PDA

View Full Version : czy aby być profesjonalnym tlumaczem, trzeba znac 2 jezyki obce?


backdoorman9
02-25-2008, 16:47
czy wystarczy znajomosc angielskiego i polskiego? czy ktos moglby poradzic mi, jakie sa standardowe kryteria w tym zakresie?

MarekS
02-25-2008, 17:41
Hej,

Myślę, że nie trzeba znać kilku języków obcych. Jesli znasz język angielski oraz polski na poziomie b.dobrym (żeby nie napisać doskonałym) to jak najbardziej możesz zasługiwać na miano profesjonalnego tłumacza. W końcu nie liczy się ilość znanych języków, tylko biegłość posługiwania się nimi, nie sądzisz? Oczywiście sama wiedza to nie wszystko, warto zadbać także o certyfikaty, może jeszcze udział w jakichś szkoleniach? (np z obsługi aplikacji CAT).

jadis
05-18-2009, 00:58
Wg mnie to zależy głównie od tego co i gdzie chcesz tłumaczyć. Jeśli interesuje Cię tłumacznie literackie, to liczy się przede wszystkim doskonała znajomość języka i kultury tesktu źródłowego i docelowego. Inne języki nie będą Ci raczej potrzebne. Jeśli natomiast chciałbyś tłumaczyć teksty specjalistyczne, to często znajomość innych języków obcych może być bardzo przydatna. Podstawowym wymogiem wobec kandydatów na tłumaczy przy instytucjach Unii Europejskiej jest właśnie znajomość co najmniej dwóch języków urzędowych Unii, plus oczywiście język ojczysty. Wynika to z konieczności porównywania kilku wersji językowych danego aktu prawnego czy dokumentu, aby rozwiać wszelkie wątpliwości co do treści tekstu i stworzyć poprawne tłumaczenie. Wszystko zależy więc od Twoich planów i preferencj tłumaczeniowych.

ewakrawiel
05-18-2009, 09:11
Znajomość dwóch języków obcych nie jest obowiązkiem jeśli się chce być tłumaczem, chyba, że interesuje cię praca przy instytucjach Unii Europejskiej jak wspominała Jadis. Na pewno lepiej jest znać więcej języków, wtedy można być bardziej elastycznym, ale jeśli mamy do wyboru: jeden język obcy perfekcyjnie, albo 2 języki tak sobie, to na pewno lepiej skupić się na jednym.

mmanka
05-18-2009, 09:30
Tak samo jak moi przedmówcy nie sądzą, ze znajomosc 2 jezyków jest niezbedna, Wszystko jest zależne od tego, gdzie i co chcesz tłumaczyć. Zasadniczo jednak lepiej sie skupic na perfekcyjnym opanowaniu jednego języka, niz byle jakim dwóch.

aina
05-18-2009, 12:32
Ja bym nawet zastanawiała się nad opcjonalnością takiej wiedzy... Jasne, że znajomość języków poszerza horyzonty i daje możliwość większej ilości zamówień (bo z jednego i z drugiego języka)
Ale...
1. Coraz częściej pojawia się taka tendencja, żeby raczej tłumaczyć do swojego języka.
2. A już prawie nigdy (przynajmniej bardzo rzadko) zdarza się sytuacja by tłumaczyć między dwoma językami obcymi

basiap
05-18-2009, 15:14
2. A już prawie nigdy (przynajmniej bardzo rzadko) zdarza się sytuacja by tłumaczyć między dwoma językami obcymi

Też mi się wydaje, że raczej rzadko zdarzają się takie sytuacje. Chociaż będąc na lingwistyce stosowanej wielokrotnie słyszałam od różnych osób, m.in. od wykładowców, że te studia dają nam wielką szansę na doskonałe wyszkolenie się w zakresie dwóch języków a dzięki temu później będziemy mieć możliwość tłumaczenia z jednego języka obcego na drugi język obcy a to znowu zwiększa nasze szanse na rynku. Ale z tego co słyszałam to raczej najczęściej preferuje się tłumaczenia z języka ojczystego na obcy lub odwrotnie a rzadko z jednego języka obcego na drugi język obcy.

aina
05-18-2009, 18:23
Jasne...
Też tak kiedyś myślałam, kiedy wybierałam się na lingwistykę - jak to fajnie będzie tłumaczyć między dwoma językami obcymi. Fikcja!
Najczęściej to są takie sytuacje, kiedy już naprawdę nie ma innego wyjścia.
Zresztą, wiem jakie realia były "w branży tłumaczeniowej" za granicą. Preferowane tłumaczenie do języka ojczystego jest w rzeczywistości głównym założeniem, którego się raczej przestrzega.

katarzynaz
05-20-2009, 19:51
Ciekawy wątek.
A co byś chciał robić w przyszłości?
Bo w sumie od tego zależy czy ewentualnie trzeba by się nauczyć drugiego języka.
Z tego co wiem, język angielski jest bardzo popularny, więc ponoć warto się uczyć języków bardziej egzotycznych takich jak np arabski.

aina
05-20-2009, 21:41
Hmm..i warto i nie warto ;)
Wiadomo, że angielski popularny, więc zawsze się jakaś praca znajdzie :D
A języki "egzotyczne" - może i rzadko jest praca (raczej nie stała), ale za to lepiej płatna...
Myślę, że jest dużo za i dużo przeciw.
Co kto lubi :)

TomsiaPiotr
05-20-2009, 23:26
Ktos fajnie napisal, tez wolalbym jeden perfekto niz dwa tak ee.. tak sobie :).

katarzynaz
05-21-2009, 17:27
Hmm..i warto i nie warto ;)
Wiadomo, że angielski popularny, więc zawsze się jakaś praca znajdzie :D
A języki "egzotyczne" - może i rzadko jest praca (raczej nie stała), ale za to lepiej płatna...
Myślę, że jest dużo za i dużo przeciw.
Co kto lubi :)

A czemu nie stała ta praca? Jeśli ktoś jest dobry, np. z japońskiego to może mieć pracę na całe życie. Przecież tam wszytko rozwija się w zawrotnym tempie. Kwestia raczej tego, kto będzie miał cierpliwość, żeby nauczyć się japońskiego:)

aina
05-21-2009, 23:06
Może i może...a może i nie, bo nie ma gwarancji, że zawsze będzie istnieć duży popyt akurat na takie tłumaczenie.
Mówiąc inaczej...jeśli ktoś tłumaczy dla np. fabryki samochodów japońskich w Polsce, to ok dopóki go tam potrzebują, ale jak firma przenosi siedzibę do innego kraju to lipa...i nie ma stałej pracy ;)

Inny przykład...język hebrajski - jak przyjeżdżą grupa z Izreala to jest praca dla tłumaczy (i dobrze płatna, etc.), ale cały rok nie siedzą w Polsce, więc i zamówienia się kończą :D

magdalenajurczak
05-23-2009, 09:45
Słyszałam, że znajomość japońskiego zawsze gwarantuje dobrą pracę i ekstra kasę, również poza kontekstem tłumaczeń. Why not Japanese?:p

jenoty
05-23-2009, 09:55
Możliwość tłumaczenia w zakresie dwóch języków obcych zwiększa przede wszystkim szanse na znalezienie pracy w biurze tłumaczeń czy agencji. Znajomość dwóch języków obcych jest często ważnym, a czasem decydującym kryterium pracodawców. Żeby się o tym przekonać wystarczy przejrzeć ogłoszenia. Nie znaczy to jednak, że znajomość jednego języka obcego dyskwalifikuje Cię z roli profesjonalnego tłumacza. Wielu jest takich tłumaczy, ale ta jak napisalam ten drugi, trzeci język etc. jest przydatny.

magdalenajurczak
05-23-2009, 09:55
Zasadniczo jednak lepiej sie skupic na perfekcyjnym opanowaniu jednego języka, niz byle jakim dwóch.

