View Full Version : Jak oceniać tłumaczenie podczas zajęć?
Chciałabym poruszyć kwestie czysto szkolne, a mianowicie jak powinny być ocenianie tłumaczenia pisemne przez prowadzącego zajęcia. W artykule Salawu Adewuni "Zmniejszając przepaść między teorią i praktyką translacji" (tłum. Agnieszka Orłowska) (http://mlingua.pl/articles,show,pol,235,1) autor twierdzi:
Przyjmując bardziej praktyczne niż teoretyczne podejście, tłumaczenie powinno być postrzegane jako próba właściwego
zrozumienia myśli autora. W tłumaczeniu w większym stopniu jest to kwestia satysfakcji niż doskonałości.
Nurtują mnie pytania: Czy student musi trafić w gusta nauczyciela, aby otrzymać dobry stopień? Jak trafić takowe gusta? Jeśli uczeń musi się "utożsamić" się z gustami nauczyciela to znaczy,że ma zrezygnować z własnego "stylu"? Czy ocenianie tłumaczeń pisemnych ma sens? Jakie aspekty powinny decydować o ocenie?
Proszę o opinie:)
Jak ze wszystkimi ocenami w szkole czy na uniwersytecie jest to rozwiązanie niedoskonałe, ale chyba jedyne. Bo jak promować uczniów/studentów, którzy robią coś dobrze, a tych którzy robią coś źle karać?
Niestety, jeśli chodzi o ocenę tłumaczeń studentów, to jest to sprawa indywidualnej percepcji prowadzącego. Można ocenić błędy gramatyczne, interpunkcyjne, czy składniowe. Ale wybór poszczególnych jednostek leksykalnych, amplifikację*, czy redukcję* powinno pozostawić się osobie tłumaczącej.
* W przypadku studentów jestem jednak zdania, że tak amplifikacja jak i redukcja powinny być unikane o ile to możliwe.
Nurtują mnie pytania: Czy student musi trafić w gusta nauczyciela, aby otrzymać dobry stopień? Jak trafić takowe gusta? Jeśli uczeń musi się "utożsamić" się z gustami nauczyciela to znaczy,że ma zrezygnować z własnego "stylu"? Czy ocenianie tłumaczeń pisemnych ma sens? Jakie aspekty powinny decydować o ocenie?
Proszę o opinie:)
W własnego doświadczenia wiem, że często stopień za tłumaczenie zależy od tego, co podoba się wykładowcy lub nie. Co gorsza, spotkałem się z przypadkiem, kiedy trzy jednakowe tłumaczenia zostały ocenione na trzy różne stopnia... To już zakrawa na kpinę.
Przy wykonywaniu tłumaczeń zdarzało mi się robić dwie wersje jednego dokumentu: pierwsza była moim tłumaczeniem, w moim "stylu", druga natomiast była robiona "pod wykładowcę", tak, by trafić w jego dość wybredny gust. Co i tak nie zawsze się udawało.
Moim "ulubionym" stwierdzeniem z zajęć z translatoryki były słowa, że "tak, można to w ten sposób przetłumaczyć, jednak ja bym to zrobił inaczej/lepiej..."
Oczywiście, że ocenianie tłumaczeń pisemnych ma sens. Miałem do czynienia z dwoma wykładowcami. Jednego opisałem wyżej. Drugi natomiast okazał się świetnym źródłem informacji i pomocy, gdyż przy wykonywanych tłumaczeniach nie zdarzały się sytuacje typu "jest jedna, jedyna i słuszna wersja". Częściej było tak, że błędy były podkreślone z uwagami odnośnie typu błędu, natomiast ewentualne poprawki były nanoszone po rozmowie, w której każda ze stron uzasadniała swoje racje odnośnie określonego przekładu. Zdarzało się, że przy dobrej i solidnie ugruntowanej argumentacji nawet wykładowca uznawał określone tłumaczenie jako prawidłowe, przy okazji dziękując za naświetlenie problemu lub w ogóle nauczenie go czegoś nowego. Tak więc wszystko zależy od osoby, która prowadzi zajęcia i stylu pracy jaki preferuje.
Jakie aspekty oceniać? Myślę, że zgodność przekazu z oryginałem jest niezwykle istotna, tłumaczenie nie powinno zniekształcać ani ingerować w sens tłumaczenia. Później oczywiście powinny zostać sprawdzone dobór słownictwa, struktury gramatyczne, prawidłowa interpunkcja i ogólne wrażenie jakie sprawia przekład (dość subiektywna kategoria, ale również istotna moim zdaniem).
Podkreślacie, że interpunkcja jest ważna. Osobiście czytając tekst nie skupiam się na przecinkach. Oczywiście są ważne, ale nie tak jak gramatyka. Czy sądzicie,że za nazwijmy to "mniej potrzebne" przecinki ocena powinna być surowo obniżana?
