View Full Version : Wasze sposoby na wydajniejszą pracę
TheBlood
02-25-2008, 19:51
Może pochwalicie się stosowanymi przez was metodami przyśpieszającymi / ułatwiającymi Wam tłumaczenie tekstu? Zapraszam do wypowiedzi :)
Moim problemem niewątpliwie jest długa praca przy komputerze a co za tym idzie szybkie zmęczenie oczu. Posiadam niestety monitor CRT (jeszcze) i po kilku godzianch pracy przy nim przestawałem wyraźnie widzieć. Całe szczęście dość przypadkowo dowiedziałem się o filtrach zakładanych na monitor, kupiłem takowy filtr i jest o wiele lepiej :) Ale i tak przymierzam się do kupna jakiegoś LCD'ka...
NaV a nie lepiej było kupić specjalne okulary ochronne? Nieco większy wydatek, ale za to jeszcze lepszy efekt i "odwzorowanie" wyświetlanych przez monitor kolorów (z tego co pamiętam filtry na CRT nieco zciemniały obraz).
toy.soldier
02-25-2008, 20:22
Przez kilka lat pracowałem na CRT, od pół roku pracuję na LCD (firmy LG, Flatron) i mogę stwierdzić jedno: różnica jest ogromna na korzyść LCD. Jeśli ktoś szanuje swoje oczy, to nad zakupem LCD nie powinien się długo zastanawiać :)
Z mojej strony mogę doradzić inwestycję w dobrą multimedialną klawiaturę o obniżonym profilu klawiszy (klawiatura jest cichsza, przyciski łatwiej się wciskają i mają mniejszy skok itd). Do wielu takich klawiatur dodawana jest podpórka pod nadgarstki, którą można zamontować na dole klawiatury.
TheBlood
02-28-2008, 03:42
Biegaczko (Rozumiem, że to po polsku oznacza Бегунья ;)),
Czy mogłabyś mi napisać z jakiej klawiatury korzystasz? Sam dużo piszę, obecnie korzystam z jakiejś klawiatury Tracer Maybach Black, ale Shift zaczyna mi wysiadać, przez co siłą rzeczy muszę rozglądać się za czymś nowym, może także lepszym wykończeniowo. I kolejna sprawa jaka mnie ciekawi: czy piszesz bezwzrokowo?
Klempicz
02-28-2008, 10:44
Rozumiem, że to po polsku oznacza Бегунья
A co innego mogłoby oznaczać...:D
Pozdrawiam!
TheBlood
02-28-2008, 16:03
W Rosji nigdy nie byłem, rosyjskiego się nie uczyłem, rusyfikacja mnie nie dotknęła, więc odwiedzenie ling.pl było koniecznością :p Aczkolwiek namiastkę Rosji mam - zimno u mnie jak na Syberii :)
Pozdrawiam
Czy mogłabyś mi napisać z jakiej klawiatury korzystasz?
Logitech Wave Keyboard (http://www.agito.pl/przewodowe/logitech_wave_keyboard.962.325982.html)
czy piszesz bezwzrokowo?
Już mi całkiem nieźle idzie, ale do perfekcji nadal daleko :o
Polecam programy pokroju Mistrz Klawiatury no i oczywiście wiele praktyki. Po pewnym czasie klawisze będziesz miał "ułożone" w głowie, a bezbłędne i szybkie pisanie bezwzrokowe znajdzie się w zasięgu ręki...
anna.watkowiak
02-29-2008, 15:43
Ja zwracam dużą uwagę na otoczenie i ogólną wygodę miejsca, w którym pracuję. Miłe otoczenie dodaje chęci do pracy! Nie bez znaczenia jest także... krzesło. Musi być wygodne, dopasowane oparciem do profilu pleców. Zanim znalazłam odpowiednie dla mnie krzesło, zdążyłam się kilkukrotnie zawieść na kupnie bubli (krzesła typowo komputerowe z kółkami). Aktualnie posiadam drewniane krzesło, z miękkim siedzeniem, oparciem głównie wykonanym z drewna posiadającym po środku miękkie obicie. Samo oparcie jest nieco odchylone do tyłu, co pozwala na komfortowe "rozłożenie się" na krześle. Nie narzekam ani na ból pleców, ani na na ból siedzenia, a wiem, że to jeden z największych problemów osób dużo pracujących przy komputerze (szczególnie to pierwsze).
