PDA

View Full Version : [CZE>POL] Karel Kryl – Píseň Neznámého vojína


magdamk
10-21-2012, 20:54
I ja się pochwalę... Postanowiłam zmierzyć się z "Pie¶ni± nieznanego żołnierza" Karla Kryla. Utwór ten był już wykonywany po polsku (http://www.youtube.com/watch?v=_CvX9n9jmpk), jednak moim zdaniem w polskiej wersji sporo umknęło, brakuje tej drapieżno¶ci i pewnej wulgarno¶ci oryginału. Starałam się przełożyć w miarę dosłownie, zachowuj±c melodię, jednak rymy nie zawsze wychodziły mi takie jak być powinny... Wszelkie komentarze (zwłaszcza od bohemistów) bardzo mile widziane.

Oryginał tu: http://www.youtube.com/watch?v=3EM2P_Ch8tA&feature=related

Píseň Neznámého vojína

Zpráva z tisku: "Obě delegace poloľily pak věnce na hrob
Neznámého vojína." A co na to Neznámý vojín?

V čele klaka,
pak ctnostné rodiny
a náruč chryzantém,
černá saka
a ľena hrdiny
pod paľí s amantem,
kytky v dlaních
a pásky smuteční
civí tu před branou,
ulpěl na nich
pach síně tanečních
s bolestí sehranou.
Co tady čumíte? Vlezte mi někam!
Copak si myslíte, ľe na to čekám?
Co tady civíte? Táhněte domů!
Pomníky stavíte, prosím vás, komu?

Jednou za čas
se páni ustrnou
a přijdou poklečet,
je to trapas,
kdyľ s pózou mistrnou
zkouąejí zabrečet,
pak se zvednou
a hraje muzika
písničku mizernou,
jeątě jednou
se trapně polyká
nad hrobem s lucernou.
Co tady čumíte? Zkouąíte vzdechnout,
copak si myslíte, ľe jsem chtěl zdechnout?
Z lampasů je nám zle, proč nám sem leze?
Kaąlu vám na fangle! Já jsem chtěl kněze!

Nejlíp je mi,
kdyľ kočky na hrobě
v noci se mrouskají,
jeľto s těmi,
co střílej’ po sobě
vůbec nic nemají,
mňoukaj’ tence
a nikdy neprosí,
neslouľí hrdinům,
ľádné věnce
pak na hrob nenosí
Neznámým vojínům.
Kolik vám platějí za tenhle nápad?
Táhněte raději s děvkama chrápat!
Co mi to říkáte? ®e ąel bych zas? Rád?
Odpověď čekáte? Nasrat, jo, nasrat!

I moja wersja:

Pie¶ń Nieznanego Żołnierza

Wiadomo¶ć z prasy: „Obie delegacje położyły następnie wieńce na Grobie Nieznanego Żołnierza”. A co na to Nieznany Żołnierz?

Najpierw klika, szanowne rodziny
Sun± już z kwiatami
Czarne płaszcze i wdowy wojenne
Pod ramię z gachami
Znicze w dłoniach, słowa żarliwe
Padaj± pod bram±
Przesi±knięte bólem fałszywym
I smrodem knajp tanich
A ja mam to gdzie¶, co się gapicie?
Że na to czekam może my¶licie?
IdĽcie do domu, na co czekacie?
Powiedzcie, komu pomniki stawiacie?

A raz do roku pan się zlituje
Poklęczeć przychodzi
Żało¶ć bierze, gdy płakać próbuje
Smutno co¶ zawodzi
Potem wstanie, orkiestra cicho gra
Melodię żałobn±
Zaraz potem kto¶ wieniec położy
Na płytę nagrobn±

Pomy¶lcie czasem, co się gapicie?
Że chciałem zdechn±ć może my¶licie?
Swoje sztandary weĽcie dla siebie
Ja chciałem księdza mieć na pogrzebie!

Najlepiej jest, gdy noc± na grobie
Koty się łajdacz±
Wasze wojny i wasze ordery
Dla nich nic nie znacz±
Miaucz± cicho, o nic nie prosz±
Nie służ± żołnierzom
Żadnych wieńców na groby nie nosz±
W idee nie wierz±

Ile wam płac±, by¶cie tu stali?
Na dziwki lepiej by¶cie jechali!
Co mi mówicie? Że szedłbym jeszcze?
Wiecie co powiem? Wszyscy się pieprzcie!