W własnego doświadczenia wiem, że często stopień za tłumaczenie zależy od tego, co podoba się wykładowcy lub nie. Co gorsza, spotkałem się z przypadkiem, kiedy trzy jednakowe tłumaczenia zostały ocenione na trzy różne stopnia...
Skoro wykładowca ocenia tą samą pracę na trzy różne stopnie to znaczy,że nie ma wyrobionego zdania na temat tłumaczenia i sam nie wie co mu się podoba,a co nie. Przynajmniej takie jest moje zdanie. A może wpływają na to inne czynniki?
W własnego doświadczenia wiem, że często stopień za tłumaczenie zależy od tego, co podoba się wykładowcy lub nie. Co gorsza, spotkałem się z przypadkiem, kiedy trzy jednakowe tłumaczenia zostały ocenione na trzy różne stopnia...
Skoro wykładowca ocenia tą samą pracę na trzy różne stopnie to znaczy,że nie ma wyrobionego zdania na temat tłumaczenia i sam nie wie co mu się podoba,a co nie. Przynajmniej takie jest moje zdanie. A może wpływają na to inne czynniki?
Myślę, że ważną rolę odgrywa to, jakich technik tłumaczeń używano w szkołach, w których edukowali się dani wykładowcy. Zazwyczaj poszczególne szkoły pozostawiają "ślad" w postaci nastawienia na pewien styl tłumaczenia i zwracania większej uwagi na niektóre rzeczy.
Co masz na myśli mówiąc:
zwracania większej uwagi na niektóre rzeczy?
Mógłbyś to rozwinąć?
Co masz na myśli mówiąc:
zwracania większej uwagi na niektóre rzeczy?
Mógłbyś to rozwinąć?
Wydaje mi się, że Tammar miała na myśli, że niektórzy tłumacze mają tendencję do skupiania się na poszczególnych elementach tłumaczenia z różnym natężeniem. Widziałem jak pracuje i sprawdza tłumaczenia osoba, która bardzo dużą uwagę poświęca odpowiedniemu doborowi słów, aby nie pozostawić możliwości złej interpretacji ze względu na jakieś subtelności znaczeniowe. W tym wypadku osoba ta szczególnie namiętnie sprawdzała na wykonanych przez studentów tłumaczeniach słownictwo. Innym razem (u drugiego wykładowcy) najważniejszym elementem było całkowite i niezaburzone oddanie myśli/sensu oryginału, w tym momencie skupiano się na wszystkich elementach ale ze szczególnym uwzględnieniem jednego, pożądanego kryterium.
Oczywiście gramatyka, interpunkcja i co tam jeszcze wpadnie było sprawdzane przez te osoby jednak ale nie z taką lubością ;)
Ikari, widzę, że techniki nauczania "drugiego wykładowcy" przypadły Ci do gustu.Cieszę się,że dzielisz się z nami swoimi spostrzeżeniami Jednak nadal nie uzyskałam odpowiedzi na swoje pytanie, a mianowicie czy za "mniej ważną" interpunkcję stopnie powinny być surowo obniżane?
Ikari, widzę, że techniki nauczania "drugiego wykładowcy" przypadły Ci do gustu.Cieszę się,że dzielisz się z nami swoimi spostrzeżeniami Jednak nadal nie uzyskałam odpowiedzi na swoje pytanie, a mianowicie czy za "mniej ważną" interpunkcję stopnie powinny być surowo obniżane?
Nie popadajmy w skrajności. Jeśli interpunkcja prowadzi do zubożenia jakościowego danego tłumaczenia to ocena powinna zostać obniżona "odpowiednio" w relacji to tego obniżenia jakości. Jeśli natomiast (niechlujna) interpunkcja lub jej całkowity brak prowadzą do zmian w sensie/znaczeniu danego tłumaczenia to oczywiście jestem za "surową" oceną. Wydaje mi się, że równowaga pomiędzy poszczególnymi elementami ocenianymi powinna być zachowana - tak jak niewskazane jest ocenianie tylko za świetne słownictwo, tak i niewskazane jest przesadne karanie za niedoskonałą interpunkcję. Każdy element tłumaczenia jest istotny, bo zaniedbania w jednej części przełożą się na jakość pozostałych i całości. Grunt, to oceniać rozsądnie każdy element z osobna i całość.
Klasyczny przykład, w którym zależności od użytych znaków interpunkcyjnych ingerujemy znacząco w przekaz tego krótkiego zdania.
An English teacher wrote these words on the whiteboard: "woman without her man is nothing". The teacher then asked the students to punctuate the words correctly.
The men wrote: "Woman, without her man, is nothing."
The women wrote: "Woman! Without her, man is nothing."
Inny przykład:
Rozkaz A: Rozstrzelać nie wolno, wypuścić!
Rozkaz B: Rozstrzelać, nie wolno wypuścić!
Źle postawiony przecinek czy inny znak interpunkcyjny może całkowicie odmienić sens zdania. I teraz niech mi ktoś powie, że interpunkcja jest "mniej ważna". :P
Nie twierdze,że interpunkcja jest mniej ważna!!! Przeczytaj mój post jeszcze raz, a zauważysz,że źle mnie zrozumiałeś.