Pozdrawiam,
Anna
Jeszcze nikt nie wspomniał o robieniu sobie przerw w pracy poprzez choćby wyjście na spacer z psem! Doskonale to odstresowuje, dotlenia umysł, dodaje sił. Po powrocie z takiego spaceru aż chce się dalej pracować. Przerwy i świeże powietrze są szczególnie ważne podczas długich godzin ślęczenia nad książkami, czy przy komputerze. Żaden napój energetyzujący, czy tabletki "dotleniające" umysł, nie dam wam tyle, co spacer po dworzu :)
mrówkojad
03-11-2008, 14:58
Niestety często się zdarza, że brakuje czasu na taki dotleniający spacer...
Pozostaje często wietrzyć pokój. Podczas długiej pracy przy komputerze staram się co jakiś czas odrywać wzrok od monitora - przydają się tutaj kwiaty doniczkowe, jeśli nie pozwolę co jakiś czas odpocząć oczom, literki zaczną skakać po ekranie...
Na mnie nic tak nie działa, jak filiżanka herbaty albo kawy. Jak mam regularne dostawy, to nawet na spacer nie muszę wychodzić i mogę stukać godzinami ;) potem co prawda czuję się lekko skołowana :confused: i oczy mam trochę zmęczone :eek: ale staram się nie robić takich maratonów dzień po dniu :cool:
blueberrygood
03-11-2008, 15:17
Ja zwracam dużą uwagę na otoczenie i ogólną wygodę miejsca, w którym pracuję. Miłe otoczenie dodaje chęci do pracy! Nie bez znaczenia jest także... krzesło. Musi być wygodne, dopasowane oparciem do profilu pleców. Zanim znalazłam odpowiednie dla mnie krzesło, zdążyłam się kilkukrotnie zawieść na kupnie bubli (krzesła typowo komputerowe z kółkami). Aktualnie posiadam drewniane krzesło, z miękkim siedzeniem, oparciem głównie wykonanym z drewna posiadającym po środku miękkie obicie. Samo oparcie jest nieco odchylone do tyłu, co pozwala na komfortowe "rozłożenie się" na krześle.
Dla mnie również najważniejsze jest na czym siedzę, choć drewniane krzesła mi nie odpowiadają. Moim zdaniem, najlepszy jest fotel!! Ale nie te komputerowe fotele na kółkach, tylko te tradycyjne miękkie, poduchowate, duże i obszerne. Oczywiście odpowiednio wysokie do pracy przy biurku na którym komputer stoi. Na takich fotelach to można się rozłożyć, usiąść po turecku... Do tego jeszcze klawiatura bezprzewodowa, którą można sobie postawić gdziekolwiek (np. na kolanach). I tak mogę pracować godzinami :) Jest jeszcze miejsce na położenie sobie książki obok... :D
Klempicz
03-12-2008, 10:24
Jeszcze nikt nie wspomniał o robieniu sobie przerw w pracy poprzez choćby wyjście na spacer z psem! Doskonale to odstresowuje, dotlenia umysł, dodaje sił. Po powrocie z takiego spaceru aż chce się dalej pracować. Przerwy i świeże powietrze są szczególnie ważne podczas długich godzin ślęczenia nad książkami, czy przy komputerze. Żaden napój energetyzujący, czy tabletki "dotleniające" umysł, nie dam wam tyle, co spacer po dworzu :)
Czy papieros na balkonie się liczy?...:(
Pozdrawiam!
Słyszałem, że doskonale sprawdzają się krzesła na których siedzi się w ten sposób, żeby odciążyć kręgosłup.
