PDA

View Full Version : Tłumaczenie napisów filmowych ukierunkowane na widza (Ali Hajmohammadi; tłum. Oliwia


Mrówka_Zet
04-21-2010, 13:11
http://mlingua.pl/articles,show,pol,62,1

Artykuł porusza ciekawą kwestię związana z zasadnością umieszczania napisów w filmach. Czy tak naprawdę problem ten może być obiektywnie rozwiązany?

Zachęcając do dyskusji chciałbym zaryzykować stwierdzenie, że tłumaczenie filmów za pomocą napisów to zło konieczne, na jakie jesteśmy zdani - najmniej kłopotliwa technika z możliwych (a może jednak najbardziej?)

Mrówka_Zet
04-21-2010, 13:23
Kontynuując wątek, chciałbym zastanowić się nad przykładem głośnego ostatnio "Avatara". Jak wiadomo, tłumaczenie dokonane zostało za pomocą napisów (jak większość produkcji trafiających na polski rynek). Autor artykułu zgrabnie wypisał kolejne etapy jakie widz musi poświęcić, aby odczytać znaczenie poszczególnej sceny wraz z przyswojeniem tekstu wyświetlanego u dołu ekranu. Zajmuje to określoną ilość czasu, a czas ten wydłuża się (bądź skraca) w zależności od języka i jego charakterystyki - złożoności form gramatycznych, skłądni, ilości znaków w wyrazach.

Oglądając "Avatara" w technice 3d (pomimo dość prostych dialogów), miałem wrażenie, że próba skupienia się na obrazie i jednoczesne odczytanie napisów za chwile rozsadzi mi głowę. Było to niezwykle męczące psychicznie. Złożoność obrazu (który sam w sobie może powodować bóle głowy) była potęgowana przez kolejne porcje napisów wyskakujących gdzieś pod kolejnymi barwnymi obrazami. Osobiście, skłaniam się ku twierdzeniu, że umieszczenie napisów w filmie nie było zbyt trafnym pomysłem (mówię to jako przeciwnik form dubbingowych)

Mrówka_Zet
04-21-2010, 22:03
Tłumaczenia filmów w Polsce są na ogół dokonywane za pomocą napisów. Zastanawia mnie mała popularność form dubbingowych w naszym kraju. W większości państw świata, dubbing to forma dominująca, choćby za naszą zachodnią granicą. Amerykanie z dużą niechęcią podchodzą do oglądania czegokolwiek w języku innym niż angielski, więc filmy z napisami się praktycznie tam nie ukazują.

Czym w takim razie różnią się odbiorcy w Polsce od tych w innych częściach świata? Nie sądzę, że chodzi tu o aspekty związane z intelektem bądź lepszymi zdolnościami percepcyjnymi, które pozwalają na szybsze i bardziej płynne odczytanie napisów. Możliwe, że to raczej kwestia wychowania społecznego i kierunku rozwinięcia rynkowego w Polsce, które od wielu lat przebiega właśnie ścieżką umieszczania napisów w filmach. Dlatego też społeczeństwo na ogół z niechęcią podchodzi do wszelkich "innowacji" w tej kwestii, jaką jest dubbingowanie filmów.

monique89
04-29-2010, 17:25
Osobiście uważam, iż dubbingowanie filmów nie jest dobrym pomysłem, a wręcz potrafi utrudnić glądanie filmów tym, którzy wolą słyszeć prawdziwy głos aktora grającego daną rolę, niż jakiś podkładany. Wiadome jest, że "oryginalny głos" daje lepsze efekty, gdyż każdy charakter filmowy ma charakterystyczny dla siebie styl wypowiedzi, który, gdy dubbingowany przez kogoś innego traci swoje pewne walory. Chyba każdy się ze mną zgodzi, iż oglądanie niektórych dubbingowanych filmów, w szczególności fantastycznych, może być strasznie irytujące, gdy słyszy się zamiast oryginalnego głosu jakieś piskliwe dźwięki, niby mające na celu oddać głos aktora, a tak naprawdę słychać tylko piszczące i przyprawiające o ból głowy wypwiedzi.

monique89
04-29-2010, 17:32
Uważam, iż tłumaczenie tekstów filmowych za pomocą napisów umieszczanych u dołu ekranu to bardzo dobre rozwiązanie, jednakże ma ono swoje wady, gdyż często wymaga od widza szybkiej umiejętności czytania, a także przyczynia się do opuszczania pewnych fragmentów filmu, gdyż, nie zawsze jesteśmy w stanie uchwycić zarówno napisów jak i obrazu. W dużej mierze nie jest to technika wygodna dla dzieci, gdyż nie potrafiąc dostatecznie szybko czytać, skupiają się one przede wszystkim na obrazie, a nie na czytaniu, przez co tak naprawdę nie są w stanie w pełni obejrzeć i zrozumieć o co chodzi w danym filmie.

monique89
04-29-2010, 17:39
Wielu ludzi lubi po prostu oglądać filmy w oryginale, aby usłyszeć głosy swoich ulubionych aktorów i dlatego dokonują takiego wyboru, inni wybierają filmy z napisami, by w pewnym stopniu podszkolić u siebie język obcy, jeszcze innych każda zmiana na przykłąd dźwięku, bądź jakiegokolwiek innego czynnika irytuje, tak więc powodów dla których wybieramy takie filmy jest mnóstwo. Ale co zrobić, aby w pełni zadowolić odbiorcę tekstem umieszczonym u dołu ekranu, który, jak wiadomo ma swoje wady i niedociągnięcia?

oliwka666
04-29-2010, 20:09
Osobiście wiele razy spotkalam się z tłumaczeniami filmów w postaci napisów. Niestety w kilku przypadkach tłumaczania takie wyglądały jak wyciągnięte prosto z translatora komputerowego. :/ Ludzie tłumaczący amatorsko często posługują się taką formą pomocy, co niestety ujemnie wpływa na jakość tłumaczenia.

iza1605
04-30-2010, 16:25
Autor artykułu zgrabnie wypisał kolejne etapy jakie widz musi poświęcić, aby odczytać znaczenie poszczególnej sceny wraz z przyswojeniem tekstu wyświetlanego u dołu ekranu. Zajmuje to określoną ilość czasu, a czas ten wydłuża się (bądź skraca) w zależności od języka i jego charakterystyki - złożoności form gramatycznych, skłądni, ilości znaków w wyrazach.



