PDA

View Full Version : Najtrudniejsze z trudnych? cz.2.


Sheena
03-07-2013, 19:18
Witajcie :)

Jak sądzicie, które z rodzajów tłumaczeń ustnych jest najtrudniejsze? A może skala trudności jest podobna? Gdzie najlepiej ćwiczyć tego typu tłumaczenia?

Pozdrawiam

pathe
03-09-2013, 17:58
Tłumaczenia ustne są zazwyczaj na podobnym poziomie trudności. Oczywiście ćwiczyć można wszędzie, nawet słysząc rozmowy w autobusie można układać na bieżąco tłumaczenie ;) Również oglądając filmy można starać się tłumaczyć kwestie na głos. Poza tym wiele warsztatów organizowanych jest w różnych częściach Polski, zawsze można znaleźć coś ciekawego :)

Alyssane
03-10-2013, 14:42
Zgodzę się z opinią powyżej, że skalę trudności jeśli chodzi o różne rodzaje tłumaczenia ustnego jest kwestią subiektywną i raczej umowną. Gdybym jednak musiała dokonać jednoznacznego wyboru, to stawiałabym na tłumaczenie symultaniczne. Ostatnio rozpoczęłam kurs tłumaczenia ustnego i ku mojemu zdziwieniu dość problematycznym ćwiczeniem, które pojawiło w ramach rozgrzewki na pierwszych zajęciach, było tłumaczenie intralingwialne a vista, czyli krótko mówiąc ustna parafraza tekstu angielskiego. Myślę, że warto szkolić się we własnym zakresie właśnie w ten sposób. Wybrać tekst i bez uprzedniego zaznajomienia się z nim ustnie go sparafrazować, bądź od razu przejść do tłumaczenia a vista.:) Tak zaczyna się naukę tłumaczenia ustnego.

czgosia
03-25-2013, 11:03
Mówi się że tłumaczenie dialogowe jest najtrudniejsze, bo tłumaczy się i konsekutywnie i symultanicznie i to w dodatku w dwie strony!

kalaallit
03-25-2013, 14:09
Chyba tłumaczenie mojemu chłopakowi (nie zna polskiego) sprośnych żartów mojego taty, które to koniecznie chciał "zięciowi" opowiedzieć... :)

Podoba mi się pomysł Pathe z tłumaczeniem rozmów usłyszanych wokół!

Monysza
04-01-2013, 19:53
ku mojemu zdziwieniu dość problematycznym ćwiczeniem, które pojawiło w ramach rozgrzewki na pierwszych zajęciach, było tłumaczenie intralingwialne a vista, czyli krótko mówiąc ustna parafraza tekstu angielskiego.

Muszę się zgodzić, że tłumaczenie a vista jest dużo trudniejsze, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Dla mnie szczególnie problematyczne jest tłumaczenie tekstów niemieckich, gdzie znaczenie zdania rozstrzyga się na samym końcu.

Moim zdaniem bardzo trudne są tłumaczenie konsekutywne, ponieważ często kluczową sprawą tutaj są dobre notatki i niezawodna pamięć, a jeżeli ktoś ma z tym problemy, to ciężko sobie poradzić z tłumaczeniem ok. 6 minutowej wypowiedzi. Osobiście jestem fanką tłumaczeń symultanicznych, bo czuję się bardzo bezpiecznie zamknięta w kabinie z słuchawkami na uszach. Choć trzeba przyznać, że chyba nie ma naprawdę łatwych tłumaczeń ustnych i, przynajmniej w moim przypadku, każda ich forma łączy się ze sporym stresem. A które są najłatwiejsze - to kwestia osobista każdego tłumacza ustnego :)

emilianna
10-19-2013, 11:55
Dla mnie zawsze najtrudniejsze będą tłumaczenia symultaniczne. W tłumaczeniu konsekutywnym zawsze mamy chociaż chwilę na zastanowienie i przypomnienie sobie słowa, które nam uciekło. W kabinie już nie- jedyna nadzieje w drugim tłumaczu.

szopa555
12-24-2013, 21:43
Z mojego studenckiego doświadczenia mogę powiedzieć, że oba są równie ciężkie. W symultanicznym mam problem kiedy pojawia się trudne słownictwo i nie wiem jak wybrnąć albo kiedy speaker mówi zbyt szybko. W konsekutywnym natomiast nie zawsze nadążam z notowaniem i często pomijam ważne informacje. Ale koniec końców wolę symultaniczne.

Judyta Łepkowska
12-25-2013, 01:05
Dla mnie w tłumaczeniach ustnych wszystko jest trudno, dlatego podziwiam ludzi, którzy się nimi zajmują. :D

Aniesse
12-27-2013, 14:29
Ja dwa razy byłam tłumaczem telefonicznym i powiem szczerze nie było łatwo, mimo iż z językiem mam do czynienia na co dzień. Liczy się refleks, szybkość (taka rozmowa trwa zwykle około 5 minut i nie ma czasu na zastanawianie się, gdyż od momentu połączenia bije licznik i klient płaci za każdą minutę). Ponadto nie ma się w ogóle pojęcia na jaki temat może być tłumaczenie, klient może zadzwonić z każdą sprawą (wizyta u lekarza, zakup jakiś towarów, części, itp..). Tak więc wóz albo przewóz. Również tłumaczenia symultaniczne wydają mi się trudne, ale tych drugich nie miałam okazji wykonywać.