Nie będę opisywał - podaję przykład:
http://www.bluehen.com/images/Health_Postures/Stance/stance_chair.jpg
Nawet przymierzałem się do zakupu. W końcu nie kupiłem, bo "usiadłem" na chwilę i się zniechęciłem. Cholernie niewygodne. Ma ktoś takie krzesło? Można się przyzwyczaić do klęczenia zamiast siedzenia?
Tom z Sopotu
03-13-2008, 01:52
Powiem tak: mam znajomych, którzy kupili coś podobnego (a nawet coś w wersji bardziej siermiężnej, bo bez oparć) i sobie wybitnie chwalą. Ja spróbowałem - nie jest tak źle, jak w pierwszej chwili wygląda, ale długo bym tak nie wysiedział. To jednak może być sposób na wydajniejszą pracę, bo człek stara się ją maksymalnie skrócić, żeby wreszcie zejść z tego krzesła... ;-)
TheBlood
03-13-2008, 04:41
To "krzesło" jest b.dobrą propozycją dla osób rzadko odwiedzających kościół lub rzadko spowiadających się :)
Na mnie nic tak nie działa, jak filiżanka herbaty albo kawy. Jak mam regularne dostawy, to nawet na spacer nie muszę wychodzić i mogę stukać godzinami potem co prawda czuję się lekko skołowana
Oj tylko nie przesadzaj z tą kawą, bo nadmiar nie służy organizmowi :o
Tom z Sopotu
03-13-2008, 11:22
To "krzesło" jest b.dobrą propozycją dla osób rzadko odwiedzających kościół lub rzadko spowiadających się :)
Hehehe, czyli jednak od niego nie ucieknę...
Kawa, ew. RedBull :)
A tak poważnie, nie warto oszczędzać na narzędziach pracy. Nie da się pracować non-stop na klawiaturze za 30 zł i monitorze sprzed 10 lat. Monitor LCD to podstawa (ja mam 19 cali), do tego dobra cicha klawiatura (polecam MS Wireless 6000v2). O 3 w nocy każde uderzenie w normalną klawiaturę to jak cios młotkiem w potylicę, więc naprawdę warto zainwestować.
Do tego warto kupić dobre słuchawki (ja mam Sennheisera), żeby móc się odciąć od wszystkich hałasów.
Oprócz tego (a może przede wszystkim) dobre, wygodne krzesełko.
No i tolerancyjna żona, która przywyknie do całonocnego stuku klawiatury i męża odciętego od świata słuchwkami :)
TheBlood
03-13-2008, 15:55
Hehehe, czyli jednak od niego nie ucieknę...
W kraju fanatycznych katolików lepiej się tym nie chwal, bo jeszcze skończysz z wbitymi widłami w intymne miejsce ciała :D
A wracając do tematu, to ten modlitewnik wygląda całkiem ciekawie. Nieco trudno mi sobie wyobrazić, jak "siedzenie" na czymś takim może być wygodne i wydajne, ale skoro takie cudo wyszło na rynku i dobrze się sprzedaje, to coś w tym musi być. Ja jednak pozostanę przy swoim tradycyjnym krześle wolny od obaw o kontuzję kolan :)
Pozdrawiam
Tom z Sopotu
03-13-2008, 16:25
W kraju fanatycznych katolików lepiej się tym nie chwal, bo jeszcze skończysz z wbitymi widłami w intymne miejsce ciała :D
Wbitymi prawdziwie po chrześcijańsku. ;-)
Nieco trudno mi sobie wyobrazić, jak "siedzenie" na czymś takim może być wygodne i wydajne, ale skoro takie cudo wyszło na rynku i dobrze się sprzedaje, to coś w tym musi być. Ja jednak pozostanę przy swoim tradycyjnym krześle wolny od obaw o kontuzję kolan :)
No, niektórzy wręcz twierdzą, że to-to pozwala uniknąć kontuzji i w ogóle zbawienne jest dla zdrowia. Ale ja na przykład nie potrafię długo wysiedzieć na czymś, w czym się nie mogę wygodnie rozeprzeć.
