PDA

View Full Version : Jak zostać tłumaczem filmów?


Beata
02-09-2010, 09:12
Jak zostać tłumaczem filmów? Takim, który tworzy podpisy czy to wersji kinowych czy dvd? Jest jakaś agencja skupiająca takich tłumaczy? Domyślam się, że zdobycie takiej pracy to coś nierealnego, ale tak mnie to zaciekawiło.

Ikari
03-13-2010, 22:19
Jak zostać tłumaczem filmów? Takim, który tworzy podpisy czy to wersji kinowych czy dvd? Jest jakaś agencja skupiająca takich tłumaczy? Domyślam się, że zdobycie takiej pracy to coś nierealnego, ale tak mnie to zaciekawiło.

Co do agencji skupiającej takich tłumaczy to jest coś takiego jak Stowarzyszenie Tłumaczy Audiowizualnych. (link: http://www.staw.org.pl/)

Jak zostać tłumaczem filmów? Sądzę, że można zacząć od zdobycia formalnego wykształcenia w tej dziedzine. Istnieją studia podyplomowe z tłumaczenia audiowizualnego prowadzone na Uniwersytecie Adama Mickiewicza (link: http://ifa.amu.edu.pl/avt/home.html). A co dalej? To już zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Bartosz Wierzbięta, obecnie w czołówce tłumaczy filmów dubbingowanych, zaczynał od tłumaczenia filmów dokumentalnych. Po prostu trzeba być w tym dobrym i mieć odrobinę szczęścia. Sam chętnie spróbowałbym w tym swoich sił, mimo że jest to ciężki kawałek chleba.

Orchidea
03-27-2010, 22:57
Ciekawą ofertę kształcenia ma też Wyższa Szkoła Europejska im. ks. Józefa Tischnera.

http://serwistlumacza.com/index.php?option=com_content&task=view&id=185

Jeśli interesuje Cię tworzenie napisów do filmów, to nie zawadzi też przeczytać artykuł:

http://serwistlumacza.com/content/view/24/32/

Można zapoznać się z podstawowymi zasadami, wedle których opracowuje się profesjonalne subtitles.

Mam nadzieję, że nie odbiegnę za bardzo od głównego tematu, pisząc, że ostatnio byłam w kinie na "Alicji" Tima Burtona (na wersji z napisami ma się rozumieć). Tłumaczenie audiowizualne tego filmu musiało być sporym wyzwaniem, bo z jednej strony trzeba było przekazać specyfikę absurdalnie brzmiącego języka, jakim posługiwała się część bohaterów i jednocześnie zrobić to tak, żeby kinomani się nie pogubili. Niełatwo jest przecież nadążyć za dialogami pełnymi takich dziwolągów jak "Żaberzwłok" ;).

mesza
03-28-2010, 09:45
W sieci można też znaleźć wiele kursów i szkoleń organizowanych przez firmy zajmujące się tłumaczeniem audiowizualnym. Można na nich zapoznać się z teorią tłumaczenia audiowizualnego i środowiskiem, w jakim pracuje tłumacz. Wydaje mi się, że najważniejsze jest to aby samemu próbować tłumaczyć różnego rodzaju filmy. Można zacząć od kreskówek, poprzez filmy dokumentalne i kończąc na fabularnych. A następnie porównać swoje wypociny z innymi tłumaczeniami. Należy zwrócić uwagę przede wszystkim na to, aby przetłumaczone słowa aktorów oddawały swój sens i mieściły się w "klatkach". Należy też tłumacząc filmy zwrócić szczególną uwagę na kolokwializmy, slang i dialekt. Ponieważ często takie wyrażenia są tłumaczony dosłownie, z czego wynikają bzduuury:) Przede wszystkim należy zapoznać się z ogólną teorią tłumaczenia i dużo czytać literatury na ten temat. Dopiero potem można się ukierunkować, a jeśli chodzi o tłumaczenie audiowizualne, polecam książki:
"Tłumaczenie filmów" - Arkadiusz Belczyk
"Przekład audiowizualny" Teresa Tomaszkiewicz

lavender
03-28-2010, 10:05
Wydaję mi się, że aby zostać tłumaczem filmów potrzeba dużo praktyki, tak jak w sumie w przypadku kształtowania każdego fachu. Nie wystarczy tylko zdobywać wykształcenie w odpowiedniej szkole dla tłumaczy, powinno się jeszcze jak najwięcej tłumaczyć na własną rękę, żeby osiągnąć wprawę. Tak jak Mesza zasugerował w powyższym poście, żeby porównywać swoje tłumaczenia z tymi, które zostały już profesjonalnie przełożone. Tak więc dobre chęci, trochę talentu no i dużo praktyki.