„W Europie zwykle przyjmuje się zasadę, że napisy powinny składać się z co najwyżej dwóch linijek, w każdej 35 znaków (ogółem 70 znaków), a widzowie mają na przeczytanie tekstu ograniczony czas, który zależy bezpośrednio od czasu trwania dialogów”. Co zrobić jeżeli dialogi wypowiadane są szybko i zawierają wiele słów, przez co nie mieszczą się z normie 70 znaków? Arkadiusz Belczyk ( „Tłumaczenie filmów”, Wilkowice 2007) proponuje następujące techniki skracania dialogów:

1. Pomijanie ( powtórzenia, wykrzykniki, formy wołaczowe, zwroty retoryczne i pytania rozłączne, wypowiedzi urwane)

2. Uproszczenie i przesunięcia semantyczne (określenia synonimiczne, rozmaite zagajenia i wprowadzenia, przysłówki typu - really, pretty, wyrażenia i informacje mało istotne w danym kontekście, rozbudowane metafory, idiomy , porównania)

3. Uproszczenia składni i gramatyki (łączenie zdań polegające na wydobyciu istoty, likwidacja zdań podrzędnych, zmiana mowy niezależnej na zależną, zastąpienie nazwy własnej w przypadku zależnym formą mianownikową, elipsa, upraszczanie konstrukcji gramatycznych)

4. Odwołanie do treści filmu

iza1605
04-30-2010, 16:38
Zastanawia mnie mała popularność form dubbingowych w naszym kraju.

Faktyczne liczba dubbingowanych filmów w Polsce jest niewielka. Dubbing wprowadza się głównie do bajek, które mają specyficzną grupę odbiorców jakimi są dzieci. Wynika to z faktu, że dziecko nie jest w stanie, jeżeli w ogóle potrafi już czytać, zapoznać się szybko z napisami. Zgadzam się z autorem artykułu, że odbiorcy chcą oglądać filmy w oryginale, ponieważ mogą słyszeć głosy ulubionych aktorów. Napisy nie oddadzą intonacji i akcentowania modulacją głosu pewnych elementów tekstu, które mogą być bardzo ważna.

iza1605
04-30-2010, 16:47
Osobiście uważam, iż dubbingowanie filmów nie jest dobrym pomysłem, a wręcz potrafi utrudnić glądanie filmów tym, którzy wolą słyszeć prawdziwy głos aktora grającego daną rolę, niż jakiś podkładany. Wiadome jest, że "oryginalny głos" daje lepsze efekty, gdyż każdy charakter filmowy ma charakterystyczny dla siebie styl wypowiedzi, który, gdy dubbingowany przez kogoś innego traci swoje pewne walory. Chyba każdy się ze mną zgodzi, iż oglądanie niektórych dubbingowanych filmów, w szczególności fantastycznych, może być strasznie irytujące, gdy słyszy się zamiast oryginalnego głosu jakieś piskliwe dźwięki, niby mające na celu oddać głos aktora, a tak naprawdę słychać tylko piszczące i przyprawiające o ból głowy wypwiedzi.

Może jest racją, że dubbingowanie filmów nie jest dobrym pomysłem, ale… Trzeba zauważyć, że po godzinie oglądania filmu z napisami potencjalny odbiorca jest już tak skupiony na mechanicznym czytaniu dialogów, że jego czujność na obserwowanie detali zaczyna być obniżona. Przez co może nie zauważyć istotnego elementu, który jest ważny dla rozwoju akcji.

Tammar
04-30-2010, 21:08
Osobiście uhttp://forum.mlingua.pl/newreply.php?do=newreply&p=18479ważam, iż dubbingowanie filmów nie jest dobrym pomysłem, a wręcz potrafi utrudnić glądanie filmów tym, którzy wolą słyszeć prawdziwy głos aktora grającego daną rolę, niż jakiś podkładany. Wiadome jest, że "oryginalny głos" daje lepsze efekty, gdyż każdy charakter filmowy ma charakterystyczny dla siebie styl wypowiedzi, który, gdy dubbingowany przez kogoś innego traci swoje pewne walory. Chyba każdy się ze mną zgodzi, iż oglądanie niektórych dubbingowanych filmów, w szczególności fantastycznych, może być strasznie irytujące, gdy słyszy się zamiast oryginalnego głosu jakieś piskliwe dźwięki, niby mające na celu oddać głos aktora, a tak naprawdę słychać tylko piszczące i przyprawiające o ból głowy wypwiedzi.

Tu trochę się nie zgodzę. :P Otóż jeśli chodzi o dubbing - warto, jeśli każda postać ma własny, odrębny głos, a wypowiedź pokrywa się z ruchem ust. Chociaż może to dać efekt komiczny, bo aktorzy dubbingujący mają często bardzo charakterystyczne głosy, co daje nienaturalny efekt. Jednak wtedy widz może się bardziej skoncentrować na odbiorze filmu. Natomiast większość filmów jest dubbingowa przez 1 lektora, który często nie wypowiada się w tym samym czasie co postacie, co może być ułatwieniem podczas słuchania, ale jest troszkę irytujące.