Próbowałem się kiedyś przymierzyć do klęcznika, bo to cudo (w mniej zaawansowanej formie niż zaprezentowane powyżej) jest dostępne w IKEI do dawna, i nie dałbym się na czymś takim posadzić nawet przez hiszpańską inkwizycję. Czułem się, jakbym miał zaraz polecieć na pysk, a większość mojej energii szło w utrzymanie równowagi i nie myślenie o bólu kolan.
Nie wiem kto wymyślił, że to ergonomiczna pozycja, ale jestem za ograniczeniem liczby fanatycznych chrześcijan wśród projektantów mebli.
Jakby natura chciała, żebyśmy klęczeli, to by nam dała d... na kolanach, a sedesy wyglądały by dziwnie :)
TheBlood
03-14-2008, 15:43
Od 3 dni piję herbatę Earl Grey z aromatem bergamotowym i muszę przyznać, że daje lepszego kopa niż kilka Red Bulli! Piję każdego wieczora i praktycznie w ogóle nie chce się spać, człowiek jest rześki, umysł świeży. Naprawdę jestem mile zaskoczony. Ktoś spotkał się z podobnymi... doznaniami?
A ja słyszałam o dobrym sposobie na zwiększenie wydajności. Dla niektórych tłumaczy nie jest ważne krzesło, czy klawiatura, wystarczy dobry dyktafon, na który nagrywa się tłumaczenie "z biegu", a następnie przepisanie zleca osobie, która zajmuje się transkrypcjami (tak, jak na przykład ja). Tekścik wraca przepisany, pozostaje tylko korekta. Szybciej, sprawniej, przyjemniej :)
Polecam, jeśli ktoś w ten sposób pracuje, bardzo chętnie nawiążę kontakty (właśnie takich osób szukam :) ).
Pozdrawiam serdecznie :-)
Pracuję w domu i to jest mój największy problem - ta ilość rozpraszaczy! Nie potrafię siąść do roboty, gdy np. mam brudne naczynia w kuchni. Wiem, że to tylko wymówka...
Próbowałem się kiedyś przymierzyć do klęcznika, bo to cudo (w mniej zaawansowanej formie niż zaprezentowane powyżej) jest dostępne w IKEI do dawna, i nie dałbym się na czymś takim posadzić nawet przez hiszpańską inkwizycję. Czułem się, jakbym miał zaraz polecieć na pysk, a większość mojej energii szło w utrzymanie równowagi i nie myślenie o bólu kolan.
Nie wiem kto wymyślił, że to ergonomiczna pozycja, ale jestem za ograniczeniem liczby fanatycznych chrześcijan wśród projektantów mebli.
Jakby natura chciała, żebyśmy klęczeli, to by nam dała d... na kolanach, a sedesy wyglądały by dziwnie :)
Zawsze podchodziłem podejrzliwie do tego mebla. Sam pomysł, że mam siedzieć na czymś takim i jednocześnie pracować (!) jest niepokojący.
Mój sposób na wydajniejszą pracę jest banalnie prosty - staram się natychmiast wykonywać kolejne zlecenia, nie czekam aż mi się nazbiera roboty, a terminy zaczną gonić, nie odkładam nic na później i przynosi to rezultaty.
darkliquoredeyes
01-05-2010, 00:53
Pracuję w domu i to jest mój największy problem - ta ilość rozpraszaczy! Nie potrafię siąść do roboty, gdy np. mam brudne naczynia w kuchni. Wiem, że to tylko wymówka...
Oj, zgadzam się. Z jednej strony fajnie, że można się na chwilę oderwać - w domu zawsze jest coś do zrobienia, a krótkie przerwy w pracy są wskazane. W przyszłości planuję mieć osobny pokoik na biuro, które po skończeniu partii tłumaczenia będę zamykać. Przynajmniej wrażenie będzie takie, że wracam "z pracy" do domu ;-)
Mój sposób na wydajniejszą pracę jest banalnie prosty - staram się natychmiast wykonywać kolejne zlecenia, nie czekam aż mi się nazbiera roboty, a terminy zaczną gonić, nie odkładam nic na później i przynosi to rezultaty.