Również znalazłam artykuł dotyczący tłumaczenia filmów:
http://www.edukacyjnykrakow.pl/?cget=artykul&from=78

Jest to wywiad z Arkadiuszem Belczykiem, autorem książki "Tłumaczenie filmów".

lavender
03-28-2010, 10:26
Mam nadzieję, że nie odbiegnę za bardzo od głównego tematu, pisząc, że ostatnio byłam w kinie na "Alicji" Tima Burtona (na wersji z napisami ma się rozumieć). Tłumaczenie audiowizualne tego filmu musiało być sporym wyzwaniem, bo z jednej strony trzeba było przekazać specyfikę absurdalnie brzmiącego języka, jakim posługiwała się część bohaterów i jednocześnie zrobić to tak, żeby kinomani się nie pogubili. Niełatwo jest przecież nadążyć za dialogami pełnymi takich dziwolągów jak "Żaberzwłok" ;).

Zgadzam się całkowicie Orchideo, "Alicja" jest idealnym przykładem, uświadamiającym z jakimi nie lada wyzwaniami muszą niekiedy spotykać się tłumacze filmów. Wydaje mi się, że film taki jak "Alicja" zawsze pozostanie trudniejszy w odbiorze w wersji z napisami niż tej dubbingowanej. A to z powodu słownictwa, nazw własnych nieznanych uprzednio odbiorcy. Także każdy przyszły tłumacz powinien mieć na uwadze, że profesja, którą będzie się trudnił wymaga dużo poświęcenia i uwagi; jest to przecież praca trudna i odpowiedzialna.

mesza
03-28-2010, 15:15
Mam nadzieję, że nie odbiegnę za bardzo od głównego tematu, pisząc, że ostatnio byłam w kinie na "Alicji" Tima Burtona (na wersji z napisami ma się rozumieć). Tłumaczenie audiowizualne tego filmu musiało być sporym wyzwaniem, bo z jednej strony trzeba było przekazać specyfikę absurdalnie brzmiącego języka, jakim posługiwała się część bohaterów i jednocześnie zrobić to tak, żeby kinomani się nie pogubili. Niełatwo jest przecież nadążyć za dialogami pełnymi takich dziwolągów jak "Żaberzwłok" ;).

Też byłam na tym filmie i oglądając go pomyślałam sobie, że tłumacz miał nieco niezdrowej frajdy jak tłumaczył ten film...
-Rokroczium to kalendaryczne nadkompedium dziejów Antydii.
-o jakiś kalendarz?
-Kompedium.
-Zawiera opis każdego dnia od samego zarania.
-Dzisiaj jest na przykład wnorek w epoce Czerwonej Królowej.
-Ukażcie jej Chwarny Dzień.
-No w chwarny dzień, Ty zgładzisz żaberzwłoka.
-Wybaczcie. Co takiego?
-No Ty.
-Bo tutaj to właśnie Ty.
-I masz w rękach trupi koncerz.