Chyba nie ma złotej recepty. Każdy woli inaczej ;)

Osobiście wolę oglądać film w wersji oryginalnej (jeśli jest po angielsku) ;) Chyba zresztą jak większość z Was.

iza1605
05-01-2010, 11:44
Zachęcając do dyskusji chciałbym zaryzykować stwierdzenie, że tłumaczenie filmów za pomocą napisów to zło konieczne, na jakie jesteśmy zdani - najmniej kłopotliwa technika z możliwych (a może jednak najbardziej?)

Istnieją trzy podstawowe sposoby tłumaczenia filmów:
1. Przekład poprzez napisy w dolnej części ekranu (subtitles)
2. Dubbing
3. Lektor
Każdy z tych sposobów ma swoje zarówno wady jak i zalety. Znający angielski mogą sobie pozwolić na komfort oglądana filmów w ich oryginalnych wersjach i w ich przypadku nie ma problemu z wyborem techniki tłumaczeniowej, ale nie każdy zna język angielski. Napisy osłabiają naszą czujność zauważania drobiazgów, dubbing jest najdroższą formą przekładu, a lektor może być uciążliwy i powodować frustrację w oglądającego poprzez jednostajny i monotonny głos, który jest podkładany zarówno pod role męskie jak i żeńskie. Zgadzam się, że tłumaczenie filmów za pomocą filmów to zło konieczne. Nie jest to łatwa technika, ponieważ musimy dostosować napisy pod prędkości czytania odbiorców, przez co niejednokrotnie musimy skracać oryginalne wypowiedzi aktorów. Takie zabiegi spotykają się z krytyką, ale wszystko ma swoje dobre jak i złe strony i czasami trzeba wybierać mniejsze zło.

iza1605
05-01-2010, 12:08
Czym w takim razie różnią się odbiorcy w Polsce od tych w innych częściach świata? Nie sądzę, że chodzi tu o aspekty związane z intelektem bądź lepszymi zdolnościami percepcyjnymi, które pozwalają na szybsze i bardziej płynne odczytanie napisów. Możliwe, że to raczej kwestia wychowania społecznego i kierunku rozwinięcia rynkowego w Polsce, które od wielu lat przebiega właśnie ścieżką umieszczania napisów w filmach. Dlatego też społeczeństwo na ogół z niechęcią podchodzi do wszelkich "innowacji" w tej kwestii, jaką jest dubbingowanie filmów.

Tłumaczenie poprzez napisy cieszy się popularnością m. in. w Skandynawii, Wielkiej Brytanii, Holandii i Azji stosuję się niemal tylko taki rodzaj tłumaczenia. Z kolei w Niemczech, Francji, Włoszech i Czechach filmy są najczęściej dubbingowane. W Polsce przyjęła się metoda tłumaczeniowa poprze lektora. Można by powiedzieć, że jest to metoda pośrednia między dubbingiem a „szeptanką”. Niewątpliwie zaletą takiego tłumaczenia jest niski koszt, a największą wadą jest to, że odbiorczy mogą czasami nie wiedzieć kto w danym momencie wypowiada daną kwestię. Na polskim rynku dostępne są kasety wideo i DVD, które są tłumaczone poprzez lektorów. Taka metoda ma w Polsce dużą liczbę zwolenników, ponieważ jest wygodna dla odbiorcy. Moim zdaniem metoda tłumaczeniowa musi być zależna od grupy odbiorców, do której dany film jest przeznaczony. Inna metodę zastosujemy do tłumaczenia bajek, a inna do filmów przeznaczonych dla widowni dorosłej.

monique89
05-02-2010, 12:27
A czy uważacie, że istnieje jakiś "złoty środek", żeby usprawnić jakość napisów filmowych, tak, aby nie przeszkadzały w oglądaniu filmu? Może udałoby się zastosować jakieś techniki?

ewelsz1989
05-03-2010, 13:32
Tłumaczenie poprzez napisy cieszy się popularnością m. in. w Skandynawii, Wielkiej Brytanii, Holandii i Azji stosuję się niemal tylko taki rodzaj tłumaczenia. Z kolei w Niemczech, Francji, Włoszech i Czechach filmy są najczęściej dubbingowane. W Polsce przyjęła się metoda tłumaczeniowa poprze lektora. Można by powiedzieć, że jest to metoda pośrednia między dubbingiem a „szeptanką”. Niewątpliwie zaletą takiego tłumaczenia jest niski koszt, a największą wadą jest to, że odbiorczy mogą czasami nie wiedzieć kto w danym momencie wypowiada daną kwestię. Na polskim rynku dostępne są kasety wideo i DVD, które są tłumaczone poprzez lektorów. Taka metoda ma w Polsce dużą liczbę zwolenników, ponieważ jest wygodna dla odbiorcy. Moim zdaniem metoda tłumaczeniowa musi być zależna od grupy odbiorców, do której dany film jest przeznaczony. Inna metodę zastosujemy do tłumaczenia bajek, a inna do filmów przeznaczonych dla widowni dorosłej.



Zgodzę się z założeniem, iż wersja tłumaczenia powinna być dostosowana do odbiorcy. Zwykle forma tłumaczenia jaką jest dubbing, zostaje zastosowana w bajkach, bądź filmach familijnych, natomiast w przypadku filmów przeznaczonych dla widowni dorosłej-dominują tłumaczenia lektorskie. Ów tłumaczenia zwykle wymagają mniejszego wysiłku niż tłumaczenia dubbingowe. Tłumacz dubbingu musi precyzyjnie zsynchronizować kwestie dialogowe czytane przez lektorów z mimiką i ruchami ust postaci filmowych. W przypadku tłumaczenia lektorskiego, tzw. szeptanki, ważne jest to, aby kwestie dialogowe lektora mieściły się w danych przedziałach czasowych poszczególnych ujęć.

Tammar
05-03-2010, 15:08
(...) wszystko ma swoje dobre jak i złe strony i czasami trzeba wybierać mniejsze zło.