Coś w tym jest. Zgadzam się. Jednak biorąc pod uwagę to, że język ciągle się zmienia, to nawet opanowanie jednego jest już wyczynem.

magdalenajurczak
05-23-2009, 10:06
dobrze jest po ukończeniu studiów językowych lub powiedzmy z ugruntowaną wiedzą w zakresie danego języka, przenieść się na "grunt obcy", czyli wyjechać za granicę na jakiś czas, bo chyba tylko taki realny kontakt z językiem daje możliwość perfekcyjnego opanowania języka i realiów danego kraju. W kontekście tłumaczeń to ma znaczenie.

magdalenajurczak
05-23-2009, 10:26
powracając do pytania... nie słyszałam o takim wymogu/standardzie, że trzeba znać koniecznie jakiś drugi język obcy. O profesjonalizmie nie świadczy ilość języków jakie znasz, a jakość tłumaczeń jakie wykonujesz. Ale oczywiście znajomość innego języka może się przydać w praktyce. No i na pewno jest atutem. Wzbogaca CV.

jenoty
05-23-2009, 13:25
Nie wiem czy tak na prawdę istnieje coś takiego jak standardowe kryteria profesjonalnego tłumacza, szczególnie jeśli chodzi o ilość opanowanych języków.
Ale jeśli pytasz, bo zastanawiasz się czy zacząć się uczyć kolejnego języka, to ja uważam, że tak czy owak warto zacząć. Na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc.
A jeżeli chodzi o to, że znasz jeden język i boisz się, że to nie wystarczy żeby zostać tłumaczem, to już dostałeś kilka odpowiedzi, że wcale tak nie jest.

aina
05-23-2009, 14:25
Ja mogę jeszcze dodać, że prawdą jest stwierdzenie, że uczenie się języków poszerza horyzonty myślowe oraz to, że po 2 językach łatwiej jest się uczyć kolejnych.
Więc na pewno warto, nawet nie tylko dla CV i pracy, ale po prostu dla siebie ;)

eagle10
05-25-2009, 17:01
2. A już prawie nigdy (przynajmniej bardzo rzadko) zdarza się sytuacja by tłumaczyć między dwoma językami obcymi
hmm... a to ciekawe, bo jestem pewien, że nie tak dawno usłyszałem na zajęciach od swojego wykładowcy (tłumacza przysięgłego języka niemieckiego), że naszą przyszłością (chodziło tu akurat o studentów lingwistyki) są właśnie tłumaczenia z niem na ang, z ang na fran, z ros na niem itd.

jenoty
05-25-2009, 18:28
hmm... a to ciekawe, bo jestem pewien, że nie tak dawno usłyszałem na zajęciach od swojego wykładowcy (tłumacza przysięgłego języka niemieckiego), że naszą przyszłością (chodziło tu akurat o studentów lingwistyki) są właśnie tłumaczenia z niem na ang, z ang na fran, z ros na niem itd.

Ja słyszałam podobną rzecz od swojego wykładowcy na lingwistyce (tłumacza rosyjskiego i ukraińskiego). Twierdził, że to świetnie że uczymy się angielskiego i rosyjskiego, gdyż jest coraz więcej zleceń z angielskiego prosto na rosyjski i odwrotnie. Z drugiej strony od przedstawicielki Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich słyszałam, że na ogół nie powinno się przyjmować takich tłumaczeń, ew. okazjonalnie, i że tak na prawdę rozsądny pracodawca nie zechce nawet takiego układu na stałe.
W takim przypadku tłumaczenie może być w dużym stopniu zubożone, dlatego że nie mamy dogłębnej wiedzy z zakresu języka źródłowego ani z języka docelowego. Ponoć najlepiej tłumaczyć na język ojczysty bo wtedy poprawność wypowiedzi w języku docelowym jest większa i pewniejsza. Wiadomo, że percepcja jest łatwiejsza niż produkcja, dlatego mniej wysiłku wkładamy w słuchanie tekstu w języku obcym, niż w "tworzenie" go. Tłumaczenie z języka ojczystego ma przewagę taką, że zrozumienie tekstu jest dogłębniejsze i trudniej o błędne lub niecałkowite zrozumienie wypowiedzi.

aina
05-25-2009, 20:09
Wydaje mi się, że czasem wykładowcy żyją trochę w innym świecie...
Oczywiście nie wiem kto tak powiedział, ale wiem jakie są realia rynku na Zachodzie. Jeśli jeden z języków tłumaczenia nie jest językiem ojczystym tłumacza to pracodawcy będą kręcić nosem...

annajurys
05-26-2009, 22:13
tak na prawdę rozsądny pracodawca nie zechce nawet takiego układu na stałe.


pamiętam, że kiedyś szukałam dla siebie stażu w biurze tłumaczeń i wysyłałam swoje cv do różnych biur w całej Polsce. Z jednego z biur przyszła odpowiedź, że jak skończę studia, to chętnie rozpoczną ze mną współpracę, zwłaszcza w kwestii tłumaczeń z angielskiego na francuski i odwrotnie. Troszkę się zdziwiłam... choć nawiasem mówiąc, ucieszyło mnie, że ktokolwiek się odezwał.

Po prawdzie, z czystej ostrożności nie wzięłabym takiego tłumaczenia, chyba że byłoby bardzo oficjalne, biurokratyczne. wtedy można by się oprzeć o standardowe formuły. ale w tym wypadku też musiałabym być w desperacji. nie czuję się na tyle biegła w obu językach, żeby w ich ramach tłumaczyć.

annajurys
05-26-2009, 22:24
jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy, też związana ze stażem w biurze tłumaczeń. tam z kolei zapytano mnie, czy znam biernie jakieś inne języki. siedziałam w korekcie, a tam dziewczyny po filologii angielskiej sczytywały teksty po niemiecku, bo miały w liceum, hiszpańsku, bo były w hiszpanii, słowacku, bo podobny do polskiego etc... nie tłumaczyły co prawda NA te języki, ale znajomość bierna była wystarczająca, żeby sprawdzić, czy nie pominięto żadnego szczegółu i w razie czego wiernie przełożyć. Zresztą, choćby w studium dla tłumaczy katedry unesco przy egzaminach mówi się o tzw językach B i C, bo A to twój ojczysty. B - to ten Na który tłumaczysz, C - Z którego tłumaczysz.

aina
05-26-2009, 22:53
Nie wiem czy to co napisałaś przedstawia biura tłumaczeń w dobrym świetle...
Trzeba mieć na uwadze, że nie każdy w równej mierze przykłada wagę do jakości tłumaczenia - oczywiście jeśli chodzi o reklamę to tak, ale rzeczywistość weryfikuje to potem.
Jasne, że komuś może być wygodniej (czyt. taniej) zatrudnić Polaka do tłumaczenia pomiędzy dwoma językami, żeby nie tłumaczyć w dwóch etapach (język źródłowy -> pośredni -> docelowy) i żeby nie szukać specjalnie nativa ze znajomością danego języka.

eagle10
05-27-2009, 11:33
jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy, też związana ze stażem w biurze tłumaczeń. tam z kolei zapytano mnie, czy znam biernie jakieś inne języki. siedziałam w korekcie, a tam dziewczyny po filologii angielskiej sczytywały teksty po niemiecku, bo miały w liceum, hiszpańsku, bo były w hiszpanii, słowacku, bo podobny do polskiego etc... nie tłumaczyły co prawda NA te języki, ale znajomość bierna była wystarczająca, żeby sprawdzić, czy nie pominięto żadnego szczegółu i w razie czego wiernie przełożyć. Zresztą, choćby w studium dla tłumaczy katedry unesco przy egzaminach mówi się o tzw językach B i C, bo A to twój ojczysty. B - to ten Na który tłumaczysz, C - Z którego tłumaczysz.

Rzeczywiście to co napisałaś nie stawia (przynajmniej tego konkretnego) biura w pozytywnym świetle. Ja np. po 4 latach studiów nadal nie bardzo wyobrażam sobie siebie w roli proovreader'a języka angielskiego...

aknapinska
05-27-2009, 21:39
Takie sytuacje w biurach tłumaczeń są niestety na porządku dziennym... Ostatnio moja koleżanka, która odbywa praktykę w jednym z takich "biur", tłumaczyła jakieś krótkie dokumenty z języka włoskiego, bo jej pracodawcy stwierdzili, że skoro zna portugalski i hiszpański to na pewno sobie poradzi... :confused:

aknapinska
05-27-2009, 21:48
Natomiast co do znajomości 2 języków obcych, to wydaje mi się (i zgadzam się tu z przedmówcami), że ważniejsza jest dogłębna wiedza z zakresu jednego jezyka obcego niż ich ilość. Sama codziennie staję przed wyborem, którego języka mam się dziś pouczyć?Przez takie właśnie wybory i rozdrabnianie się, mam wrażenie, że nigdy żadnego z nich nie będę umiała w zadowalającym stopniu...Czasami jest to naprawdę frustrujące i sprawia, że powątpiewam w umiejętności osób twierdzących, że znają 3, 4 czy 5 języki obce...

aknapinska
05-27-2009, 21:56
Ponadto myślę, że w dzisiejszych czasach wysoko ceniona jest umiejętność sprawnego posługiwania się językiem polskim. Na niektórych kierunkach językowych, rozwijanie takich umiejętności ( a czasami jakiekolwiek zainteresowanie wprowadzeniem języka polskiego na zajęciach) jest znikome lub nie istnieje (mam tu akurat na myśli zajęcia na iberystyce). W ten sposób, można znać mnóstwo wyrażeń, mieć duży zasób słownictwa z różnych dziedzin, lecz jednocześnie nie być w stanie przełożyć ich na język polski.

jenoty
05-28-2009, 12:04
Natomiast co do znajomości 2 języków obcych, to wydaje mi się (i zgadzam się tu z przedmówcami), że ważniejsza jest dogłębna wiedza z zakresu jednego jezyka obcego niż ich ilość. Sama codziennie staję przed wyborem, którego języka mam się dziś pouczyć?Przez takie właśnie wybory i rozdrabnianie się, mam wrażenie, że nigdy żadnego z nich nie będę umiała w zadowalającym stopniu...Czasami jest to naprawdę frustrujące i sprawia, że powątpiewam w umiejętności osób twierdzących, że znają 3, 4 czy 5 języki obce...