Jednym słowem trzeba mieć głowę pełną pomysłów i otwartą na różne dziwactwa. Tim Burton ogólnie jest mistrzem w różnego typu niespodziankach i dlatego aby go tłumaczyć, trzeba no nie wiem, chyba troszkę ześwirować ;] Ale musi być to również całkiem dobra zabawa. Pozdrawiam

lavender
03-29-2010, 13:00
A co sądzicie o utworzeniu osobnych specjalizacji, które miałyby kształcić tłumaczy w zawężony sposób, mam na myśli na przykład specjalizację właśnie dla tłumaczy audiowizualnych?
Pozwólcie mi zacytować fragment wypowiedzi prof. Tabakowskiej (wywiad: http://www.edukacyjnykrakow.pl/?cget=artykul&from=84 ) :

Tradycyjna filologia przygotowuje językoznawców, literaturoznawców czy nauczycieli języka, a nie zawodowych tłumaczy – twierdzi prof. Tabakowska. I wyjaśnia: tak jak każdy nauczyciel, by dobrze przygotować się do swojej pracy, musi przejść kurs metodyki nauczania i odbyć praktyki w szkole, tak i tłumacz – na przykład kabinowy – powinien przejść kurs metodyki tłumaczenia kabinowego i odbyć praktykę w tzw. niemej kabinie. Bez tego nie można mówić o odpowiednim i pełnym przygotowaniu zawodowym.

Polecam przeczytać! Daje trochę do myślenia.

mesza
03-29-2010, 14:24
A co sądzicie o utworzeniu osobnych specjalizacji, które miałyby kształcić tłumaczy w zawężony sposób, mam na myśli na przykład specjalizację właśnie dla tłumaczy audiowizualnych?

Faktycznie artykuł daje do myślenia i ja uważam, że powinien być stworzony kierunek z osobną specjalizacją translatorską dla osób, które faktycznie interesują się przekładem i mają do tego talent. Mogłyby być to studia magisterskie albo podyplomowe, podczas których odbywałyby się praktyki. A przedmioty wykładane na tych studiach były by de facto typowo w obrębie tłumaczeń. Jednym z przedmiotów pewnie byłoby tłumaczenie audiowizualne ... ale prawdziwego zawodu człowiek się uczy w trakcie pracy. Także, specjalizacja na studiach magisterskich: Tak. Po czym dłuższy staż w firmie ...czy to na tłumacza audiowizualnego, czy konferencyjnego, czy jakiegoś innego. Warunkiem byłaby umowa o pracę, że po odbyciu takiego stażu początkowy tłumacz zostaje na stałe. Wtedy pewnie każda firma, która 'wychowa' sobie takiego tłumacza...będzie z niego zadowolona.
Ale to tylko moja wizja na to, jak mogłoby być. Na studiach ciężko się zdecydować, co tak na prawdę będzie się robiło w przyszłości. Najważniejsza jest praktyka, ale żeby być dobrym praktykantem, trzeba mieć też coś w głowie...:p

Orchidea
03-29-2010, 18:59
Artykuł nie jest najnowszy, a jednak nadal jakże aktualny. Dzięki za link lavender!
Takie studia z zawężoną specjalizacją dla przyszłych tłumaczy są na UJ i UAM, także z tłumaczenia audiowizualnego. Są to bardzo ciekawe oferty kształcenia i według mnie powinno być ich więcej. Zawężone, bardziej wyspecjalizowane mogłyby być też studia niższego stopnia (nie tylko studia podyplomowe jak to jest w większości przypadków). Dla tych bardziej zdecydowanych, którzy już wiedzą, że chcą w przyszłości tłumaczyć, tylko jeszcze nie są pewni czy będą przekładać literaturę, filmowe dialogi, czy może teksty specjalistyczne.... A może ustnie, a jeśli tak to symultanicznie? (A może będą przyjmować każde translatorskie wyzwanie ;)) Przecież żeby być dobrym tłumaczem, praktykę trzeba zacząć wcześnie. Potrzebne są konkretne ćwiczenia - wspomagane a nie zdominowane przez wiedzę teoretyczną.

Orchidea
03-29-2010, 19:08
Wracając jeszcze do przekładu dialogów filmowych: Jest to niewątpliwie ciekawa praca i dostarcza dużo satysfakcji. Zastanawiam się, czy trzeba mieć naprawdę bzika na punkcie samych filmów, żeby dobrze je tłumaczyć. A może wystarczy oczytanie, intuicja i bardzo szeroki wachlarz zainteresowań? Filmy czasem nawiązują jeden do drugiego, ale jest też wiele takich, które są niepowtarzalne. Są też takie na podstawie książek. Jak sądzicie, czy koniecznie trzeba być kinomanem czy filmowym koneserem, żeby tłumaczyć napisy?