A co myślicie o przekładach tekstów z informacją lub podtekstem będącym obcym dla przedstawicieli języka docelowego? Na przykład załóżmy, że przekładamy dla rdzennych Aborygenów (dosyć abstrakcyjny przykład ;) ) amerykański film, w którym głodne dziecko prosi rodzica "I want a hamburger." . W takiej sytuacji możemy przetłumaczyć to na "Chcę hamburgera" ryzykując, że nie będzie zrozumiałe lub "Chcę jeść".

Ja osobiście skłaniałabym się bardziej ku tej drugiej opcji, jeśli chodzi o filmy fabularne i nie "z wyższej półki".

Tammar
05-03-2010, 16:03
A czy uważacie, że istnieje jakiś "złoty środek", żeby usprawnić jakość napisów filmowych, tak, aby nie przeszkadzały w oglądaniu filmu? Może udałoby się zastosować jakieś techniki?

Myślę, że dobrym pomysłem byłoby umieszczanie napisów (białych) na czarnym pasku pod obrazem, nie na obrazie, jak to teraz wygląda. Uważam,że sprawdziłoby się to na seansach filmowych. W ten sposób Jeśli chodzi o filmy na dvd zależało by od wymiarów obrazu.

Z drugiej jednak strony usunięcie napisów z obrazu mogłoby spowodować, iż oczy patrząc niżej wychwytywałyby jeszcze mniej informacji z obrazu, niż kiedy napisy byłby na obrazie.

ewelsz1989
05-03-2010, 17:08
A co myślicie o przekładach tekstów z informacją lub podtekstem będącym obcym dla przedstawicieli języka docelowego? Na przykład załóżmy, że przekładamy dla rdzennych Aborygenów (dosyć abstrakcyjny przykład ;) ) amerykański film, w którym głodne dziecko prosi rodzica "I want a hamburger." . W takiej sytuacji możemy przetłumaczyć to na "Chcę hamburgera" ryzykując, że nie będzie zrozumiałe lub "Chcę jeść".

Ja osobiście skłaniałabym się bardziej ku tej drugiej opcji, jeśli chodzi o filmy fabularne i nie "z wyższej półki".

:) Nie trzeba tak daleko szukać, by odnaleźć przykłady tekstów (bądź w tym wypadku wyrazów), których nie należy tłumaczyć dosłownie. Rzeczywiście, w pewnych wypadkach (kiedy w danej kulturze nie występuje pewien ekwiwalent) tłumaczenie dosłowne jest bezsensowne. To tak jakbyśmy chcieli przetransponować zwrot „ … chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj …”z modlitwy „Ojcze nasz” na język grenlandzki. Byłoby to niemożliwe, ponieważ w kulturze eskimoskiej nie istnieje coś takiego jak chleb. W rezultacie wyraz chleb należałoby zastąpić jakimś innym wyrazem, który oddałby sens całego wyrażenia ( w tym wypadku - ryba).

Tammar
05-03-2010, 17:14
Spróbowałam zebrać wady i zalety wszystkich 3 technik. Jeśli ktoś ma coś do dodania, zachęcam do podzielenia się.


Zalety dubbingu:
-mniejszy wysiłek umysłowy niż w przypadku napisów, widz może skoncentrować się na obrazie
-widz wyłapuje więcej informacji potrzebnych do interpretacji filmu

Wady dubbingu:
-duży koszt, praca nad dubbingiem zajmuje najwięcej czasu w porównaniu z innymi metodami
-brak możliwości usłyszenia prawdziwych głosów aktorów
-zły dobór głosów do postaci może powodować zły efekt końcowy



Zalety tłumaczeń lektorskich:
-uwaga widza może być zwrócona na obraz, przez co wychwytuje więcej informacji
-mniejszy wysiłek umysłowy niż w przypadku napisów
-mniejszy koszt niż dubbing

Wady tłumaczeń lektorskich:
-monotonny (w większości przypadków) głos lektora
-lektor przemawia za wiele postaci, przez co czasem można się pogubić kto w danym momencie się wypowiada (zwłaszcza, jeśli w rozmowie uczestniczą więcej niż 2 osoby, a obraz pokazuje inne postaci niż ta aktualnie mówiąca w czasie trwania jej wypowiedzi)
-lektor (również w większości przypadków) nie odtwarza emocji, intonacji wypowiedzi postaci itp. przez co i film i widz traci



Zalety napisów:
-możliwość słuchania oryginalnej ścieżki dźwiękowej
-możliwość usłyszenia oryginalnej wersji i porównanie jej z tłumaczeniem. Ja osobiście lubię czasem obejrzeć film z napisami, aby porównywać swoje tłumaczenie "w myślach" z interpretacją profesjonalnego tłumacza. Uważam to za dobre ćwiczenie na refleks. Dodatkowo mogę też nauczyć się lepszych tłumaczeń poszczególnych słówek, phrasal verbs'ów itp.
-podkład muzyczny nie jest zagłuszany dodatkowo przez lektora

Wady napisów:
-duży wysiłek umysłowy
-często widz traci orientację w fabule
-napisy nie zawierają informacji pozawerbalnych, które widz najczęściej przegapia koncentrując się na czytaniu
-napisy mogą odstraszać potencjalnego widza, który nie chce podejmować dodatkowego wysiłku umysłowego - czytania
-napisy zwykle pojawiają się na obrazie, są białe, dlatego kiedy obraz ma bardzo jasną kolorystykę napisy stają się niewidoczne (sama pamiętam, kiedy wybrałam się do kina i pojawił się ten problem na seansie "Brusa wszechmogącego" podczas sceny w niebie) . Aktualnie zauważyłam tendencję, ażeby białe litery miały dodatkowo czarną obwódkę, co przyznaje - jest o wiele lepsze.
-kiedy rozmowa odbywa się w szybkim tempie, tekstu jest za dużo i widz nie jest w stanie nadążyć z czytaniem , w konsekwencji tracąc informacje

iza1605
05-03-2010, 17:31
A co myślicie o przekładach tekstów z informacją lub podtekstem będącym obcym dla przedstawicieli języka docelowego? Na przykład załóżmy, że przekładamy dla rdzennych Aborygenów (dosyć abstrakcyjny przykład ;) ) amerykański film, w którym głodne dziecko prosi rodzica "I want a hamburger." . W takiej sytuacji możemy przetłumaczyć to na "Chcę hamburgera" ryzykując, że nie będzie zrozumiałe lub "Chcę jeść".