Tak to jest z tą nauka języków obcych, że im więcej się człowiek uczy, tym bardziej sobie zdaje sprawę ile jeszcze tej nauki zostało aby umieć posługiwać się danym językiem w stopniu zbliżonym do "nejtiwów". Ja przynajmniej tak mam. Myślę, że związane jest to z podnoszeniem wymagań wobec siebie. Kiedyś uczyłam się języków, tak o dla siebie, nie zamierzałam wiązać z tym swojej przyszłości, ale teraz w trakcie studiów językowych, kiedy uczę się ich już pod względem przyszłego zawodu, to ciągle istnieje niedosyt i często doskwiera niepełna, niedoskonała ich znajomość.

eagle10
05-28-2009, 15:11
Ponadto myślę, że w dzisiejszych czasach wysoko ceniona jest umiejętność sprawnego posługiwania się językiem polskim. Na niektórych kierunkach językowych, rozwijanie takich umiejętności ( a czasami jakiekolwiek zainteresowanie wprowadzeniem języka polskiego na zajęciach) jest znikome lub nie istnieje (mam tu akurat na myśli zajęcia na iberystyce). W ten sposób, można znać mnóstwo wyrażeń, mieć duży zasób słownictwa z różnych dziedzin, lecz jednocześnie nie być w stanie przełożyć ich na język polski.
Też jestem tego zdania i osobiście oddałbym wiele żeby na studiach mieć jakieś zajęcia z języka Polskiego np. "stylistyka". Niestety jeszcze nikt na coś takiego nie wpadł (przynajmniej na lingwistyce i jak wynika z cytowanego przeze mnie postu, na iberystyce)

eagle10
05-28-2009, 15:16
Tak to jest z tą nauka języków obcych, że im więcej się człowiek uczy, tym bardziej sobie zdaje sprawę ile jeszcze tej nauki zostało aby umieć posługiwać się danym językiem w stopniu zbliżonym do "nejtiwów". Ja przynajmniej tak mam. Myślę, że związane jest to z podnoszeniem wymagań wobec siebie. Kiedyś uczyłam się języków, tak o dla siebie, nie zamierzałam wiązać z tym swojej przyszłości, ale teraz w trakcie studiów językowych, kiedy uczę się ich już pod względem przyszłego zawodu, to ciągle istnieje niedosyt i często doskwiera niepełna, niedoskonała ich znajomość.

Ale to chyba dobrze, że masz taki niedosyt-ja też mam. Ktoś mądry kiedyś mi powiedział, że nikt o zdrowych zmysłach nie powinien (nawet jeśli super włada językiem obcym) mówić o sobie, że włada językiem obcym "perfect".Właśnie ludzie kompetentni zdają sobie sprawę z tego, że zawsze można czegoś nie wiedzieć, a buta nie popłaca, bo można dać plamę lub zrobić z siebie pośmiewisko:D

jenoty
05-29-2009, 13:59
Ale to chyba dobrze, że masz taki niedosyt-ja też mam. Ktoś mądry kiedyś mi powiedział, że nikt o zdrowych zmysłach nie powinien (nawet jeśli super włada językiem obcym) mówić o sobie, że włada językiem obcym "perfect".Właśnie ludzie kompetentni zdają sobie sprawę z tego, że zawsze można czegoś nie wiedzieć, a buta nie popłaca, bo można dać plamę lub zrobić z siebie pośmiewisko:D

Tak na prawdę to nawet język ojczysty ciężko znać "perfect", a co dopiero język obcy...

kasiaw
05-29-2009, 14:01
Zgadzam się z tym, niestety:/ Ciężko jest poprawnie tłumaczyć na język polski, kiedy miało się z nim stycznośc stricte 'naukową' w liceum...

magda87
10-31-2009, 21:51
Wracając do głównego wątku dyskusji zgadzam się z przedmówcami, że lepiej władać jednym językiem obcym na wysokim poziomie niż kilkoma na niskim. Z drugiej strony znajomość kilku języków obcych może okazać się przydatna w czasie tłumaczeń. Mam na myśli przykładową sytuację: przekładamy na polski tekst z niemieckiego pełny zapożyczeń z angielskiego. Nawet najznakomitsza znajomość niemieckiego nie ułatwi nam zadania, jeśli nie orientujemy się w angielskim. Być może jest to obecnie "język pospolity" jednak niezwykle ważny ze względu na jego obecność we współczesnych dziedzinach nauki. Poleciłabym zatem naukę angielskiego jak również innego wybranego języka obcego.

JoannaBielecka
10-31-2009, 22:06
To fakt, że zazwyczaj tłumaczy się z języka obcego na ojczysty i szczerze mówiąc wydaje mi się że tak jest najkorzystniej. Ostatecznie, niezależnie od tego jak dobrze znamy język oby, zawsze pozostają różne niuanse, których często nie jesteśmy świadomi, więc jakość tłumaczenia z obego na obcy nie musiałaby być doskonała...:rolleyes:

empasik
11-01-2009, 22:17
Znajomość kilku języków w pracy tłumacza jest niezwykle cenna. Pamiętajmy, że żaden język nie funkcjonuje jako samodzielna jednostka, niezależna od innych języków. Wpływy innych języków są bardzo widoczne szczególnie wśród języków europejskich - np. znajomość francuskiego często ułatwia tłumaczenia angielskiego.

magda87
11-02-2009, 12:54
Znajomość kilku języków w pracy tłumacza jest niezwykle cenna. Pamiętajmy, że żaden język nie funkcjonuje jako samodzielna jednostka, niezależna od innych języków. Wpływy innych języków są bardzo widoczne szczególnie wśród języków europejskich - np. znajomość francuskiego często ułatwia tłumaczenia angielskiego.

Cenna uwaga. Co więcej nauka każdego kolejnego języka staje się łatwiejsza dzięki licznym analogiom między językami, szczególnie jeśli należą do tej samej rodziny. Dotyczy to słownictwa jak również struktur gramatycznych. Należy pamiętać, że w zawodzie tłumacza ciężko będzie dążyć do doskonałości we wszystkich dziedzinach tłumaczenia. Proponuję skupić się na wybranym zakresie np. tłumaczenie filmowe, literackie czy specjalistyczne. W przypadku tłumaczenia specjalistycznego można wybrać konkretną dziedzinę jak medycyna, prawo czy marketing. Wówczas łatwiej jest poszerzać wiedzę oraz słownictwo w wybranym zakresie a tłumaczenie z jednego języka obecgo na drugi język obcy będzie zyskiwało na jakości.

darkliquoredeyes
11-02-2009, 16:10
To fakt, że zazwyczaj tłumaczy się z języka obcego na ojczysty i szczerze mówiąc wydaje mi się że tak jest najkorzystniej.

Ja również jestem zwolenniczką tłumaczenia z języka obcego na swój język ojczysty. Pozwala to na jak najwierniejsze oddanie wspomnianych niuansów. Tłumacząc na polski, jesteśmy w uprzywilejowanej pozycji, ponieważ znamy kulturę naszego kraju, jego realia itd. Myślę, że nawet wykładowe przedmioty na uczelni typu historia i kultura krajów anglojęzycznych/frankofońskich czy realioznawstwo nie zapewnią takiego poznania kultury danego kraju jak długoletni pobyt w nim.