Wydaje mi się, że Tammar miała na myśli, że niektórzy tłumacze mają tendencję do skupiania się na poszczególnych elementach tłumaczenia z różnym natężeniem. Widziałem jak pracuje i sprawdza tłumaczenia osoba, która bardzo dużą uwagę poświęca odpowiedniemu doborowi słów, aby nie pozostawić możliwości złej interpretacji ze względu na jakieś subtelności znaczeniowe. W tym wypadku osoba ta szczególnie namiętnie sprawdzała na wykonanych przez studentów tłumaczeniach słownictwo. Innym razem (u drugiego wykładowcy) najważniejszym elementem było całkowite i niezaburzone oddanie myśli/sensu oryginału, w tym momencie skupiano się na wszystkich elementach ale ze szczególnym uwzględnieniem jednego, pożądanego kryterium.
Oczywiście gramatyka, interpunkcja i co tam jeszcze wpadnie było sprawdzane przez te osoby jednak ale nie z taką lubością ;)
Tak, o to właśnie mi chodziło. Uważam , że te różnice w sposobie poprawiania tłumaczeń są zupełnie naturalne. Dodatkowo chcę zaznaczyć, że mogą wynikać pośrednio również z osobowości sprawdzającego, np. osoby o tendencjach pedantycznych zaznaczą błąd w zdaniu (przykład zaczerpnięty z mojej pracy, która została sprawdzona w zeszłym tygodniu) :
The festival is a perfect occasion to show people a different kind of art that they are used to.
Festiwal jest doskonałą okazją, aby pokazać ludziom inny rodzaj sztuki, do jakiej są przyzwyczajeni.
Sprawdzający 1 poprawił zdanie:
Festiwal jest doskonałą okazją, aby pokazać ludziom inny rodzaj sztuki, doktórej są przyzwyczajeni.
lub inny przykład "złego" tłumaczenia:
Festiwal jest doskonałą okazją do pokazania ludziom innej sztuki, niż tej do jakiej są przyzwyczajeni.
"That" nie odpowiada bezpośrednio polskiemu "niż", dlatego niektórzy filolodzy mogliby to uznać za niejaki błąd, nieścisłość, niechlujność w tłumaczeniu.
Nie twierdze,że interpunkcja jest mniej ważna!!! Przeczytaj mój post jeszcze raz, a zauważysz,że źle mnie zrozumiałeś.
"Mniej ważna" interpunkcja w sensie kategorii do oceny wykonanego tłumaczenia. Zapewniam, że zrozumiałem przekaz Twojego postu. ;) Stąd też cudzysłów.
Mój post miał za zadanie uzmysłowić, że nie ma elementów mniej lub bardziej ważnych. Wszystko jest istotne, bo kilka elementów składa się na jednolitą całość. Zaniedbanie jednego elementu prowadzi do zaburzenia w całości. Kwestia tylko tego z jaką gorliwością podchodzi się do ich oceny, jednak nie ma sensu, abym po raz kolejny powtarzał to, co napisałem kilka postów wyżej. ;)
cziqitka89
04-05-2010, 09:41
Chciałabym poruszyć kwestie czysto szkolne, a mianowicie jak powinny być ocenianie tłumaczenia pisemne przez prowadzącego zajęcia. W artykule Salawu Adewuni "Zmniejszając przepaść między teorią i praktyką translacji" (tłum. Agnieszka Orłowska) (http://mlingua.pl/articles,show,pol,235,1) autor twierdzi:
Przyjmując bardziej praktyczne niż teoretyczne podejście, tłumaczenie powinno być postrzegane jako próba właściwego
zrozumienia myśli autora. W tłumaczeniu w większym stopniu jest to kwestia satysfakcji niż doskonałości.
Nurtują mnie pytania: Czy student musi trafić w gusta nauczyciela, aby otrzymać dobry stopień? Jak trafić takowe gusta? Jeśli uczeń musi się "utożsamić" się z gustami nauczyciela to znaczy,że ma zrezygnować z własnego "stylu"? Czy ocenianie tłumaczeń pisemnych ma sens? Jakie aspekty powinny decydować o ocenie?
Proszę o opinie:)
Oczywiście, że ocenianie tłumaczeń pisemnych ma sens, jest to doskonała szansa dla studenta, aby dowiedzieć się jakie błędy popełnił i w przyszłości ich uniknąć. Nie da się jednak ukryć, że wiele zależy od nauczyciela i od sposobu w jaki ocenia tłumaczenie. Taki nauczyciel powinien być otwarty na różne opcje, bo bardzo rzadko jest tak, że istnieje tylko jedno poprawne tłumaczenie, a wszystkie inne są błędne. Najważniejsze w tłumaczeniu jest przekazanie sensu tekstu i moim zdaniem to powinno być podstawowym kryterium oceniania. Istotna jest także poprawność językowa i ona też powinna zostać uwzględniona w tłumaczeniu. Mam tu na myśli poprawne stosowanie struktur gramatycznych, odpowiednie słownictwo, interpunkcję etc. - wszystko to wpływa na jakość tłumaczenia.
cziqitka89
04-05-2010, 09:52
W własnego doświadczenia wiem, że często stopień za tłumaczenie zależy od tego, co podoba się wykładowcy lub nie. Co gorsza, spotkałem się z przypadkiem, kiedy trzy jednakowe tłumaczenia zostały ocenione na trzy różne stopnia... To już zakrawa na kpinę.