Ja osobiście skłaniałabym się bardziej ku tej drugiej opcji, jeśli chodzi o filmy fabularne i nie "z wyższej półki".

Wybór techniki tłumaczeniowej zależy tylko i wyłącznie od tłumacza. To on wybiera pomiędzy udomowieniem i egzotyzacją. Uzagranicznienie (egzotyzacja, ang. foreignization) powiązane jest z wysłaniem odbiorcy za granicę – pokazanie mi obcej kultury. Udomowienie (ang. domestication) to redukcja obcego tekstu do ram języka przekładowego. To tłumacz musi wybierać czy chce, aby rdzenny mieszkaniec Aborygenów wiedział, że jest coś jak hamburger. Zdaję sobie sprawę, że będzie to trochę utrudniało przekaz informacji, ale mieszkańcy zobaczą inna kulturę.

monika1570
05-03-2010, 22:42
Uważam, iż tłumaczenie tekstów filmowych za pomocą napisów umieszczanych u dołu ekranu to bardzo dobre rozwiązanie, jednakże ma ono swoje wady, gdyż często wymaga od widza szybkiej umiejętności czytania, a także przyczynia się do opuszczania pewnych fragmentów filmu, gdyż, nie zawsze jesteśmy w stanie uchwycić zarówno napisów jak i obrazu. W dużej mierze nie jest to technika wygodna dla dzieci, gdyż nie potrafiąc dostatecznie szybko czytać, skupiają się one przede wszystkim na obrazie, a nie na czytaniu, przez co tak naprawdę nie są w stanie w pełni obejrzeć i zrozumieć o co chodzi w danym filmie.

Być może rzeczywiście napisy rozwiązują kwestię irytujących głosów dubbingujących, jednak nie sądzę, żeby były one dobrym rozwiązaniem w ogólnym rozrachunku. Ja jako osoba dorosła i już dawno umiejąca czytać mam spore problemy z jednoczesnym czytaniem i oglądaniem filmu, zazwyczaj wszystko sprowadza się do tego, że muszę obejrzeć film drugi lub trzeci raz żeby wiedzieć dokładnie o czym był. O ile nie jest to problemem, gdy ogląda się film w zaciszu domowym, to staje się zupełnie inaczej na sali kinowej. Trzeba być maksymalnie skupionym na akcji, bo w innym wypadku traci się wątek. Zatem dzieci muszą mieć z tym nieywobrażalny problem, wręcz nie do pokonania, przynajmniej dopóki nie zaczną czytać na zaawansowanym poziomie.

Gabriela08
05-04-2010, 09:14
Spróbowałam zebrać wady i zalety wszystkich 3 technik. Jeśli ktoś ma coś do dodania, zachęcam do podzielenia się.

Rozważając wady i zalety technik tłumaczenia filmowego omawiamy różne spojrzenia i poglądyna tą tematykę, które według mnie silnie związane są z daną grupą społeczną (na przykład : ludzie starsi, młodsi; wykształceni, o mniejszym zasobie wiedzy, ludzie mieszkający w mieście, na wsi itd.). Każda z tych grup ma odrębne tendencje do przyswajania innych technik tłumaczeniowych. Aby usprawnić, ułatwić i uprzyjemnić oglądanie filmów, które przecież powinno być rozrywką, mieć na uwadze to, do kogo dany film jest kierowany, z jakiego źródła emitowany ( telewizja, kino, internet)

Gabriela08
05-04-2010, 09:21
Tu trochę się nie zgodzę. :P Otóż jeśli chodzi o dubbing - warto, jeśli każda postać ma własny, odrębny głos, a wypowiedź pokrywa się z ruchem ust. Chociaż może to dać efekt komiczny, bo aktorzy dubbingujący mają często bardzo charakterystyczne głosy, co daje nienaturalny efekt. Jednak wtedy widz może się bardziej skoncentrować na odbiorze filmu. Natomiast większość filmów jest dubbingowa przez 1 lektora, który często nie wypowiada się w tym samym czasie co postacie, co może być ułatwieniem podczas słuchania, ale jest troszkę irytujące.

Chyba nie ma złotej recepty. Każdy woli inaczej ;)

Osobiście wolę oglądać film w wersji oryginalnej (jeśli jest po angielsku) ;) Chyba zresztą jak większość z Was.

Z pewnością trzeba by tu wyodrębnić takie techniki tłumaczenia jak dubbing i lektor. Niestety, takie są cechy filmów obcojęzycznych, że widz musi poświęcić więcej uwagi, siły i koncentracji aby zinterpretować i zrozumieć dane sceny. Według mnie nie powinniśmy się całkowicie tego wypierać i szukać jak najprostszych, najdroższych i nie dla każdego najlepszych metod tłumaczenia.

monika1570
05-04-2010, 09:25
Osobiście uważam, iż dubbingowanie filmów nie jest dobrym pomysłem, a wręcz potrafi utrudnić glądanie filmów tym, którzy wolą słyszeć prawdziwy głos aktora grającego daną rolę, niż jakiś podkładany. Wiadome jest, że "oryginalny głos" daje lepsze efekty, gdyż każdy charakter filmowy ma charakterystyczny dla siebie styl wypowiedzi, który, gdy dubbingowany przez kogoś innego traci swoje pewne walory. Chyba każdy się ze mną zgodzi, iż oglądanie niektórych dubbingowanych filmów, w szczególności fantastycznych, może być strasznie irytujące, gdy słyszy się zamiast oryginalnego głosu jakieś piskliwe dźwięki, niby mające na celu oddać głos aktora, a tak naprawdę słychać tylko piszczące i przyprawiające o ból głowy wypwiedzi.