kate276
03-29-2010, 20:21
Wracając jeszcze do przekładu dialogów filmowych: Jest to niewątpliwie ciekawa praca i dostarcza dużo satysfakcji. Zastanawiam się, czy trzeba mieć naprawdę bzika na punkcie samych filmów, żeby dobrze je tłumaczyć. A może wystarczy oczytanie, intuicja i bardzo szeroki wachlarz zainteresowań? Filmy czasem nawiązują jeden do drugiego, ale jest też wiele takich, które są niepowtarzalne. Są też takie na podstawie książek. Jak sądzicie, czy koniecznie trzeba być kinomanem czy filmowym koneserem, żeby tłumaczyć napisy?

Moim zdaniem nie trzeba być aż takim freakiem, żeby dobrze tłumaczyć dialogi filmowe ;) chociaż niewątpliwie więcej przyjemności sprawia robienie tego, co się lubi :) a przy tym i efekt pracy może być o wiele bardziej zadowalający :D tłumacz powinien mieć szerokie zainteresowania i stale je pielęgnować.

mesza
03-29-2010, 21:00
Ja uważam, że żeby być dobrym tłumaczem filmów, to jednak trzeba się w tym lubować. Przede wszystkim oglądać jak najwięcej, zwracać uwagę na sposób tłumaczenia i dobór słów. Mimo wszystko to co często słyszymy/czytamy jest jedynie marną esencją tego co zostało wypowiedziane w oryginale. Dlatego mimo wszystko, to zależy od tłumacza jak tekst zostanie przekazany. Często to potem ma spore znaczenie na odbiór filmu przez widza i jego końcową rangę... ;)
Trochę czystej teorii o przekładzie audiowizualnym w artykule:
http://www.jostrans.org/issue01/art_bogucki_pl.php

lavender
03-29-2010, 22:44
Wracając jeszcze do przekładu dialogów filmowych: Jest to niewątpliwie ciekawa praca i dostarcza dużo satysfakcji. Zastanawiam się, czy trzeba mieć naprawdę bzika na punkcie samych filmów, żeby dobrze je tłumaczyć. A może wystarczy oczytanie, intuicja i bardzo szeroki wachlarz zainteresowań? Filmy czasem nawiązują jeden do drugiego, ale jest też wiele takich, które są niepowtarzalne. Są też takie na podstawie książek. Jak sądzicie, czy koniecznie trzeba być kinomanem czy filmowym koneserem, żeby tłumaczyć napisy?

Myślę, że bzika to niekoniecznie. Jednak, wiadomym jest, że najlepiej wykonujemy to co sprawia nam przyjemność. Traktując coś jako pasję, stajemy się perfekcjonistami. Tak więc miłośnicy filmów i tłumaczenia czerpią podwójną korzyść i jest im oczywiście łatwiej. Z drugiej strony, uważam, iż samo bycie kompetentnym tłumaczem wystarczy- intuicja, talent, doświadczenie, inteligencja.

kate276
03-29-2010, 23:44
Myślę, że pomocne mogą się okazać kursy tłumaczenia filmów. Oprócz studiów, warto zainwestować w taki kurs, gdyż możemy obcować z tłumaczami, którzy posiadają wieloletnie doświadczenie i tym samym uczyć się od innych :)

Polecam stronkę:
http://www.fortima.pl/kursy.html

mesza
03-30-2010, 14:38
Myślę, że studia podyplomowe i wszelkie kursy to dobry pomysł na rozwinięcie swoich zainteresowań. Np. studia podyplomowe trwają rok czasu i w tym czasie student odbywa praktyki. Czym lepsza uczelnia, tym lepsze możliwości i lepszy dostęp do specjalistycznych urządzeń...
Więcej informacji, uwzględniając plan studiów, atuty kierunku, cel edukacji, informacje i opłaty wg. Wyższej Szkoły Europejskiej w Krakowie:
http://www.wse.krakow.pl/pl/studia_podyplomowe/tlumaczenie_audiowizualne/czytaj.html

Orchidea
03-30-2010, 17:37
Praktykę tłumaczenia filmów można zacząć na własną rękę w domu. Tak przecież robi prawdziwy pasjonata. Oczywiście nie zastąpi to żadnego kursu ani studiów, ale zawsze można sobie poćwiczyć sporządzanie subtitles i zorientować się, czy ma się do tego "smykałkę".