Skoro wykładowca ocenia tą samą pracę na trzy różne stopnie to znaczy,że nie ma wyrobionego zdania na temat tłumaczenia i sam nie wie co mu się podoba,a co nie. Przynajmniej takie jest moje zdanie. A może wpływają na to inne czynniki?
Myślę, że w tym przypadku na ocenę musiały wpłynąć osobiste sympatie/antypatie nauczyciela. No bo jak inaczej wytłumaczyć coś takiego? Niekonsekwencja w ocenianiu tłumaczeń? To chyba jednak coś więcej niż to...
cziqitka89
04-05-2010, 10:08
Oczywiście, że ocenianie tłumaczeń pisemnych ma sens. Miałem do czynienia z dwoma wykładowcami. Jednego opisałem wyżej. Drugi natomiast okazał się świetnym źródłem informacji i pomocy, gdyż przy wykonywanych tłumaczeniach nie zdarzały się sytuacje typu "jest jedna, jedyna i słuszna wersja". Częściej było tak, że błędy były podkreślone z uwagami odnośnie typu błędu, natomiast ewentualne poprawki były nanoszone po rozmowie, w której każda ze stron uzasadniała swoje racje odnośnie określonego przekładu. Zdarzało się, że przy dobrej i solidnie ugruntowanej argumentacji nawet wykładowca uznawał określone tłumaczenie jako prawidłowe, przy okazji dziękując za naświetlenie problemu lub w ogóle nauczenie go czegoś nowego. Tak więc wszystko zależy od osoby, która prowadzi zajęcia i stylu pracy jaki preferuje.
Bardzo podoba mi się sposób oceniania opisanego powyżej nauczyciela.
Jest on otwarty na różne rozwiązania i w ten sposób korzysta zarówno student jak i nauczyciel. Myślę, że dyskusja nad wykonanym tłumaczeniem, wspólna analiza błędów i możliwość argumentowania swojej interpretacji jest doskonałym rozwiązaniem i powinna być częścią zajęć, ponieważ w ten sposób rzeczywiście mozna nauczyć się czegoś nowego co napewno przyda się w przyszłości.
cziqitka89
04-05-2010, 10:21
Myślę, że ważną rolę odgrywa to, jakich technik tłumaczeń używano w szkołach, w których edukowali się dani wykładowcy. Zazwyczaj poszczególne szkoły pozostawiają "ślad" w postaci nastawienia na pewien styl tłumaczenia i zwracania większej uwagi na niektóre rzeczy.
Zgadzam się z powyższym twierdzeniem. Bez wątpienia wykładowca sprawdzając tłumaczenie wiekszą uwagę będzie poświęcał rzeczom, na które zwracali uwagę jego nauczyciele. Do pewnego stopnia może to być nawet nieświadome zachowanie, wyuczone podczas trwania studiów, szczególnie jeśli dany styl tłumaczenia odpowiadał tej osobie i przyjęła go ona jako swój własny.
cziqitka89
04-05-2010, 10:36
Ikari, widzę, że techniki nauczania "drugiego wykładowcy" przypadły Ci do gustu.Cieszę się,że dzielisz się z nami swoimi spostrzeżeniami Jednak nadal nie uzyskałam odpowiedzi na swoje pytanie, a mianowicie czy za "mniej ważną" interpunkcję stopnie powinny być surowo obniżane?
Nie popadajmy w skrajności. Jeśli interpunkcja prowadzi do zubożenia jakościowego danego tłumaczenia to ocena powinna zostać obniżona "odpowiednio" w relacji to tego obniżenia jakości. Jeśli natomiast (niechlujna) interpunkcja lub jej całkowity brak prowadzą do zmian w sensie/znaczeniu danego tłumaczenia to oczywiście jestem za "surową" oceną. Wydaje mi się, że równowaga pomiędzy poszczególnymi elementami ocenianymi powinna być zachowana - tak jak niewskazane jest ocenianie tylko za świetne słownictwo, tak i niewskazane jest przesadne karanie za niedoskonałą interpunkcję. Każdy element tłumaczenia jest istotny, bo zaniedbania w jednej części przełożą się na jakość pozostałych i całości. Grunt, to oceniać rozsądnie każdy element z osobna i całość.
Klasyczny przykład, w którym zależności od użytych znaków interpunkcyjnych ingerujemy znacząco w przekaz tego krótkiego zdania.
