PDA

View Full Version : Zagrożenia w rozwoju tłumacza


aurora81
08-15-2011, 14:45
Na wolnego strzelca czyha sporo pułapek,o których niewiele się mówi. Rzadko słyszy się o tym, że klienci wysyłają informację zwrotną na temat jakości tłumaczenia/ jego usterkach, itd., co sprzyja utwierdzeniu się w nierzadko niesłusznym przekonaniu o poprawności wykonywanej pracy.

Druga kwestia to zatrzymanie się na pewnym poziomie rozwoju, gdy dalsze doskonalenie umiejętności wydaje się zbędne. To tylko dwa zagrożenia dla czynnego tłumacza.

Chętnie poznałabym opinie praktykujących tłumaczy dotyczącą pułapek w ich codziennej pracy i sposobów ich omijania.

Monika1
10-01-2013, 10:11
Kwestia bardziej przyziemna, zdarza się, iż napotkamy nieuczciwe biura lub nieuczciwych klientów od których ciężko wyegzekwować płatność za już wcześniej odesłane tłumaczenie. Kolejna sprawa to brak przewidywalności. Zdarzają się tygodnie bez większych tłumaczeń co wiąże się z wynagrodzeniem.

MichalB
12-04-2013, 21:36
Tłumacząc należy również uważać kiedy mamy do czynienia z różnymi liczbami, np. tłumacząc dokumenty finansowe jakiejś firmy - przekręcenie jakiejś liczby może mieć później bardzo przykre konsekwencje (nagana, zawieszenie, utrata uprawnień, odpowiedzialność finansowa) - z tego co mi wiadomo to można się chyba nawet od tego ubezpieczyć :)

metmike
12-05-2013, 08:42
Tłumacząc należy również uważać kiedy mamy do czynienia z różnymi liczbami, np. tłumacząc dokumenty finansowe jakiejś firmy - przekręcenie jakiejś liczby może mieć później bardzo przykre konsekwencje (nagana, zawieszenie, utrata uprawnień, odpowiedzialność finansowa) - z tego co mi wiadomo to można się chyba nawet od tego ubezpieczyć :)

Ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej to podstawa, szczególnie w wypadku tłumaczy przysięgłych. Chociaż nie zawsze jest wystarczającym zabezpieczeniem, bo mało kto ubezpiecza się na więcej niż 20 000 zł a czasami ryzyko finansowe jest dużo większe.
Jeden z tłumaczy przysięgłych opowiadał o swoim drobnym błędzie który popełnił w tłumaczeniu dokumentów przetargowych, które miał przetłumaczyć w super ekspresowym tempie. Otóż w pośpiechu pomylił się w przepisywaniu daty, czeski błąd, ale data wyszła wsteczna. Dokumenty zostały odrzucone a klient którego nie dopuszczono do przetargu zagroził pozwem na ... 2 mln zł. Tłumacz miał dużo szczęścia bo cały przetarg został unieważniony z jakiś innych przyczyn. Ale mogło się skończyć naprawdę nieciekawie.
Także zawód do łatwych ani bezstresowych nie należy ;)

igrey0
04-28-2014, 10:58
Spytam z ciekawości - w jaki sposób można ubezpieczyć się od takich następstw?

Ciam
04-29-2014, 12:58
Zazwyczaj jak są zlecenia, to dużo na raz. Jeśli chce się podreperować budżet, to czasem można przeholować z ilością zleceń co na pewno odbija się na ich jakości.

gosiakgoc
05-06-2014, 11:48
Kwestia bardziej przyziemna, zdarza się, iż napotkamy nieuczciwe biura lub nieuczciwych klientów od których ciężko wyegzekwować płatność za już wcześniej odesłane tłumaczenie. Kolejna sprawa to brak przewidywalności. Zdarzają się tygodnie bez większych tłumaczeń co wiąże się z wynagrodzeniem.

Czy w takich sytuacjach, o których piszesz, tłumacza nie 'chroni' umowa pisemna zawarta między nim a klientem?

DianaM
05-07-2014, 07:27
Umowa umową, ale ile jest przypadków, że pomimo tego ludzie nie płacą. Są ludzie, którzy kombinują, a potem tak naprawdę to ty zostajesz z problemem.

anaglowska
05-07-2014, 08:32
Zdarza się też, że klient najpierw zleca tłumaczenie, więc tłumacz przygotowuje tekst, a potem się okazuje, że klient się rozmyślił i wtedy usiłuje przekonać, że wcale tłumaczenia nie zlecał. Sama znam kilka takich przypadków.

gosiakgoc
05-07-2014, 14:50
Niestety, na oszustów można trafić wszędzie. Właśnie dlatego warto mieć podpisaną umowę, żeby w razie problemów móc dochodzić swoich praw. Wydaje mi się, że żyjemy w czasach, w których biurokracja jest po prostu wszechobecna i trzeba się zabezpieczać w każdy możliwy sposób, aby nie dać się oszukać..