Co do samego meritum tego wątku - oczywiście nie liczba języków, które znamy decyduje o profesjonalizmie tłumacza. Jednak znając dwa języki (np. angielski i francuski) i tłumacząc z nich na polski, na pewno mamy trochę więcej do zaoferowania na rynku.

magda87
11-03-2009, 21:54
Być może łatwiej jest tłumaczyć z języka obcego na język ojczysty. Dysponujemy większym zasobem słownictwa, lepiej znamy konstrukcje gramatycze i sprawniej posługujemy się składnią. Jednak z drugiej strony nasza wiedza z zakresu języka obcego powinna być również niemal na poziomie "native speaker'ów", ponieważ w innym przypadku łatwo o błędną interpretację w tłumaczeniu. Wówczas nawet najlepiej skonstruowane zdanie i wyszukane słownictwo nie będą miały znaczenia jeśli informacja z tekstu wyjściowego nie zostanie przekazana w tłumaczeniu.

ewelinchen
11-04-2009, 01:02
Oczywiście że tłumaczenie między 2 językami obcymi to jest mistrzostwo, ale , tak jak jeden z przedmówców zauważył, zdarza się dość rzadko. Wydaje mi się więc, że zamiast oscylować dwoma językami obcymi, znajomość jednego – a biegle, jest wystarczająca by być profesjonalnym tłumaczem. Znajomość 2 języków obcych nie jest wyznacznikiem profesjonalizmu. Zaś znajomość języka polskiego, struktur gramatycznych, składni itp. Jest bardzo ważnym czynnikiem, który robi z nas profesjonalnego tłumacza.

estudiante
11-04-2009, 09:06
Znajomość kilku języków w pracy tłumacza jest niezwykle cenna. Pamiętajmy, że żaden język nie funkcjonuje jako samodzielna jednostka, niezależna od innych języków. Wpływy innych języków są bardzo widoczne szczególnie wśród języków europejskich - np. znajomość francuskiego często ułatwia tłumaczenia angielskiego.

Masz rację, przydaje się na pewno. Tak samo uważam, że gdy ktoś jest tłumaczem np. j. niemieckiego, powinien znać angielski w stopniu umożliwiającym odczytanie wszystkich "zanglicyzowanych" kontekstów, a wiadomo, w niemieckim jest ich coraz więcej.

Co do konieczności opanowania minimum dwóch języków na poziomie umożliwiającym tłumaczenie tekstów, nie powiedziałabym, że monolingwiści nie mają przyszłości. Szczerze mówiąc- jako zleceniodawca bardziej zaufałabym tłumaczowi języka X li i jedynie niż oferującemu tłumaczenia w kilku językach. Nie twierdzę, że ów drugi musi być realnie gorszy, ale jest prawdopodobieństwo, że jak ktoś skupi się na jednej dziedzinie, to ma większą szansę osiągnąć perfekcję.

Tłumaczyć pomiędzy dwoma obcymi językami nie odważyłabym się profesjonalnie. Jednak intuicja językowa native speakera jest nieporównywalna.

JoannaBielecka
11-04-2009, 11:00
Emapasiczku, masz rację, że znajomość dwóch języków obcych może pomagać, ale może też i przeszkadzać. Kolejny język obcy to kolejni "fałszywi przyjaciele", kolejne konstrukcje, których choć nie powinniśmy, często kalkujemy do języka ojczystego, kolejne interferencje etc. Czasami łatwiej nam wydedukować sens nowego słowa, bo przypamina nam słowo, które znamy z innego języka, jednak primo: słowa te nie muszą mieć tego samego znaczenia (patrz:angielskie "voyage" to nie to samo co francuski "le voyage"), secundo: mogą mieć zbliżone znaczenie, ale np. inny rejestr (patrz: angielskie "serviette"). Podobne przykłady możnaby mnożyć w nieskończonowść;) Tak czy inaczej, im więcej języków tym bardziej trzeba być uważnym i świadomym różnic i podobieństw między nimi:D

JoannaBielecka
11-04-2009, 11:15
Też jestem tego zdania i osobiście oddałbym wiele żeby na studiach mieć jakieś zajęcia z języka Polskiego np. "stylistyka". Niestety jeszcze nikt na coś takiego nie wpadł (przynajmniej na lingwistyce i jak wynika z cytowanego przeze mnie postu, na iberystyce)

Hmm, takie zajęcia na pewno byłyby przydatne...szczególnie, że wbrew pozorom utrzymywanie wysokich kompetencji w języku ojczystym nie dzieje się samo przez się, trzeba w to włożyć odrobinę świadomego wysiłku. :) Nie wiem czy mieliście okazję rozmawiać kiedyś z Polakiem, który długo długo mieszka w obcym kraju. Znam taką parę, która od dwudziestu lat mieszka we Francji, tam pracują, z dziećmi rozmawiają po francusku a do Polski wpadają raz na parę lat...i wierzcie mi, ich polszczyzna odbiega od standardu! Po prostu brak im kontaktu z żywym językiem. Myślę, że podobne zjawisko (jednak na mniejszą skalę) można zaobserwować wśród intensywnie uczących się studentów...czasami nie wiadomo jak właściwie coś powiedzieć po polsku (albo jak napisać...). Tym bardziej wydaje mi się, że jeśli ktoś chce pracować jako tłumacz z dwóch obcych języków, czy też między dwoma obcymi językami musi mieć na prawdę duuużo czasu i energii na ciągłe updejtowanie swojej wiedzy z zakresu trzech języków i na ciągły kontakt z nimi.

annaul
11-04-2009, 11:47
oczywiście nie liczba języków, które znamy decyduje o profesjonalizmie tłumacza. Jednak znając dwa języki (np. angielski i francuski) i tłumacząc z nich na polski, na pewno mamy trochę więcej do zaoferowania na rynku.

Całkowicie zgadzam się z Tobą. Znając dwa lub więcej języków obcych i tłumacząc na swój ojczysty język mamy zdecydowanie więcej do zaoferowania na rynku jak i więcej możliwości. Wśród zleceniodawców jednak często panuje pogląd, że tłumacząc z dwóch języków nie jest się profesjonalista w żadnym z nich. Jest jednak odwrotnie. Poza tym świetna znajomość dwóch języków w konkretnej dziedzinie, implikuje znajomość realiów (w tym tych z dziedziny prawnej), co umożliwia dostrzeganie wielu niuansów natury merytorycznej i podnosi poziom tłumaczenia.

estudiante
11-04-2009, 13:23
Wśród zleceniodawców jednak często panuje pogląd, że tłumacząc z dwóch języków nie jest się profesjonalista w żadnym z nich. Jest jednak odwrotnie. Poza tym świetna znajomość dwóch języków w konkretnej dziedzinie, implikuje znajomość realiów (w tym tych z dziedziny prawnej), co umożliwia dostrzeganie wielu niuansów natury merytorycznej i podnosi poziom tłumaczenia.

Moim zdaniem, świetna znajomość tylko jednego języka też powinna iść w parze z tzw. znajomością realiów. Znam tłumaczkę, która posługuje się niemieckim jak swoim własnym i tłumaczy tylko kombinację niem-pol, a ma szeroką wiedzę merytoryczną dotyczącą systemów prawnych czy kwestii ekonomicznych w różnych krajach.
Myślę, że osoba tłumacząca z jednego języka ma po prostu więcej czasu na doskonalenie warsztatu, właśnie aby dbać o poziom tłumaczenia i jego rzeczową poprawność.

magda87
11-04-2009, 16:42
Może warto zadać sobie zatem następujące pytanie: czy aby być profesjonalnym tłumaczem należy oprócz studiów filologicznych ukończyć drugi kierunek jak chociażby prawo, marketing czy medcyna w zależności od tłumaczeń w zakresie których chcemy się specjalizować. Rozważamy na tym forum znajomość konstrukcji gramatycznych oraz słownictwa zarówno języka ojczystego jak i obcego pomijając wiedzę mertyoryczną, która w tłumaczeniach ogrywa istotną rolę na równi ze znajomością języka.

JoannaBielecka
11-04-2009, 18:03
Good point:) de facto, wiedza, którą musimy przywswoić specjalizując się z pewnością obejmuje równie szeroki zakres jak drugi fakultet!

annaul
11-04-2009, 18:20
Uważam, że dodatkowy kierunek studiów nie jest niezbędny, żeby być dobrym tłumaczem. Na pewno studiowanie dodatkowo prawa bardzo pomogłoby w tłumaczeniach jednak nie jest to równoznaczne z byciem świetnym tłumaczem.
Niezbędna jest wiedza merytoryczna z dziedziny z jakiej się tłumaczy, której zdobycie nie musi oznaczać dodatkowo 5-letnich studiów.W nabywaniu wiedzy niezbędna jest także na pewno praca na własny rachunek, zainteresowanie, ciekawość, dociekliwość, zdolność odnajdywania odpowiednich informacji, no i praktyka. Innymi słowy tłumacz oprócz zdolności powinien posiadać "pęczek" odpowiednich cech i być pracowitym :)
Spośród tłumaczy których znam, żaden nie kończył dodatkowego kierunku, co nie przeszkodziło im być kompetentnymi.

magda87
11-04-2009, 20:58
Spośród tłumaczy których znam, żaden nie kończył dodatkowego kierunku, co nie przeszkodziło im być kompetentnymi.