marcinw00
01-05-2014, 13:20
W tłumaczeniu konsekutywnym wciąż musze pracować na swoją pamięcią i to faktycznie czasem sprawia problem. Symultaniczne jest o tyle ciekawe, że nie masz czasu żeby się zbytnio zastanawiać i czasem można coś głupiego powiedzieć :D

PiotrZ
01-05-2014, 14:05
Wszystko zależy od osoby tłumaczącej. Mi osobiście bardziej odpowiada symultaniczne :)

dorotakajak
01-05-2014, 18:03
Właśnie, to chyba nie jest kwestia obiektywnej "trudności". Po prostu każdy rodzaj ustnych tłumaczeń ma swoją specyfikę. Dobra pamięć, szybkość reakcji, podzielność uwagi, bystrość itd. - trudno mieć to wszystko naraz, więc duże znaczenie mogą mieć indywidualne preferencje. Plus kierunek tłumaczenia.

marleena93
06-04-2014, 22:44
Moim zdaniem to, czy tłumaczenie (czy to symultaniczne, konsekutywne, czy każde inne) jest trudne lub nie, zależy nie tylko od tego, jakie dany tłumacz ma predyspozycje, ale również od tego, w jakiej parze językowej pracuje. Przykładowo tlumaczenia z języka hiszpańskiego na polski są stosunkowo łatwe w porównaniu z tłumaczeniem z języka niemieckiego na polski, gdzie tłumacz musi często czekać do końca zdania, by wiedzieć, jaki występuje czasownik w zdaniu. Szczególnie trudne wydaje się to w momencie, gdy tłumacz ma do czynienia z austriackim niemieckim, ponieważ Austriacy mają tendencję do tworzenia naprawdę bardzo długich zdań, często podrzędnie złożonych, co często doprowadza tłumaczy polskich (i nie tylko) do rozpaczy.

karolaT
06-04-2014, 23:23
Nie miałam niestety okazji sprawdzić się w tłumaczeniu symultanicznym, ale myślę, że jest najtrudniejsze. Jednocześnie trzeba skupić się na tym co ktoś mówi i na tym co sami produkujemy. Myślę, że trzeba nabrać wprawy w takim tłumaczeniu. Zdarzało się, że ktoś z rodzinki prosił mnie o tłumaczenie jakiejś rozmowy lub programu na żywo i wydawało mi się to megaszybkie!Natomiast tłumaczenie konsekutywne bardzo mi się podoba, bo jest chwila na zastanowienie. Trzeba tylko mieć dobre notatki i dobrą pamięć:)

lytta
06-06-2014, 16:53
Dla mnie jakiekolwiek tłumaczenie ustne byłoby ciężkie, ale symultaniczne najcięższe, chyba ze względu na trudność dotyczącą zapamiętywania tego, co ktoś powiedział, no i na jednoczesne słuchanie i mówienie -rzecz prawie chyba niemożliwa do osiągnięcia. Wymaga ono wielkiej koncentracji i umiejętności.

KajaKozlowska
06-09-2014, 16:46
Dla mnie jakiekolwiek tłumaczenie ustne jest bardzo trudne ale symultaniczne chyba najbardziej. Wiem, że wszystkiego można się nauczyć i praktyka czyni mistrza ale nie wyobrażam sobie jak można jednocześnie słuchać to co ktoś mówi i tłumaczyć. Naprawdę wielki podziw dla tych co potrafią to wykonać.

nten
06-16-2014, 08:18
Mnie się zawsze wydawało, że najtrudniejsze są tlumaczenia symultaniczne; na drugim miejscu pod względem trudności konsekutywne, na trzecim a vista, a pisemne - najłatwiejsze. Jeśli chodzi jednak o symultaniczne i konsekutywne, to pewien tlumacz wykonujący od lat oba rodzaje tłumaczeń powiedział, że są one jednakowo trudne, a po prostu wymagają zaangażowania innych obszarów mózgu. Bo z jednej strony fakt, że przy konsekutywnym ma się więcej czasu na przetłumaczenie, ale z drugiej trzeba zapamiętywać nieraz naprawdę długie fragmenty, podczas gdy przy symultanicznych tego rodzaju pamięci tak bardzo się nie obciąża.

Dania
07-09-2014, 00:43
Konsekutywka jest trudna ze względu na to, że trzeba zapamiętać/zanotować i zapamiętać duży fragment tekstu, a potem jeszcze dobrze go wygłosić, często przed dużym gronem słuchaczy, co jest bardzo stresujące - mówca mógł przećwiczyć swoją przemowę, a tłumacz musi wygłosić tę samą przemowę, tylko bez uprzedniego przygotowania i w dodatku w innym języku. Ale dużym plusem konsekutywki jest to, że można w ostateczności poprosić o powtórzenie tekstu - mówca stoi w pobliżu. Czasem nawet sam widzi, że mamy problem np. z podaną liczbą, więc sam podsuwa swój tekst, by można tę liczbę przeczytać. Przy symultance już nie ma się tego kontaktu z mówcą. Do tego siedząc w kabinie jest się zdanym na technikę - nagle może wystąpić jakaś awaria lub zakłócenia i nie będzie się dało usłyszeć tekstu, ani też poprosić o powtórzenie jakiegoś fragmentu. Przy szeptance już pod tym względem jest trochę łatwiej, bo jest się fizycznie bliżej mówcy - na tej samej sali. Jednak w tym przypadku też mogą wystąpić problemy, takie jak problem z nagłośnieniem - na sali może być gwarnie, a mówca na drugim jej końcu... bez mikrofonu.