Na tej stronce możecie zarejestrować się na forum i dowiedzieć więcej o pracy tłumacza audiowizualnego od ludzi, którym udało się zdobyć ten wymarzony zawód. Udzielają rad, odpowiadają na pytania wszystkim zainteresowanym tłumaczeniem filmu.

http://www.dialogista.info

Napisy przekładane w różnych językach - parę ciekawostek:

"Przy tłumaczeniu z języka angielskiego trzeba skrócić ilość oryginalnego tekstu przynajmniej o jedną trzecią. Angielskie zdania, które czasem składają się tylko z dwóch lub trzech słów, są krótsze niż polskie. Skracać trzeba też z francuskiego i włoskiego. Patrycja Żukowska opowiada, że przy produkcjach hiszpańskich czy kubańskich wypada jej połowa tekstu. Natomiast przy językach skandynawskich jest na odwrót: dialogi polskie są dłuższe niż oryginalne – na ekranie widać wciąż jeden czy dwa napisy po polsku, a bohaterowie nadal mówią."

Są to informacje zacytowane z artykułu Oli Salwy "Tłumaczymy tłumaczenia". Znajdziecie go pod tym adresem: http://film.onet.pl/0,0,1485033,1,600,artykul.html ;)

lavender
03-30-2010, 21:13
Praktykę tłumaczenia filmów można zacząć na własną rękę w domu. Tak przecież robi prawdziwy pasjonata. Oczywiście nie zastąpi to żadnego kursu ani studiów, ale zawsze można sobie poćwiczyć sporządzanie subtitles i zorientować się, czy ma się do tego "smykałkę".

Myślę, że poruszyłaś ważny aspekt Orchideo. Zorientowanie się, czy ma się smykałkę do tłumaczenia filmów poprzez praktykę na własną rękę w domu to bardzo dobry pomysł. Trzeba wiedzieć, czy droga jaką sobie obieramy doprowadzi nas do czegoś, czy tylko zmarnuje nasz czas. Nie wszyscy się przecież nadają do każdego typu tłumaczenia.

kate276
03-30-2010, 23:05
Moim zdaniem zawsze to lepiej jeżeli nasze tłumaczenia nadzoruje ktoś kto się na tym zna:) bo niby skąd mamy wiedzieć czy kierujemy się dobrymi myślami, w szczególności gdy jesteśmy początkujący.

kate276
03-31-2010, 08:21
Myślę, że poruszyłaś ważny aspekt Orchideo. Zorientowanie się, czy ma się smykałkę do tłumaczenia filmów poprzez praktykę na własną rękę w domu to bardzo dobry pomysł. Trzeba wiedzieć, czy droga jaką sobie obieramy doprowadzi nas do czegoś, czy tylko zmarnuje nasz czas. Nie wszyscy się przecież nadają do każdego typu tłumaczenia.

Zgadzam się z lavender. Jeżeli okaże się, że tłumaczenie filmowe zupełnie nam nie idzie, to nie warto jest w tym tkwić. Jak wiadomo, taki rodzaj tłumaczeń bardzo różni się od tłumaczenia książek, czy artykułów. Z tego co zauważyłam, nie ma za wiele pozycji na temat tłumaczenia filmowego, więc nie jest rzeczą łatwą poszerzać wiedzę z tego zakresu...

Tyr
03-31-2010, 15:19
Zgadzam się z lavender. Jeżeli okaże się, że tłumaczenie filmowe zupełnie nam nie idzie, to nie warto jest w tym tkwić.