An English teacher wrote these words on the whiteboard: "woman without her man is nothing". The teacher then asked the students to punctuate the words correctly.
The men wrote: "Woman, without her man, is nothing."
The women wrote: "Woman! Without her, man is nothing."
Inny przykład:
Rozkaz A: Rozstrzelać nie wolno, wypuścić!
Rozkaz B: Rozstrzelać, nie wolno wypuścić!
Źle postawiony przecinek czy inny znak interpunkcyjny może całkowicie odmienić sens zdania. I teraz niech mi ktoś powie, że interpunkcja jest "mniej ważna". :P
Jeśli chodzi o interpunkcję, to uważam, że nie sposób jej pominąć przy ocenie tłumaczenia. Co do obniżania oceny to myślę, że wszystko zależy od tego w jaki sposób brak odpowiedniego znaku wpływa na sens naszego tłumaczenia, jeśli brak przecinka nie zmienia drastycznie znaczenia danego zdania to ocena nie powinna być znacząco obniżona. Jednak gdy błędy interpunkcyjnie zdarzaja sie nagminnie i zaburzają sens tekstu, to jestem za surowym ocenianiem. Czasami jest to jedyny sposób, by zmotywować studentów do zwracania uwagi na interpunkcję, która często uważana jest za "mniej ważną" podczas gdy w rzeczywistości stanowi ważny element pewnej całości jaką bez watpienia jest tekst tłumaczenia.
ewelinamerchel2
04-06-2010, 13:18
Czy student musi trafić w gusta nauczyciela, aby otrzymać dobry stopień? Jak trafić takowe gusta? Jeśli uczeń musi się "utożsamić" się z gustami nauczyciela to znaczy,że ma zrezygnować z własnego "stylu"? Czy ocenianie tłumaczeń pisemnych ma sens? Jakie aspekty powinny decydować o ocenie?
Chciałabym podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami.
Czy student musi trafić w gusta nauczyciela, aby otrzymać dobry stopień? Oczywiście.
Moje zajęcia z tłumaczenia pisemnego wyglądają następująco. Dostaję tekst (głównie jest to fragment z jakiejś książki, która podoba się mojemu wykładowcy), tłumaczę go czy z języka polskiego na angielski czy odwrotnie, oddaję do oceny. Za tydzień dostaję pracę z powrotem. Już ocenioną. Dostaje także wersje tego tekstu, który został przetłumaczony przez jakiegoś tłumacza. Analizujemy błędy na podstawie tego tłumaczenia.
Wniosek: wykładowca ocenia moją pracę na podstawie jakiegoś tłumaczenia. Jeżeli moje tłumaczenie nie odpowiada treści tego tekstu, no to wtedy moja praca jest nie zaliczona. Nie potrafię tego zrozumieć. Wychodzi na to, że ja nie mogę się wykazać. Muszę robić tak, aby trafić w gust wykładowcy oraz trafić w wersję tłumaczenia, którą on posiada. Więc najlepiej zrezygnować z własnego stylu.
kasialasia19
04-06-2010, 17:17
"Wszystko jest istotne, bo kilka elementów składa się na jednolitą całość. Zaniedbanie jednego elementu prowadzi do zaburzenia w całości. Kwestia tylko tego z jaką gorliwością podchodzi się do ich oceny..."
Całkowicie zgadzam się z Ikarim. Wszystko składa się w jedną całość. Zarówno interpunkcja, która może wydawać się nie aż tak istotna, gramatyka, odpowiednie słownictwo i oczywiście sens zawarty w oryginale, który musi mieć swoje odzwierciedlenie w przekładzie.
kasialasia19
04-06-2010, 17:37
Jeśli chodzi o ocenianie, to w dużej mierze zależy ono od prowadzącego zajęcia. Podstawowe kryteria oceny tłumaczenia powinny być jasno przedstawione. Dalsza część procesu oceniania podlega gustom, w przypadku studentów, wykładowców.
Miałam sytuacje, że pani mgr za jeden przecinek postawiony w nieodpowiednim miejscu stawiała 2, co na studiach równe jest z niezaliczeniem pracy tłumaczeniowej. Chodziło jej o to byśmy mieli świadomość , iż angielskie zasady interpunkcji różnią się od naszej polskiej. A takowe ocenianie miało nas szybko nauczyć istniejących różnic. Miejmy nadzieję, że będzie miało to wpływ na lepsze tłumaczenia.
kasialasia19
04-06-2010, 18:53
Osoby posiadające kompetencje do oceniania tłumaczeń pisemnych powinny rozeznać się w tej kwestii, a mianowicie zaczerpnąć różnych źródeł by wiedzieć jak sprawiedliwie i co powinno być wzięte pod uwagę przy stawianiu oceny. Książka pod tytułem "Jakość i ocena tłumaczenia" prezentuje poglądy wybitnych polskich specjalistów w dziedzinie tłumaczenia. Zajmuje się jakością tłumaczenia, co nie jest zbyt często spotykane. Zazwyczaj uczeni rozważają istotę tłumaczenie pozostawiając jego kwalifikacje raczej na uboczu. Pozycja zawiera olbrzymią ilość bardzo ciekawego materiału i może stanowić niezwykle ciekawą i pouczającą lekturę zarówno dla studentów uniwersyteckich studiów tłumaczeniowych i filologicznych, jak i dla ogółu osób zainteresowanych tematyką tłumaczeniową. Spełnia kryteria zarówno naukowe, jaki pedagogiczne. Myślę, że warto mieć taką lekturę w domowej biblioteczce:)
ewelinamerchel2
04-07-2010, 08:30
Czy tłumaczenie pisemne ma sens? Jakie aspekty powinny decydować o ocenie?