Nasuwa się kolejne pytanie: skoro tłumacz bez dodatkowych studiów jest kompetentny by tłumaczyć teksty fachowe czy osoba np. po prawie ze znajomością języka obcego nie byłaby w stanie przygotowywać równie dobrych tłumaczeń?

aleksandra.antoniak
11-04-2009, 21:05
Moim zdaniem wszystko zależy od języków jakimi się włada. Jeżeli chodzi o tłumaczy języka angielskiego to uważam, że dobra znajomość języka angielskiego oraz ojczystego (w tym wypadku języka polskiego) w zupełności wystarczy. Sytuacja wygląda nieco inaczej jeżeli chodzi o tłumaczy innych języków. Jak wiadomo język angielski jest bardzo popularny to też często mamy do czynienia z zaporzyczeniami (szczególnie w tekstach komputerowych oraz technicznych). Dlatego warto jest znać język angielski, aby ułatwić sobie pracę.

aleksandra.antoniak
11-04-2009, 21:12
Nasuwa się kolejne pytanie: skoro tłumacz bez dodatkowych studiów jest kompetentny by tłumaczyć teksty fachowe czy osoba np. po prawie ze znajomością języka obcego nie byłaby w stanie przygotowywać równie dobrych tłumaczeń?

Na pewno nie jest to niemożliwe, ale raczej trudne do wykonania. Pewną wiedzę można uzupełnić sobie we własnym zakresie, natomiast aby być dobrym tłumaczem trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Na studiach językowych jest kładziony na to nacisk. Pozostaje jeszcze kwestia osób z rodzin dwujęzycznych, które zadanie opanowanie obu języków mają niewątpliwie ułatwione :)

darkliquoredeyes
11-04-2009, 21:24
Nasuwa się kolejne pytanie: skoro tłumacz bez dodatkowych studiów jest kompetentny by tłumaczyć teksty fachowe czy osoba np. po prawie ze znajomością języka obcego nie byłaby w stanie przygotowywać równie dobrych tłumaczeń?

To zależy, czy ten magister prawa ma częsty kontakt z językiem i włada nim na odpowiednim poziomie czy tylko zrobił FCE 10 lat temu i chce tłumaczyć. Jeśli kontakt jest tylko sporadyczny, to student po lingwistyce i kursie specjalistycznym jest potencjalnie lepiej przygotowany do wykonania takiego tłumaczenia. Zwłaszcza jeśli jeszcze nie ma mgr i wciąż studiuje - bo kontakt z językiem ma niejako 'wymuszony' poprzez zajęcia. Po studiach natomiast częstość kontaktu z językiem może się niekorzystnie zmienić, wszystko zależy wtedy od indywidualnej motywacji do dokształcania się.

aleksandra.antoniak
11-04-2009, 21:44
Zwłaszcza jeśli jeszcze nie ma mgr i wciąż studiuje - bo kontakt z językiem ma niejako 'wymuszony' poprzez zajęcia. Po studiach natomiast częstość kontaktu z językiem może się niekorzystnie zmienić, wszystko zależy wtedy od indywidualnej motywacji do dokształcania się.

Zgadzam się całkowicie! Dodam jeszcze tylko, że ważna jest również częstotliwość zajęć. Ja nadal studiuję lecz niestety zajęć mam dużo mniej niż w latach poprzednich. Skutki tego da się odczuć na zajęciach...

ewelinchen
11-05-2009, 01:01
[QUOTE=aleksandra.antoniak;12635]Na pewno nie jest to niemożliwe, ale raczej trudne do wykonania. Pewną wiedzę można uzupełnić sobie we własnym zakresie, natomiast aby być dobrym tłumaczem trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.



Dokładnie, dla chcącego nic trudnego, więc tutaj chcieć, to znaczy móc. Jeśli dana osoba zaweźmie się do tego stopnia, żeby mieć kontakt z językiem obcym dzień w dzień, to nic więcej nie stoi na przeszkodzie. Tylko 1% to talent, 99% to ciężka praca.

ewelinchen
11-05-2009, 01:07
Napisała Magda87: Być może łatwiej jest tłumaczyć z języka obcego na język ojczysty. Dysponujemy większym zasobem słownictwa, lepiej znamy konstrukcje gramatycze i sprawniej posługujemy się składnią.




Tu chciałabym przytoczyć badania kalifornijskich naukowców, którzy zbadali, iż ludzie studiujący filologie obce i lingwistyki posługują się częściej bardziej wysublimowanymi konstrukcjami gramatycznymi w obcych językach. Mając kontakt z językiem obcym niemalże non stop na studiach, praktycznie nie używają jezyka ojczystego, co powoduje następnie trudności w tłumaczeniach i doborze słów przy tłumaczeniach z języka obcego na język ojczysty.

aleksandra.antoniak
11-05-2009, 08:23
Mając kontakt z językiem obcym niemalże non stop na studiach, praktycznie nie używają jezyka ojczystego, co powoduje następnie trudności w tłumaczeniach i doborze słów przy tłumaczeniach z języka obcego na język ojczysty.

I niestety to też jest prawda. Koncentrując się na językach obcych często zapominamy jak ważna jest jakoś języka ojczystego :)

ewelinchen
11-05-2009, 10:10
Dlatego też np zamiast" kulawej" znajomości 2 języków obcych warto skupić się na znajomości jednego obcego a także szlifowaniu struktur gramatycznych,składni itp itd swojego własnego języka ojczystego. To będzie bardziej opłacalne i bardziej profesjonalne tłumaczenie z języka obcego na ojczysty i odwrotnie, niż oscylowanie między 2 obcymi i "kulawym" językiem ojczystym.

ewelinchen
11-05-2009, 11:35
Ponadto, po przeczytaniu postów na forum dochodzi się do refleksji, że ,choć liczba osób znających języki obce jest spora, to nie każdy może zostać tłumaczem. Nie wystarczą tu predyspozycje językowe - konieczny jest jeszcze talent językowy w dziedzinie komunikacji słownej. Tłumacz nie tylko bowiem musi znać język, ale musi go opanować doskonale. Co więcej, musi dysponować wiedzą znacznie szerszą niż tylko językowa, obejmującą kulturę, literaturę, sztukę, prawo, obyczaje, religie, a nawet kuchnię obszaru językowego, w którym się porusza.

Niezbędne są umiejętności łatwej komunikacji z innymi, a więc talenty interpersonalne (jeśli pracuje z ludźmi). Potrzebna jest wyobraźnia, dokładność i precyzja w wyrażaniu się oraz myśleniu. Jak każdemu filologowi, tłumaczowi potrzebne jest także tzw. ucho językowe ( jak chcecie to możecie poczytać o Tomatisohr) a więc większa niż przeciętnie wrażliwość na słowo. Jeśli chce być tłumaczem symultanicznym, musi mieć odpowiednią prezencję i kulturę bycia, a także refleks i umiejętność koncentracji, nawet w zgiełku. Jeśli chce być tłumaczem przysięgłym, powinien być odpowiedzialny, jeśli zaś ma zamiar zostać tłumaczem literackim, powinien być zarazem pisarzem i posiadać dar przekładania nie tylko słów, ale i wyobrażeń, kontekstów kultury, a nawet melodii języka.

Dorota Sałata
11-05-2009, 17:57
I niestety to też jest prawda. Koncentrując się na językach obcych często zapominamy jak ważna jest jakoś języka ojczystego :)

o tak, sama do odczuwam na własnej skórze, że coraz częściej brakuje mi słów po polsku a po angielsku i niemiecku od razu przychodzą mi do głowy. Czasami też łapię się na stosowaniu struktur gramatycznych z jednego języka w innym albo jeśli chodzi o idiomy to znam po angielsku więcej niż po polsku, bo w umie po angielsku częściej używam niż po polsku.

k_buczynski
11-06-2009, 08:44
Prawda jest taka, że zamiast zastanawiać się czy lepiej umieć jeden język obcy perfekcyjnie czy dwa "w miarę", odpowiedzmy sobie na pytanie czy naprawdę jest niewykonalnym poznanie obu tych języków perfekcyjnie... Konkurencja na rynku jaka jest wszyscy wiedzą, korzystajmy więc z umiejętności które mamy i oferujmy nowe możliwości na rynku, a nie miejmy obaw że ten a ten byłby lepszy. Trochę wiary we własne umiejętności jedynie pomoże.

k_buczynski
11-06-2009, 08:49
Inną kwestią jest również rodzaj tłumaczeń oferowanych w tych dwóch językach. Tego że nie da się tłumaczyć profesjonalnie wszystkich tekstów powtarzać nie trzeba, jednak co stoi na przeszkodzie obracać się w danej dziedzinie i tłumaczyć na profesjonalnym poziomie tekstów z 2 języków obcych? Nic. Praca, praca i jeszcze raz praca...

k_buczynski
11-06-2009, 08:55
Nasuwa się kolejne pytanie: skoro tłumacz bez dodatkowych studiów jest kompetentny by tłumaczyć teksty fachowe czy osoba np. po prawie ze znajomością języka obcego nie byłaby w stanie przygotowywać równie dobrych tłumaczeń?