Trudno oczekiwać, że kilka pierwszych tłumaczeń wypadnie dobrze. Nawet jak się nie ma "beginner's luck" to nie warto się od razu poddawać. Niektóre talenty są głęboko ukryte i potrzeba wiele samozaparcia, żeby się uaktywniły. Efekt końcowy nie jest zależny tylko od predyspozycji tłumacza, ale jest raczej sumą zdolności, doświadczenia i włożonej pracy.

kate276
03-31-2010, 18:59
Trudno oczekiwać, że kilka pierwszych tłumaczeń wypadnie dobrze. Nawet jak się nie ma "beginner's luck" to nie warto się od razu poddawać. Niektóre talenty są głęboko ukryte i potrzeba wiele samozaparcia, żeby się uaktywniły. Efekt końcowy nie jest zależny tylko od predyspozycji tłumacza, ale jest raczej sumą zdolności, doświadczenia i włożonej pracy.

Rzeczywiście, początkujący tłumacze mogą napotkać wiele niepowodzeń i myślę, że ciężka praca w połączeniu z umiejętnościami może dać "desirable effects". Ale gdy mamy do czynienia z tłumaczem, który ma za sobą wiele doświadczeń, próbował swoich sił w tłumaczeniu filmowym, a mimo to efekty jego pracy wypadły marnie, to może powinien on odnaleźć się w innym rodzaju tłumaczeń :)

Orchidea
03-31-2010, 19:06
Masz rację Tyr, że potrzeba wiele pracy i do tego jeszcze sporo szczęścia. Trzeba jednak wiedzieć na czym się stoi i z czym ma się największe problemy, a takie ćwiczenie właśnie uświadamia nam nasze braki. Szczególnie trudne jest tłumaczenie ze słuchu słyszanych w filmie dialogów. Bohaterowie używają też czasem slangu, który jest bardzo trudno przełożyć. Długa jest droga do zdobycia zawodu tłumacza audiowizualnego, ale trzeba być upartym i się nie poddawać. ;)

Tyr
04-01-2010, 01:09
Szczególnie trudne jest tłumaczenie ze słuchu słyszanych w filmie dialogów. Bohaterowie używają też czasem slangu, który jest bardzo trudno przełożyć.

Nie przesadzałbym z trudnością tłumaczenia dialogów filmowych ze słuchu. Zdecydowanie trudniej jest przetłumaczyć np słowa w utworach muzycznych, gdzie są zagłuszane przez instrumenty, a treść utworu jest nieuchwytna i nie naprowadza na te właściwe (nie mówiąc już o przeciąganiu głosek i innych zabiegach upiększających). Natomiast slang faktycznie może sprawiać trudności, gdyż nie ma solidnych odpowiedników slangowych wyrażeń między językami i czasami trzeba improwizować.

Tyr
04-01-2010, 10:44
Są to informacje zacytowane z artykułu Oli Salwy "Tłumaczymy tłumaczenia". Znajdziecie go pod tym adresem: http://film.onet.pl/0,0,1485033,1,600,artykul.html ;)

Bardzo interesujący artykuł. Wiele wyjaśnia, między innymi to, dlaczego tak wiele tekstu pozostaje nieprzetłumaczonego. Niestety, nie usprawiedliwia to faktu, że często spotykamy w napisach przeinaczenia a czasami nawet informacje zupełnie wyssane z palca. Takie odchylenia są szczególnie widoczne w wypadku filmów będących adaptacjami książek, które przeczytaliśmy i znamy fabułę.

Tyr
04-01-2010, 11:23
Skoro już mówimy o profesji tłumacza filmów, jak nazwa wątku wskazuje, może warto poruszyć kwestię zarobków? Jest to arcyciekawe zajęcie i z łatwością może pokrywać się z pasją, ale czy da się z tego żyć? Jeśli ktoś ma jakieś informacje na ten temat, to proszę się z nimi podzielić!

mikela87
04-14-2010, 16:55
jeszcze jedna ważna kwestia: gdzie trzeba sie udać żeby znaleźć pracę jako tłumacz filmów? po prostu do jakiegoś biura czy agencji tłumaczeń?

arbuckle
04-14-2010, 20:54
Sorry jeїeli to byіo juї pisane, ale mam problem, bo jak przegl±dam forum to czкsto piszecie jakich¶ ninjach, a ja nie wiem co to jest. Wiкc was proszк їeby¶cie mi wytіumaczyli: Jak zostaж ninja?

annzyla
02-12-2013, 18:12
Bardzo mnie ciekawi, jakie warunki należy spełnić, by zostać tłumaczem filmów niemieckich. Zapraszam do dyskusji, może ktoś na forum ma już jakieś doświadczenia w tym zakresie?

zPc
02-12-2013, 18:16
Poszukaj, poczytaj - ale nie licz na receptę na sukces.