Moim zdaniem ocena tłumaczenia powinna polega na analizie:
1) trafności wyborów tłumacza dotyczących terminologii,
2) zgodności terminologii ze stylem tekstu,
3) czy precyzyjnie i z jasnością dokonaliśmy tłumaczeń sformułowań,
4) błędów ortograficznych, gramatycznych, interpunkcyjnych itd.,
5) czy podołaliśmy odzwierciedlić znaczenie tekstu źródłowego.
Lecz myślę, że najważniejsze w analizie tłumaczenia jest jego dokładność i wierność z oryginałem. Jest to niezwykle trudne zadanie dla tłumacza. Moim zdaniem najważniejsze przy ocenie dokładności i wierności jest skupienie uwagi na tym czy tłumacz przetłumaczył cały tekst, czy nie zostały pominięte pewne jego części, oraz czy wszystkie przetłumaczone elementy są zgodne ze znaczeniem, sensem oraz emocjami oryginału.
ewelinamerchel2
04-07-2010, 08:57
Według Barańczaka ( w książce „Ocalone w tłumaczeniu) ocenę tłumaczenia powinno dzielić się przynajmniej według następujących kryteriów:
- ważne jest, aby tłumaczenie spełniało swoją rolę w języku oryginału, czyli tłumacząc powinniśmy skupić się na epoce, w których oryginał był sporządzony, aby dostosować odpowiednią terminologię, styl przy tłumaczeniu;
- zgodność tłumaczenia z oryginałem, która zależy od tzw. dominanty semantycznej, która wskazuje na te czynniki, które powinny bezwarunkowo zostać zachowane w tłumaczeniu, gdyż w oryginale tworzą „integralną, nienaruszalną część”. Oczywiście w niektórych przypadkach tłumacz musi iść na ustępstwa, tzn. rezygnować z tłumaczenia jednych rzeczy na rzecz zachowania tych ważniejszych.
ewelinamerchel2
04-07-2010, 09:08
Przy ocenie tłumaczenia także niezwykle ważne są: styl, poprawność językowa oraz interpunkcja. Przetłumaczony tekst powinien spełniać warunki poprawności językowej, tj.:
- powinien być zrozumiał w sposób naturalny; wynika to z zachowania logicznej spójności,
- tekst nie powinien zawierać kalek językowych, nadmiernych powtórzeń,
- styl - oczywiście powinien być dostosowany do stylu oryginału, np.: formalny, literacki, potoczny,
- interpunkcja - właściwa dla języka docelowego; trzeba także zaznaczyć, że złe zastosowanie interpunkcji może spowodować złą interpretację oryginału.
ewelinamerchel2
04-07-2010, 09:22
Jak wiadomo celem tłumaczenia jest by zarówno tekst źródłowy jak i jego przetłumaczona wersja przekazywały tę samą wiadomość, czyli można mówić o jego „wierności”. O „wierności”, która określa w jakim stopniu tekst tłumaczony jest wierny oryginałowi, bez dodawania czy odejmowania od niego czegokolwiek, zmniejszania lub wzmacniania znaczenia którejś z jego części. Takie tłumaczenie nazywamy „tłumaczeniem wiernym”. I moim zdaniem to właśnie ocena tłumaczenia powinna w szczególności zależeć od tego czy udało nam się oddać sens, znaczenie oryginału czy też nie.
Mrówka_Zet
04-07-2010, 12:12
Jeżeli chodzi o wątek "personalny", niestety nigdy go nie unikniemy, a na pewno nie nastąpi to przed czasem, kiedy tłumaczenia będą sprawdzać maszyny ;) Chociaż nauczyciel akademicki powinien kierować się obiektywizmem, kompetentnie i rzetelnie oceniać przedstawione mu prace, często bywa, że może pokierować się osobistą niechęcią lub faworyzować określone tłumaczenia, lub też style tłumaczeń.
Nie wiem na ile takie zachowania pozostają w sferze zachowań "marginalnych", ale nie sądzę, że nigdy nie mają miejsca. Chodzi tu także o osobiste preferencje nauczyciela, często narzucanie własnego stylu w tłumaczeniu i wybieraniu konkretnych rozwiązań.