Wydaje mi się że nie mogłaby zaoferować profesjonalnych tłumaczeń mimo wiedzy merytorycznej z danej dziedziny. Oczywiście wszystko zależy od poziomu "znajomości" tego języka, jednak nie sądzę że jakakolwiek inna forma nauki języka obcego niż studia "pod skrzydłami" doświadczonych i czynnych zawodowo tłumaczy prowadzących zajęcia daje większe możliwości.

aleksandra.antoniak
11-06-2009, 09:31
Inną kwestią jest również rodzaj tłumaczeń oferowanych w tych dwóch językach. Tego że nie da się tłumaczyć profesjonalnie wszystkich tekstów powtarzać nie trzeba, jednak co stoi na przeszkodzie obracać się w danej dziedzinie i tłumaczyć na profesjonalnym poziomie tekstów z 2 języków obcych? Nic. Praca, praca i jeszcze raz praca...

Oczywiście nic nie jest niemożliwe, ale...jest to zadanie niewyobrażalnie trudne. Szczególnie po studiach, gdzie kontakt z językiem jest bardzo ograniczony (jak zostało to już wcześniej zauważone). Sama zauważam, że przez podjęcie się w tym roku nauki trzeciego języka, mój ang i niem ucierpiał.

JoannaPietrak
11-07-2009, 10:10
Wydaje mi się że nie mogłaby zaoferować profesjonalnych tłumaczeń mimo wiedzy merytorycznej z danej dziedziny. Oczywiście wszystko zależy od poziomu "znajomości" tego języka, jednak nie sądzę że jakakolwiek inna forma nauki języka obcego niż studia "pod skrzydłami" doświadczonych i czynnych zawodowo tłumaczy prowadzących zajęcia daje większe możliwości.

Mimo wszystko często zleceniodawcy mając do wyboru np. prawnika znającego dobrze język obcy i osobę po studiach filologicznych bez wiedzy prawniczej wybierają tę pierwszą. Jest to zrozumiałe, tym bardziej, że na studiach prawniczych są prowadzone zajęcia z języka angielskiego prawniczego, na pewno też są dostępne kursy innych języków obcych właśnie pod tym kątem. Natomiast na studiach filologicznych nie nabywamy wiedzy ze specjalistycznych dziedzin, trudno jest nam więc zrozumieć dokumenty prawnicze finansowe itp. A jak wiemy samo mechaniczne przekładanie słówek z jednego języka na drugi nie wystarczy.

JoannaBielecka
11-09-2009, 09:44
Mimo wszystko często zleceniodawcy mając do wyboru np. prawnika znającego dobrze język obcy i osobę po studiach filologicznych bez wiedzy prawniczej wybierają tę pierwszą. Jest to zrozumiałe, tym bardziej, że na studiach prawniczych są prowadzone zajęcia z języka angielskiego prawniczego, na pewno też są dostępne kursy innych języków obcych właśnie pod tym kątem. Natomiast na studiach filologicznych nie nabywamy wiedzy ze specjalistycznych dziedzin, trudno jest nam więc zrozumieć dokumenty prawnicze finansowe itp. A jak wiemy samo mechaniczne przekładanie słówek z jednego języka na drugi nie wystarczy.

Si si, masz rację...jest wiele dziedzin, w których tłumaczmi są przede wszystkim specjaliści w danej dziedzinie, którzy przy okazji znają język obcy, nie natomiast absolwencji filologii czy lingwistyki.

JoannaBielecka
11-09-2009, 09:46
A z resztą, wyspecjalizowanie się w jakiejś dziedzinie należy do zadań trudnych i czasochłonnych...pamiętacie jeszcze kodeksy? Czy ktoś z własnej nieprzymuszonej woli chciałby do tego wrócić....:p

k_buczynski
11-10-2009, 11:17
A z resztą, wyspecjalizowanie się w jakiejś dziedzinie należy do zadań trudnych i czasochłonnych...pamiętacie jeszcze kodeksy? Czy ktoś z własnej nieprzymuszonej woli chciałby do tego wrócić....:p

Jeśli chciałby pracować w zawodzie tłumacza, a zleceniodawcy zaproponowaliby stałą współpracę w tematyce z danej dziedzinie to czy czyjeś chęci, upodobania itp mają tu znaczenie? Sytuacja na rynku jest taka a nie inna i nie wydaje mi się żeby kwestia tego "czy chce mi się wracać do kodeksu" miała tu kluczowe znaczenie...

k_buczynski
11-10-2009, 11:21
Istnieje też taka cnota tłumacza jak wewnętrzna ciekawość, chęć samodoskonalenia (nie tylko pod kątem zawodowym). Zgadzam się że bez wątpienia absolwentom np. studiów prawniczych znający język obcy na zaawansowanym poziomie łatwiej będzie przetłumaczyć tekst z "ich" dziedziny. Nie oznacza to jednak że to tłumaczenie będzie na wyższym poziomie niż to tłumaczone przez anglistę z dobrą znajomością tematyki prawniczej. W razie wątpliwości co do merytorycznych kwestii dozwolone są konsultacje z ewentualnymi znajomymi prawnikami:)

Karia
11-21-2009, 00:02
Moim zdaniem warto znać przede wszystkim aqielski, francuski i łacinę, bo te języki są obecne w tekstach róznych kręgów językowych i są związane z literatura, kulturą prawem.

darkliquoredeyes
11-21-2009, 12:53
Jeśli chciałby pracować w zawodzie tłumacza, a zleceniodawcy zaproponowaliby stałą współpracę w tematyce z danej dziedzinie to czy czyjeś chęci, upodobania itp mają tu znaczenie? Sytuacja na rynku jest taka a nie inna i nie wydaje mi się żeby kwestia tego "czy chce mi się wracać do kodeksu" miała tu kluczowe znaczenie...

Oczywiście zależy to również od tego, czy dana osoba chce pracować jako tłumacz przysięgły. Jeśli komuś na tym zależy, to myślę, że kodeksy i wszelka inna dokumentacja przerabiania na zajęciach kursu tłumaczeń specjalistycznych jest "złotą skarbnicą wiedzy", jakkolwiek nudna by nie była. Jednak jest to materiał, który dla przyszłego tłumacza przysięgłego będzie niezbędny podczas przygotowań do egzaminu - i z tego względu owe kursy bardzo sobie cenię do tej pory. Fakt, że jeśli nie tłumaczy się co jakiś czas np. statutu spółki czy jakiejś umowy, to się zapomina sporo rzeczy, klauzuli, wyrażeń... ale im dłużej jesteś na rynku, tym częściej staje się to przydatne.

Karia
11-22-2009, 16:26
To zależy, czy ten magister prawa ma częsty kontakt z językiem i włada nim na odpowiednim poziomie czy tylko zrobił FCE 10 lat temu i chce tłumaczyć. Jeśli kontakt jest tylko sporadyczny, to student po lingwistyce i kursie specjalistycznym jest potencjalnie lepiej przygotowany do wykonania takiego tłumaczenia. Zwłaszcza jeśli jeszcze nie ma mgr i wciąż studiuje - bo kontakt z językiem ma niejako 'wymuszony' poprzez zajęcia. Po studiach natomiast częstość kontaktu z językiem może się niekorzystnie zmienić, wszystko zależy wtedy od indywidualnej motywacji do dokształcania się.

Zgadzam się. Studenci prawa czy ekonomii często dobrze znają język angielski, jednak nie na tyle, żeby tłumaczyć. Naszą przewagą są zajęcia kompozycyjne, zajęcia z kultury i literatury danego kraju oraz oczywiście zajęcia tłumaczeniowe, bo pamiętajmy, że nie wystarczy oddać sensu wypowiedzi, liczy się także forma zapisu, wybór słownictwa itp.

darkliquoredeyes
11-22-2009, 20:41
Owszem, warto tutaj jeszcze podkreślić, że liczy się forma zapisu w języku docelowym. Jeśli tłumaczymy z polskiego na angielski to prawnik może mieć tu problem - angielskie konwencje tekstologiczne mogą różnić się od polskich i czasami tłumaczenia wymaga zmiany całej formy tekstu. Prawnik może świetnie znać konwencje dokumentów polskich, jednak zapis w poprawnej formie dokumentów obcojęzycznych może być dla niego nie lada problemem. Podobnie jak brak świadomości, że te dokumenty mogą w ogóle się różnić.