Rzeczywiście oglądając film z napisami nie tracimy aspektu modulacji czy tonu głosu, bo elementy te pozostają niezmienione. Aczkolwiek nie sądzę, że ma to aż tak wielkie znaczenie, bo chyba chodzi o sam przekaz filmu najbardziej. Uważam również, że "piszczące wypowiedzi" osób dubbingujących to już raczej rzadkość.

monika1570
05-04-2010, 09:29
Kontynuując wątek, chciałbym zastanowić się nad przykładem głośnego ostatnio "Avatara". Jak wiadomo, tłumaczenie dokonane zostało za pomocą napisów (jak większość produkcji trafiających na polski rynek). Autor artykułu zgrabnie wypisał kolejne etapy jakie widz musi poświęcić, aby odczytać znaczenie poszczególnej sceny wraz z przyswojeniem tekstu wyświetlanego u dołu ekranu. Zajmuje to określoną ilość czasu, a czas ten wydłuża się (bądź skraca) w zależności od języka i jego charakterystyki - złożoności form gramatycznych, skłądni, ilości znaków w wyrazach.

Oglądając "Avatara" w technice 3d (pomimo dość prostych dialogów), miałem wrażenie, że próba skupienia się na obrazie i jednoczesne odczytanie napisów za chwile rozsadzi mi głowę. Było to niezwykle męczące psychicznie. Złożoność obrazu (który sam w sobie może powodować bóle głowy) była potęgowana przez kolejne porcje napisów wyskakujących gdzieś pod kolejnymi barwnymi obrazami. Osobiście, skłaniam się ku twierdzeniu, że umieszczenie napisów w filmie nie było zbyt trafnym pomysłem (mówię to jako przeciwnik form dubbingowych)

Jeśli chodzi o "Avatara" to rzeczywiście czytanie napisów było wyzwaniem. Sam obraz był tak skomplikowany, że wymagał niezwykłej koncentracji, dodając do tego napisy, film stawał się męczący. W tym wypadku chyba lepszą opcją byłby dubbing lub lektor. Zdecydowanie ułatwiłoby to odbiór widzowi, który mógłby w pełni skupić się choćby na imponujących efektach.

Gabriela08
05-04-2010, 09:32
Zarówno filmy z napisami jak i z lektorem (choć w mniejszym stopniu) mogą stanowić źródło rozwoju dla odbiorcy , który odbiera więcej bodźców niż ten, oglądający film z dubbingiem. Nie bez przyczyny filmy z dubbingiem w Polsce znajdują wiekszość odbiorców wśród dzieci niż dorosłych (poza tym taką technikę tłumaczenia wybiera się podczas tłumaczenia bajek). Osobiście uważam, że ludzie chcą oglądać filmy z napisami a w ostateczności z lektorem bo czują,że na prawdę obcują z danym filmem, ze sztuką (słyszą prawdziwy głos, reakcje aktora). Filmy z dubbingiem, mogą natomiast dawać obraz trochę abstrakcyjny, czy nawet nie prawdziwy (mowa oczywiscie o wrażeniach odbioru)

monika1570
05-04-2010, 09:35
Zgodzę się z założeniem, iż wersja tłumaczenia powinna być dostosowana do odbiorcy. Zwykle forma tłumaczenia jaką jest dubbing, zostaje zastosowana w bajkach, bądź filmach familijnych, natomiast w przypadku filmów przeznaczonych dla widowni dorosłej-dominują tłumaczenia lektorskie. Ów tłumaczenia zwykle wymagają mniejszego wysiłku niż tłumaczenia dubbingowe. Tłumacz dubbingu musi precyzyjnie zsynchronizować kwestie dialogowe czytane przez lektorów z mimiką i ruchami ust postaci filmowych. W przypadku tłumaczenia lektorskiego, tzw. szeptanki, ważne jest to, aby kwestie dialogowe lektora mieściły się w danych przedziałach czasowych poszczególnych ujęć.


Dokładnie, forma tłumaczenia jest zazwyczaj dopasowana do rodzaju widowni. Osobiście uważam, że tłumaczenie lektorskie to najlepsze rozwiązanie. Spotkałam się z opiniami, że śmieszne jest gdy kwestie kobiece podkłada mężczyzna o niskim, głębokim głosie, lecz wg mnie nie ma to wpływu na odbiór filmu. Oglądając nie zwracam uwagi na takie szczegóły, zwłaszcza, że w tle wyraźnie słychać głos oryginalny, czyli mamy jakieś pojęcie jak to wyglądało bez ingerencji tłumaczy.

monika1570
05-04-2010, 09:41
Zarówno filmy z napisami jak i z lektorem (choć w mniejszym stopniu) mogą stanowić źródło rozwoju dla odbiorcy , który odbiera więcej bodźców niż ten, oglądający film z dubbingiem. Nie bez przyczyny filmy z dubbingiem w Polsce znajdują wiekszość odbiorców wśród dzieci niż dorosłych (poza tym taką technikę tłumaczenia wybiera się podczas tłumaczenia bajek). Osobiście uważam, że ludzie chcą oglądać filmy z napisami a w ostateczności z lektorem bo czują,że na prawdę obcują z danym filmem, ze sztuką (słyszą prawdziwy głos, reakcje aktora). Filmy z dubbingiem, mogą natomiast dawać obraz trochę abstrakcyjny, czy nawet nie prawdziwy (mowa oczywiscie o wrażeniach odbioru)