Mrówka_Zet
04-07-2010, 12:28
Dowolność interpretacji i pisania tłumaczeń sprawia, że niezwykle trudno jest ocenić "poprawność" takiej pracy. Istnieje przecież tyle czynników, które wpływają na ten aspekt: kontekst, przesłanie, styl tekstu, zrozumienie. Czynniki te w dużej mierze są dość "płynne" i często możliwe jest rozwiązanie jednego problemu związanego z przekładem na dziesiątki możliwych sposobów. Różne osoby inaczej rozumieją przekładany tekst, tak samo jak czytając artykuł w gazecie nie każdy rozumie jego znaczenie tylko w jeden i ten sam sposób.
Nie należy oczywiście popadać w skrajności, i rzeczy, które z logicznego punktu widzenia powinny zostać przetłumaczone w określony sposób, nie mogą być zmieniane. To samo, naturalnie, dotyczy zasad stylistyki, gramatyki i interpunkcji, gdzie swoista "dowolność" staje się po prostu błędem w przekładzie.
kasialasia19
04-07-2010, 12:46
Ja również uważam, że ocenie głównie podlega sens i znaczenie oryginału oddane w tłumaczeniu, ale należy również pamiętać o innych aspektach, takich jak: interpunkcja, poprawność językowa i styl. Myślę, iż w przypadku tłumaczeń dokonywanych przez studentów ich swoboda jest ograniczona w dość dużym stopniu i nie mogą oni pozwolić sobie na zastosowanie redukcji, amplifikacji czy innych zabiegów stylistycznych, gdyż ich przekład powinien jak najwierniej oddawać treść i sens oryginału, i za to głównie zostają oceniani. Tak naprawdę to od nauczyciela akademickiego zależy jakie ustali kryteria oceny tłumaczeń.
kasialasia19
04-07-2010, 13:12
Z mojego punktu widzenia ważne jest by osoba sprawdzająca tłumaczenia, które były tworzone na zajęciach powinna zachować dystans to tych prac. Przetłumaczenie tekstu w 1,5 godz. nie jest łatwą sprawą biorąc pod uwagę wszystkie aspekty, o których student powinien pamiętać dokonując tłumaczenia. Zupełnie inaczej tłumaczy się w domu, gdy ma się pełno źródeł informacji i pomocy a inaczej na zajęciach, mając tylko słowniki do dyspozycji...Tłumacz powinien zagłębić się w epoce, z której pochodzi tekst i zasięgnąć informacji by precyzyjnie zinterpretować i przekazać tekst oryginału.
Mrówka_Zet
04-07-2010, 21:23
Z mojego punktu widzenia ważne jest by osoba sprawdzająca tłumaczenia, które były tworzone na zajęciach powinna zachować dystans to tych prac. Przetłumaczenie tekstu w 1,5 godz. nie jest łatwą sprawą biorąc pod uwagę wszystkie aspekty, o których student powinien pamiętać dokonując tłumaczenia. Zupełnie inaczej tłumaczy się w domu, gdy ma się pełno źródeł informacji i pomocy a inaczej na zajęciach, mając tylko słowniki do dyspozycji...
W zupełności się z tym zgadzam. Trudno jest oceniac prace i porównywac teksty napisane w przeciągu 1,5 godziny, z takimi, na które student miał około tygodnia czasu. Kryteria oceniania powinny byc zdecydowanie bardziej "łaskawe", biorąc także to pod uwagę, że studenci nie mają zbyt dużego doświadczenia w tłumaczeniach, nie mówiąc już o przekładzie dokonywam w tak krótkim przedziale czasowym.
Osobiście wydaje mi się, że właśnie ten "dystans do prac," o którym wspomniała koleżanka, nie zawsze jest utrzymywany. Zbyt krytyczne podchodzenie do oceniania tłumaczeń w małych przedziałach czasowych - zdecydowanie niesprawiedliwe.
Mrówka_Zet
04-07-2010, 23:25
Ja również uważam, że ocenie głównie podlega sens i znaczenie oryginału oddane w tłumaczeniu, ale należy również pamiętać o innych aspektach, takich jak: interpunkcja, poprawność językowa i styl. Myślę, iż w przypadku tłumaczeń dokonywanych przez studentów ich swoboda jest ograniczona w dość dużym stopniu i nie mogą oni pozwolić sobie na zastosowanie redukcji, amplifikacji czy innych zabiegów stylistycznych, gdyż ich przekład powinien jak najwierniej oddawać treść i sens oryginału, i za to głównie zostają oceniani. Tak naprawdę to od nauczyciela akademickiego zależy jakie ustali kryteria oceny tłumaczeń.
No tak, ale czy nie ważne jest zarówno tłumaczenie "zgodnie" z oryginałem (zachowanie poprawności językowej i istoty tekstu źródłowego) jak i ukazanie nie tyle własnego stylu, co próba "odtworzenia" stylu autora tekstu, uchwycenie jego ducha, sposobu formułowania zdań i opisów.