Karia
11-23-2009, 20:53
Tak na prawdę to nawet język ojczysty ciężko znać "perfect", a co dopiero język obcy...

Dlatego własnie warto się specjalizowac, żeby chociaz w jakims małym zakresie być prawie "perfect".

darkliquoredeyes
11-23-2009, 21:20
Co racja to racja. Na pewno jeśli jesteśmy dobrzy z jakiejś dziedziny, to po pierwsze nasze tłumaczenie jest bardziej profesjonalne, ale po drugie, co może najważniejsze, samo tłumaczenie staje się dla nas łatwiejsze, dzięki czemu zajmuje mniej czasu, a mniej czasu na jedno tłumaczenie to więcej czasu na dodatkowy projekt itd. Zatem specjalizacja pomaga również zdobywać więcej zleceń, pracować efektywniej i z większą satysfakcją. To na pewno niemała motywacja, aby podnosić swoją językową znajomość danej dziedziny :D

empasik
11-24-2009, 03:03
Ponadto, po przeczytaniu postów na forum dochodzi się do refleksji, że ,choć liczba osób znających języki obce jest spora, to nie każdy może zostać tłumaczem. Nie wystarczą tu predyspozycje językowe - konieczny jest jeszcze talent językowy w dziedzinie komunikacji słownej. Tłumacz nie tylko bowiem musi znać język, ale musi go opanować doskonale. Co więcej, musi dysponować wiedzą znacznie szerszą niż tylko językowa, obejmującą kulturę, literaturę, sztukę, prawo, obyczaje, religie, a nawet kuchnię obszaru językowego, w którym się porusza.

Niezbędne są umiejętności łatwej komunikacji z innymi, a więc talenty interpersonalne (jeśli pracuje z ludźmi). Potrzebna jest wyobraźnia, dokładność i precyzja w wyrażaniu się oraz myśleniu. Jak każdemu filologowi, tłumaczowi potrzebne jest także tzw. ucho językowe ( jak chcecie to możecie poczytać o Tomatisohr) a więc większa niż przeciętnie wrażliwość na słowo. Jeśli chce być tłumaczem symultanicznym, musi mieć odpowiednią prezencję i kulturę bycia, a także refleks i umiejętność koncentracji, nawet w zgiełku. Jeśli chce być tłumaczem przysięgłym, powinien być odpowiedzialny, jeśli zaś ma zamiar zostać tłumaczem literackim, powinien być zarazem pisarzem i posiadać dar przekładania nie tylko słów, ale i wyobrażeń, kontekstów kultury, a nawet melodii języka.

Należy pamiętać o tym, że tłumacze często specjalizują się w danych dziedzinach. Mają szeroką wiedzę dotyczącą pewnych dziedzin np. prawo czy ekonomia i nie muszą przy tym znać się na wszystkich dziedzinach języka obcego. Nie da się posiadać obszernej wiedzy (w tym językowej) we wszystkich aspektach. Dlatego, powinno sie posiadać pewne spektrum specjalizacji. Jeżeli jakieś zlecenie jest z nim absolutnie niekompatybilne, po prostu nie należy się go podejmować.

darkliquoredeyes
11-24-2009, 08:21
Prawda jest taka, że zamiast zastanawiać się czy lepiej umieć jeden język obcy perfekcyjnie czy dwa "w miarę", odpowiedzmy sobie na pytanie czy naprawdę jest niewykonalnym poznanie obu tych języków perfekcyjnie...

Oczywiście pokora prezentowana przez niektórych uczestników dyskusji twierdzących, że się "nie da" jest godna pochwały. Trzeba być świadomym kruczków i pułapek czekających na tłumacza często nie tyle w samej terminologii, co we wszystkim co stoi za nią, a więc np. w różnicach pomiędzy systemem prawniczym w Polsce i powiedzmy w Stanach. Jednak po to się uczymy - czy to na studiach czy już później w ramach samodokształcania - aby dążyć do tejże perfekcji. Według mnie nawet w kilku dziedzinach specjalizacji można ją z powodzeniem osiągnąć.

Konkurencja na rynku jaka jest wszyscy wiedzą, korzystajmy więc z umiejętności które mamy i oferujmy nowe możliwości na rynku, a nie miejmy obaw że ten a ten byłby lepszy. Trochę wiary we własne umiejętności jedynie pomoże.

Tak naprawdę każdy język jest poszukiwany, nawet te mało popularne. W dobie internetu nie ma przecież barier dzięki czemu możemy zaoferować swoje usługi bardzo szerokiemu gronu potencjalnych klientów.

Inną kwestią jest również rodzaj tłumaczeń oferowanych w tych dwóch językach. Tego że nie da się tłumaczyć profesjonalnie wszystkich tekstów powtarzać nie trzeba, jednak co stoi na przeszkodzie obracać się w danej dziedzinie i tłumaczyć na profesjonalnym poziomie tekstów z 2 języków obcych? Nic. Praca, praca i jeszcze raz praca...

Dobrze powiedziane. Znajomość danej dziedziny, chociażby cytowanego prawa, nie musi się ograniczać tylko do płaszczyzny dwóch kultur. Równie dobrze można poznać system prawniczy w trzecim kraju, co wsparte kursem tłumaczeń specjalistycznych i praktyką na pewno zaowocuje.

Karia
11-24-2009, 21:58
Co racja to racja. Na pewno jeśli jesteśmy dobrzy z jakiejś dziedziny, to po pierwsze nasze tłumaczenie jest bardziej profesjonalne, ale po drugie, co może najważniejsze, samo tłumaczenie staje się dla nas łatwiejsze, dzięki czemu zajmuje mniej czasu, a mniej czasu na jedno tłumaczenie to więcej czasu na dodatkowy projekt itd. Zatem specjalizacja pomaga również zdobywać więcej zleceń, pracować efektywniej i z większą satysfakcją. To na pewno niemała motywacja, aby podnosić swoją językową znajomość danej dziedziny :D

Najgorsze jest to, ze nie znajac dobrze rynku, nie wiemy tak naprawde, co jest najbardziej "chodliwe" i na czym sie skupic. Bo wiadomo, że fachowość ma rozne formy i trzeba znalezc cos dla siebie - im wczesniej tym lepiej.

darkliquoredeyes
11-24-2009, 22:17
W każdą dziedzinę można się wdrożyć, najlepiej jednak w taką, która nas chociaż po części interesuje. A co do "chodliwości" - wiadomo, że przeważa marketing, finanse, teksty prawnicze i techniczne, i właśnie z takiej tematyki jest najwięcej zleceń - nie trzeba mieć dużej wiedzy, żeby to wiedzieć ;) Wystarczy śledzić branżowe portale i pojawiające się na nich zlecenia.

ewela
11-24-2009, 22:19
Najgorsze jest to, ze nie znajac dobrze rynku, nie wiemy tak naprawde, co jest najbardziej "chodliwe" i na czym sie skupic. Bo wiadomo, że fachowość ma rozne formy i trzeba znalezc cos dla siebie - im wczesniej tym lepiej.