Zainteresuj się studiami podyplomowymi, by poznać wymogi tego fachu, zbieraj doświadczenie, próbuj szczęścia, aplikując do firm zajmujących się tą tematyką.

tetris
02-28-2013, 19:45
ZpC, czy możesz podać link, gdzie znajdę odpowiedź na pytanie postawione przez annzyla? Szukam i szukam, ale nie znalazłam:-)

KostkaM
03-01-2013, 20:07
Może tutaj znajdziesz coś interesującego dla Ciebie:
http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=22030

A ten sam temat jest to:
http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=17660

annzyla
03-07-2013, 16:17
Może tutaj znajdziesz coś interesującego dla Ciebie:
http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=22030

A ten sam temat jest to:
http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=17660

Dziękuję bardzo za podpowiedzi :)

AgaPa
07-17-2013, 18:02
Polecam ci kontakt z festiwalami filmowymi, najlepiej z tymi mniejszymi, niezależnymi. Zawsze poszukują wolontariuszy do tłumaczeń, to dobry sposób na zdobycie praktyki :)

jwozniak
10-04-2013, 23:40
Bardzo dużo ciekawych źródeł związanych z doskonaleniem się w tłumaczeniu audiowizualnym, problem jednak w tym, że wszystko dotyczy języka angielskiego. Czy ktoś zna może jakieś miejsca gdzie można się kształcić w tłumaczeniu filmów francuskich lub włoskich?

Arabica
10-13-2013, 19:18
Nasunęła mi się podobna uwaga, jak powyżej. Wszystkie artykuły są ciekawe i rzucają nieco światła na tę szalenie interesującą mnie możliwość, jakim jest tłumacznie filmów. Z tym, że właśnie ciężko jest znaleźć takie studia podyplomowe, które oferowałaby możliwość zdobycia praktycznej, a nie tylko teoretycznej wiedzy o tłumaczeniu audiowizualnym dla rzadszych języków, w moim przypadków orientalnych.

Adis91
10-20-2013, 23:37
Uważacie, że naprawdę przy tłumaczeniu filmów język ma znaczenie? Nie chodzi tutaj bardziej o techniki, zasady, sposoby i ew. oprogramowanie? Myślę, że niezależnie od języka, reguły jakimi musi się kierować tłumacz AVT są takie same.

kevinmoore
10-21-2013, 03:17
Myślę, że warto odbyć odpowiednie studia podyplomowe, znajomy teraz zaczął tłumaczenia audiowizualne na UAM i jest bardzo zadowolony...

hester
10-21-2013, 11:49
Też myślę o takim rozwiązaniu! A czy ktoś z forumowiczów uczy się w Szkole Tłumaczy i Języków Obcych UAM i mógłby podzielić się wrażeniami?

mjeanne
10-21-2013, 17:48
Czy ktoś mógłby powiedzieć coś na temat jak tłumaczyć legalnie filmy? Np. czy można się zgłosić do jakiś wytwórni czy innych miejsc gdzie np. filmy są emitowane, a nie produkowane?

wbobilewicz
10-23-2013, 23:18
A czy w ogóle jest jakaś szansa, żeby bez studiów podyplomowych tudzież kursów, jedynie po anglistyce i z kilkuletnim oświadczeniem w tłumaczeniu (ale akurat nie filmów) 'załapać się", choćby na początek bezpłatnie, na takie tłumaczenia? Czy warto potłumaczyć jakieś filmy, krótkie i długie, dokumentalne i fabularne, dla siebie, żeby się wprawić? A jeśli warto, to w którym momencie przejść z etapu 'zabawy" do etapu próby uczynienia z tego pracy/zawodu/źródła dodatkowego dochodu?

Pozdrawiam

Wojtek