Określenie poprawności tekstu nie powinna być jedynym kryterium oceny studenta. Zdaję sobie sprawa, że weryfikacja takiej pracy nie jest zawsze możliwa, ale wkład własny i wzorowanie się na autorze powinny być brane pod uwagę.
Mrówka_Zet
04-08-2010, 11:31
Jak wiadomo celem tłumaczenia jest by zarówno tekst źródłowy jak i jego przetłumaczona wersja przekazywały tę samą wiadomość, czyli można mówić o jego „wierności”. O „wierności”, która określa w jakim stopniu tekst tłumaczony jest wierny oryginałowi, bez dodawania czy odejmowania od niego czegokolwiek, zmniejszania lub wzmacniania znaczenia którejś z jego części. Takie tłumaczenie nazywamy „tłumaczeniem wiernym”. I moim zdaniem to właśnie ocena tłumaczenia powinna w szczególności zależeć od tego czy udało nam się oddać sens, znaczenie oryginału czy też nie.
W pełni się z tym zgadzam. Ale tłumaczenie nie skupia się "po prostu" na oddaniu treści komunikatu. Aby dokonać wspomnianego "tłumaczenia wiernego", tłumacz powinien starać się ukazać sposób patrzenia autora na rzeczywistość, dokonać próby analizy jego stylu i używanych form stylistycznych. Przekład zatem to nie tylko treść, ale te wszystkie cechy, które pomogą czytelnikowi zidentyfikować autora po przeczytaniu samego tłumaczenia.
Przetłumaczenie tekstu w 1,5 godz. nie jest łatwą sprawą biorąc pod uwagę wszystkie aspekty, o których student powinien pamiętać dokonując tłumaczenia. Zupełnie inaczej tłumaczy się w domu, gdy ma się pełno źródeł informacji i pomocy a inaczej na zajęciach, mając tylko słowniki do dyspozycji...
Dobrze jest, gdy w trakcie wykonywania tłumaczenia na zajęciach te słowniki są faktycznie dostępne dla studentów. Zdarzało się na zajęciach, że na grupę 20-24 osób były raptem dwa słowniki dostępne, jeden ang-pol, drugi pol-ang. I jak tu wykonać tłumaczenie, gdy często oba słowniki były wręcz okupowane przez słabszych lub mających mniejszą wiarę w swoje umiejętności studentów. I teraz jak powinno się ocenić to tłumaczenie? Wydaje mi się, że kryteria przyjęte przez mojego wykładowcę nie różniły się, niezależnie od tego, czy tłumaczenie wykonywaliśmy w domu czy na uczelni. A sądzę, że różnić się powinny...
Chciałabym poruszyć kwestie czysto szkolne, a mianowicie jak powinny być ocenianie tłumaczenia pisemne przez prowadzącego zajęcia. W artykule Salawu Adewuni "Zmniejszając przepaść między teorią i praktyką translacji" (tłum. Agnieszka Orłowska) (http://mlingua.pl/articles,show,pol,235,1) autor twierdzi:
Przyjmując bardziej praktyczne niż teoretyczne podejście, tłumaczenie powinno być postrzegane jako próba właściwego
zrozumienia myśli autora. W tłumaczeniu w większym stopniu jest to kwestia satysfakcji niż doskonałości.
Nurtują mnie pytania: Czy student musi trafić w gusta nauczyciela, aby otrzymać dobry stopień? Jak trafić takowe gusta? Jeśli uczeń musi się "utożsamić" się z gustami nauczyciela to znaczy,że ma zrezygnować z własnego "stylu"? Czy ocenianie tłumaczeń pisemnych ma sens? Jakie aspekty powinny decydować o ocenie?
Proszę o opinie:)
To zależy też od tego czy ocena jest wymagana na zaliczenie przedmiotu czy wystarczy tylko zal. Oceny - mimo, że przypominają nam na studiach o czasach szkolnych, mają swoją dobrą stronę medalu. Jeśli na zaliczenie w grę wchodzi ocena, to może być czynnikiem motywującym. Idealnie byłoby jednak, gdyby na warsztatach nie stawiano ocen, a tylko uwagi i komentarze, wskazówki i rady. Niestety bądź stety są jednak oceny - które jak na razie i przynajmniej u mnie na studiach są dla mnie informacją zwrotną - jak daleko jeszcze mam do 'doskonałości' Oj i czasami mam wrażenie, że jeszcze daleko..:rolleyes:
Kwestia co najmniej sporna. U jednego studenta dane wyrażenie ćwiczeniowiec widzi jako błąd, u drugiego już nie - myślę, że każdy na filologii spotkał się z czymś takim. Dalej, jeden ćwiczeniowiec widzi coś jako doskonałe rozwiązanie, drugi jako błąd... Często studenci zmuszeni są do "wpasowania" się w predyspozycje nauczyciela, bo mimo iż nam dany wyraz pasuje idealnie, okazuje się nie być najlepszą opcją. Uważam, że jakieś zmiany w system oceniania powinny zostać wprowadzone, nie jestem jednak w stanie zaproponować niczego konkretnego..
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.