Dokładnie, ciężko wybrać dziedzinę "niszową" pod względem ilości działających w tym obszarze tłumaczy a jednocześnie "chodliwą"jeśli chodzi o ilość tłumaczeń. Chyba taka po prostu nie istnieje;) dlatego tak jak już wcześniej zostało powiedziane, trzeba się zdecydować na coś co się lubi, coś w czymś będzie się kompetentnym również i w języku ojczystym i coś co daje satysfakcję. Jakieś pomysły? :)

Karia
11-25-2009, 15:37
Dokładnie, ciężko wybrać dziedzinę "niszową" pod względem ilości działających w tym obszarze tłumaczy a jednocześnie "chodliwą"jeśli chodzi o ilość tłumaczeń. Chyba taka po prostu nie istnieje;) dlatego tak jak już wcześniej zostało powiedziane, trzeba się zdecydować na coś co się lubi, coś w czymś będzie się kompetentnym również i w języku ojczystym i coś co daje satysfakcję. Jakieś pomysły? :)

No własnie się nad tym zastanawiam. Dziedzina prawa i finansów jest dziedzina bardzo trudna i wymagająca. Ale czy pozostaje cokolwiek innego, jeśli chce się dobrze zarabiać? Jako tłumacz pisemny oczywiście, bo wiadomo, że praca tłumaczy symultanicznych i konsekutywnych to juz inna bajka.

empasik
11-26-2009, 00:09
Dokładnie, ciężko wybrać dziedzinę "niszową" pod względem ilości działających w tym obszarze tłumaczy a jednocześnie "chodliwą"jeśli chodzi o ilość tłumaczeń. Chyba taka po prostu nie istnieje;) dlatego tak jak już wcześniej zostało powiedziane, trzeba się zdecydować na coś co się lubi, coś w czymś będzie się kompetentnym również i w języku ojczystym i coś co daje satysfakcję. Jakieś pomysły? :)

To prawda - dziedzina ta jest 'oklepana'. Nalezy jednak mieć na uwadze to, że popularne rynki tłumaczeń (finansowy, prawniczy itp.) są ogromne, także są w stanie wchłonąć wielką ilość ludzi. Rozwój gospodarczy napędza koniunkturę i pozwala na zatrudnianie coraz większej ilości osób. Tak więc operowanie na obszarze popularnych dziedzin jest wbrew pozorom dobrym i bezpiecznym rozwiązaniem.

empasik
11-26-2009, 00:15
Określenia 'niszowa' i 'chodliwa' są sprzeczne same w sobie:) Można natomiast znaleźć dziedzinę perspektywiczą, która ma nie jest dobrze rozwinięta, jednakże ma szanse na rozwinięcie się. To jednak wymaga dość szczegółowej analizy rynku. Pomysłem takim mogą być tłumaczenia techniczne dotyczące sprzętu wciąż mało popularnego w naszym kraju (np. profesjonalne systemy do prasowania itp.).

empasik
11-26-2009, 00:23
Wracając do głównego wątku dyskusji zgadzam się z przedmówcami, że lepiej władać jednym językiem obcym na wysokim poziomie niż kilkoma na niskim.

Dlaczego wychodzimy z założenia, że naprawdę dobrze można znać tylko jeden język? Dobre opanowanie kilku języków nie jest czymś niewykonalnym, a jak napisali przedmówcy, ciężką pracą można bardzo wiele osiągnąć (cały czas pamiętając o skromności i dystansie wobec własnych umiejętności).

empasik
11-26-2009, 00:37
A z resztą, wyspecjalizowanie się w jakiejś dziedzinie należy do zadań trudnych i czasochłonnych...pamiętacie jeszcze kodeksy? Czy ktoś z własnej nieprzymuszonej woli chciałby do tego wrócić....:p

Byc moze kodeksy były nudne, zaznajomienie się z nimi pozwolilo gruntownie poszerzyć bazę leksykalną. Wiem, że mogę byc zlinczowany za to co powiem, ale kodeksy pokazały, że tak naprawdę nie potrzeba być prawnikiem, żeby dość skutecznie tłumaczyć teksty prawnicze. Myślę, że potrzebna jest podstawowa znajomość zagadnień, np. warto wiedzieć, że akta sądowe to court rolls, jednakże nie ma potrzeby znajomości wszystkich procedur związanych z ich zakładaniem, prowadzeniem itp.

darkliquoredeyes
11-26-2009, 09:37
Hehe, co prawda to prawda :D I tak nie nauczysz się wszystkiego za jednym razem i na zawsze - na kolokwium tak, ale za 5 miesięcy pozostanie w pamięci tylko w miarę dobre, ogólne pojęcie o danej dziedzinie, a nie wszystkie wordlisty. I oto chodzi. Słówko czy termin zawsze można błyskawicznie sprawdzić, za to o konkretną wiedzę na dany temat już znacznie trudniej. Często wertuje się sporo internetu zanim znajdziemy szukany sens, mimo, że nawet wysoko specjalistyczne terminy są nam doskonale znane.

ewela
11-27-2009, 18:45
Ponadto myślę, że w dzisiejszych czasach wysoko ceniona jest umiejętność sprawnego posługiwania się językiem polskim. Na niektórych kierunkach językowych, rozwijanie takich umiejętności ( a czasami jakiekolwiek zainteresowanie wprowadzeniem języka polskiego na zajęciach) jest znikome lub nie istnieje (mam tu akurat na myśli zajęcia na iberystyce). W ten sposób, można znać mnóstwo wyrażeń, mieć duży zasób słownictwa z różnych dziedzin, lecz jednocześnie nie być w stanie przełożyć ich na język polski.

Zgadzam się w zupełności. Jeśli studiuje się jakąś filologię to siłą rzeczy "siedzi" się cały czas w danym języku, a język ojczysty jest często spychany na drugi plan. Zapominamy często sięgnąć po gazetę, dobrą książkę, ogólnie po tekst pisany w języku polskim, a to uważam za jedno z głównych źródeł wyrażeń, idiomów, zwrotów funkcjonujących w języku polskim

rem
01-15-2012, 23:14
czy wystarczy znajomosc angielskiego i polskiego? czy ktos moglby poradzic mi, jakie sa standardowe kryteria w tym zakresie?

Typowy klient chyba wolałby widzieć, że jesteś specjalistą w jednym języku a nie kilku. Lepiej opanować jeden do perfekcji :)

Lottie
01-16-2012, 09:39
Język angielski jest dość popularnym językiem obcym w Polsce. Prawie każdy miał z nim styczność. Trzeba też przyznać, że tłumaczy języka angielskiego jest w naszym kraju chyba najwięcej. Więc owszem ja bym stawiała na b. dobrą znajomość jednego języka pod warunkiem, że nie jest to angielski ;). Z drugiej strony jeżeli ktoś jest naprawdę dobry w tym co robi, na pewno znajdzie jakieś zajęcie.

IWKA
01-20-2012, 21:45
tłumacz powinien znać te języki, z którymi chce pracować. nie jest powiedziane, że musi znać dwa czy trzy. może być i jeden, ale musi on być dobrze opanowany. bez tego ani rusz. ;)

student1206
01-23-2012, 18:30
Żeby być profesjonalnym tłumaczem trzeba bardzo dobrze znać język ojczysty i język obcy, z którego, bądź na który, chcemy tłumaczyć :) plus odrobina polotu i wyobraźni,z domieszką cierpliwości i pracowitości ;)

Tranesfc
01-23-2012, 19:18
Znajomość języka obcego innego niż angielski w przypadku tłumaczeń jedynie w tym języku może być szczątkowo przydatna, i pozwolić nam wyłapać pewne niuanse, o których w innym wypadku nie mielibyśmy pojęcia. Tak sprawa ma się na przykład z wstawkami łacińskimi czy francuskimi w tekstach.

annamackiewicz
02-03-2012, 20:45
Raz od jednej tłumaczki, która zajmuje się tłumaczeniami ustnymi usłyszałam opinię, że aby być dobrym tłumaczem konferencyjnym, trzeba znać więcej niż jeden język obcy. Ona sama studiowała szwedzki i mówiła, że nie ma wielu zleceń z tego języka, ale ze względu na to, że zna też bardzo dobrze angielski, tłumaczy również z angielskiego i dzięki temu ciągle jest w rytmie i praktykuje swój warsztat tłumaczeniowy.
Ja się jednak zgadzam z większością z Was, lepiej jest dobrze znać jeden język obcy i w nim się specjalizować, niż tak sobie znać dwa języki. Choć jak widać powyżej są i ludzie zdolniejsi ;)

Paszczynska
02-03-2012, 21:44
Ciekawy wątek.
A co byś chciał robić w przyszłości?
Bo w sumie od tego zależy czy ewentualnie trzeba by się nauczyć drugiego języka.
Z tego co wiem, język angielski jest bardzo popularny, więc ponoć warto się uczyć języków bardziej egzotycznych takich jak np arabski.

liczba zleceń jest proporcjonalna do liczby tłumaczy:P niestety. biura maja swoich starych doswiadczonych tlumacz. ciezko wbić z arabskim.

justynakr
02-03-2012, 23:42
Standardem jest dla mnie profesjonalizm i biegła znajomość dwóch języków, w których wykonujesz tłumaczenie. Z tego co wiem, nie ma jakiś odgórnych kryteriów, które określałyby, że żeby być dobrym tłumaczem musisz znać tyle i tyle języków obcych. Na pewno im więcej języków znasz tym łatwiej znajdziesz pracę i bedziesz miał więcej zleceń.

KarolinaK
02-05-2012, 18:52
w dzisiejszych czasach wiadomo im więcej języków się zna tym łatwiej znaleźć pracę. Ale sądzę, ze liczy się jakość a nie ilość.