspekcie nawet komputer...

niniel55
10-26-2010, 15:29
Wizja niezwykle ciekawa i kusząca. Ale mam kilka zastrzeżeń: po pierwsze, urządzenie to musiałoby być nieustannie udoskonalane, bo jak wiemy, język jest żywym tworem, ciągle pojawiają się nowe słowa, i ciężko jest nad wszystkim nadążyć. Poza tym, barierą mogą być wady wymowy, oraz zwykłe różnice w wypowiadaniu wyrazów. Każdy człowiek mówi inaczej, i nie wiem, czy taki system zapanowałby nad wszystkimi ewentualnymi błędami, jakie mogą wystąpić w procesie tłumaczenia. I jeszcze jedna rzecz - czy nie wydaje się wam, że wszczepianie człowiekowi jakichkolwiek implantów, powoduje, że coraz bardziej stawalibyśmy się 'robotami'? Trochę przeraża mnie wizja, co jeszcze mogą nam wszczepić naukowcy... :)