Wiadomym jest, że dubbing usuwa z filmu pewną "prawdziwość", a nadaje poczucie sztuczności i jak to powiedziała Gabriela08 nawet abstrakcji. Napisy z kolei potrafią skutecznie rozproszyć widza, który w rezultacie traci część akcji, skupiając się na dialogu. Z drugiej jednak strony, napisy umożliwiają "osłuchanie się" z językiem obcym, co nie jest bez znaczenia dla niektórych odbiorców. Jeśli chodzi o lektora, to moim zdaniem, wykazuje on wyższość nad obiema powyższymi formami tłumaczeniowymi, bo umożliwia widzom pełny odbiór zarówno obrazu, jak i dialogu.

oliwka666
05-04-2010, 14:49
Moim zdaniem powinno się wprowadzić filmy tylko i wyłącznie z napisami. Fakt, że może to trochę rozpraszać, ale jest to chyba najlepsza forma tłumaczenia. Z tego co słyszałam w wielu krajach, takich jak na przykład Finlandia, filmy emitowane w telewizji przedstawiane są tylko z napisami, przez co wielu Finów bardzo dobrze zna angielski. Podczas oglądania łączą oni przyjemne z pożytecznym :) Ja sama do pewnego czasu wolałam oglądać filmy z tłumaczeniem przedstawianym przez lektora, ale kiedy zaczęłam uczyć się języka angielskiego filmy z napisami okazały się być świetną pomocą naukową, którą z resztą wszystkim polecam :)

Gabriela08
05-04-2010, 17:04
Oglądając "Avatara" w technice 3d (pomimo dość prostych dialogów), miałem wrażenie, że próba skupienia się na obrazie i jednoczesne odczytanie napisów za chwile rozsadzi mi głowę. Było to niezwykle męczące psychicznie. Złożoność obrazu (który sam w sobie może powodować bóle głowy) była potęgowana przez kolejne porcje napisów wyskakujących gdzieś pod kolejnymi barwnymi obrazami. Osobiście, skłaniam się ku twierdzeniu, że umieszczenie napisów w filmie nie było zbyt trafnym pomysłem (mówię to jako przeciwnik form dubbingowych)

Zgodzę się z tą opinią, film rzeczywiście wymagał ogromnej koncentracji. Na tym przykładzie wartoby się zastanowić co stanie się z przekładem filmów 3D. Jest to niewątpliwie nowość, która wymaga specyficznego podejścia translatologicznego. Tutaj widz skupia się przede wszystkim na obrazie i efektach a dialogi służą głównie zrozumieniu wątku filmu. Czy zatem dubbing nie byłby lepszym rozwiązaniem? Oczywiście zależy to od tematyki filmu, ale jeśli bardziej przypomina on baśń, której celem jest oddziaływanie na zmysły, to według mnie warto by skorzystać z dubbingu.

Gabriela08
05-04-2010, 17:52
Moim zdaniem powinno się wprowadzić filmy tylko i wyłącznie z napisami. Fakt, że może to trochę rozpraszać, ale jest to chyba najlepsza forma tłumaczenia. Z tego co słyszałam w wielu krajach, takich jak na przykład Finlandia, filmy emitowane w telewizji przedstawiane są tylko z napisami, przez co wielu Finów bardzo dobrze zna angielski. Podczas oglądania łączą oni przyjemne z pożytecznym :) Ja sama do pewnego czasu wolałam oglądać filmy z tłumaczeniem przedstawianym przez lektora, ale kiedy zaczęłam uczyć się języka angielskiego filmy z napisami okazały się być świetną pomocą naukową, którą z resztą wszystkim polecam :)

Ilu odbiorców - tyle opini. Według mnie takie podejście jest chyba zbyt radykalne w stosunku do polskiego widza, który od lat ma wybór między filmami z dubbingiem, lektorem i napisami. Według mnie dostęność różnorakich form tłumaczenia filmów ma swoje zalety,mianowicie - każdy może znaleźć coś dla siebie i czerpać przyjemność z ogladania.

monique89
05-04-2010, 18:25
Dokładnie, forma tłumaczenia jest zazwyczaj dopasowana do rodzaju widowni. Osobiście uważam, że tłumaczenie lektorskie to najlepsze rozwiązanie. Spotkałam się z opiniami, że śmieszne jest gdy kwestie kobiece podkłada mężczyzna o niskim, głębokim głosie, lecz wg mnie nie ma to wpływu na odbiór filmu. Oglądając nie zwracam uwagi na takie szczegóły, zwłaszcza, że w tle wyraźnie słychać głos oryginalny, czyli mamy jakieś pojęcie jak to wyglądało bez ingerencji tłumaczy.

W pełni się z Tobą zgodzę, oglądając film, gdzie dialogi są tłumaczone przez lektora można sie skupić zarówno w pełni na oglądaniu filmu, ale także słyszeć "oryginalne" głosy aktorów, co według mnie jest największą zaletą takiego tłumaczenia. A to, że kwestie kobiece są przekładane przez mężczyznę chyba nie ma zbyt dużej wagi, chociaż często, gdy byłam młodsza trochę mnie to rozpraszało i uważałam, że jest to w pewnym stopniu dyskryminacja kobiet :) Poza tym po pewnym czasie oglądania filmu przestaje się tak naprawdę na to zwracać uwagę i głos lektora staje się niezauważalny.

monique89
05-04-2010, 18:41
Ilu odbiorców - tyle opini. Według mnie takie podejście jest chyba zbyt radykalne w stosunku do polskiego widza, który od lat ma wybór między filmami z dubbingiem, lektorem i napisami. Według mnie dostęność różnorakich form tłumaczenia filmów ma swoje zalety,mianowicie - każdy może znaleźć coś dla siebie i czerpać przyjemność z ogladania.