Gratuluję samodyscypliny. Ja jednak jestem w tej kwestii sporym leniuchem ;P
A co do fotela - ja mam Vespanni w wersji z masażem. Trzeba przyznać, że całkiem dobry wybór jak na fotel ze średniej półki. Przynajmniej jeśli chodzi o aspekty zdrowotne: pobudza krążenie krwi, co dla osoby pracującej w pozycji siedzącej jest niewątpliwą zaletą.
darkliquoredeyes
01-12-2010, 12:17
A co do samej wydajności tłumaczenia - ja staram się dzielić tekst na fragmenty i pracować partiami. Tak jest szybciej, bo wiem, że zaraz będę mieć kolejną część tekstu zrobioną i zostanie o tyle mniej do końca. To pozwala w pewien sposób zaplanować pracę i 'ogarnąć' tekst, zwłaszcza w przypadku dużych projektów. W zależności od wielkości takiego 'unitu', po jednym lub kilku robię przerwę.
kawa kawa kawa i herbatka ;] to moja metoda na sukces :D
kamilajka
07-08-2011, 15:45
Od 3 dni piję herbatę Earl Grey z aromatem bergamotowym i muszę przyznać, że daje lepszego kopa niż kilka Red Bulli! Piję każdego wieczora i praktycznie w ogóle nie chce się spać, człowiek jest rześki, umysł świeży. Naprawdę jestem mile zaskoczony. Ktoś spotkał się z podobnymi... doznaniami?
Wiem, że na niektórych zielona herbata działa bardziej pobudzająco-ożywiająco niż kawa. Ja akurat do tego typu się nie zaliczam, ale po kawie (rozpuszczalnej) też jestem raczej ospała i spragniona niż ożywiona.
Nie znoszę kawy, więc muszę szukać innych alternatyw. Z zieloną herbatą to może być prawda, że pobudza, ale chyba w inny sposób. Ma działanie moczopędne, więc człowiek nie ma czasu przysypiać, tylko lata do łazienki. ;) Jeżeli chodzi o miejsce pracy, to również jest bardzo ważne. Trzeba odizolować się od wszelkich rozpraszaczy i dopiero można wziąć się za tłumaczenia.
Lekkie śniadanie, dobra kawa i praca we wczesnych godzinach rannych (wiadomo, że nie zawsze się tak da, ale praca w nocy mnie wykańcza) + przerwy na dotlenienie się :)
Wiem, że na niektórych zielona herbata działa bardziej pobudzająco-ożywiająco niż kawa. Ja akurat do tego typu się nie zaliczam, ale po kawie (rozpuszczalnej) też jestem raczej ospała i spragniona niż ożywiona.
Ze swojej strony mogę zaproponować magnez rozpuszczalny (taki Pluszzz) - lepsze niż te wszyskie Red Bulle i bardziej łaskawy dla żołądka i organizmu. Pamiętajmy też, że we wszystkim trzeba zachować umiar - pijąc tego typu rzeczy często powodujemy, że nasz organizm się uodparnia i przestaje reagować tak jak na początku. Znam osobę, która piła codziennie przynajmniej 1-2 Red Bulle/Burny/inne i ostatecznie po kilku tygodniach/miesiącach przestało jej to cokolwiek dawać, a nawet czuła się jeszcze bardziej senna i zmęczona. Mniej znaczy więcej ;)
Lekkie śniadanie, dobra kawa i praca we wczesnych godzinach rannych (wiadomo, że nie zawsze się tak da, ale praca w nocy mnie wykańcza) + przerwy na dotlenienie się :)
Na pewno dotlenianie się bardzo pomaga, ale z tą pracą we wczesnych godzinach rannych bym nie przesadzała. Każdy ma inny rytm i podczas, gdy "ranne ptaszki" będą się katować w godzinach nocnych, to "nocne Marki" będą się czuły jak ryba w wodzie ;) Zgodnie z badaniami naukowymi najlepsze godziny pracy dla naszego mózgu to 07:00 - 12:00, bądź półtorej godziny po przebudzeniu, a potem bodajże 16:00 - 20:00, no ale tak jak mówię - to wszystko zależy od człowieka :)
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.