Zgadzam się, na przykład dzieci wybierają najchętniej filmy z dubbingiem, gdyż ta forma jest dla nich najciekawsza i najlepsza w odbiorze, podczas gdy dorośli wolą filmy z lektorem. A osobom, które chcą podszkolić język obcy, najbardziej odpowiadają filmy z napisami. Także nie uważam, iż mądrym byłoby rozwiązanie, aby wprowadzić tylko jeden rodzaj tłumaczena filmów, gdyż każdy odbiorca ma swoje indywidualne upodobania i nie można mu narzucić tylko jednego wyboru w tej kwestii.

oliwka666
05-04-2010, 21:52
Zgadzam się, na przykład dzieci wybierają najchętniej filmy z dubbingiem, gdyż ta forma jest dla nich najciekawsza i najlepsza w odbiorze, podczas gdy dorośli wolą filmy z lektorem. A osobom, które chcą podszkolić język obcy, najbardziej odpowiadają filmy z napisami. Także nie uważam, iż mądrym byłoby rozwiązanie, aby wprowadzić tylko jeden rodzaj tłumaczena filmów, gdyż każdy odbiorca ma swoje indywidualne upodobania i nie można mu narzucić tylko jednego wyboru w tej kwestii.

Mając na myśli wszystkie filmy, pisałam oczywiście o filmach dla dorosłych i młodzieży, którzy potrafią dobrze czytać, a nie o małych dzieciach... Dla nich, co jest z resztą oczywiste, najlepszy i najciekawszy jest dubbing.

ewelsz1989
05-04-2010, 22:16
Polecam Wam serdecznie niezwykle treściwy artykuł dotyczący polskich tłumaczeń filmowych : http://www.jostrans.org/issue05/art_garcarz.pdf

oliwka666
05-04-2010, 22:17
Nawiązując do uwag zawartych w artykule o tłumaczeniu napisów filmowych ukierunkowanych na widza, gdzie "Van de Poel wskazuje na przykład nauki języka obcego przez dzieci oglądające programy telewizyjne i w związku z tym omawia zalety programów z napisami" można jasno stwierdzić, iż oglądanie filmów z napisami jest dobrą (i prawdopodobnie jedną z najlepszych) formą nauki języka obcego, czego niestety nie można powiedzieć o dubbingu...

ewelsz1989
05-04-2010, 22:46
Wady napisów:
-duży wysiłek umysłowy
-często widz traci orientację w fabule
-napisy nie zawierają informacji pozawerbalnych, które widz najczęściej przegapia koncentrując się na czytaniu
-napisy mogą odstraszać potencjalnego widza, który nie chce podejmować dodatkowego wysiłku umysłowego - czytania
-napisy zwykle pojawiają się na obrazie, są białe, dlatego kiedy obraz ma bardzo jasną kolorystykę napisy stają się niewidoczne (sama pamiętam, kiedy wybrałam się do kina i pojawił się ten problem na seansie "Brusa wszechmogącego" podczas sceny w niebie) . Aktualnie zauważyłam tendencję, ażeby białe litery miały dodatkowo czarną obwódkę, co przyznaje - jest o wiele lepsze.
-kiedy rozmowa odbywa się w szybkim tempie, tekstu jest za dużo i widz nie jest w stanie nadążyć z czytaniem , w konsekwencji tracąc informacje

Chciałabym dodać jeszcze kilka wad pojawiających się w trakcie samego procesu tłumaczenia napisów. Często pojawiającym się problemem jest konieczność skracania rozbudowanego tekstu, bez pomijania jego niektórych kłopotliwych, bądź mniej istotnych partii. Minimalistyczne podejście jest wręcz wymagane w przypadku niektórych kwestii. Czytanie napisów powinno zająć odbiorcy jak najmniej czasu i nie pozwolić na utrudnienie odbioru samego filmu. Oto kilka przykładów skracania tekstów, których znaczenia pozostają dokładnie te same po wykonanych zabiegach:


O, my. I've never seen a gun up close before.
Nigdy nie widziałam broni z bliska.

Look, I'm sorry. Can I call you tomorrow?
Przepraszam. Mogę oddzwonić jutro?

Hey, Oliver!
Oliver!

Hi, I'm Steve Wilson.
Nazywam się Steve Wilson.


Though we are destined to perish,
to be washed away, to be forgotten...
Choć czeka nas śmierć i zapomnienie...


This is... This is my stop.
Tu wysiadam.

It must be some kind of a mystery. I can't...
Coś mi tu nie gra.

ewelsz1989
05-05-2010, 00:07
Chciałabym jeszcze poruszyć dość interesującą kwestię, a mianowicie tłumaczenie slangu w filmach. Nie sądzicie, że w przypadku niektórych filmów ( takich jak m.in. ”Clockwork Orange”) lektor, czy też dubbing nie jest odpowiednim sposobem tłumaczenia? Kwestie czytane przez lektora, bądź osobę podkładającą głos, mogłyby brzmieć dziwnie.
Proszę o Wasze opinie.

oliwka666
05-05-2010, 10:59
Chciałabym jeszcze poruszyć dość interesującą kwestię, a mianowicie tłumaczenie slangu w filmach. Nie sądzicie, że w przypadku niektórych filmów ( takich jak m.in. ”Clockwork Orange”) lektor, czy też dubbing nie jest odpowiednim sposobem tłumaczenia? Kwestie czytane przez lektora, bądź osobę podkładającą głos, mogłyby brzmieć dziwnie.
Proszę o Wasze opinie.

Tłumaczenie slangu jest jednym z najtrudniejszych zadań, ponieważ bardzo ciężko jest znaleźć odpowiedniki w języku docelowym. Moim zdaniem tłumaczenie lektorskie czasem może brzmieć śmiesznie, ponieważ lektor nie akcentuje wypowiedzi i czesto mówi jednym ciągiem, a w sytuacji gdy aktor wypowiada swoją kwestie w jakiś specyficzny sposób, lektor może go poprostu zagłuszyć, wtedy osoba ogladająca film może nie odebrać dokładnie intencji bohatera filmu. W takim przypadku najlepsze moim zdaniem są napisy. :)